Sport to też kultura! O mieście w ruchu, czyli o kulturze sportów miejskich właśnie na przykładzie Warszawy opowiada najnowsza wystawa, którą zobaczyć można od 6 sierpnia 2026 roku w ZODIAK-u Warszawskim Pawilonie Architektury. Jest to opowieść o tym, jak krajobraz i ukształtowanie miejskiej przestrzeni wpływają na aktywność fizyczną mieszkańców, jak sportowa infrastruktura może wzmacniać relacje społeczne, a także jak projektować miasta, aby ruch stał się dostępny dla większej liczby osób. O wystawie rozmawiamy z architektką Moniką Wróbel, współkuratorką ekspozycji i wiceprezeską zarządu Fundacji Skwer Sportów Miejskich.
plakat wystawy
© archiwum organizatorów
Ola Kloc: Ruch w mieście to dla mnie głównie myślenie o bezpiecznych i komfortowych trasach spacerowych i rowerowych. Wystawa idzie o krok dalej, ma pokazać, że można projektować części miasta tak, aby wręcz zachęcały do ruchu...
Monika Wróbel: Możliwość bezpiecznego i wygodnego chodzenia czy jazdy na rowerze to absolutna podstawa. Dla mieszkańców dużych miast bycie w ruchu jest wyzwaniem. Wynika to ze stylu życia i budżetu czasu, jakim dysponujemy, z tego, jak wygląda urbanistyka — ile trwa dojazd do pracy czy odwożenie dzieci do szkoły.
W miastach dominują samochody. Gdyby wygodne chodniki i dobre połączenia piesze czy rowerowe pozwalały wszystkim mieszkańcom w ten sposób dotrzeć do pracy, nie musielibyśmy szukać dodatkowych motywacji i atrakcji, które zachęcałyby nas do aktywności fizycznej. Nie żyjemy jednak w takiej rzeczywistości, wyzwaniem jest więc to, jak przestrzeń w miastach może nas motywować i zachęcać do ruchu na tyle, żeby stał się on częścią naszego stylu życia.
część wystawy przed pawilonem ZODIAK zachęca do aktywności
fot.: Natalia Cichoń
Ola Kloc: Jakie miejskie przestrzenie wspierają chęć uprawiania sportu?
Monika Wróbel: Takimi przestrzeniami są z pewnością miejsca, które łączą się z naturą. W Warszawie — co pokazujemy na wystawie — startujemy z bardzo wysokiego progu, bo jest takich miejsc dużo, choćby tereny wzdłuż Wisły, naszego aktywnościowego kręgosłupa. Cieki wodne, parki i lasy — to trzy główne rodzaje przestrzeni, które zarówno w przeszłości, jak i teraz najbardziej motywują do ruchu. Przygotowując się do wystawy, poświęciliśmy dużo uwagi temu, jakie jest sportowe DNA stolicy. Zastanawialiśmy się, czy możemy przyjąć, że aktywność fizyczna jest częścią tożsamości Warszawy. Naszym zdaniem tak!
Ola Kloc: Kiedy właściwie zaczęto myśleć o aktywności w mieście?
Monika Wróbel: Pojawienie się w miastach nowoczesnego sportu wiązało się z rewolucją przemysłową. Miał być receptą na monotonię pracy w fabrykach, ale też elementem kulturowym, sposobem na zadbanie o ciało i zdrowie. Na wystawie przywołujemy narzekania Bolesława Prusa, który załamywał ręce nad tym, jak bardzo nieaktywna była młodzież w jego czasach.
przed ZODIAKIEM można zagrać w ping-ponga
fot.: Natalia Cichoń
Ola Kloc: Czyli to nie jest nowy problem!
Monika Wróbel: Dokładnie! Nazywamy to na wystawie „diagnozą sprzed wieku”. Zmieniły się jednak okoliczności — w dziewiętnastowiecznej Warszawie wyzwaniem było niedożywienie, złe warunki pracy. Teraz są nimi siedzący tryb życia i świat cyfrowy, który odciąga nas od analogowej rzeczywistości i aktywności fizycznej.
