Ten dom stoi tuż obok oceanu, ale tylko czterdzieści minut drogi ze stolicy kraju. Chociaż jest śnieżnobiałą, minimalistyczną kostką, to wpisuje się w swoje kamienne sąsiedztwo i panoramę historycznej wsi. Powstał w Portugalii, ale ma w sobie coś z filozofii starożytnych Chin. By dom w Ulgueirze osiągnął swój ostateczny kształt potrzeba było pięciu lat, dobrej znajomości języka oraz gotowości na kompromisy. O trudach budowy domu dla siebie i bliskich, administracyjnych przeszkodach oraz decyzjach podejmowanych już po ukończeniu projektowania z Anną Bulandą-Jansen rozmawia Przemek Ciępka.
Anna BULANDA-JANSEN — architektka i autorka. Studia na Wydziale Architektury PK, Kunsthochschule Weissensee w Berlinie i na Universidade do Minho. W latach 2002-2006 pracowała w atelier fva — Frederico Valsassina Arquitectos. Od 2007 roku jest związana z biurem gmp — von Gerkan, Marg und Partner. Na przestrzeni ostatnich 25 lat brała udział w projektowaniu kilkudziesięciu zrealizowanych budynków użyteczności publicznej na terenie Portugalii, Chin i Niemiec. Od 2001 roku zajmuje się również krytyką architektoniczną. Współpracowała z magazynami Architektura & Biznes, arquitectura ibérica, arq./a revista de arquitectura e arte. W latach 2007–2011 mieszkała i pracowała w Pekinie, gdzie rozpoczęła badania na temat muzeów i specyficznych kreatywnych struktur urbanistycznych na terenie Azji. W roku 2024 otrzymała tytuł doktory architektury na podstawie dysertacji pod tytułem „O swoistości muzeum sztuki w kreatywnym klastrze chińskim”.
Przemek Ciępka: Wasz nowy dom znajduje się w Portugalii, półtora kilometra od wybrzeża Atlantyku. Dlaczego padło właśnie na ten kraj?
Anna Bulanda-Jansen: W Portugalii zauroczyła nas niezwykła różnorodność: z jednej strony jest to stary europejski kraj o historycznej ciągłości liczącej prawie tysiąc lat, z rozwiniętą infrastrukturą i wysokim poziomem życia, z drugiej — miejsce mocno związane z naturą, położone tuż przy oceanie. Ulgueira — miejscowość, w której znajduje się nasz dom — położona jest nieopodal przylądka Cabo da Roca, najbardziej wysuniętego na zachód fragmentu geograficznego kontynentalnej Europy. Ta lokalizacja jest niezwykła, ale sprawia też, że warunki, które tu panują, bywają ekstremalne, a przy tym dalekie od wyobrażeń, jakie ma się na temat Portugalii. Latem nad samym oceanem może być ponad 30 stopni, a na pobliskich wzgórzach 10 stopni mniej. Wieją też silne wiatry i sporo pada. W naszej relacji z tym krajem ważną rolę odgrywa też wyrafinowana kultura i kuchnia, Portugalczycy to przemiły naród, ale zdecydował przede wszystkim sentyment.
Przemek Ciępka: To znaczy?
Anna Bulanda-Jansen: Zarówno ja, jak i mój mąż od dawna jesteśmy związani z Portugalią — mieszkaliśmy tutaj przez osiem lat, między 1998 a 2006 rokiem. Tutaj urodził się nasz syn, w tym kraju miałam również swój pierwszy kontakt z pracą zawodową w architekturze po studiach, ponieważ przez pięć lat pracowałam w znanej lizbońskiej pracowni. Dzięki tym doświadczeniom oboje biegle mówimy po portugalsku, co bardzo nam pomogło podczas budowy domu w Ulgueirze.
jedynym budynkiem użyteczności publicznej w Ulgueirze są kawiarnia i kościół
fot.: Ed Robinson (Clear Space Photography) © Anna Bulanda-Jansen
Przemek Ciępka: Możesz opowiedzieć nieco więcej o tym miejscu?
Anna Bulanda-Jansen: Ulgueira to historyczna wieś, w której poza kościołem jedynym budynkiem użyteczności publicznej jest kawiarnia — miejsce codziennych spotkań lokalnej społeczności — gdzie można także kupić podstawowe produkty żywnościowe.
