NOWOŚĆ! Prawo w architekturze – przystępnie na portalu A&B
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

„Część miast, przede wszystkim tych małych, nieuchronnie się skurczy”. Rozmowa z Karolem Janasem

Przemysław Ciępka
17 lipca '26

Jeśli małe lub średnie miasto upada, to najwyraźniej nie jest potrzebne, prawda? Okazuje się, że niekoniecznie. Siatka osadnicza to system naczyń połączonych, a zniknięcie jednego z jego elementów odczuwają mieszkańcy pozostałych. Czy możemy jeszcze dźwignąć małe i średnie miejscowości z kryzysów, w które popadły w ciągu ostatnich dekad? A może należy się skupić przede wszystkim na rozwoju metropolii? O hierarchii funkcjonalnej miast, źródłach kryzysu małych i średnich miejscowości oraz sposobach na jego zażegnanie z Karolem Janasem, kierownikiem Obserwatorium Polityki Miejskiej i Regionalnej IRMiR rozmawia Przemek Ciępka.

Karol JANAS — Zastępca Dyrektora IRMiR. Geograf, ekspert w zakresie rozwoju miast i polityki miejskiej. Współzałożyciel i kierownik długofalowego programu badawczego Obserwatorium Polityki Miejskiej i Regionalnej w Instytucie Rozwoju Miast i Regionów. Jego zainteresowania badawcze związane są z monitorowaniem i ewaluacją polityk miejskich. W swojej działalności łączy badania naukowe z praktyką polityk publicznych. Autor koncepcji i współautor raportu „Hierarchia funkcjonalna miast w Polsce i jej przemiany w latach 1990–2020”. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie uzyskał stopień doktora nauk o Ziemi w zakresie geografii miast. Z IRMiR-em związany zawodowo od 2009 roku, realizował i koordynował liczne krajowe i międzynarodowe projekty badawcze oraz wdrożeniowe.

Przemek Ciępka: Jednym z tematów wiodących tego numeru A&B są problemy zwiazane z przyszłością i rowojem małych i średnich miast. Rozważanie każdego problemu warto zacząć od ustalenia definicji. Czym więc właściwie są te małe i średnie miasta?

Karol Janas: Podział ze względu na liczbę ludności jest najbardziej powszechnym sposobem kategoryzowania miast. Oczywiście zupełnie inaczej rozumie się „duże” miasto w Chinach, a inaczej w Europie. Odwołując się do klasyfikacji przyjętej w Polsce przez GUS, małe miasta to te, które mają do 20 tysięcy mieszkańców, z kolei w średnich mieszka od 20 do 100 tysięcy osób. Dużymi miastami nazywa się ośrodki o populacji powyżej 100 tysięcy mieszkańców.


Przemek Ciępka: Między miastem stutysięcznym a prawie dwumilionowym, jak Warszawa, jest jednak ogromna przepaść. Czy powinniśmy dzielić miasta ze względu na liczbę mieszkańców?

Karol Janas: Tradycyjne kategorie nie są zupełnie nieużyteczne, ale daleko im do doskonałych. Musimy na przykład wziąć pod uwagę to, że ludność mierzona jest w granicach administracyjnych, które w rzeczywistości mają sztucznie wyznaczony przebieg. Weźmy za przykład Kraków, którego populacja według oficjalnych danych statystycznych wynosi ponad 800 tysięcy osób. Zdajemy sobie jednak sprawę, że Kraków to nie tylko samo miasto, ale też cały obszar podmiejski, ale także wiele osób, które tu mieszkają bez zameldowania oraz inni użytkownicy odwiedzający miasto w różnych celach. Szacuje się więc, że w granicach miasta faktyczna liczba ludności może przekraczać milion, a razem z obszarem metropolitalnym — w zależności od jego definiowania — może sięgać nawet półtora miliona.

