Dwadzieścia lat starań o nową przeprawę nad Wisłą dobiegło końca — nowa kładka pieszo-rowerowa, łacząca Kazimierz z Ludwinowem w Krakowie lada dzień zostanie otwarta. Koncepcja opracowana przez Biuro Projektów Lewicki Łatak zmieniała się na przestrzeni ostatnich dwóch dekad, ale jej fundamenty pozostały nienaruszone — forma inspirowana sztuką ogrodową, intuicyjny podział ciągów pieszych i rowerowych oraz funkcje widokowe wciąż są wyróżnikami tego projektu. Dlaczego jednak finalny efekt różni się od wizualizacji przedstawianych przez miasto jeszcze kilka lat temu i czy nowe przejście przez Wisłę odmieni fragment Krakowa tak, jak w 2010 roku zrobiła to kładka Ojca Bernatka?
Chociaż nad Bulwarem Inflanckim wciąż unoszą się kłęby kurzu, wzbijane przez roboty budowlane, to wielkimi krokami zbliża się moment oddania do użytku nowej, drugiej już kładki pieszo-rowerowej nad Wisłą w Krakowie. Kładka Kazimierz-Ludwinów zostanie uroczyście udostępniona mieszkańcom w niedzielę 4 października 2026 roku o godzinie 18:30, jednak my już teraz piszemy o długiej historii jej powstania, kulisach zmian projektu oraz rozwiązaniach, które mogą usprawnić jej funkcjonowanie w przyszłości. Czy odmieni fragment Krakowa tak, jak ponad 15 lat temu zrobiła to kładka Ojca Bernatka?
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie z okolic Mostu Retmańskiego — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
zwroty akcji i dwudziestoletnia epopeja kładki Kazimierz-Ludwinów
Aby nad Wisłą w Krakowie zawisła druga kładka potrzeba było dwudziestu lat. Historia rozpoczęła się w 2006 roku, kiedy ówczesny Główny Architekt Miasta Krakowa, prof. Andrzej Wyżykowski zorganizował dwa konkursy architektoniczne na nowe przeprawy piesze przez Wisłę. Pierwszą z nich znamy dzisiaj jako Kładkę Ojca Bernatka (proj. Andrzej Getter z zespołem), oddaną do użytku w 2010 roku. Drugi konkurs architektoniczny miał wyłonić projekt kładki pieszo-rowerowej, która połączy Kazimierz z Ludwinowem na wysokości Bulwarów Inflanckiego i Wołyńskiego, w pobliżu ujścia Wilgi do Wisły.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie — przyczółek południowy od strony Hotelu Forum — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
Zwycięski projekt przygotowała krakowskie Biuro Projektów Lewicki-Łatak z zespołem, proponując kładkę składającą się z trzech części — dwóch mniej więcej poziomych, obsługujących ruch pieszy i rowerowy, oraz położonej pomiędzy nimi części widokowej, zaprojektowanej w formie sinusoidy. Od wyłonienia zwycięskiej koncepcji do realizacji ambitnego planu wiodła jednak jeszcze długa droga.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie widziana z Mostu Grunwaldzkiego — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
Kiedy w 2007 roku architekci starali się o wydanie Warunków Zabudowy, Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego UMK zakwestionował zaproponowaną lokalizację kładki ze względu na planowaną wówczas budowę Kanału Ulgi, którego ujście miało znaleźć się w miejscu, gdzie planowano południowy przyczółek. Wobec tego faktu lokalizacja kładki została zmieniona — przeprawa „przemieściła” się w górę rzeki dwukrotnie, ostatecznie lądując 200 metrów na zachód od dzisiejszego ujścia Wilgi na Ludwinowie oraz dokładnie na osi zielonego terenu pomiędzy ulicami Wietora i Skawińską na Kazimierzu. Nie był to jednak koniec problemów z budową drugiej krakowskiej kładki.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