Na stałe mieszka tu jedynie 155 osób. Miejscowość leży poza trasami turystycznymi, ma za to bogatą historię. Syn powiedział kiedyś, że w tym miejscu straszy i, jak się okazuje, mógł mieć do pewnego stopnia rację, ponieważ niegdyś było to miejsce pogańskich kultów. Właściwie cały górzysty obszar pomiędzy Sintrą i Cascais ma tajemniczą energię i przyrodniczą aurę.
W Portugalii bardzo długo niektóre wiejskie rejony nie były uwzględniane na mapach planistycznych. Kiedy zdecydowano się zaprowadzić w Ulgueirze porządek, jak mówi lokalna anegdota, para miejscowych sprzedawców kwiatów na targu w Cascais zaproponowała, by nazwy ulic zapożyczyć od ziół i kwiatów, stąd ulica Rozmarynowa, Róż czy Hortensji albo Laurowa. Tak pozostało do dziś.
jednym z ograniczeń podczas budowy domu w Ulguerze był obowiązek zachowania rustykalnego muru
fot.: Ed Robinson (Clear Space Photography) © Anna Bulanda-Jansen
Przemek Ciępka: Usłyszałem kiedyś, że projektowanie dla siebie bywa najtrudniejsze, ponieważ jesteśmy swoimi największymi krytykami. Zgadzasz się z tym stwierdzeniem?
Anna Bulanda-Jansen: To nie tak, że projektowałam ten dom tylko dla siebie. Należy on do mnie i mojego męża, ale nie tylko, nie zamierzamy też mieszkać w nim na stałe. Żeby zoptymalizować budowę pod kątem finansowym, ale też w zakresie użytkowania domu i zajmowania się nim, podjęliśmy się budowy we trójkę, wspólnie z naszym przyjacielem, który jest inżynierem. On również ma dużo wspólnego z Portugalią, przyjeżdża tutaj regularnie od co najmniej trzydziestu lat. Projektując, musiałam więc konfrontować swoją wizję z innymi osobami. Mimo że pozostawiono mi praktycznie wolną rękę, paradoksalnie to tylko utrudniło proces, ponieważ nikt nie wymuszał na mnie konkretnych rozwiązań, a ja czułam się potrójnie odpowiedzialna za rezultaty.
Przemek Ciępka: Jakie były największe trudności podczas projektowania i budowy tego domu?
Anna Bulanda-Jansen: Zgodnie z tym, co powiedziałeś, trudno jest projektować dla siebie, ale też trudno jest projektować zdalnie — ponieważ pracuję na co dzień zawodowo w Berlinie — oraz w kraju, w którym proces realizacyjny jest bardzo skomplikowany, jak ma to miejsce w Portugalii. Budowa tego domu zajęła mi każdą wolną chwilę w ciągu ostatnich pięciu lat, a bez lokalnego architekta, Gonçalo Vilas-Boas, który przeprowadził nas przez cały ten proces administracyjny, ukończenie budowy byłoby niemożliwe.
Budynek znajduje się na terenie Parku Przyrodniczego Sintra-Cascais, gdzie obowiązują liczne restrykcje, również te dotyczące estetyki powstającej architektury, kubatur czy wykorzystanych materiałów. Co więcej, działka, na której stoi nasz dom, znajduje się 50 metrów od zabytkowego kościoła Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia z XVI wieku. Zanim zaczęliśmy budować, trzeba było jeszcze przeprowadzić wykopaliska archeologiczne, ponieważ istniało podejrzenie, że na naszej parceli znajdują się jakieś relikty. Na szczęście nic nie znaleziono.
działka
© Anna Bulanda-Jansen
Przemek Ciępka: Jak trafiliście na to miejsce?
Anna Bulanda-Jansen: Poszukując działki w różnych regionach Portugalii, doszliśmy do wniosku, że miejsce, w którym stanie nasz dom musi być stosunkowo łatwo dostępne z lotniska. Jeśli mamy samochód, podróż z centrum Lizbony do Ulgueiry zajmuje 40 minut, świetnie działa też transport publiczny. Co ciekawe, mimo że często odwiedzaliśmy region Sintry i okoliczne plaże, jak Praia da Ursa czy Praia das Maçãs lub bardziej znane miejscowości, na przykład Colares albo Almoçageme, to nigdy wcześniej nie zawitaliśmy do Ulgueiry. Po raz pierwszy pojechaliśmy tam, gdy po czterech latach poszukiwań mój mąż znalazł w internetowym biurze nieruchomości ogłoszenie dotyczące stosunkowo taniej działki, położonej właśnie w tej niewielkiej wsi. Jej niska cena stała się dla mnie zrozumiała dopiero, gdy pojechałam na miejsce. Dla kogoś, kto nie jest architektem, ta działka była właściwie bezużyteczna — zygzakowata, wciśnięta w wiejski kwartał, potwornie zarośnięta, a do tego zabudowana oraz obwarowana różnego rodzaju obostrzeniami.
