Robert Konieczny z KWK Promes w podcaście A&B „Osobowości Architektury”
Robert Konieczny z KWK Promes w podcaście A&B „Osobowości Architektury”
maximize
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

Sztuka wykorzystywania szans. Jak zmieniły się Starachowice?

Ola Kloc
31 sierpnia '26

Starachowice to jedno z największych miast województwa świętokrzyskiego, mieszka w nim 43 tys. osób. Mimo malowniczego położenia wśród borów i lasów oraz przemysłowych tradycji po transformacji zmagało się z typowymi dla średnich miast wyzwaniami — bezrobociem i wyludnianiem. O Starachowicach zrobiło się głośno po wyborach prezydenta miasta w 2014 roku — funkcję tę objął Marek Materek, dwudziestopięciolatek, wówczas najmłodsza osoba w kraju na tym stanowisku. Minęło niemal dwanaście lat. Jak zmieniły się przez ten czas Starachowice?

Marek Materek 
Marek MATEREK — Od 9 grudnia 2014 roku pełni funkcję Prezydenta Miasta Starachowice. Wybrany jako najmłodszy prezydent miasta w Polsce (25 lat). Wybory wygrał ponownie w 2018 roku, uzyskując poparcie ponad 84 procent głosujących. Ukończył studia wyższe z zakresu stosunków międzynarodowych, studia o specjalności administracyjno-samorządowej, podyplomowe studia zarządzanie nieruchomościami. Współzałożyciel Młodzieżowej Rady Miasta w Starachowicach. Od 2009 do 2014 roku pracował dla Posłanki do Parlamentu Europejskiego Róży Thun jako dyrektor biura w regionie świętokrzyskim. Równolegle pracował w rodzinnej firmie, zajmując się wdrażaniem procesu termomodernizacji budynków. Inicjator wprowadzenia w Starachowicach między innymi Budżetu Obywatelskiego, Programu Inicjatyw Lokalnych, Programu Starachowickie Podwórka, Karty Dużej Rodziny, Karty Seniora oraz powołania Rady Seniorów.


 
Ola Kloc: Z jaką wizją dla miasta zaczynał Pan pierwszą kadencję w grudniu 2014 roku?

Marek Materek: Chciałem wówczas wykorzystać wszystkie szanse, jakie stały przed miastem w związku z możliwościami pozyskania środków zewnętrznych — zarówno europejskich, jak i rządowych, a także z innych dostępnych źródeł. Wiedziałem, że jeśli ich nie pozyskamy, Starachowice zostaną daleko w tyle w porównaniu z innymi miastami średniej wielkości, które wcześniej skuteczniej aplikowały o środki zewnętrzne i dzięki temu mogły pracować nad wspólną przestrzenią. Zależało mi na tym, aby zadbać o przestrzeń, z której mogą korzystać wszyscy mieszkańcy i o budynki, które należą do miasta. Przede wszystkim o te miejsca, których potencjał nie był w pełni wykorzystany, wizytówki miasta: zbiorniki wodne Lubianka, Pasternik, Piachy, zagospodarowanie otoczenia dawnych terenów kolejowych Starachowice Wschodnie i Zachodnie, park w centrum, teren przed domem kultury i inne przestrzenie, z których większość mieszkańców korzystała.

Po jedenastu latach mogę powiedzieć, że wszystko, na czym mi zależało akurat w tych tematach, udało się zrealizować. Nie jestem jednak w pełni zadowolony z Kolonii Robotniczej, świetnie ukształtowanego osiedla budynków dawnych zakładów starachowickich, które powstało ponad sto lat temu.

widok na Kolonię Robotniczą w Starachowicach; część z budynków na osiedlu dawnych zakładów starachowickich została zmodernizowana, pozostałe wciąż czekają na remont

widok na Kolonię Robotniczą w Starachowicach; część z budynków na osiedlu dawnych zakładów starachowickich została zmodernizowana, pozostałe wciąż czekają na remont

© UM Starachowice

 
Ola Kloc: Dlaczego? Działo się to w ramach programu „Modelowa rewitalizacja miast”, prawda? Jak wyglądała ta procedura?

