Zobacz w portalu A&B!
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

„Najlepsze rzeczy powstają w ramach konsensusu” – Wojciech Kotecki i Bartosz Świniarski o nowej pracowni BBGK Architekci

Przemysław Ciępka
16 września '26

O nowej pracowni BBGK Architekci w Warszawie, o dwudziestowiecznym segmencie premium oraz o tym, jaka naprawdę jest polska architektura, z Wojtkiem KoteckimBartkiem Świniarskim rozmawia Przemek Ciępka.

Wojciech Kotecki

Wojciech KOTECKI — architekt i urbanista, absolwent Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, sędzia konkursowy SARP, członek prezydium KSK OW SARP, członek MOIA. W latach 2001–2014 pracował w renomowanych warszawskich pracowniach — ARE Stiasny/ Wacławek, Grupa5 Architekci, JEMS Architekci. Współautor wielu nagradzanych projektów. Od 2014 roku współwłaściciel firmy BBGK Architekci wraz z Janem Beliną-Brzozowskim i Konradem Grabowieckim. Główne obszary zainteresowań to mieszkalnictwo w kontekście komercyjnym, społecznym i technologicznym (w tym prefabrykacja), współczesny masterplaning oraz środowisko pracy człowieka.

Bartosz Świniarski

Bartosz ŚWINIARSKI — architekt i urbanista, absolwent wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, wykładowca Wydziału Architektury PW, członek MOIA i OW SARP W latach 2006–2019 pracował w pracowniach ARE Stiasny/Wacławek i Kuryłowicz&Associates. Współautor budynku Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego, budynku biurowego Silesia Star w Katowicach, hotelu sieci PURO na warszawskiej Woli oraz licznych projektów koncepcyjnych i konkursowych z Kuryłowicz&Associates. W latach 2013–2014 praktykował w biurach architektonicznych w Danii, Szkocji i Hongkongu. Z BBGK związany od 2019 roku jako szef zespołu projektów koncepcyjnych. Główne obszary zainteresowań to mieszkalnictwo i współczesny masterplanning w kontekście projektowania zrównoważonego.


Przemek Ciępka: Gdzie znajdowała się i jak wyglądała Wasza pierwsza pracownia?

Wojtek Kotecki: Kiedy dziesięć lat temu trafiłem do biura nazywającego się wtedy Brzozowski–Grabowiecki, zespół liczył siedem, osiem osób. Pracownia znajdowała się w wynajmowanym mieszkaniu w kamienicy przy Alei 3 Maja, tuż obok Mostu Poniatowskiego w Warszawe. To bardzo ciekawy budynek z przełomu XIX i XX wieku, przetrwał wojnę, później mieszkało w nim mnóstwo znanych osób, między innymi Zbigniew Religa. Po tym, jak dołączyłem do biura, które zmieniło wówczas nazwę na BBGK, firma zaczęła się bardzo szybko rozwijać. Niemal natychmiast mieszkanie stało się za ciasne, wynajęliśmy kolejne, a później trzecie. Po roku pracowało już u nas trzydzieści pięć osób, a po pięciu latach zespół rozrósł się tak bardzo, że zajmowaliśmy pięć mieszkań w tej kamienicy. Prowadzenie biura w takich warunkach, gdzie dostęp do poszczególnych lokali prowadził przez trzy osobne klatki schodowe, oczywiście ma swój urok. Wielokrotnie słyszeliśmy, że panuje u nas domowa atmosfera, goście zauważali na przykład, że sala konferencyjna znajdowała się w pokoju dziennym, a miejsca pracy w sypialniach. Pracując, zapominałem o tym, jednak kiedy jako lider kreatywnej sprzedaży opowiadałem klientom o skali biura i jakości naszych projektów, spotykałem się z niedowierzaniem właśnie dlatego, że wszystko to rozgrywało się w zwykłym mieszkaniu.

nowa pracownia BBGK Architekci znalazła się w dawnej siedzibie Banku Zachodniego w Warszawie, wybudowanej na zlecenie Hipolita Wawelberga w 1897 roku

nowa pracownia BBGK Architekci znalazła się w dawnej siedzibie Banku Zachodniego w Warszawie, wybudowanej na zlecenie Hipolita Wawelberga w 1897 roku

fot.: Nate Cook proj. BBGK Architekci

Bartek Świniarski: Przedstawicielka jednego z inwestorów powiedziała nam kiedyś, że nasza pracownia wygląda jak tymczasowa lokalizacja, a my właśnie przygotowujemy się do przeprowadzki.