Ola Kloc: Czy włączanie w przestrzeni sprzyjających aktywności fizycznej było w dziewiętnastym wieku rozwiązaniem systemowym?
Monika Wróbel: To było działanie oddolne i prospołeczne. Postulaty, żeby być aktywnym fizycznie, wychodziły od światłej części społeczeństwa — lekarzy, literatów, przedsiębiorców. Wtedy też zazieleniano Warszawę, zakładano pierwsze ogrody, dziś nazywane jordanowskimi, a wówczas Raua, fundowane ze spadku po przemysłowcu.
Wokół aktywności fizycznej tworzyła się też kultura. Opowiadając o kulturze sportów miejskich, chcemy pokazać, że na sport nie trzeba patrzeć wyłącznie z perspektywy spektakularnego widowiska, wielkich wydarzeń, zawodów i wyników. W aktywności fizycznej warto dostrzec również codzienne praktyki ruchowe, które stają się formą spotkania, budowania relacji i uczestnictwa w kulturze miasta.
widok na ekspozycję „Miasto w Ruchu”
fot.: Natalia Cichoń
Ola Kloc: Wspomniała pani o wydarzeniach sportowych, które możemy obserwować na trybunach przeznaczonych do tego obiektów — hal sportowych czy stadionów. To nie jest jednak infrastruktura, z której może skorzystać każdy; możemy przyjść i (najczęściej za opłatą) popatrzeć, ale niekoniecznie uprawiać jakąś aktywność.
Monika Wróbel: Metafora stadionu była czymś, co leżało u początków działalności Fundacji Skwer Sportów Miejskich. Z inicjatywy Grzegorza Gądka spotkaliśmy się jako kolektyw architektów, sportowców, projektantów i socjologów, żeby wspólnie przemyśleć, jak można stworzyć w centrum miasta miejsce przyjazne do jazdy na deskorolce, które nie będzie ogrodzonym skateparkiem. Potrzeba stworzenia przestrzeni otwartej, widocznej i włączonej w codzienne życie miasta wyszła od samych sportowców miejskich, którzy źle czują się w wydzielonych obiektach. Esencją sportów miejskich jest właśnie relacja z przestrzenią urbanistyczną, a także, często, możliwość pokazania się publiczności, czyli przechodniom.
Zaczynaliśmy działać w czasie, kiedy Warszawa przygotowywała się do Euro 2012. Dużo dyskutowano o budowie Stadionu Narodowego. Wówczas, na warsztatach z architektami, wymyśliliśmy koncept „odwróconego stadionu”.
Ola Kloc: Czyli?
Monika Wróbel: Na tradycyjnym stadionie mamy widowisko sportowe, a wokół trybuny — publiczność odwrócona jest więc plecami od miasta. A „odwrócony stadion” to przestrzeń otwarta, gdzie granice pomiędzy miastem a uprawianiem sportu są płynne. Publicznością są albo przechodnie, albo „kocykujący” na trawniku ludzie otoczeni tym spektaklem — osobami jeżdżącymi na deskorolce, czy uprawiajacymi inne sporty miejskie.
wystawę „Miasto w Ruchu” oglądać można od 6 sierpnia do 22 listopada 2026 roku
fot.: Natalia Cichoń
Ola Kloc: Na co zwrócić uwagę projektując przestrzenie rekreacyjno-sportowe, aby realnie włączyć je w miejską strukturę, sprawiając, że będą dostępne, bezpieczne i zachęcające do ruchu?
Monika Wróbel: Ważne, żeby przestrzenie były inkluzywne. Muszą być dostępne nie tylko w rozumieniu stricte dostępności architektonicznej, ale też musi być łatwo do nich dotrzeć, muszą być blisko naszego domu. Przykładem mogą być boiska przyszkolne. Szkoły poddane są rejonizacji, oznacza to, że ich sieć idealnie odzwierciedla miejsca zamieszkania. W związku z tym boiska są doskonale rozmieszczone w przestrzeni urbanistycznej — blisko domów, w odległości kilku lub kilkunastu minut pieszego dojścia. Jeżeli będą wykorzystywane po godzinach pracy szkoły, mogą stać się naturalną przestrzenią aktywności dla lokalnych społeczności.