Co więcej, niewątpliwie należąca do krakowskiej metropolii Wieliczka, w której mieszka około 30 tysięcy osób (w obszarze miejskim) jest zupełnie innym miastem niż trzydziestoczterotysięczny Szczecinek — nie tylko ze względu na populację, ale także powiązania z innymi ośrodkami miejskimi. Wieliczka jest de facto częścią Krakowa, kiedyś nazywaliśmy takie miejscowości miastami satelickim. Szczecinek funkcjonuje zupełnie inaczej.

hierarchia funkcjonalna miast w Polsce z uwzględnieniem obszarów funkcjonalnych dla I–III rzędu

hierarchia funkcjonalna miast w Polsce z uwzględnieniem obszarów funkcjonalnych dla I–III rzędu — uwaga: * Delimitacja miejskich obszarów funkcjonalnych (I-III rzędu) za: P. Śleszyńskim i T. Komornickim (2016), w przypadku Górnośląsko-Zagłębiowskej Metropolii+ jest to katowicki obszar metropolitalny według delimitacji P. Śleszyńskiego i T. Komornickiego (2016), który zawiera również cztery miasta spoza GZM: Jaworzno, Orzesze, Porębę i Łazy.

źródło: opracowanie © Obserwatorium Polityki Miejskiej i Regionalnej IRMiR


Przemek Ciępka: Jak w takim razie powinniśmy kategoryzować miasta?

Karol Janas: Każda z dyscyplin zajmujących się miastem ma swoje spojrzenie na ten problem. W Obserwatorium Polityki Miejskiej i Regionalnej IRMiR odnosimy się między innymi do teorii ośrodków centralnych Waltera Christallera. Ta klasyczna teoria rozwoju miast, choć ma już niemal 100 lat i oczywiście wymaga uwzględnienia wielu zmian, jakie nastąpiły od czasu jej powstania, wciąż okazuje się przydatna w interpretacji rozwoju miast i ich wzajemnych zależności. To podejście koncentruje się na funkcjach usługowych (rynkowych i publicznych), które dany ośrodek ma, a w szczególności na ich roli w obsłudze otoczenia miasta, w tym zasięgu ich oddziaływania. Funkcje te — z uwagi na częstość występowania i zasięg oddziaływania — możemy uporządkować od funkcji niższego do wyższego rzędu. W raporcie z 2024 roku podzieliliśmy polskie miasta właśnie ze względu na role, jakie pełnią dla swojego otoczenia, ustalając hierarchę funkcjonalną miast.


Przemek Ciępka: Czym są funkcje wyższego rzędu?

Karol Janas: Funkcje wyższego rzędu, jak uniwersytet, występują w mniejszej liczbie ośrodków i mają duży zasięg oddziaływania, krajowy lub ponadregionalny. Funkcja niższego rzędu, na przykład liceum ogólnokształcące, będzie zaś zlokalizowana w znacznie większej liczbie miast, bo musi być bliżej użytkownika. Identyfikacja różnych funkcji umożliwia klasyfikację miast i ich hierarchiczne uporządkowanie w systemie osadniczym. Oczywiście pozycję miasta w hierarchii ustalamy na podstawie wielu różnych funkcji, nie tylko publicznych, lecz także rynkowych. Sklep z luksusowymi samochodami pełni funkcję wyższego rzędu, bo nabywców takich pojazdów jest niewielu, próg ekonomicznej opłacalności warsztatu samochodowego będzie zaś niski, często nawet niewykraczający poza obsługę mieszkańców samego miasta.


Przemek Ciępka: Czy jedno nie wynika z drugiego? Czy wielkość miasta nie idzie w parze z rolą, jaką odgrywa w sieci osadniczej?

Karol Janas: Ta hierarchia często koreluje z tradycyjnie rozumianą wielkością miasta mierzoną liczbą mieszkańców, ale nie zawsze. Czasem mniejsze ludnościowo miasto może być „ważniejsze” z punktu widzenia roli i funkcji dla swojego otoczenia niż większy ośrodek, który na przykład pełni funkcję głównie rezydencjonalną. A ponadto funkcje usługowe to nie jedyny czynnik miastotwórczy — są jeszcze tak zwane funkcje wyspecjalizowane, w tym przemysłowe lub logistyczne, one mogą nie być bezpośrednio powiązane z otoczeniem miasta, bo produkcja będzie kierowana do innych miast lub krajów. Mamy w Polsce zresztą wiele przykładów miast, które „urosły” na funkcji przemysłowej, a po jej utracie przeżywają kryzys i w pewnym sensie „wracają” do swojego miejsca w systemie wynikającego z funkcji usługowych. Ta rola zmienia się też w związku ze zmianami technologicznymi, choćby rynkiem usług online, ale też zmianami kosztów i czasu transportu. Wiele spośród mniejszych miast powiatowych pełniło funkcje centralne o zasięgu ponadlokalnym związane z funkcją targową — upraszczając, można powiedzieć, że ich rozmieszczenie w przestrzeni wynikało z czasu jazdy furmanką na targ. Do takiego ośrodka można było z obszaru wiejskiego dojechać i wrócić w ciągu jednego dnia. Dziś furmanki zastąpiły samochody dostawcze, poprawiła się jakość dróg, logistyka i dystrybucja produktów rolnych — to oczywiście wpływa w dłuższej perspektywie na utratę lub zmianę funkcji tych małych miast.