Wojtek Kotecki: W pewnym momencie zauważyłem też, że nie chodzi wyłącznie o wizerunek, ale i o to, jak sami postrzegamy naszą organizację i jej potencjał przez pryzmat przestrzeni, w której funkcjonujemy. Niewielka firma BBGK stała się jednym z największych biur architektonicznych w Polsce, poczuliśmy potrzebę uzyskania przestrzeni adekwatnej do tego stanu rzeczy oraz projektów, które tworzymy.

Nowa pracownia biura BBGK Architekci   Nowa pracownia biura BBGK Architekci

Nowa pracownia biura BBGK Architekci — kolor odgrywa istotną rolę we wnętrzach nowej pracowni

fot.: Nate Cook proj. BBGK Architekci

Przemek Ciępka: Długo szukaliście dla siebie nowego miejsca?

Bartek Świniarski: Cały proces zajął nam około roku, co przy inercji charakterystycznej dla tak dużej organizacji, jak nasza, wydaje się dość niedługim czasem. Zakładaliśmy, że wraz z przeprowadzką przechodzimy profesjonalizację, wobec czego również lokalu poszukiwaliśmy profesjonalnie, korzystając z usług różnych agencji nieruchomości. Obejrzeliśmy większość warszawskich biurowców, które dysponowały tego typu miejscem, analizując ich układy i próbując je dostosować do naszych potrzeb.

Wojtek Kotecki: Problemem nie była jednak aranżacja, ale fakt, że nie czuliśmy, aby przestrzeń w biurowcu w jakikolwiek sposób mogła wspomagać naszą kreatywność. Obawialiśmy się, że będzie wręcz przeciwnie. Do tego umowy w biurowcach są bardzo sztywne i nie umożliwiają wycofania się z najmu przez wiele lat. To Janek Brzozowski znalazł miejsce, w którym obecnie mieści się nasze biuro.

Nowa pracownia biura BBGK Architekci   Nowa pracownia biura BBGK Architekci

w kamienicy zachowały się marmurowe klatki schodowe

fot.: Nate Cook proj. BBGK Architekci

Przemek Ciępka: Co w nim takiego niezwykłego?

Wojtek Kotecki: Nasza nowa pracownia znajduje się w klasycystycznym budynku z początku ubiegłego stulecia. Powstał dla Hipolita Wawelberga, przedsiębiorcy działającego na przełomie XIX i XX wieku, właściciela Banku Zachodniego. Wawelberg finansował budowę wielu obiektów działających na rzecz mieszkańców, między innymi przedszkoli czy osiedli robotniczych pod Warszawą i w Łodzi. Kamienica przy ulicy Aleksandra Fredry 6, w której obecnie znajduje się nasza pracownia, była zaś siedzibą jego banku. Do dzisiaj w piwnicy znajduje się skarbiec. Na parterze, gdzie teraz działa klub nocny, była sala operacyjna, na pierwszym piętrze pomieszczenia biurowe, a tu, gdzie się znajdujemy, było wielkie mieszkanie. To z naszej perspektywy bardzo ciekawe miejsce, ponieważ na co dzień zajmujemy się projektowaniem mieszkań dla segmentu premium — tutaj mamy do czynienia z premium z początku XX wieku. To był zupełnie inny świat, premium znaczyło też coś innego — ta niesamowita przestrzeń ma 650 metrów powierzchni i 5 metrów wysokości, a do wnętrza prowadzi klatka schodowa obłożona marmurami. Jest w tym coś przewrotnego, ponieważ chcieliśmy się wyprowadzić z mieszkań, a ostatecznie i tak trafiliśmy do mieszkania.