Przemek Ciępka: Na przykład?
Anna Bulanda-Jansen: Wstępne ustalenia zakładały zachowanie zabudowań, które znajdowały się na terenie działki. Były to trzy lub cztery niewielkie kubatury w stanie kompletnej ruiny. Wcześniej była tam piekarnia z wysokim kominem pieca. Kiedy zaczynaliśmy projektowanie, myśleliśmy że będzie to raczej rewitalizacja. Okazało się jednak, że ruiny są nie do odratowania i po uprzątnięciu działka stała się zupełnie pusta. Na początku nie spodziewaliśmy się, że powstanie na niej całkiem nowy dom, w dodatku tak duży. Istniały bowiem ograniczenia co do maksymalnej powierzchni użytkowej, które trzeba było w jakiś sposób obejść.
dom w Ulguerze składa się z bryły głównej, do której przylegają dwa niezależne aneksy
fot.: Ed Robinson (Clear Space Photography) © Anna Bulanda-Jansen
Przemek Ciępka: Dom w największym stopniu ukształtowała nietypowa działka, panorama architektoniczna i związane z nią obostrzenia, czy jednak udało się zrealizować wszystko zgodnie z Waszą wizją?
Anna Bulanda-Jansen: Przede wszystkim działka i układ ruin. W miejscu, w którym znajduje się główna bryła naszego domu, wcześniej stał dwupiętrowy budynek piekarni z przylegającymi do niego aneksami. Mimo że dzielimy dom z drugim właścicielem, od początku zakładaliśmy, że część funkcji pozostanie wspólna, ponieważ wiedzieliśmy, że będzie użytkowany na zmianę. Sercem budynku jest dwukondygnacyjna bryła główna. W parterze znajduje się strefa kuchenna i jadalnia otwarta na ogród. Na piętro można się dostać po schodach, zaprojektowaliśmy tam salon z kominkiem i wyjściem na taras. Jednocześnie w przeciwległych krańcach parteru znajdują się przejścia prowadzące do dwóch stref prywatnych w formie aneksów, każdy z nich ma przedpole, łazienkę i sypialnię.
rzuty
© Anna Bulanda-Jansen
Przemek Ciępka: Czy te dwa prywatne aneksy były projektowane według Waszych preferencji? Na przykład jeden zgodnie z wizją Twoją i Twojego męża, a drugi według planów Waszego wspólnika?
Anna Bulanda-Jansen: Pojawiały się pewne uwagi w zakresie wykonania, czasami materiałów, jednak jeśli chodzi o estetykę, zaprojektowałam ten dom całościowo. Aneksy znajdują się po dwóch przeciwległych stronach domu, w jednym z pokoi może mieszkać para, podczas gdy w drugim przebywają dzieci. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by były to zupełnie niezależne od siebie osoby. Każdy z aneksów ma z góry zaplanowaną kolorystykę: w aneksie zachodnim jest to kolor żółty, aneks wschodni to kolor zielony.
Przemek Ciępka: Dom świetnie wpisuje się w rozrzeźbioną panoramę Ulgueiry, która odpowiada wyobrażeniom na temat archetypicznej portugalskiej wioski. Jednocześnie, kiedy na niego patrzę, do głowy przychodzi mi architektura Álvara Sizy.
Anna Bulanda-Jansen: W młodości uważnie śledziłam twórczość jego i następnego pokolenia portugalskich architektów, jak braci Aires Mateus, które wyrastało na jego praktyce, tworząc architekturę o uproszczonych bryłach i ograniczonym detalu, z białymi ścianami, w których rzeźbi cień na tle błękitnego nieba. Miło słyszeć, że nasz dom wpisuje się w ten styl.
jednym z ograniczeń podczas budowy domu w Ulguerze był obowiązek zachowania rustykalnego muru
fot.: Ed Robinson (Clear Space Photography) © Anna Bulanda-Jansen
Przemek Ciępka: Wspomniałaś, że jego budowa zajęła Ci ostatnie pięć lat, to całkiem sporo. Podejrzewam, że po drodze pojawiły się pewne przeszkody.