Marek Materek: Moje niezadowolenie wynika z faktu, że jeszcze nie wszystkie budynki zostały zmodernizowane. Miasto Starachowice dzięki „Modelowej rewitalizacji miast” pozyskało środki na pierwsze dokumentacje techniczne, które umożliwiły nam późniejsze remonty, przebudowy kamienic. Kilka z nich zostało później zmodernizowanych dzięki środkom pozyskanym z Banku Gospodarstwa Krajowego. Środki europejskie pozwoliły na wybudowanie Centrum Aktywności Społecznej, w którym znajduje się świetlica środowiskowa, a nad nią cztery mieszkania chronione.

Podczas rozmów z mieszkańcami o tym, co jest dla nich priorytetem, co chcieliby, żebyśmy zrobili w pierwszej kolejności, okazało się, że najważniejsze były prozaiczne rzeczy, jak oświetlenie na klatkach schodowych. Wcześniej w lampach były zwykłe żarówki, pięć minut po zamontowaniu ktoś je kradł, ludzie nie mogli więc dojść do swoich mieszkań, bo na schodach było ciemno. Teraz oświetlenie działa na czujniki, mamy więc oszczędności, wyeliminowaliśmy kradzieże i poprawiliśmy poczucie bezpieczeństwa mieszkańców. Później był plac zabaw — w odległości około 150 metrów, na Osiedlu Wzgórze, był już duży plac zabaw, ale dzieci z Kolonii Robotniczej mówiły, że czują się tam obco, są wytykane palcami. Dlatego kolejnym działaniem było urządzenie placu zabaw, dopiero później przyszły większe projekty infrastrukturalne. W tym roku remontujemy dwie kolejne kamienice, czekamy na rozstrzygnięcie konkursu na następne dwie. W tym czasie odkupowałem też od prywatnych właścicieli mieszkania, które lata temu miasto sprzedało w tych kamienicach. Zależało mi na odzyskaniu stu procent własności, żeby można było pozyskać środki na kompleksowy remont wszystkich budynków na tym osiedlu.

 
Ola Kloc: Polityka mieszkaniowa jest, jak się zdaje, jednym z głównych pomysłów na walkę z wyludnianiem się miasta, największym dziś wyzwaniem średnich ośrodków.

Marek Materek: Nie łudzę się, że wszystkie nasze projekty pomogą całkowicie zatrzymać wyludnianie się miasta. Naszym głównym problemem jest demografia, nie jesteśmy w stanie rozwiązać go za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Staram się jednak za pomocą polityki mieszkaniowej sprawić, żeby jak najwięcej osób mieszkających w Starachowicach miało jak najlepsze warunki do zamieszkania. A dla tych, którzy dojeżdżają do pracy w Starachowicach, tworzyć ofertę pozwalającą im zamieszkać tu za w miarę rozsądne pieniądze — mieszkań na rynku może i nie brakuje, ale ceny wynajmu są tak wysokie, że często już po opłaceniu czynszu i odstępnego brakuje pieniędzy na zaspokojenie podstawowych potrzeb danej rodziny.

 
Ola Kloc: Co udało się już w tej kwestii zrobić?

Marek Materek: Zrealizowaliśmy trzy bloki przy ulicy Piłsudskiego i jeden przy Alei Jana Pawła II. Są to budynki na wynajem, czyli obowiązują tam wyższe progi dochodowe, a mieszkania kierowane są do osób, które mogą, a niekoniecznie muszą mieszkać w naszym mieście. Trzy kolejne bloki — przy ulicy Polnej — będą mieściły mieszkania komunalne. Innym przykładem jest budynek przy ulicy Kościelnej, gdzie wybudowaliśmy 103 lokale komunalne. Powstał po to, aby wyeliminować większość lokali komunalnych, które nie miały dostępu do bieżącej wody, kanalizacji, ciepła sieciowego — ludzie żyli w barakach.

budynek przy ulicy Kościelnej mieści 103 lokale komunalne

budynek przy ulicy Kościelnej mieści 103 lokale komunalne

© UM Starachowice

 
Ola Kloc: Jak wygląda sytuacja ze starym szpitalem? Czy ten modernistyczny obiekt zostanie wyburzony?