Porównując zatem liczbę ludności w poszczególnych miastach z pełnionymi przez nie funkcjami, dostrzeżemy pewne zależności, jednak istotność miast o porównywalnej wielkości mocno różni się z punktu widzenia systemu osadniczego, czyli usług świadczonych „na około”. Wieliczka, która jest stosunkowo dużym miastem, pełni zupełnie inną funkcję niż Szczecinek. Chociaż są podobnej wielkości, to właśnie Szczecinek zapewnia usługi na bardzo dużym obszarze o rzadszej sieci osadniczej, Wieliczka jest z kolei „wpięta” w system metropolitalny Krakowa. Gdyby zniknęła, okoliczne miejscowości wciąż miałyby dostęp do usług świadczonych przez metropolię. Dziś, z punktu widzenia zapewnienia odpowiedniej jakości życia nie tylko mieszkańcom dużych miast, lecz także bardziej peryferyjnych obszarów i regionów, szczególne znaczenie ma dostępność usług na poziomie, który określamy jako subregionalny — umownie możemy powiedzieć, że jest to w pewnym przybliżeniu odpowiednik średniej wielkości polskiego miasta. Gdy znika miasto subregionalne, często powstaje dziura dostępnościowa. Ludność obszaru wokół miasta subregionalnego traci łatwy dostęp do różnych kategorii usług wyższego rzędu. Mieszkańcy, zamiast jechać do sądu okręgowego czy szpitala w Chełmie, muszą się dostać do Lublina, a nawet Warszawy.


Przemek Ciępka: Gdzie zwyczajowo rozumiane „małe” i „średnie” miasta plasują się w hierarchii funkcjonalnej?

Karol Janas: Wyszczególniliśmy siedem szczebli w hierarchii funkcjonalnej miast. Na jej szczycie znajduje się Warszawa, jedyne polskie miasto o charakterze metropolii ogólnokrajowej, a nawet europejskiej. Większe polskie miasta to metropolie ponadregionalne oraz ośrodki regionalne. Miasta subregionalne są w naszej nomenklaturze tym, co najczęściej rozumiemy przez pojęcie miasta średniej wielkości. Pełnią one ważne funkcje dla obszarów porównywalnych z województwami przed reformą samorządową z 1999 roku, przy czym dziś ta konfiguracja jest nieco inna. Z kolei małe miasta to w naszej hierarchii przede wszystkim ośrodki ponadlokalne. Ośrodki VII rzędu, czyli lokalne, to najmniejsze miasteczka — formalnie mające prawa miejskie, ale w rzeczywistości nieróżniące się znacząco od innych miejscowości gminnych, a bywa, że miejscowości wiejskie są większe i lepiej wyposażone funkcjonalnie.

hierarchia funkcjonalna miast z uwzględnieniem obszarów funkcjonalnych dla I-III rzędu a miasta średnie tracące funkcje społeczno-gospodarcze

hierarchia funkcjonalna miast z uwzględnieniem obszarów funkcjonalnych dla I-III rzędu a miasta średnie tracące funkcje społeczno-gospodarcze — uwaga: * Delimitacja miejskich obszarów funkcjonalnych (I-III rzędu) za: P. Śleszyńskim i T. Komornickim (2016), w przypadku Górnośląsko-Zagłębiowskej Metropolii+ jest to katowicki obszar metropolitalny według delimitacji P. Śleszyńskiego i T. Komornickiego (2016), który zawiera również cztery miasta spoza GZM: Jaworzno, Orzesze, Porębę i Łazy.

