Zobacz w portalu A&B!
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

Gdzie naprawdę kończy się miasto i kto je buduje? – rozmowa z Martą Franką Magalską

Ola Kloc
05 października '26

Od 9 do 11 października w Młynach Rothera w Bydgoszczy odbędzie się 5. edycja Bydgoskich Dni Projektowych, miejskiego festiwalu myśli projektowej pod hasłem „Na skraju”. O tym dość niepokojącym motywie przewodnim, programie nadchodzącej edycji i byciu na skraju wytrzymałości rozmawiamy z Martą Franką Magalską, jedną z kuratorek Bydgoskich Dni Projektowych.

Marta Franka Magalska

 
Marta Franka MAGALSKA
 — teatrolożka, arteterapeutka, animatorka kultury, instruktorka teatralna i wokalna, autorka spektakli teatralnych oraz tekstów piosenek dla dzieci i dorosłych. Absolwentka teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz arteterapii w Wyższej Szkole Humanitas w Sosnowcu. Była studentka dramaturgii w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie, obecna studentka sensoryki zapachu i kompozycji perfum na SKK. Od 2018 do 2025 roku pełniła funkcję koordynatorki ds. edukacji i jakości literackiej w Teatrze Pinokio w Łodzi, a od 2026 roku pracuje w Młynach Rothera na stanowisku głównej spec. ds. programowych. Od wielu lat samodzielnie bądź w kooperacjach prowadzi różnorodne działania warsztatowe dla dzieci, młodzieży, osób dorosłych oraz seniorów, z ogromną przyjemnością i wdzięcznością pracuje z osobami zagrożonymi wykluczeniem społecznym i z niepełnosprawnościami. Współpracowała przede wszystkim z toruńskimi, krakowskimi oraz łódzkimi ośrodkami kultury. Była asystentką reżysera przy produkcji wrocławskiego Przeglądu Piosenki Aktorskiej (koncert galowy w reż. Agaty Dudy-Gracz). W kwietniu 2018 roku w Teatrze im. Wilama Horzycy w Toruniu odbyła się premiera spektaklu „9 x John L.”. Pod pseudonimem Aga Jun Marta Magalska odpowiadała w nim za opiekę dramaturgiczną oraz projekt plakatu. Od tej chwili regularnie pisze, skreśla, dopisuje, dramatyzuje i bawi się literaturą. Czasem jej za to płacą. Ulubione i najczęściej używane słowo: czułość.


Ola Kloc: Hasło „Na skraju” przywodzi na myśl dość kryzysowe położenie, bycie blisko granicy przepaści, której przekroczenie często nie wróży nic dobrego. Jak jest w tym przypadku?

Marta Franka Magalska: Zdajemy sobie sprawę, że hasło tegorocznych Bydgoskich Dni Projektowych w pierwszym odsłuchu brzmi niepokojąco, może nawet fatalistycznie. Mamy jednak nadzieję, że ostatecznie odbiorcy dostrzegą jego wielowymiarowość. Przez trzy festiwalowe dni chcemy patrzeć na „skraje” z różnych stron. Nie tylko przez pryzmat tego, co — będąc na skrajach — możemy potencjalnie stracić, ale także (a może przede wszystkim) tego, co możemy na nich zyskać. Wierzymy, że dzięki spotkaniom w rozmowie i działaniu uda nam się wspólnie poprzyglądać, na jakich skrajach jesteśmy; a przede wszystkim: jakie mamy z tych skrajów widoki na przyszłość.

Bydgoskie Dni Projektowe 2026 pod hasłem „Na skraju” odbędą się od 9 do 11 października

Bydgoskie Dni Projektowe 2026 pod hasłem „Na skraju” odbędą się od 9 do 11 października

© archiwum organizatorów ,© Organizers' archives

 
Ola Kloc
: Tegoroczna edycja ma być pretekstem do rozmów o mieście — jakie zagadnienia i kwestie znajdą się w centrum tych debat?

Marta Franka Magalska: Samo to pytanie natychmiast prowadzi mnie do pierwszego, otwierającego tegoroczny Festiwal panelu — „Bydgoszcz: centrum/peryferia”. Poprowadzi go jedna z naszych kuratorek, Bogna Świątkowska, a wśród gości pojawią się Błażej Bembnista, Artur Jerzy Filip i Dariusz Markowski. Początek opisu tego wydarzenia to bardzo ważne z mojej perspektywy pytanie: Gdzie naprawdę kończy się Bydgoszcz? Idąc tym tropem, sama niosę w sobie pytanie: Gdzie naprawdę kończy się miasto? A dalej: Kto je buduje?