Marek Materek: Rzeczywiście w pewnym momencie byłem zdeterminowany, żeby zachować i zmodernizować ten budynek, okazało się, że zdecydowana większość mieszkańców woli nowe budynki. Zapadła więc decyzja o wyburzeniu szpitala, na jego miejscu powstanie osiedle z ośmioma budynkami wielorodzinnymi i mniej więcej 300 mieszkaniami. Jesteśmy teraz na etapie kończenia dokumentacji technicznej, gdy spłyną wszystkie dokumenty od firmy Czora Czora, będziemy mogli zacząć realizować inwestycję przy wsparciu Banku Gospodarstwa Krajowego.

na miejscu modernistycznego szpitala powstanie osiedle z ośmioma budynkami wielorodzinnymi

na miejscu modernistycznego szpitala powstanie osiedle z ośmioma budynkami wielorodzinnymi

© UM Starachowice

 
Ola Kloc: Rozważali Państwo organizację konkursu urbanistyczno-architektonicznego na to osiedle?

Marek Materek: Niestety w tym przypadku nie było konkursu, czego bardzo żałuję. Mam jednak nadzieję, że przy okazji budowy kolejnego osiedla, które powstanie na ponad trzyhektarowym gruncie, który kupiliśmy na licytacji komorniczej, zorganizujemy konkurs architektoniczny.

 
Ola Kloc: Udało się to zrobić przy okazji projektu Parku Miejskiego i Portu Lubianka — dlaczego wtedy zdecydowali się Państwo na taką procedurę?

Marek Materek: Myślę, że są to nasze najlepsze realizacje! Jestem z nich bardzo dumny i uważam, że ich sukces zawdzięczamy w głównej mierze temu, że zrealizowaliśmy tam konkursy architektoniczne, nie wybieraliśmy najtańszej opcji, tylko najlepszą koncepcję zagospodarowania terenu. Zdecydowaliśmy się wtedy na konkursy, ponieważ były to perełki i mieliśmy czas, aby przeprowadzić tę procedurę. Bywa, że mimo chęci zorganizowania konkursu, brakuje czasu.

port Lubianka w Starachowicach, proj.: PA. FORMAT Architekci; projekt zagospodarowania tego obszaru wyłoniony został w konkursie urbanistyczno-architektonicznym

port Lubianka w Starachowicach, proj.: PA. FORMAT Architekci; projekt zagospodarowania tego obszaru wyłoniony został w konkursie urbanistyczno-architektonicznym

© UM Starachowice

 
Ola Kloc: Dość szybko po rozpoczęciu pierwszej kadencji, we wrześniu 2015 roku, podjął Pan decyzję o zatrudnieniu architekta na pełen etat (wcześniej było to pół etatu). Z czego ona wynikała?

Marek Materek: Uważam, że każdy urząd, nawet w mieście średniej wielkości, powinien mieć osobę, która będzie doradzała w sprawach architektonicznych i przyszłościowych ważnych dla miasta — chodzi o ład urbanistyczny, o modernizację miejskich przestrzeni. Ta decyzja miała ogromny wpływ na to, jak Starachowice zmieniały się w ostatnich latach. Architekt miejski opiniuje też różnego rodzaju dzierżawy, sprzedaże, wyłapuje rzeczy, które mnie mogą umknąć, może dostrzec, że na przykład dana działka będzie nam potrzebna w przyszłości na budowę drogi czy do realizacji jakiegoś innego celu.

 
Ola Kloc: Wspomniał Pan na początku o pozyskiwaniu funduszy. Gmina kilka lat temu otrzymała dofinansowanie w wysokości ponad 19 milionów złotych z funduszy norweskich na realizację nowej ścieżki rozwoju miasta — co udało się zrobić?

Marek Materek: Nowa część Centrum Kreatywności Pałacyk została wybudowana właśnie dzięki tym środkom, a zabytkowy pałacyk zmodernizowany ze środków europejskich. To była willa dyrektora zakładów starachowickich, obiekt, do którego mieszkańcy podchodzili z sentymentem, mieściły się tam przedszkole, ognisko plastyczne. Później, przez wiele lat, obiekt był ruiną, opanowały go osoby w kryzysie bezdomności. Teraz to miejsce tętni życiem, jest tam kawiarnia, siedziba Młodzieżowej Rady Miasta, przestrzeń, gdzie można pracować zdalnie. Przedsiębiorcy, młodzież i organizacje pozarządowe mają świetne miejsce do realizacji rozmaitych przedsięwzięć i z niego korzystają.