Nowa pracownia biura BBGK Architekci   Nowa pracownia biura BBGK Architekci

Nowa pracownia biura BBGK Architekci

fot.: Nate Cook proj. BBGK Architekci

Bartek Świniarski: Jednocześnie to miejsce nie spełniało standardu rynkowego. Przed nami znajdowała się tu kancelaria prawnicza ze ścianami pomalowanymi na łososiowo, ale przez ostatnie pięć lat nikt go nie wynajmował.

Wojtek Kotecki: Tak, w tym miejscu znajdowała się pierwsza polska siedziba firmy Deloitte, która w 2016 roku przeniosła się do wieżowca Q22. Myślę, że to właśnie oni mogli być poprzednimi najemcami. Fakt, że biuro przez wiele lat stało puste, stanowił wadę dla większości osób — było tu pełno kurzu, wszędzie leżały stare graty, farba odchodziła od ścian, a podniesione podłogi trzeszczały. My jednak dostrzegliśmy potencjał tego miejsca, które w naszych oczach miało swoją tożsamość, przeszłość, ale też unikalne proporcje pomieszczeń, wysokie sufity i duże okna. To, że ten budynek jest częścią historycznej tkanki Warszawy, również było dla nas ważne. Czuliśmy połączenie z przeszłością, w którą mieliśmy szansę się wpisać.

Bartek Świniarski: W tych wnętrzach zachowało się też mnóstwo detalu — kominek, sztukaterie czy kasetony. Projektując pracownię, staraliśmy się podkreślić ich obecność.

Nowa pracownia biura BBGK Architekci

Nowa pracownia biura BBGK Architekci — zabudowa meblowa została zaprojektowana w dziale wnętrz pracowni BBGK Architekci i powstała z płyt MDF barwionych w masie na dwa kolory — oliwkowy i pomarańczowy

fot.: Nate Cook proj. BBGK Architekci

Przemek Ciępka: Jaki był zakres prac remontowych i jak długo one trwały?

Bartek Świniarski: We wrześniu ubiegłego roku zyskaliśmy dostęp do tego lokalu, a trzy miesiące później pracowaliśmy już w nowym miejscu. To była bardzo zsynchronizowana akcja, na samą przeprowadzkę zaplanowaliśmy tylko jeden weekend, podczas którego przenieśliśmy miejsca pracy dla siedemdziesięciorga osób i całe nasze archiwum, łącznie z makietami. Jest w tym duża zasługa naszego zespołu administracyjnego, który wszystko fantastycznie zorganizował.

Chociaż nie ingerowaliśmy w tkankę historyczną, to skala interwencji była ogromna. Pozbyliśmy się podwieszanych sufitów i wszystkich ścian działowych, dodając w zamian kilka swoich w innych miejscach. Powstało też trochę szklanych przegród, które pozwoliły nam na zachowanie otwarć widokowych i pokazanie skali tych pomieszczeń, a jednocześnie wygospodarowanie gabinetów dla wspólników, rady czy administracji. Podniesione podłogi były pewnym ułatwieniem: mimo że pierwotnie znajdowało się tutaj mieszkanie, to dzięki kancelarii, która kiedyś w nim funkcjonowała, te przestrzenie zostały dostosowane do quasibiurowych standardów i aranżacja tej przestrzeni do naszych potrzeb przebiegła dość szybko.

Nowa pracownia biura BBGK Architekci

Nowa pracownia biura BBGK Architekci — poszczególne zespoły projektują w pomieszczeniach odpowiadających pierwotnemu układowi mieszkania

fot.: Nate Cook proj. BBGK Architekci

Przemek Ciępka: W jaki sposób podzieliliście te 650 metrów kwadratowych powierzchni mieszkania?