Anna Bulanda-Jansen: Chcąc usunąć ruiny piekarni, musieliśmy najpierw złożyć orzeczenie archeologa oraz specjalny raport do trzech różnych urzędów. Na jego potrzeby opracowałam charakterystykę całego kwartału, wyjaśniając, że nasz projekt powstaje w zgodzie z typologią innych budynków w najbliższym otoczeniu. Dla urzędu wydającego pozwolenie na budowę niezwykle ważne było zachowanie rustykalnego muru, który stanowi ważny element typologii zabudowy w Ulgueirze. Faza projektowa trwała bardzo długo i zawierała mnóstwo formalności, nasz architekt współpracujący złożył łącznie 290 dokumentów na platformie online. Mimo że projektowaliśmy mały budynek, poziom biurokracji był na poziomie muzeum czy biurowca.
Nasz pierwszy projekt nie został zaakceptowany. W całej Portugalii kluczową jakością każdego mieszkania czy domu jest vista, czyli widok. Może być to panorama miasta, plac z zielenią, rzeka albo na przykład ocean. Na samym początku projektowania chciałam za wszelką cenę mieć widok właśnie na wodę, dlatego zaprojektowałam zewnętrzne schody prowadzące na dach zaaranżowany w formie tarasu, mając nadzieję że ta koncepcja przejdzie przez urząd. Niestety nie wiedziałam, że w 2016 roku w Portugalii przyjęto przepis, według którego wszystkie nowe budynki wznoszone w tym rejonie w pobliżu historycznej zabudowy, muszą mieć spadziste dachy pokryte dachówką, więc taras na dachu głównej bryły nie wchodził w grę. Ostatecznie nasz dom nakrył dach kopertowy, wokół którego zaprojektowaliśmy attykę, dzięki czemu finalnie wygląda jak biała kostka. Na szczęście ta zmiana nie wymagała modyfikacji rzutów, kosztowała nas jednak sporo czasu. Taras został jedynie na jednym z aneksów, połowicznie przykryty jednospadowym dachem.
taras na jednym z aneksów
fot.: Ed Robinson (Clear Space Photography) © Anna Bulanda-Jansen
Przemek Ciępka: A co z widokiem?
Anna Bulanda-Jansen: Z okien i tarasów mamy widok na całą okolicę, ale myślę, że kiedyś i tak na budynku pojawi się platforma widokowa i drabina prowadząca na dach. Wtedy będzie widać Atlantyk!
Przemek Ciępka: Wspomniałaś, że na działce wcześniej znajdował się budynek piekarni. Czy udało się coś zachować z tej pierwotnej zabudowy?
Anna Bulanda-Jansen: W Ulgueirze panuje bardzo specyficzny mikroklimat, a że wcześniejsze zabudowania powstały w technologii ścian cementowych zmieszanych z piaskiem, to po dziesiątkach lat struktura murów przypominała miał. Mimo że chciałam zachować komin oraz część pieca, niestety nie dało się nic z nimi zrobić. Uratowaliśmy jedynie granicę z sąsiadem oraz fragment muru rustykalnego. Zachowaliśmy jednak roślinność, w tym drzewa, oraz ceramiczną pamiątkę — nad wejściem do piekarni wisiała kiedyś płytka azulejo z wytłoczonym tekstem: „Bem vindo seja quem vier por bem” (Kto przychodzi w pokoju, ten jest mile widziany). Kiedy tylko znajdę odrobinę czasu, skleję je i płytka z powrotem pojawi się w domu jako element świadczący o historii i dawnym życiu tego miejsca.
decyzja o odsłonięciu betonowego dachu od wewnątrz zapadła już w trakcie budowy
fot.: Ed Robinson (Clear Space Photography) © Anna Bulanda-Jansen
Przemek Ciępka: Mówiłaś, że klimat w Portugalii bywa ekstremalny. Jak budować, żeby budynki przetrwały wiele lat w takich warunkach?