Przetarg na roboty budowlane z 2009 roku zakończył się fiaskiem ze względu na oferty znacznie przekraczające budżet zarezerwowany na budowę kładki. Kiedy drugi przetarg, zrealizowany w 2012 roku przyniósł sukces, dawne Pozwolenie na Budowę było już nieważne. Do uzyskania kolejnego pozwolenia miasto zatrudniło pracownię ARG Projektowanie Inwestycyjne. Konieczne stało się również przeprojektowanie styku kładki z murami bulwarów, które trafiły w międzyczasie do rejestru zabytków.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
Jak relacjonuje Kazimierz Łatak, współautor koncepcji, w wyniku ustaleń z miastem, Biuro Projektów Lewicki Łatak mogło zająć się koniecznymi zmianami w projekcie. I to jednak nie wystarczyło, bo w 2020 roku Monika Bogdanowska, ówczesna Małopolska Wojewódzka Konserwatorka Zabytków, unieważniła nowe Pozwolenie na Budowę, wtórując opinii Narodowego Instytutu Dziedzictwa w kontekście panoramy Kazimierza i Starego miasta, znajdujących się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. NID dwa lata wcześniej wskazał, że kładka może wywrzeć „potencjalne negatywne oddziaływanie na autentyzm dobra w skali krajobrazowej”. W reakcji na ten ruch Miasto odwołało się od decyzji Moniki Bogdanowskiej do Generalnego Konserwatora Zabytków, który utrzymał w mocy wcześniejsze Pozwolenie na Budowę. W 2024 roku, po dopełnieniu wszystkich formalności i rozstrzygnięciu przetargu na roboty budowlane, ruszyły pierwsze prace.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie została pokryta połyskliwą powłoką, która odbija refleksy świetlne — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
sectio i ambulatio, czyli sztuka ogrodowa w nowej krakowskiej kładce
W miarę postępów na budowie, kiedy wyłaniała się sylweta kładki Kazimierz-Ludwinów, mieszkańcy Krakowa zaczęli zwracać uwagę na rozbieżności pomiędzy prezentowanymi wcześniej wizualizacjami, a tym, co powstawało w rzeczywistości. Istotnie, od 2006 roku, kiedy rozstrzygnięto konkurs, projekt kładki przeszedł kilka zmian, jednak trzon koncepcji pozostał niezmieniony.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie — górna część platformy widokowej — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
Przeprawa pomiędzy Kazimierzem i Ludwinowem ma około 130 metrów długości, a w najwyższym punkcie mierzy około 16 metrów. Składa się w rzeczywistości z trzech stalowych części, osadzonych na masywnych, trójdzielnych przyczółkach — dwóch mocno wypłaszczonych łuków-przęseł oraz umieszczonej pomiędzy nimi sinusoidy. Skąd pomysł na tak ekstrawagancką kompozycję?
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie — dolna część platformy widokowej — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
Jak tłumaczy Kazimierz Łatak, współautor projektu, sylwetka nowej krakowskiej kładki ma swoje źródła w sztuce ogrodowej. W projektowaniu ogrodów wyróżnia się dwa sposoby wytyczania ścieżek — sectio i ambulatio. Pierwszy z nich służy do wyznaczania tras pozwalających na przemieszczenie się z jednego miejsca w drugie po możliwie najkrótszej drodze. Drugi ma zazwyczaj bardziej fantazyjny, kręty przebieg, a do tego rekreacyjny charakter, sprzyjający podziwianiu ogrodu.
Dwa skrajne, poziome przęsła kładki to sectio, które pozwala na szybkie pokonanie Wisły pomiędzy Kazimierzem a Ludwinowem. Sinusoidalna konstrukcja powstała pomiędzy nimi jest z kolei przełożeniem w trzeci wymiar idei ambulatio. Spacerowa część kładki pozwala podziwiać widoki między innymi na kościół na Skałce czy Wawel, w dodatku z dwóch perspektyw — położonego na wysokości około kilkunastu metrów punktu widokowego, oraz z dolnego fragmentu sinusoidy, zawieszonego nad lustrem Wisły.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie
© mat. prasowe UM Krakowa, proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
dlaczego kładka Kazimierz-Ludwinów różni się od wizualizacji?