źródło: opracowanie © Obserwatorium Polityki Miejskiej i Regionalnej IRMiR, miasta tracące funkcje społeczno-gospodarcze według Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR) — lista 139 miast


Przemek Ciępka: O tym, że małe i średnie miasta są w kryzysie, mówi się od dawna. Jakie są największe wyzwania, z którymi muszą mierzyć się ośrodki subregionalne i ponadlokalne?

Karol Janas: Są trzy takie kluczowe zjawiska: kryzys demograficzny, metropolizacja i suburbanizacja. Metropolizacja to wzrost największych miast — w naszym przypadku metropolii ogólnokrajowych i regionalnych — które koncentrują i „zasysają” z okolicznych obszarów ich mieszkańców, czyli najważniejszy zasób rozwojowy z punktu widzenia gospodarki miasta oraz jego kultury. To proces dobrze znany z historii, który w przeszłości nie stanowił tak dużego problemu jak dzisiaj, ponieważ zasoby te były odbudowywane w sposób naturalny. Jego negatywne oddziaływanie wzrosło w połączeniu z kryzysem demograficznym, który jest zjawiskiem charakterystycznym dla naszych czasów. Jest to tym bardziej dotkliwe, że Polska nie jest miejscem, którego populację w istotnym stopniu zasilają imigranci, nawet po uwzględnieniu migracji związanych z wojną w Ukrainie.


Przemek Ciępka: Co się zmieniło?

Karol Janas: Kryzys demograficzny w tej skali jest nowym fenomenem. W mniejszych miastach czy na wsiach dzietność na ogół była na wyższym poziomie. Nawet jeśli część osób rodzących się na tych obszarach odpływała do metropolii, populacja w ich rodzinnych miejscowościach pozostawała względnie stabilna.


Przemek Ciępka: Czy możemy jakoś temu zaradzić?

Karol Janas: Przeciwdziałanie kryzysowi demograficznemu jest bardzo trudne, podobnie jak zdefiniowanie jego źródła. Wciąż trwa debata na temat kluczowego czynnika: czy jest nim brak mieszkań i odpowiedniej dostępności usług, czy raczej przemiany kulturowe polegające na tym, że ludzie z różnych powodów po prostu nie chcą lub nie mogą mieć dzieci. Oczywiście rzeczywistość jest bardziej złożona i mamy tu do czynienia ze zróżnicowanym wpływem wielu czynników, jednak wydaje mi się, że kluczowe znaczenie mają tu uwarunkowania związane z warstwą szeroko pojętej kultury i przemian cywilizacyjnych. Dostępność żłobków i przedszkoli nieustannie się poprawia, podobnie jak jakość życia, a dzietność nieubłaganie spada.

Nie chcę deprecjonować budowy przedszkoli czy tanich mieszkań, ich dostępność jest niezwykle ważna i ułatwia podjęcie decyzji o założeniu rodziny, nie jest to jednak kwestia decydująca dla kryzysu demograficznego. Jeśli źródła tego problemu mają podłoże kulturowe, to bardzo trudno walczyć z nimi poprzez różnego rodzaju polityki. Wiemy na pewno, że nie ma magicznych rozwiązań, które pomogłyby uporać się z tym problemem. Jednocześnie to, że nie odwrócimy statystyk demograficznych z dnia na dzień, nie oznacza, że nie powinniśmy dołożyć wszelkich starań, aby ta sytuacja się poprawiła.


Przemek Ciępka: Skoro nie jesteśmy w stanie nic poradzić na kryzys demograficzny, to może są przynajmniej jakieś sposoby na walkę z suburbanizacją? W jaki sposób wpływa ona na sytuację małych i średnich miejscowości?

Karol Janas: Suburbanizacja w największym stopniu osłabia miasta subregionalne, które nie dość, że są „wyludniane” przez duże metropolie, to jeszcze muszą się mierzyć ze spadkiem bazy podatkowej tworzonej przez ludzi migrujących na obrzeża. Do tego dochodzi przeskalowana infrastruktura oraz świadczenie usług na rzecz mieszkańców, którzy przenosząc się na peryferia, nadal korzystają z miasta, nie dokładając się do jego funkcjonowania.