Bartek Świniarski: Już na etapie podejmowania decyzji o wynajmie tego miejsca wiedzieliśmy, jak mniej więcej będzie wyglądała struktura funkcjonalna pracowni. Mimo to projekt rodził się przez jakiś czas. Początkowo chcieliśmy wykorzystać więcej szkła, ostatecznie stwierdziliśmy jednak, że nie będzie to korzystne dla akustyki wnętrz. Sam proces programowania pomieszczeń był stosunkowo prosty, ponieważ oparliśmy go na układzie kamienicy zorganizowanej wokół wewnętrznego dziedzińca. Zasadniczo podział odpowiada pierwotnemu układowi mieszkania: w salonie o powierzchni 150 metrów kwadratowych znajduje się główne miejsce pracy, część osób pracuje też w sypialniach, które mają po 40 metrów.

Nowa pracownia biura BBGK Architekci  Nowa pracownia biura BBGK Architekci

Nowa pracownia biura BBGK Architekci — nazwy sal konferencyjnych nawiązują do nazwisk mistrzów modernizmu — Bohdana Pnewskiego, Romualda Gutta i Barbary Brukalskiej

fot.: Nate Cook proj. BBGK Architekci

Zaplanowaliśmy miejsca pracy w taki sposób, aby były jak najwygodniejsze i miały dostęp do światła dziennego. Wszystkie przestrzenie pomiędzy miejscami do pracy służą z kolei za miejsca spotkań. Są trzy sale konferencyjne, które w drodze konkursu nazwaliśmy, nawiązując do nazwisk wielkich mistrzówBohdana Pniewskiego, Romualda GuttaBarbary Brukalskiej. Pozostałe przestrzenie wspólne to miejsca spotkań nieformalnych; kuchnie, kanapy oraz kantyna, która stała się główną przestrzenią wymiany myśli i doświadczeń w naszej pracowni. Jej obecność ma duży wpływ na rozprzestrzenianie się wiedzy i przepływ informacji pomiędzy zespołami. Wszystkie te miejsca świetnie funkcjonują na co dzień.

Nowa pracownia biura BBGK Architekci   Nowa pracownia biura BBGK Architekci

Nowa pracownia biura BBGK Architekci — ślusarka odróżnia się od elementów oryginalnej tkanki kolorem, a biurka w gabinetach właścicieli mają różne kolory

fot.: Nate Cook proj. BBGK Architekci

Przemek Ciępka: Zachowanie detalu wnętrz kamienicy było Waszą decyzją czy wynikało z zaleceń konserwatorskich?

Bartek Świniarski: Zgadzaliśmy się z konserwatorem w tej kwestii. Wszystkie historyczne elementy pozostawiliśmy, malując je na jednolity kolor, nieco ciemniejszy od barwy ścian, dzięki czemu odcinają się na ich tle.

Przemek Ciępka: Szarość, którą pokryliście historyczny detal, nie jest jedyną barwą w pracowni.

Bartek Świniarski: Nie boimy się koloru w naszych projektach. Stosujemy go często zwłaszcza w skali urbanistycznej, na przykład w kamienicy przy ulicy Sprzecznej 4, w jednym z budynków kompleksu Modern Mokotów czy w powstającym gmachu Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii UW na Powiślu. W projekcie naszej pracowni chcieliśmy szukać kolorów i materiałów, które będą do nas pasować. Natknęliśmy się na płyty MDF barwione w masie, z których wykonaliśmy wszystkie meble. To świetny materiał, ponieważ poza zabezpieczeniem bezbarwnym olejowoskiem w zasadzie nie wymaga wykończenia. Płyty są dostępne w kilku kolorach, więc jako barwy wiodące wybraliśmy dwa — oliwkowe i pomarańczowe. Odróżniają się od nich biurka Wojtka, które jest pomarańczowe, Jana — żółte, Konrada — niebieskie i Marty, naszej dyrektorki zarządzającej, której przypadł kolor czerwony. Do tego doszła ślusarka w łososiowych odcieniach, które podkreślają, że nie jest częścią oryginalnej tkanki. Zależało nam na czytelnym rozdzieleniu nowych i starych elementów.

Nowa pracownia biura BBGK Architekci   Nowa pracownia biura BBGK Architekci

jednym z charakterystycznych elementów nowej pracowni BBGK Architekci jest stolik wydrukowany z betonu o wadze pół tony

fot.: Nate Cook proj. BBGK Architekci

Przemek Ciępka: Sami zaprojektowaliście wyposażenie do Waszej nowej pracowni?