Anna Bulanda-Jansen: Każde z nas miało nieco inną wizję dotyczącą materiału, jakiego powinniśmy użyć do budowy. Sporo do powiedzenia miał również architekt współpracujący, oraz nasz niezastąpiony wykonawca Pedro Alves, bo stan surowy miał powstać szybko i w całości. Początkowo myśleliśmy o naturalnych materiałach, na przykład wznoszeniu ścian z ziemi ubijanej, jednak pójście tą drogą wymagałoby budowy bardzo grubych murów, na co niekoniecznie pozwalała nasza stosunkowo niewielka i bardzo wąska działka. W miejscu, w którym znajduje się bryła główna, teren ma jedynie cztery metry szerokości.
Ostatecznie, w wyniku nacisków, również ze strony konstruktora, dom powstał w technologii, której używano do wznoszenia wszystkich innych nowych budynków dookoła — ze słupów żelbetowych wypełnionych bloczkami ceramicznymi. Całość ocieplono od zewnątrz, przez co mury niestety wydają się puste w środku, do tego mam wrażenie, że dom jest nieco zbyt hermetycznie wyizolowany. Niestety nie mieliśmy za wiele do powiedzenia w tej kwestii... za to, żeby uniknąć wilgoci, dom nie ma piwnic, a w całym parterze jest ogrzewanie podłogowe.
Przemek Ciępka: Ile dni w roku planujecie spędzać w tym domu?
Anna Bulanda-Jansen: Dopiero się przekonamy. Wszyscy jesteśmy osobami czynnymi zawodowo, ale chcielibyśmy w przyszłości chociaż trochę pracować zdalnie, właśnie z Portugalii. Będziemy ten dom dzielić między naszą trójkę, nasze rodziny i przyjaciół, ale chcielibyśmy również, aby mógł na siebie zarobić, dlatego myślimy o jakiejś formie wynajmu przez trzy, cztery miesiące w roku. To wymaga pewnego dystansu do tego domu, aby nie stał się on zbyt intymnym miejscem. Z tego powodu starałam się zaprojektować wnętrza jak najbardziej minimalistycznie. Kiedy pracowałam w biurze fva Frederica Valsassina w Lizbonie, jeden z doświadczonych kolegów powiedział mi, że im łatwiej rysuje się detal, tym bardziej klarowny staje się jego przekaz w przestrzeni i jego realizacja. Myślę, że miał rację i do tej pory próbuję o tym pamiętać przy projektowaniu.
w zgodzie z zasadami feng shui, jadalnia otwiera się na ogród w południowej części działki
fot.: Ed Robinson (Clear Space Photography) © Anna Bulanda-Jansen
Przemek Ciępka: Jak urządziłaś wnętrza?
Anna Bulanda-Jansen: Prawie wszystkie meble powstały na zamówienie. Kuchnię, stół jadalni, wszystkie szafy i łóżka przygotował według moich rysunków stolarz. Jedwabne zasłony, również zrobione na wymiar, przywieźliśmy z Wietnamu. Pojawi się także niewielka ilość dekoracji.
Przemek Ciępka: A materiały?
Anna Bulanda-Jansen: Chcieliśmy, aby wnętrza były w jak największym stopniu wykończone ręcznie. W wielu miejscach wykorzystujemy również drewno. Nasz wspólnik uparł się, że ma ono pochodzić ze Schwarzwaldu, z jakiegoś powodu nie chciał również, aby podłogi skrzypiały, dlatego sprowadził długie, czterometrowe deski o grubości trzech centymetrów. W efekcie odczucia płynące z chodzenia po wykonanej z nich podłodze, nie przypominają typowego drewna. W zagłówkach łóżek i nad aneksem kuchennym zaprojektowałam także drewniane wnęki. Reszta wykończenia powstała w Portugalii. Ważnym elementem są minimalistyczne stalowe schody wykonane ręcznie na zamówienie, do których zamontowania potrzebne było sześć osób. Mojemu mężowi bardzo zależało na wykorzystaniu terakoty, więc znaleźliśmy jedną z kilku manufaktur w kraju, które wciąż produkują ją ręcznie. Wykorzystaliśmy terakotę w łazienkach, w kuchni oraz w korytarzach i na tarasach.