Przemek Ciępka: Czy wszystko to razem to oznacza, że upadek małych i średnich jest nieunikniony?

Karol Janas: Część miast, przede wszystkim tych małych, nieuchronnie się skurczy. Oczywiście będą wyjątki, którym uda się odnieść sukces poprzez znalezienie niszy rozwojowej, jednak większość małych miejscowości będzie musiała się dostosować do tej rzeczywistości. Nie oznacza to, że powinniśmy te miasta skreślać, raczej systemowo zapewnić dostęp do usług świadczonych przez ośrodki subregionalne. Jeśli one upadną, dramatycznie pogorszy się sytuacja całych regionów.


Przemek Ciępka: Co dzieje się, gdy upada miasto subregionalne?

Karol Janas: To zależy. Gęstość zaludnienia w Polsce nie jest równomierna — na południu Polski, mamy większą gęstość osadniczą, więc czasem funkcje jednego miasta może przejąć lub uzupełniać inny ośrodek położony w pobliżu. Na północy sytuacja wygląda zgoła inaczej i rola, którą odgrywa na przykład Piła dla swojego regionu, jest nie do zastąpienia, ponieważ w pobliżu nie ma innego miasta tak wyposażonego funkcjonalnie, które mogłoby ją zastąpić.


Przemek Ciępka: Co jeśli na dużym obszarze nie ma żadnego miasta średniej wielkości?

Karol Janas: Możemy wzmacniać ośrodki ponadlokalne. Z gminy Lutowiska na Podkarpaciu do najbliższej porodówki są trzy godziny drogi, co wydaje się nieakceptowalne. Miastem, które wypadałoby wzmocnić w tej sytuacji, jest Sanok, obecnie zaliczany do ośrodków ponadlokalnych, czyli nieco mniejszych miast. W toku prac nad przygotowywanym raportem o subregionalnych obszarach obsługi miast wskazaliśmy siedem ośrodków ponadlokalnych, które powinniśmy wzmocnić z punktu widzenia dostępności do usług publicznych w regionie. Oprócz Sanoka są to Szczecinek, Chojnice, Zgorzelec, Kłodzko, Ostrowiec Świętokrzyski i Stalowa Wola. To nie są miasta, które staną się miastami subregionalnymi, ale będą w stanie świadczyć usługi publiczne na podobnym poziomie, jeśli tylko skoncentrujemy na nich środki i nasze wysiłki w ramach polityk publicznych.

przykładowe centralne usługi nierynkowe wyższego i niższego rzędu

przykładowe centralne usługi nierynkowe wyższego i niższego rzędu

źródło: opracowanie © Obserwatorium Polityki Miejskiej i Regionalnej IRMiR


Przemek Ciępka: Co należy robić, żeby nie dopuścić do upadku miast subregionalnych? I czy w ogóle warto to robić? W końcu ludzie migrują do dużych miast, ponieważ najwyraźniej żyje im się tam lepiej.

Karol Janas: Możemy oczywiście nie robić nic, takie podejście dominuje na przykład w Stanach Zjednoczonych — skoro małe lub średnie miasto bankrutuje, to najwyraźniej nie jest potrzebne. Z czysto ekonomicznego punktu widzenia metropolie są najbardziej opłacalne, czerpią z korzyści, które daje im status aglomeracji i „wpięcie” w globalne sieci. Jesteśmy jednak zdania, że policentryczna sieć miast, charakterystyczna dla naszego kraju, jest wyjątkową cechą i warto utrzymać na jakimś poziomie ten charakter rozwoju Polski. Wynikająca z niej sprawiedliwość terytorialna pozwala zachować relatywnie równy dostęp do usług bez względu na miejsce zamieszkania. Gdy miasta znikają, powstają obszary pozbawione tego dostępu. Suplementacja tych obszarów, na przykład poprzez organizację transportu do odległych ośrodków, jest z kolei trudna i bardzo kosztowna, nawet jak na standardy zamożnych krajów. W ramach polityk publicznych powinniśmy więc zrobić wszystko, aby te czterdzieści siedem miast o znaczeniu subregionalnym, które mamy w Polsce, wzmocnić — na nich skoncentrować szczególną uwagę.