Centrum Kreatywności Pałacyk w dawnej willi dyrektora zakładów starachowickich służy dziś mieszkańcom

Centrum Kreatywności Pałacyk w dawnej willi dyrektora zakładów starachowickich służy dziś mieszkańcom

© UM Starachowice

Druga część funduszy norweskich została skierowana do Ekoszkoły, czyli Szkoły Podstawowej nr 11. Mocno ją zmodernizowaliśmy, dzięki temu powstała nowoczesna, przyjazna dla dzieci i pracowników przestrzeń. Mam nadzieję, że będziemy kontynuowali ten projekt — w ramach funduszy szwajcarskich zagospodarujemy otoczenie szkoły, zrobimy też park kieszonkowy, który będzie służył nie tylko dzieciom, ale i wszystkim mieszkańcom osiedla.

Dumny jestem też z projektów zagospodarowania otoczenia zbiorników Lubianka i Pasternik, bo te przestrzenie cieszą się ogromnym zainteresowaniem nie tylko mieszkańców Starachowic, ale także osób, które przyjeżdżają spoza terenów powiatu.

 
Ola Kloc: Czyli to właśnie fundusze zewnętrzne są przepisem na sukces miast średniej wielkości?

Marek Materek: Jeśli nie staralibyśmy się o nie, trend związany z wyludnianiem się miasta byłby jeszcze mocniejszy, a obraz miasta dla osób, które w nim mieszkają — zupełnie przygnębiający. Środki, które pozyskujemy z zewnątrz, dają ratunek, ale też poczucie, że idziemy do przodu.

 
Ola Kloc: A co daje bezpłatna komunikacja miejska?

Marek Materek: Przede wszystkim to, że nie denerwuję się, że autobusy, za które płacimy duże pieniądze, jeżdżą puste! Wcześniej woziły powietrze, a dzisiaj z radością obserwuję, jak są wypełnione ludźmi — seniorami, młodzieżą, osobami jadącymi do pracy. To jest naprawdę budujące.

 
Ola Kloc: Nawiązaliście też partnerską współpracę z norweskim Bergen — jakie dobre praktyki udało się u nich podpatrzeć?

Marek Materek: Wspomniane już Centrum Kreatywności Pałacyk i Ekoszkoła są inspirowane tym, co widzieliśmy w Bergen. Budujemy też spalarnię odpadów (budowa jest na razie wstrzymana, ale będziemy chcieli ją dokończyć przez miejską spółkę, czyli Zakłady Energetyki Cieplnej).

Centrum Kreatywności Pałacyk w dawnej willi dyrektora zakładów starachowickich służy dziś mieszkańcom

Centrum Kreatywności Pałacyk w dawnej willi dyrektora zakładów starachowickich służy dziś mieszkańcom

© UM Starachowice

Podpatrzyłem tam też rozwiązania skierowane do osób starszych, z niepełnosprawnościami, osób, które mają trudności w samodzielnym poruszaniu się. Chciałbym przenieść na nasz grunt blok senioralny z mieszkaniami wspomaganymi, gdzie te osoby będą mogły uzyskać wsparcie — z jednej strony będą miały mieszkania, w których da się żyć samodzielnie, ale w momencie, gdy będą wymagać wsparcia ze strony opiekunów, czy to w zakresie rehabilitacji, czy zagospodarowania czasu wolnego, to żeby taka możliwość była zapewniona na miejscu. Dziś mamy wielu więźniów drugiego, trzeciego i czwartego piętra, którzy mogą nie doczekać realizacji wind przez wspólnoty mieszkaniowe. Chciałbym, żeby byli pełnoprawnymi członkami lokalnej społeczności i mogli brać udział w życiu miasta. Teraz wiele osób nie ma takiej możliwości.

 
Ola Kloc: Czego od Starachowic mogą się nauczyć inne średnie polskie miasta?