Będziemy oczywiście poruszać kwestie związane z architekturą, urbanistyką, projektowaniem przestrzeni. Chcę jednak wyraźnie podkreślić, że kiedy tworzyliśmy festiwalowy program, w centrum naszych zainteresowań przez cały czas byli — i są nadal — ludzie. Nie ma tu więc i nie będzie rozmów, warsztatów, spacerów, a nawet wydarzeń towarzyszących prowadzonych w oderwaniu od relacji: miasta z człowiekiem i człowieka z człowiekiem. Mam wrażenie, że w tym sensie najważniejszymi architektami jesteśmy my — dzień po dniu budujący miejskie współbycie.

 
Ola Kloc
: Pytania o to, kto w mieście czuje się u siebie, a kto nie, dlaczego czujemy się w nim dobrze, a dlaczego nie wymaga spojrzenia z wielu perspektyw — jaki mają państwo na to pomysł?

Marta Franka Magalska: Skrajny! To znaczy: wszelkie skraje, a więc również perspektywy — przynajmniej na czas trwania festiwalu — stawiamy w centrum. Nasz zespół kuratorski to cztery osoby: wspomniana już Bogna Świątkowska, Taras Gembik oraz Mila Burchart i ja jako przedstawicielki Młynów Rothera. Każdy z nas niesie ze sobą inne pytania, wątpliwości, inne doświadczenia i wiedzę merytoryczną. To zagwarantowało nam właściwe dociążenie tematów, którymi się zajmujemy, ale także zapewniło różnorodność zaproszonych gości i środowisk, z których pochodzą. Wspólnym mianownikiem jest jednak zawsze potrzeba mówienia o tym, co znajduje się na skraju społecznego zainteresowania. Nie chcę mówić, że oddajemy komuś głos — to brzmi zbyt dumnie. Raczej podajemy mikrofon tym, którzy w codziennym życiu znajdują się gdzieś na skraju naszej słyszalności.

 
Czytaj więcej: Kto mieści się w „everyone”, kiedy mówimy o projektowaniu „dla wszystkich”? — rozmowa z Milą Burchart

 
Ola Kloc
: Jakim miastem — patrząc z tych skrajnych perspektyw — jest dziś Bydgoszcz? Z jakimi wyzwaniami się mierzy?

Marta Franka Magalska: Dla mnie — osoby, która każdego dnia dociera tu z innego miasta — Bydgoszcz znajduje się gdzieś na skraju tożsamości. Proszę mnie dobrze zrozumieć — uważam, że to fantastycznie. Pamiętam to miasto sprzed wielu lat i wtedy nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby związać z nim swoje życie, choćby zawodowe. Nie kojarzyło mi się z żadnymi szczególnymi perspektywami, właściwie nie miało dla mnie… kształtu. Teraz w rozmowach często porównuję je do połączenia Torunia i Łodzi — jest zadbane i przyjazne do życia, ale daje też szansę na rozwój osobisty na naprawdę satysfakcjonującym poziomie. Czy to znaczy, że jest idealne? Nie do końca. Tak jak mówiłam, to swoisty skraj tożsamości. Bydgoszcz nie jest już niewyraźną wersją siebie sprzed kilkunastu lat, ale nie jest też zupełnie nową wersją siebie — nie na tyle, żebym nie musiała porównywać jej do dwóch innych miast. Jeszcze się zmienia, jeszcze nabiera ostatecznego charakteru, jeszcze decyduje się na swoją narrację. W tym skraju widzę jednak potencjał, o którym mówię od początku — i z przyjemnością sprawdzę, jaki z niego widok na bydgoską przyszłość.

 
Ola Kloc
: Jakie wydarzenia zaplanowane są w ramach tegorocznej edycji?

Marta Franka Magalska: Panele dyskusyjne, spotkania autorskie, warsztaty dla dzieci, młodzieży i osób dorosłych, spacery, a nawet koncert zespołu Mikromusic, wieczorne Craft Party i projekcja filmu „Wszystkie nasze strachy” — naprawdę będzie z czego wybierać. Działamy z czujnością i czułością — mówiąc o tym, co ważne, ale też dając przestrzeń na działania wytchnieniowe i takie, które mają nieść czystą frajdę. Ostatecznie… dobrze nie być na skraju wytrzymałości.

Ola Kloc: Dziękuję za rozmowę. Zapraszamy do Bydgoszczy!

Bydgoskie Dni Projektowe 2026 pod hasłem „Na skraju” odbędą się od 9 do 11 października

Bydgoskie Dni Projektowe 2026 pod hasłem „Na skraju” odbędą się od 9 do 11 października

© archiwum organizatorów

 
pytała: Ola KLOC

Głos został już oddany

okno zamknie się za 5

Robert Konieczny „Architektura to moja pasja totalna — szczerze o pieniądzach i zajeżdżaniu się”
SPECTRUM STUDIO - Projekty, które powstają z myślą o przyszłości v2
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Prawdziwie matowa rynna kwadratowa
INSPIRACJE