Przemek Ciępka: Na czym powinny się skupić władza centralna i samorządy?

Karol Janas: Obecnie kończymy raport, w którym przyglądaliśmy się miastom subregionalnym z perspektywy kilku najważniejszych filarów rozwojowych. Pierwszy z nich to gospodarka, czyli baza ekonomiczna i rynek pracy.

Z gospodarką w naszych miastach zasadniczo nie jest źle. Zniknęło z nich wysokie bezrobocie, pierwszoplanowy problem lat 90. i 00., większość z tych miast potrafi prowadzić aktywną politykę proinwestycyjną. Coraz większym problemem jest lub za chwilę będzie dostępność pracowników. Jest to związane z kryzysem demograficznym i metropolizacją, która sprawia, że rosną również aspiracje związane z jakością miejsc pracy. Często praca dostępna w średnim mieście nie jest atrakcyjna dla młodych ludzi, nie zaspokaja ich aspiracji — zwłaszcza kobiet.

Dużo bardziej problematyczna jest kwestia mieszkań. Mamy tu do czynienia z pewnym paradoksem: mimo że miasta subregionalne coraz bardziej się wyludniają, nie oznacza to, że mieszkania są tam dostępne. Popyt wskazuje, że ludzie chcą kupować nowe mieszkania w tych miejscowościach, jednak podaż w samym mieście nie jest wystarczająca, a oferta adekwatna, zarówno jeśli chodzi o rynek komercyjny, jak i budownictwo społeczne.


Przemek Ciępka: Dlaczego ktoś może wybierać mieszkanie w mieście średniej wielkości, nie zaś w metropolii, gdzie ma łatwy dostęp do wielu usług i dużego rynku pracy?

Karol Janas: Chociaż mieszkanie w metropolii wydaje się atrakcyjne, to ma również swoje wady. Wynajem mieszkania w takim mieście, jak Kraków — nie mówiąc już o kupnie, na które niewiele osób może sobie dzisiaj pozwolić — wiąże się z bardzo dużymi kosztami.

Warto postawić sobie pytanie: czy jeśli pracujemy w metropolii, to zamieszkanie w niej jest jedynym wyjściem? Niekoniecznie, można zamieszkać na przykład w pobliskim Tarnowie. Ale żeby to miało sens, takie miasta muszą zacząć prowadzić sensowną politykę mieszkaniową, zwiększyć podaż zarówno mieszkań komercyjnych, jak i budownictwa społecznego, nawet z możliwością dojścia do własności, co w małych i średnich miastach jest ważniejsze niż w przypadku metropolii. Z perspektywy miasta, które stoi w obliczu problemu wyludnienia, mieszkanie na własność to atraktor i sposób na „zakotwiczenie” w mieście. W naszej teorii nazywamy taki proces zapożyczaniem korzyści metropolii. Mieszkańcy małych i średnich miast czerpią z możliwości, które dają największe ośrodki — wyspecjalizowanej służby zdrowia czy dostępu do kultury — jednocześnie korzystając z dostępu do tańszych mieszkań.

przykładowe centralne usługi rynkowe wyższego i niższego rzędu

przykładowe centralne usługi rynkowe wyższego i niższego rzędu

źródło: opracowanie © Obserwatorium Polityki Miejskiej i Regionalnej IRMiR


Przemek Ciępka: Czy istnieje jakaś recepta na problemy z mieszkalnictwem specyficzne dla miast średniej wielkości?

Karol Janas: Należy zwiększyć podaż obszarów pod mieszkalnictwo, aby zamieszkanie w centrum stało się dobrą alternatywą dla domku na przedmieściach, przynajmniej dopóki jest popyt. Nie chodzi przy tym o to, by budować cokolwiek, ale by udostępniać osiedla z dobrą architekturą i urbanistyką.


Przemek Ciępka: Niska jakość urbanistyczna obszarów mieszkalnych dotyczy chyba całego kraju. Jak sobie z tym poradzić?