W różnych miejscach domu powtarzają się również kafelki azulejos pochodzące z fabryki Viúva Lamego produkującej je w ten sam sposób od połowy XIX wieku. Użytą przez nas serię zaprojektowała portugalska artystka Bela Silva. W momencie wyboru konkretnych wzorów zdałam się na doświadczenie nabyte podczas projektowania w Chinach i pracy w pekińskiej siedzibie biura von Gerkan, Marg und Partner. Zgodnie z zasadami feng shui w strefie dziennej wykorzystałam niebieskie azulejos i zasłony, z kolei w przestrzeniach prywatnych znalazła się kolorystyka żółta i zielona. To barwy, które dobrze sprawdzają się w strefach sypialnianych.
duże przeszklenia zapewniają widok na górską okolicę
fot.: Ed Robinson (Clear Space Photography) © Anna Bulanda-Jansen
Przemek Ciępka: Czy inne elementy projektu również powstawały w zgodzie z regułami feng shui?
Anna Bulanda-Jansen: Ze względu na kształt działki nie było dużego pola manewru. Dopiero kiedy przygotowałam projekt, zorientowałam się, że przeznaczenie poszczególnych pomieszczeń i funkcji — na przykład kuchni zamkniętej bezokienną ścianą, skierowanej w stronę północną i jadalni otwierającej się na południe do ogrodu — zgadza się z tymi zasadami. W projektowaniu powinna być zachowana równowaga i żywa relacja przestrzeni kubaturowych (Yang) i przestrzeni pustych (Yin). Dlatego ważne są też patia — każdy z aneksów ma wyjście na taką niewielką, prywatną przestrzeń, wydzieloną przez mur rustykalny oraz ścianę ruin sąsiedniego domu. Przestrzeń pomiędzy główną bryłą a kamiennym domem łączy trzecie patio.
Przemek Ciępka: Jak właścicielka kamiennego domu obok zapatrywała się na budowę Waszego domu?
Anna Bulanda-Jansen: Poznaliśmy naszą sąsiadkę dopiero po kupnie działki. Niedługo później wyjechała, a my martwiliśmy się o naszą dalszą współpracę. Oczywiście w tak niewielkiej miejscowości wszyscy się znają, a nasz wykonawca miał klucze do jej domu, więc kiedy budowaliśmy na granicy działki, to on zabezpieczał mury od drugiej strony. W pewnym momencie doszliśmy do wniosku, że powinniśmy wysłać jej zdjęcia przedstawiające nasz budynek, który stanął tuż obok jej domu, aby nie była zaskoczona, kiedy wróci do Ulgueiry. Dom naszej sąsiadki wykonano z kamienia o mocnym wyrazie wizualnym, więc mimo że nasz budynek jest większy, to dzięki białym, gładkim ścianom stanowi dla niego tło. Co ciekawe, dokumentacja Parku Przyrodniczego Sintra-Cascais wymienia jej dom, jako zachowany historyczny wzór miejscowej zabudowy, chociaż mieszkańcy wsi uważają, że pochodzi z lat 50. ubiegłego wieku. Tak się pisze historię!
duże przeszklenia zapewniają widok na górską okolicę
fot.: Ed Robinson (Clear Space Photography) © Anna Bulanda-Jansen
Przemek Ciępka: Masz w tym domu swoje ulubione miejsce?
Anna Bulanda-Jansen: To zależy od pory dnia. Na pierwszym piętrze zaprojektowaliśmy panoramiczne okno z widokiem na pokryte zielenią góry — picie kawy na sofie ustawionej bezpośrednio przed nim gwarantuje dobry początek dnia. Wieczorami serce domu przenosi się do kuchni z jadalnią, gdzie gotujemy i biesiadujemy. Mój mąż lubi dwukondygnacyjną łazienkę, znajdującą się pod tarasem jednego z aneksów. Chociaż sugerowano nam zamknięcie jej podwieszanym stropem, to stwierdziliśmy, że zostawimy w tym miejscu widoczną, betonową strukturę. W tym domu jest więcej elementów, których finalny, betonowy wygląd wyklarował się już w trakcie budowy.
Przemek Ciępka: W podobny sposób rozwiązaliście zadaszenie głównej bryły.
Anna Bulanda-Jansen: Początkowo chcieliśmy, żeby dach był drewniany, ale podczas budowy zdecydowano, że cały stan surowy powstanie w ciągu maksymalnie jednego miesiąca, zamknięty dachem betonowym. Mogliśmy zaprojektować podwieszany sufit i wnętrze w formie pudełka na buty, jednak ostatecznie postanowiliśmy pozostawić konstrukcję dachu odkrytą. Słuchanie muzyki wieczorem i wpatrywanie się w jego fakturę, podkreślaną przez ukryte we wnękach oświetlenie może być wspaniałym ukoronowaniem długiego dnia.