Bartek Świniarski: Od pół roku mamy w BBGK dział wnętrz, który pomagał nam zaprojektować te meble. Wiele z nich ma ciekawą historię. Okrągły stolik w strefie wejściowej pierwotnie miał być podstawą dla makiety Warszawy w skali 1 do 3 tysięcy, nad którą właśnie pracujemy. Został wydrukowany z betonu — waży pół tony, ale jest samonośną konstrukcją, pod którą nic nie ma.

Obecnie coraz więcej rozmawiamy w naszej pracowni o polskości w architekturze i dizajnie. Eksplorując marketingowe podejście, poszukiwaliśmy jednego określenia dla polskiej tożsamości, podobnego do duńskiego hygge, czy włoskiego dolce vita. Jedyną rzeczą, która przyszła nam wtedy do głowy, była gościnność. Kiedy osoby z zagranicy odwiedzają nasz kraj, często mówią nam, że bywają zapraszane do domów czy uczestnictwa w imprezach rodzinnych albo innych uroczystościach. To niespotykane w miejscach, z których pochodzą. Gdy zapraszamy kogoś do domu, znakiem, że właśnie wydarza się coś niesamowitego, a gospodarz czuje się gotowy do przyjęcia gości, jest nakrycie stołu obrusem. Nasz stolik jest przewrotnym nawiązaniem do tej sytuacji, ponieważ wygląda jak obrus, spod którego stolik został wyciągnięty.

Nowa pracownia biura BBGK Architekci

Nowa pracownia biura BBGK Architekci

fot.: Nate Cook proj. BBGK Architekci

Przemek Ciępka: Co ta pracownia mówi o BBGK?

Wojtek Kotecki: Jesteśmy biurem, które ceni wartość relacji międzyludzkich, chcemy się dobrze czuć w tych relacjach. Przekładamy to podejście na przestrzeń, w której chcielibyśmy pracować. Nasza nowa pracownia nie jest technokratyczną przestrzenią biurową. Bartek nazywa ją „gościnną”. Kiedy odwiedzają nas różni ludzie, również chcemy, aby czuli się jak u siebie. Podoba nam się, że to dawne mieszkanie stało się dzisiaj przestrzenią, która ma pozytywną aurę.

Czuję też, że przeprowadzka zaczęła oddziaływać na funkcjonowanie naszej firmy. W końcu jesteśmy wszyscy razem, nie ma tu wielkich open space'ów, a raczej pokoje, w których pracują poszczególne grupy projektowe. To odzwierciedla filozofię naszego projektowania, ponieważ staramy się pracować zespołowo. BBGK nie jest pracownią o charakterze autorskim, w której pierwsze skrzypce gra omnipotentny projektant, a pracownicy tworzą jedynie dokumentację. Od lat dążymy do tego, żeby nasza firma była dobrym domem dla dobrych architektów, którzy mogą rozwijać w nim swoje umiejętności. Gdyby zapytać, kto spośród nas wymyślił dany budynek, to zapewne nikt by się nie zgłosił, ponieważ jest to praca zespołowa. Mogę powiedzieć, że w każdym projekcie jest jakiś fragment mnie, ale to z pewnością nie są moje projekty.

Nowa pracownia biura BBGK Architekci   Nowa pracownia biura BBGK Architekci

Nowa pracownia biura BBGK Architekci

fot.: Nate Cook proj. BBGK Architekci

W podobny sposób zaprojektowaliśmy naszą nową pracownię. Oczywiście jako wspólnicy zadecydowaliśmy, że mieszkanie w budynku przy Aleksandra Fredry 6 jest miejscem, które ma coś wspólnego z DNA BBGK, decyzja co do finalnego kształtu tej przestrzeni, włącznie z aranżacją mojego pokoju, została zaś scedowana na zespół. To coś, co bardzo cenię w BBGK — nawet, jeśli nie wiem nic o danym projekcie, to odnajduję w nim to, co lubię, i rozumiem go na wskroś. Podobnie było z tą pracownią. Kiedy wszedłem do niej po raz pierwszy, poczułem, że rozumiem wszystkie decyzje, które zostały podjęte podczas projektowania i że sam nie zrobiłbym tego tak dobrze. W BBGK dążymy do tego, żeby bardzo dobrze się rozumieć, wobec czego nie czujemy potrzeby kontrolowania czy narzucania kierunku. Mamy bardzo dobrą synchronizację mentalną, nasze projekty zawsze mają wspólny mianownik.