Karol Janas: Trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie potrafimy dobrze planować, a każda kolejna reforma planowania przestrzennego tylko pogarsza sytuację. W Obserwatorium przyjrzeliśmy się jednak Specjalnym Strefom Ekonomicznym i Strefom Aktywności Gospodarczej, które polskie miasta świetnie zaadaptowały do swoich potrzeb. Okazało się, że samorządy są w stanie pozyskiwać hektary, a czasem nawet setki hektarów terenu, objąć je projektem, uzbroić w media i siatkę ulic, po której poruszają się środki transportu publicznego. Inwestorzy sami zgłaszają się, by korzystać z takich terenów. Świetne przykłady to Niepołomicka Strefa Inwestycyjna, gdzie w krótkim czasie i przy dużym rozdrobnieniu działek udało się „zmontować” 100 hektarów terenu dla nowej fabryki MAN.

Skoro więc udało się w sferze gospodarczej, to czemu w podobny sposób nie podejść do mieszkalnictwa? Dlaczego nowe osiedla w polskich miastach muszą powstawać w chaotyczny sposób? Na wzór Specjalnych Stref Ekonomicznych stworzyliśmy koncepcję Specjalnych Stref Mieszkaniowych. W tej nazwie przekornie ukryliśmy mały fortel, w końcu mnóstwo udanych inwestycji w naszym kraju, na przykład autostrady, zrealizowano w oparciu o specustawy. Stwierdziliśmy, że w naszych realiach „normalne”, czyli przyjazne miasto, możemy planować tylko na specjalnych warunkach.

poziomy operacyjne Specjalnych Stref Mieszkaniowych

poziomy operacyjne Specjalnych Stref Mieszkaniowych

źródło: opracowanie © Obserwatorium Polityki Miejskiej i Regionalnej IRMiR


Przemek Ciępka: Jak mogłoby to wyglądać w praktyce?

Karol Janas: W Stalowej Woli, gdzie powstanie wysoko wyspecjalizowanego przemysłu w ramach specjalnej strefy gospodarczej spowodowało „wybuch” na rynku pracy, brakuje mieszkańców. Dlaczego? Wykańcza je suburbanizacja, w ciągu dwóch dekad jedna trzecia mieszkańców przeniosła się do ościennych gmin, ponieważ w Stalowej Woli nie powstają mieszkania, właśnie z powodu złego planowania, dużej ilości rozdrobnionych i nieuzbrojonych gruntów, które tylko w planach miejscowych nadają się do zabudowy.

To dla takich miast opracowaliśmy Specjalną Strefę Mieszkaniową. Mamy gotowy projekt ustawy, nad którą pracowaliśmy w dużym zespole, wspólnie z Łukaszem Pancewiczem z pracowni A2P2 Architecture & Planning oraz Danielem Piotrowskim, prezesem warszawskiego oddziału Towarzystwa Urbanistów Polskich.


Przemek Ciępka: W jaki jeszcze sposób, oprócz mieszkalnictwa i gospodarki, powinniśmy wzmacniać małe i średnie miasta?

Karol Janas: Kolejną kwestią jest dostępność komunikacyjna — nie tylko wewnątrz danego miasta, ale przede wszystkim sprawny i bezpieczny system transportowy komunikujący je z otoczeniem. Tu bardzo ważny jest transport kolejowy. Jeszcze jednym filarem rozwojowym jest środowisko. Często mówi się, że jest ono najważniejszym elementem polityk publicznych, z czym niekoniecznie się zgadzamy. Zieleń w mieście jest oczywiście niezwykle istotna, ale nie oszukujmy się, że stworzenie parku zmieni trajektorię jego rozwoju.


Przemek Ciępka: A czy współpraca pomiędzy samorządami również odgrywa istotną rolę we wzmacnianiu miast ponadlokalnych i subregionalnych, czy są one raczej dla siebie konkurencją?