Sprawdzić się może też wykorzystanie węzłów transportowych, miejsc pełnych pieszych i innych przestrzeni, które są najczęściej odwiedzane przez mieszkańców. Pomaga to promować aktywność fizyczną. Przykładem jest strefa Street Workout, blisko Syrenki, na Bulwarach Wiślanych pod mostem Świętokrzyskim. To miejsce, które codziennie mijają tysiące spacerowiczów, a jednocześnie przestrzeń ukochana przez miejskich sportowców, którzy mają tam publiczność. Przyjeżdżają tu osoby z całej Polski trenujące kalistenikę, żeby pokazać przechodniom swoje możliwości. Przy tym też każdy przechodzień może podejść do drążka, sprawdzić, czy uda mu się na nim podciągnąć. Dzieciaki używają Street Workoutu jak my kiedyś trzepaka. Aktywność bywa więc wpleciona w nasze codzienne trasy spacerowe, jest na wyciągnięcie ręki.
Kolejna rzecz, która poprawia dostępność, to dostrzeżenie, że w przestrzeniach aktywności pojawiają się nie tylko sportowcy, ale też osoby, które mogą mieć pewne bariery, być może boją się być w ruchu. Możliwość bezpiecznego, wygodnego przyglądanie się temu, co się dzieje, jest często pierwszym krokiem do przełamania się i rozpoczęcia aktywności. W przestrzeniach dla sportu potrzebne są więc miejsca do siedzenia, ławki z podłokietnikami, z których mogą korzystać seniorzy, miejsca w cieniu.
Dostosowanie miejsca do warunków pogodowych najmocniej odczuwamy w czasie upałów, gdy każdy cień jest na wagę złota. Rekomendujemy więc wykorzystanie „darmowych dachów”, czyli przestrzeni pod estakadami czy mostami, które chronią nas przed deszczem i dają cień.
Ważna jest też relacja z zielenią — aktywność fizyczna w naturze bardzo dobrze działa na naszą psychikę. Nie powinny nas również dziwić kolorowe rabaty kwiatowe przy torze pumptrack — mogą sprawić, że pojawią się na nim dziewczęta, albo mama z dzieckiem. Staramy się opowiadać o takich rozwiązaniach projektowych na wystawie, ale sięgamy też do przeszłości.
Ola Kloc: Proszę i o niej opowiedzieć.
Monika Wróbel: Jednym z pierwszych nowoczesnych obiektów sportowych w Warszawie był tor Dynasy na Powiślu. Niesamowita przestrzeń, w której organizowane były zawody kolarskie. Ponieważ powstała na podmokłym terenie, wewnątrz toru zamiast pustej przestrzeni czy boiska był staw, po którym pływano łódkami. Na nim była wyspa, na której stała altana, a w niej grała orkiestra.
wystawa przypomina tor Dynasy na warszawskim Powiślu
fot.: Natalia Cichoń
Ola Kloc: Co się stało z tym miejscem?
Monika Wróbel: Tor Dynasy zniknął z Powiśla przed II wojną światową, w latach 30. Najpierw, podczas modernizacji toru, zrezygnowano ze stawu. Zrobiono tam boisko do piłki nożnej, ale ponieważ było podmokłe, niezbyt dobrze się na nim grało. Był to też czas rozwoju kultury kibicowskiej, doniesienia prasowe mówiły o bójkach kibiców na Powiślu. To miejsce zaczęło więc podupadać, a potem działkę rozparcelowano i zbudowano modernistyczne kamienice. Reliktem jest łąka, na której kiedyś jeszcze stały bramki, a teraz jest po prostu lokalnym, kameralnym skwerem dla mieszkańców.