Bartek Świniarski: Wierzymy też, że najlepsze rzeczy powstają w ramach konsensusu, zwłaszcza jeśli dotyczą projektów dużej skali, którymi głównie się zajmujemy. Nasze budynki nie powstają nigdy przeciwko czyjemuś zdaniu, a zawsze w ramach zgody i wspólnych ustaleń. Myślę, że otwartość naszej pracowni i fakt, że bardzo lubimy zapraszać do niej gości z zewnątrz, w jakiś sposób się z tym wiążą. Chcemy budować porozumienie wokół różnych kwestii.

Nowa pracownia biura BBGK Architekci

kantyna jest miejscem spotkań i wymiany idei

fot.: Nate Cook proj. BBGK Architekci

Przemek Ciępka: Niedawno zaprosiliście do pracowni przedstawicieli niektórych mediów. Czy będą jeszcze jakieś okazje, przy których biuro BBGK otworzy się na osoby spoza firmy?

Bartek Świniarski: Jednym z przedsięwzięć, które chcemy rozwijać w naszej pracowni, są spotkania w kantynie. To naprawdę przyjazna i duża przestrzeń o powierzchni około 90 metrów kwadratowych, która na co dzień służy wyłącznie spotkaniom w ramach naszego zespołu. Jemy tutaj obiady i pijemy kawę, korzystamy z niej przy różnych okazjach — kilka miesięcy temu urządziliśmy tam na przykład śniadanie wielkanocne, a wcześniej wigilię. W najbliższej perspektywie chcielibyśmy jednak organizować w kantynie wydarzenia o półpublicznym charakterze. Z jednej strony będą to prezentacje naszych projektów czy produktów firm, z którymi współpracujemy. Z drugiej chcielibyśmy organizować debaty, trochę na wzór spotkań odbywających się w Warszawskim Pawilonie Architektury „Zodiak” — zapraszać specjalistów z różnych dziedzin oraz stymulować dyskusję o architekturze i urbanistyce.

Nowa pracownia biura BBGK Architekci   Nowa pracownia biura BBGK Architekci

przeprowadzka zajęła trzy miesiące

fot.: Nate Cook proj. BBGK Architekci

Tę działalność planujemy rozpocząć cyklem spotkań mających na celu zdefiniowanie tożsamości polskiej architektury. Dobrze wiemy, czym jest architektura duńska, szwajcarska, skandynawska, japońska, a nawet słoweńska. Kiedy pytamy znajomych z branży, czym charakteryzuje się polska architektura, nie potrafią odpowiedzieć. My zresztą też nie znamy odpowiedzi na to pytanie. Niektórzy obchodzą ten problem, twierdząc że nasza architektura jest po prostu europejska. Duńczycy również są Europejczykami, a jednak kiedy budują wieżowiec w Kanadzie, od razu wiadomo, że jego projektanci pochodzą właśnie z Danii.

Jako kraj i jego społeczeństwo jesteśmy na etapie rozwoju, na którym przestajemy być pariasem, za to coraz częściej pozycjonujemy się w roli uczestników „dorosłych rozmów”. W związku z tym w BBGK czujemy, że potrzeba nam wzniecenia świadomości tożsamościowej. Nie twierdzę przy tym, że powinniśmy spoglądać wyłącznie na historię naszej architektury, chodzi o to, by ze świadomością przeszłości projektować przyszłość.