Marek Materek: Samorządowcy z różnych części kraju przyjeżdżają do nas i podpatrują różne rozwiązania. Niektórzy przyjeżdżają zobaczyć, jak przekształciliśmy Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Centrum Usług Społecznych — byliśmy jednym z pierwszych, którzy to zrobili. CUS stał się naszym głównym narzędziem realizacji polityki społecznej w mieście. Celem jego licznych działań na poziomie lokalnym jest poprawa jakości życia mieszkańców, przeciwdziałanie wykluczeniu społecznemu, łatwiejszy dostęp do usług w „jednym miejscu” czy zwyczajnie lepsze dopasowanie pomocy do potrzeb mieszkańców. Wachlarz tych usług jest naprawdę szeroki, a na uwagę zasługuje chociażby „Taksówka dla Seniora” czy „Złota Rączka”, czyli formy wsparcia, których dotychczas nie było.
Wiele osób przyjeżdża też, by obejrzeć, w jaki sposób działa nasza Spółdzielnia Socjalna „Starachowiczanka”. Została ona stworzona w ramach polityki społecznej miasta — z jednej strony dba o tereny wspólne, miejskie, a z drugiej zajmuje się reintegracją zawodową osób, które były długotrwale bezrobotne bądź wykluczone z pracy. Wiele osób wcześniej utrzymywało się tylko z zasiłków i pomocy społecznej. Dziś potrafią się utrzymać w inny sposób. Poznali moc pracy własnych rąk, choć w niektórych przypadkach takie liczenie na wsparcie pomocy społecznej było przekazywane z pokolenia na pokolenie. Nagle wszystko się zmieniło. Zrozumieli, że warto pracować, poprawiając w ten sposób standard życia swojej rodziny.

 
Ola Kloc: A co jeśli chodzi o programy rewitalizacji?

Marek Materek: Nasi goście podpatrują również sprawy związane z rewitalizacją, zarówno te ujęte w programie rewitalizacji, jak i te związane z przygotowaniem innego programu, zrealizowanego w 100 procentach. Gminny program rewitalizacji w naszym mieście opracowywaliśmy w ramach szerokich konsultacji społecznych. Do udziału w tych konsultacjach zaprosiliśmy przedstawicieli praktycznie każdej grupy wiekowej. Wsłuchiwaliśmy się w oczekiwania lokalnej społeczności, dzięki czemu realizacja inwestycji cieszyła się ogromnym zainteresowaniem społecznym. Mieszkańcy mieli możliwość obserwować, jak ich marzenia zapisane w gminnym programie — dzięki pozyskiwanym kolejnym środkom zewnętrznym — stają się rzeczywistością.

 
Ola Kloc: Od 2023 roku miasto ma nowe logo (młot, kowadło, wieża ciśnień) i hasło promocyjne: „Starachowice napędzają rozwój”. Jaki jest pomysł na ściągnięcie inwestorów do miasta, którzy ten rozwój pomogą napędzić?

Marek Materek: Mamy pewne ograniczone możliwości związane z ukształtowaniem terenu: Starachowice, jeśli chodzi o powierzchnię, są małym miastem, z każdej strony otoczonym lasem. Obszarów, które można byłoby zagospodarować, jest więc niewiele, raczej 1, 2, 3 hektary, nie zaś 10, 15, 20. To mocno ogranicza nasze apetyty. Skupiamy się więc bardziej na tym, żeby każda wolna przestrzeń w mieście, nawet będąca w rękach prywatnych, została zagospodarowana i generowała miejsca pracy. Firmy, które zainwestowały już wcześniej w Starachowicach, dokupują tereny, rozwijają się, tworzą nowe miejsca pracy. Według danych z ostatniego miesiąca jesteśmy jedynym powiatem w województwie świętokrzyskim, w którym zanotowano wzrost liczby osób zatrudnianych, mam więc nadzieję, że ta polityka przynosi efekty.

 
Ola Kloc: Jak chciałby Pan, żeby wyglądały Starachowice w 2030 roku?

Marek Materek: Chciałbym, żeby było to miasto przyjazne do życia, do pracy i do uczenia się dla każdego mieszkańca.

Ola Kloc: Tego więc życzę. Dziękuję za rozmowę!

 
rozmawiała: Ola KLOC

więcej: A&B 6/2026 – Małe i średnie miasta / Stawki architektów,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B

Głos został już oddany

SPECTRUM STUDIO - Projekty, które powstają z myślą o przyszłości v2
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Narracje nr.17
INSPIRACJE