Mamy wciąż jednak w Warszawie inny ciekawy obiekt kolarski, na Kamionku, na Pradze Południe, nazywany przez społeczność Nowe Dynasy. Wybudowany na przełomie lat 60. i 70., towarzyszy mu hala klubu Orzeł zaprojektowana przez Macieja Nowickiego, dziś czeka na nowe życie. O pamięć o tym miejscu dbają Stowarzyszenie Nowe Dynasy i Galeria Tor. Został on niedawno wpisany do rejestru zabytków i bardzo liczę na to, że stanie się miejscem, które tak jak Dynasy na Powiślu, połączy kulturę z aktywnością fizyczną.
Ola Kloc: Z jakich miejskich przestrzeni do aktywności mieszkańcy chętniej korzystają, a jakich unikają?
Monika Wróbel: Analizując dane z Barometru Warszawskiego, czyli pytając o opinię mieszkańców, okazuje się, że statystycznie dosyć rzadko korzystają z obiektów zamkniętych. Dominuje aktywność na świeżym powietrzu. Chętniej wybierane są wielofunkcyjne przestrzenie, jak jordanki, gdzie jest plac zabaw, boisko, stoły do ping-ponga i zaplecze, gdzie można wypożyczyć sprzęt sportowy.
Ola Kloc: Do pracy nad wystawą zaproszeni zostali eksperci i ekspertki. Jakich zagadnień dotyczyły ich działania?
Monika Wróbel: Współpracował z nami Maciej Frąckowiak, socjolog, który przyglądał się temu, jak aktywność fizyczna w mieście czy w przestrzeni publicznej pomaga osobom z doświadczeniem migranckim, czyli nowym przybyszom, lepiej adaptować się i zakorzeniać w nowej przestrzeni.
To, jak sport i aktywność fizyczna widoczna jest w innych obszarach kultury, badała Aleksandra Litorowicz, kulturoznawczyni z fundacji Puszka. Przyglądała się temu, jak warszawskie historie sportowe pokazywane są na przykład w sztuce publicznej oraz jak aktywność fizyczna migruje do innych mediów — na przykład reklamy.
Grupa Projektowa Centrala — Małgorzata Kuciewicz i Simone De Iacobis — eksplorują tematy związane z relacją środowiska przyrodniczego i architektury również tą sferą zajęli się w naszym projekcie. Wspólnie ze studentką Ewą Maniak przeprowadzali kwerendę relacji aktywności fizycznej i klimatu, tego, jak zmieniała się w Warszawie na przestrzeni czasu i w związku ze zmianami klimatycznymi. Ich poszukiwania obejmowały między innymi zależności między stanem skupienia wody a formami aktywności fizycznej oraz tym, jak sezonowe warunki wpływały na sposoby korzystania z miasta. Na tej podstawie wypracowali rekomendacje pokazujące, że błękitno-zielona infrastruktura i infrastruktura sportowo-rekreacyjna mogą — i powinny — wzajemnie się wzmacniać.
Ewelina Jaskulska z Architektonicznek, która od lat pracuje nad tematem inkluzywności i uwzględniania potrzeb kobiet w projektowaniu, zwróciła uwagę na dominujący w Europie termin football-centrism. Obserwacja boisk szkolnych potwierdziła, że ich głównymi użytkownikami, również w Warszawie, są nastolatkowie, chłopcy i młodzi mężczyźni. Sposób zaprojektowania tej infrastruktury sprawia, że na boiskach nie ma różnorodności użytkowników — rzadziej pojawiają się tam dziewczęta, kobiety, seniorki i seniorzy oraz osoby, które nie identyfikują się z rywalizacyjnym modelem sportu.
część wystawy zaaranżowana jest przed pawilonem ZODIAK
fot.: Natalia Cichoń
Ola Kloc: Czy to rzeczywiście jest przede wszystkim kwestia infrastruktury?
Monika Wróbel: To także kwestia tego, jak szeroko myślimy o programie funkcjonalnym takich miejsc. Warto zastanowić się, co oprócz boiska piłkarskiego może znaleźć się na terenie przyszkolnym, aby korzystały z niego różne grupy użytkowników, a nie tylko osoby grające w piłkę. Boiska wymagają też doposażenia o podstawowe elementy wspierające codzienne korzystanie z przestrzeni: ławki, miejsca odpoczynku, cień, wygodne dojścia i większe poczucie otwartości. Zbyt często kojarzą się dziś często z przestrzeniami ogrodzonymi wysokimi piłkochwytami, a nie każdy dobrze czuje się w tak zamkniętym otoczeniu.