Karol Janas: Współpraca zawsze daje pozytywne rezultaty, jednak często jest ona bardzo trudna. Małe i średniej wielkości miasta, które znajdują się w trudnej sytuacji, z ograniczonym dostępem do zasobów, stanowią dla siebie konkurencję. Jeśli Legnica, jako miasto subregionalne położone nieopodal Wrocławia, zacznie szybko się rozwijać, to może się okazać, że stracą na tym pobliskie Świdnica czy Wałbrzych. Taka sytuacja stwarza duże pole do popisu dla polityk regionalnych. Rozwój średnich miast powinien być koordynowany tak, aby świadczone przez nie usługi były komplementarne. Na przykład jedno miasto subregionalne niech ma szpital z rozbudowanym oddziałem kardiologicznym, a w drugim niech sprawnie rozwija się onkologia. Antyprzykładem jest tutaj Toruń i Bydgoszcz, które dublują wiele swoich funkcji i ostro konkurują — nie tylko ze szkodą dla samych tych miast, ale przede wszystkim regionu. Są jednak i pozytywne przykłady, takie jak Kalisz i Ostrów Wielkopolski, które wspólnie utworzyły aglomerację kalisko-ostrowską. Właśnie takie działania powinny promować polityki publiczne.


Przemek Ciępka: Nawet jeśli w różnym stopniu wprowadzimy te zalecenia, to pewnie nie wszystkim miejscowościom uda się wyjść z kryzysu obronną ręką. Powiedział Pan jednak, że nie możemy ich skreślać. Czy jest zatem możliwe zarządzanie kryzysem miasta, aby był jak najmniej uciążliwy dla mieszkańców oraz szkodliwy dla otoczenia?

Karol Janas: Zarządzanie kryzysem jest możliwe i oczywiście należy to robić, w innym wypadku skutki zaniechań będą bolesne. Wciąż patrzymy na nasze miasta przez pryzmat ich wzrostu. Musimy zaakceptować, że wzrost nie jest jedynym wyznacznikiem rozwoju i nie wszystkie miasta będą rosły. Powinniśmy się skupić przede wszystkim na wzmocnieniu miast subregionalnych, ale nie tylko ze względu na nie same, lecz także w związku z licznymi usługami, które świadczą na rzecz ośrodków niższego rzędu, w tym małych miast. Jeśli zaś chodzi o miasta mniejsze, to należy je jak najlepiej powiązać transportem publicznym z większymi ośrodkami, miastami subregionalnymi, a te z metropoliami. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że wiele usług nie będzie dostępnych w małych miastach, ponieważ je na to po prostu nie stać. W związku z tym w pierwszej kolejności należy zadbać o łatwy dostęp do usług świadczonych przez miasto subregionalne, tak aby były dla każdego w zasięgu ręki.


Przemek Ciępka: Jakie jeszcze można podjąć działania w dobie kryzysu małych miejscowości?

Karol Janas: Ważnym krokiem jest redukcja kosztów. Obecnie łatwo dostępne środki pozyskiwane w ramach grantów przeznacza się na niepotrzebne, efektowne inwestycje, na przykład pływalnie; szybko stają się dużym i nie zawsze potrzebnym obciążeniem finansowym. Racjonalna polityka inwestycyjna pozwala zaoszczędzić pieniądze, które mogą być przeznaczone na przykład na rozwój transportu publicznego. Dzięki niemu mieszkańcy będą mogli dotrzeć na basen w większym mieście, a gmina nie będzie musiała utrzymywać kosztownego obiektu.


Przemek Ciępka: A co z tkanką miasta, którego populacja zaczyna się kurczyć?

Karol Janas: W niektórych przypadkach konieczne może okazać się planowe „zwijanie miasta”, dostosowanie go do mniejszej skali i innej struktury wiekowej mieszkańców. Wałbrzych jest polem eksperymentalnym dla takiego procesu. W tym mieście wyburzana jest cała dzielnica, Dolny Sobięcin, nazywany potocznie Palestyną. Władze miasta stwierdziły, że lepiej wyburzyć osiedle i zasiać tam trawę, niż w nieskończoność utrzymywać podupadający zasób.


Przemek Ciępka: Dziękuję za rozmowę!


rozmawiał: Przemysław Ciępka

więcej: A&B 6/2026 – Małe i średnie miasta / Stawki architektów,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B

link do raportów © Obserwatorium Polityki Miejskiej i Regionalnej IRMiR:
https://linktr.ee/obserwatorium

Głos został już oddany

SPECTRUM STUDIO - Projekty, które powstają z myślą o przyszłości v2
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Narracje nr.17
INSPIRACJE