Przemek Ciępka: Odnoszę wrażenie, że ostateczna forma tego domu jest w jakimś stopniu splotem pomyślnych przypadków i zbiegów okoliczności.
Anna Bulanda-Jansen: To może za daleko posunięty wniosek, ale był to w pewnej mierze proces projektowy odpowiadający potrzebom czasu i zmieniającego się momentum. Jest tu pewna doza przypadku, ale też mnóstwo świadomych wyborów dokonanych z konieczności już w trakcie budowy. Całe życie pracowałam przy projektach w dużej skali, gdzie wszystko musi być zaplanowane od początku do końca, a następnie wykonane dokładnie według dokumentacji. Przy małych realizacjach, takich jak budowa domu, można łatwiej reagować na bieżąco. Wystrój wnętrza i wizualna obecność materiałów były projektowane praktycznie na bieżąco. Poza moimi szkicami nie było projektu budowlanego. Bryła domu została zbudowana na podstawie projektu do pozwolenia na budowę i według trójwymiarowego modelu. Praktycznie odzwierciedla ona jeden do jeden moje pierwsze szkice.
minimalistyczne wnętrza ożywia barwna terakota
fot.: Ed Robinson (Clear Space Photography) © Anna Bulanda-Jansen
Przemek Ciępka: Czy dom osiągnął już swój ostateczny kształt?
Anna Bulanda-Jansen: Oprócz wieży, z której będzie można obserwować morze [śmiech]? Zmiany z pewnością będą w ogrodzie. Na razie zrealizowaliśmy jedynie obszary z brukiem w formie kamiennej mozaiki calçada portuguesa w jednolitym kolorze.
W trakcie budowy okazało się, że 40 metrów kwadratowych działki nie należy ani do przestrzeni publicznej, ani do sąsiadów. Zawalczyliśmy o nie, ponieważ znajdowały się w strefie wjazdowej, i opłaciło się, ponieważ teraz są częścią naszej posesji. Obecnie jest tam zwykły trawnik, w przyszłości pojawi się tam kolejny fragment muru, zamykający działkę od tej strony, zapewne dodamy też w ogrodzie nieco wody i roślin.
Chcemy też w przyszłości być samowystarczalni energetycznie — instalacje są już podprowadzone — następny etap to założenie paneli słonecznych i wiatraków do czerpania energii z wiatru, którego tu nie brakuje.
Przemek Ciępka: Czujesz satysfakcję po zamknięciu tego projektu?
Anna Bulanda-Jansen: Zdecydowanie tak. Była to interesująca przygoda, również nauka na przyszłość. Myślę też, że dzięki temu doświadczeniu mogłabym dzisiaj stworzyć projekt w Portugalii od początku do końca samodzielnie. Te pięć lat sprawdziło naszą cierpliwość oraz gotowość do poświęcania prywatnego czasu. Do tego, przez liczne przesunięcia i wydarzenia niezależne od nas, na przykład wybuch pandemii, całość kosztowała nas o co najmniej jedną trzecią więcej, niż zakładaliśmy... wielka ulga, że to już koniec. Na pewno bardzo pomogła nam znajomość języka, gdyby nie ona, nie znaleźlibyśmy tak dobrego generalnego wykonawcy, stolarza, kamieniarza czy małych firm z materiałami. Budowaliśmy na odległość, w dużej mierze przez WhatsApp i fotografie. Chociaż przez mniej więcej rok byłam regularnie co dwa miesiące na miejscu. Przez te pięć lat każdy nasz urlop spędzaliśmy właśnie tutaj, na budowie w Portugalii. Zdążyłam poznać każdy kąt i centymetr ścian tego budynku.
Przemek Ciępka: Dziękuję za rozmowę!
rozmawiał: Przemysław Ciępka
więcej: A&B 7-8/2026 – Domy jednorodzinne,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B















![Zobacz Standardowy moduł szklany VELUX do dachu płaskiego [click: artykuł w A&B] Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów](https://cdn.architekturaibiznes.pl/upload/filemanager/AiB/BANERY/VELUX/METKA-09-2026/Velux-metka_1070x600_2.jpg?1788776738197)