Ola Kloc: Albo boi się wejść, bo nie wie, czy może.
Monika Wróbel: Dokładnie. To wszystko sprowadza się do decyzji projektowych — rezygnujemy z ogrodzenia czy je promujemy, otoczymy boisko piłkochwytem czy nie. Jakie pojawią się ławki, jak będą ustawione. Postulujemy więc, żeby myśleć o miejscach aktywności fizycznej jako o przestrzeni publicznej i wykorzystywać w ich projektowaniu wszystkie znane nam dobre praktyki z tej sfery.
w mieście uprawiać można też sporty zimowe
fot.: Natalia Cichoń
Ola Kloc: Jakie jeszcze zagadnienia poruszają państwo w „Mieście w Ruchu” ?
Monika Wróbel: Małgorzata Sławińska, kierowniczka Zakładu Nauk Społecznych w Instytucie Sportu podczas organizowanych przez nas wkładów, mówiła o tym, jak pokonywać bariery, które nas zniechęcają do zrobienia pierwszego kroku. Przykładem może być projektowanie active design w budynkach — jeżeli zlokalizujemy windę za schodami, to z dużym prawdopodobieństwem część użytkowników wybierze schody zamiast windy. Jeśli zaplanujemy przestrzenie aktywności w widocznych miejscach, na trasach codziennego spaceru, będą przypominać mieszkańcom o możliwości uprawiania sportu. Obserwowanie, jak ktoś ćwiczy na siłowni kalistenicznej albo gra na pobliskim boisku pozwala krok po kroku przełamywać bariery.
Na przykładzie tenisa, wspólnie z Wojciechem Kacperskim i Darkiem Latochą, zastanawialiśmy się nad tym, co sprawia, że dana dyscyplina staje się powszechna albo elitarna. Kamil Potrzuski zasilił nas z kolei wiedzą o historii aktywności fizycznej w Warszawie.
Ola Kloc: Z jaką myślą chciałaby pani, żeby odwiedzający wychodzili z wystawy?
Monika Wróbel: Chcielibyśmy, żeby odwiedzający wychodzili z wystawy z poczuciem, że w miejskiej przestrzeni mogą znaleźć coś dla siebie. Że miasto już teraz daje wiele możliwości bycia aktywnym — nie tylko na wyspecjalizowanych obiektach sportowych, ale też w parkach, na placach, ulicach, terenach przyszkolnych czy nad Wisłą.
Jako społeczeństwo przeznaczamy duże środki na rozwój kultury fizycznej i infrastruktury sportowej, a jednocześnie widzimy, że sama budowa kolejnych obiektów nie wystarcza. Potrzebujemy zmiany podejścia do projektowania: tworzenia przestrzeni dostępnych, przyjaznych i atrakcyjnych na co dzień, które zachęcają do ruchu, spotkania i przebywania w mieście.
Warszawa ma świetne przykłady, ważne doświadczenia i duży potencjał do rozwijania aktywności fizycznej w bliskości z naturą. Warto ten potencjał wzmacniać, projektując infrastrukturę sportowo-rekreacyjną jako część dobrej przestrzeni publicznej — nie tylko z myślą o sporcie, ale też o codziennym życiu, kulturze, dobrostanie i kontakcie z przyrodą.
Ola Kloc: Dziękuję za rozmowę.
Dodatkowe informacje na temat wystawy i towarzyszącego jej programu znajdziecie na stronie internetowej pawilonu ZODIAK: Miasto w Ruchu










![Zobacz Standardowy moduł szklany VELUX do dachu płaskiego [click: artykuł w A&B] Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów](https://cdn.architekturaibiznes.pl/upload/filemanager/AiB/BANERY/VELUX/METKA-09-2026/Velux-metka_1070x600_2.jpg?1788776738197)















