Znacie to uczucie, gdy zapach, smak, detal przenoszą Was w czasie? Przywodzą na myśl wspomnienia, szczególnie za czymś dobrym i przyjemnym, które sprawiają, że z nostalgią myślicie o tym, co minione? U wielu wrocławian takie uczucie wzbudzają... rurki z kremem, które w latach 90. można było kupić w maleńkiej budce przy placu Grunwaldzkim. Dlaczego właściwie o tym piszemy?
Niedawno kultowe rurki wróciły na wrocławską scenę gastronomiczną, serwowane są ponownie w okolicach placu Grunwaldzkiego, w równie małym (a możne nawet mniejszym) lokalu — z okienka kawiarni zlokalizowanej w modernistycznej bramie wjazdowej prowadzącej na zatopiony w zieleni kampus Uniwersytetu Przyrodniczego.
© Google Maps
wysokie i niskie bryły państwa Barskich
Zniszczenia wojenne pozostawiły znaczną wyrwę w tej części miasta. Po wojnie zabudowany dawniej dość gęsto obszar przeznaczono na nowoczesną, modernistycznie „przewiewną” dzielnicę akademicką. Od lat 50. XX wieku zaczęły tu powstawać rozmaite uczelniane gmachy i domy studenckie, między inny Kredka i Ołówek projektu duetu Krystyny i Mariana Barskich.
domy studenckie Kredka i Ołówek we Wrocławiu
fot.: Evidamii019 | Wikimedia Commons © CC BY-SA 4.0
Para — wspólnie z Adamem Tyczkowskim, Leszkiem Zdeką oraz Bolesławem Rutką — odpowiedzialna była także za położony po drugiej stronie Placu Grunwaldzkiego zespół zabudowy Wydziału Weterynarii Wyższej Szkoły Rolniczej — dziś Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.
jeden z budynków zespołu Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu
fot.: Grzegorz W. Tężycki | Wikimedia Commons © CC BY-SA 4.0
Zaprojektowane na przełomie lat 50. i 60. budynki tworzą kompleks trzech, trzykondygnacyjnych obiektów usytuowanych na lekkim wzniesieniu w stosunku do ruchliwej ulicy. Horyzontalne, przeszklone bryły zdobyły w 1964 roku Nagrodę Ministra Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych.
Od strony Placu Grunwaldzkiego, na wysokości ulicy Bujwida, na teren zespołu prowadzą schodki, po drugiej zaś stronie, przy ulicy Jana Mikulicza-Radeckiego, gdzie znajduje się zabudowa innej wrocławskiej uczelni — Uniwersytetu Medycznego, na teren klinik weterynaryjnych prowadzi wspomniana już modernistyczna brama o dynamicznej formie: na masywnym trzonie oparte jest sporych rozmiarów, płaskie zadaszenie. I to właśnie w trzonie bramy, w przejściu między budynkami dwóch uczelni, we wnętrzu o powierzchni 5 metrów kwadratowych zlokalizowana jest kawiarnia WETA cafe.
Weta cafe to maleńka kawiarnia zlokalizowana w bramie prowadzącej na teren uczelni
fot.: ARAW Tomasz Wysocki
zatrzymaj się w przejściu
To miejsce codziennie mijają setki osób — studentów, pracowników obu uczelni, mieszkańców i spacerowiczów. Okazuje się, że położenie — dosłownie — w przejściu, może stać się dużym plusem!
kawiarnia zlokalizowana jest w przejściu między dwiema uczelniami
fot.: ARAW Tomasz Wysocki
WETA cafe przypomina, że adaptacja istniejących obiektów nie zawsze wymaga spektakularnych zmian. Czasem wystarczy dobrze odczytać to, co już istnieje. Dobrą lokalizację, atrakcyjną formę i detale. Wykorzystać naturalny w tym miejscu przepływ ludzi i moment zwolnienia przed wejściem na kampus
— czytamy w opisie projektu.
kawiarnia jest na trasie spacerowej wielu mieszkańców miasta
fot.: Anna Brzyk
Potencjał tego miejsca dostrzegła Agata Sikora-Jańska, właścicielka innej niedużej kawiarni — WUWA Cafe, zlokalizowanej w dawnej poczekalni tramwajowej na wzorcowym osiedlu WuWA z 1929 roku. Wyraźnie ma więc słabość do małych, modernistycznych perełek wplecionych w miejską tkankę.
zielony neon kawiarni
fot.: Anna Brzyk
Zdanie zaaranżowania kawiarni powierzyła pracowni Piotr Jański Architekci, która skupiła się na precyzyjnym rozmieszczeniu funkcji tak, aby przestrzeń spełniła swoje zadanie (w środku mieszczą się maksymalnie dwie osoby!). Z daleka zwracają uwagę detale — zielony neon z nazwą kawiarni i zwierzęce wzory na szybach.
Lokalizacja w przejściu sprawia, że rozstawione przy zewnętrznej ladzie wysokie krzesła mogą przeszkadzać w przejściu, ale też — jeśli spojrzymy na to inaczej — być pozytywnym „potykaczem” na codziennej trasie, sprawić, że na chwilę się zatrzymamy i zamienimy z kimś kilka słów, a może nawet przeniesiemy się w czasie do lat 90. zamawiając kultową rurkę z kremem?
lokal zajmuje powierzchnię zaledwie 5 metrów kwadratowych
fot.: Anna Brzyk









