Nowa pracownia biura BBGK Architekci

Nowa pracownia biura BBGK Architekci

fot.: Nate Cook proj. BBGK Architekci

Żeby do tego dojść, musimy jednak rozumieć naszą historię, podczas gdy często świadomie o niej zapominamy. W XX wieku podjęto już kilka prób rozwiązania tego problemu; dotarliśmy do świetnej książki Stefana Szyllera, „Czy mamy polską architekturę?”, która opowiada z historycznego punktu widzenia o genezie polskiego projektowania i próbuje wydestylować cechy charakterystyczne rodzimej architektury. Szyller wymienia między innymi polską attykę, ale też proporcje budynków czy konkretne wielkości otworów okiennych. To bardzo indywidualny zestaw cech, a mimo to nie funkcjonuje w świadomości naszych projektantów jako część charakterystyki polskiej architektury.

w nowej pracowni BBGK Architekci zachowało się mnóstwo historycznego detalu

w nowej pracowni BBGK Architekci zachowało się mnóstwo historycznego detalu

fot.: Nate Cook, proj.: BBGK Architekci

Przemek Ciępka: Jak czujecie się w nowej pracowni? Jesteście zadowoleni z efektów pracy?

Bartek Świniarski: Jesteśmy bardzo zadowoleni, to naprawdę fajne miejsce. Na tyle fajne, że przychodzę tutaj nawet, gdy nie muszę, tylko po to, by popracować w samotności.

Wojtek Kotecki: Jako architekci często mówimy, że budynki, w których przebywamy, wpływają na nasze samopoczucie. Mimo że nie wszyscy w to wierzą, to my odczuliśmy ogromną różnicę. Niemal spod mostu wylądowaliśmy w budynku znajdującym się przy Ogrodzie Saskim, tuż obok Teatru Wielkiego, rozbudowanego przez Bohdana Pniewskiego. Wszystkie okoliczne ulice są częścią historycznego miasta, otaczają je budynki o klasycystycznych porządkach z kolumnami, tralkami i amorkami, gdzie do klatek schodowych wchodzi się po marmurowych schodach. Różnice odczuwamy też w samym wnętrzu — przebywając w przestrzeni wysokiej na 5 metrów i oświetlanej przez piękne, studwudziestoletnie okna. To wiele zmienia w naszym myśleniu o projektach, zaczynamy czuć, że to, co robimy i sposób, w jaki to robimy, ma znaczenie. Wydaje mi się też, że możliwość pracy we wspólnej przestrzeni, w unikalnym budynku w sercu Warszawy, będzie mocno oddziaływać na nasze podejście do architektury na zasadzie sprzężenia zwrotnego. To bardzo ciekawe, że architektura sprzed stu lat ma wpływ na budynki, które projektujemy w XXI wieku.

Nowa pracownia biura BBGK Architekci   Nowa pracownia biura BBGK Architekci

Nowa pracownia biura BBGK Architekci — BBGK Architekci stworzyło otwartą i gościnną przestrzeń

fot.: Nate Cook proj. BBGK Architekci

Przemek Ciępka: Czy przeprowadzka i urządzanie nowego „domu” BBGK to już zamknięte przedsięwzięcie?

Bartek Świniarski: Zasadniczo tak, chociaż przez jakiś czas będziemy jeszcze go wykańczać, wciąż doszlifowujemy łazienki, które były dość problematyczne. Stosunkowo niedawno przeszły remont, w wyniku którego wyłożono je marmurem. Uznaliśmy jednak, że wymagają uwspółcześnienia, więc pojawiło się tam nieco nowych akcentów. Pracujemy też nad elektroniką, musimy skompletować systemy telekonferencyjne i system audiowizualny do naszej kantyny, gdybyśmy chcieli transmitować debaty, o których opowiadałem. Pojawi się też kilka nowych mebli, na przykład fotele.

Przemek Ciępka: Dziękuję za rozmowę!

Przemysław Ciępka

więcej: A&B 9/2026 – Konkursy,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B 

Głos został już oddany

Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów
Dachówki MONZA - szybkie i ekonomiczne krycie dachu
Wzmocnij bezpieczeństwo z Najmocniejszymi Niszczarkami Świata - teraz z Cashback
INSPIRACJE