Porównując obecny kształt kładki z wizualizacjami, które pojawiały się w mediach na przestrzeni lat, dostrzeżemy jednak pewne różnice. Początkowo przedstawiano lekki, jaśniejący bielą obiekt o dynamicznych formach i znacznej liczbie smukłych słupków, wspierających strukturę widokowej sinusoidy. Obserwując gotową kładkę możemy jednak odnieść wrażenie, że betonowa konstrukcja jest bardziej masywna w wyrazie. Ta i inne zmiany wprowadzone w ostatniej wersji projektu wynikają między innymi z ustaleń, które architekci poczynili ze służbami konserwatorskimi:
Na wniosek pani Katarzyny Urbańskiej, Małopolskiej Wojewódzkiej Konserwatorki Zabytków, zmniejszyliśmy wysokość kładki, zwłaszcza po stronie Kazimierza. To zaowocowało nową formą obiektu, z ograniczoną wysokością, ale też ilością elementów łączących środkowe i zewnętrzne przęsła, dla której konstrukcję opracował inżynier Krzysztof Topolewicz z zespołem.
— tłumaczy Kazimierz Łatak.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
Przy bliższym oglądzie zwraca uwagę również sposób rozwiązania schodów w częśco środkowej, które nie kontynuują dynamicznej formy, wyznaczanej przez łuk sinusoidy widokowej. Jak tłumaczy Kazimierz Łatak, ta zmiana ma podłoże zarówno funkcjonalne, jak i estetyczne:
We wcześniejszych koncepcjach schody były ciągłe. Dzisiaj zupełnie inaczej postrzega się wygodę korzystania z takich obiektów – zwracano nam uwagę, że na sinusoidzie powinny pojawić się spoczniki, więc je wprowadziliśmy, na których podobnie jak na stopniach, zastosowaliśmy — zachęcającą by usiąść — drewnianą posadzkę. Balustrady wraz z pochwytami w większości podążają za geometrią biegów i spoczników, tylko w górnej części są one ukształtowane w formie łuku. Tak by ich kształt nie dosłownie kopiował kształt przęseł, lecz był niejako interpretacją ich długiej nie prostoliniowej formy.
Dzięki neutralnej kolorystyce kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie stapia się ze swoim tłem — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
kładka jest, a wygląda, jakby jej nie było
Od prezentowanych wizualizacji odbiega również kolorystyka obiektu. Wcześniej kładka prezentowana była jako futurystycznie śnieżnobiała struktura. W rzeczywistości powstała w odcieniach ciepłej szarości, porównywalnych do barwy świeżo wylanego betonu. Nie jest to najszczęśliwszy kolor; dynamiczna sylwetka kładki nieco traci na nijakim zabarwieniu. Na plus należy wspomnież, że farba, którą powleczono konstrukcję jest lekko połyskliwa, a promienie słońca odbite od powierzchni Wisły kreują na niej fantazyjne wzory.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie została pokryta połyskliwą powłoką, która odbija refleksy świetlne — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
Warto dodać również, że neutralne zabarwienie kładki jest korzystne z perspektywy jej wpływu na ochronę historycznej panoramy Krakowa. Struktura zaprojektowana przez zespół Piotra Lewickiego i Kazimierza Łataka „zlewa” się z tłem, momentami pozostając niemal niewidoczną. A czy sama sprawia, że niektóre elementy panoramy stają się niewidoczne?
kompozycja kładki Ludwinów-Kazimierz w Krakowie wywodzi się ze sztuki projektowania ogrodów — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
co zasłania krakowska kładka?
Podczas wieloletniej debaty wokół budowy kładki miedzy Kazimierzem a Ludwinowem, wielokrotnie podnoszono kwestię jej potencjalnego wpływu na krajobraz. Pojawiały się liczne głosy, mówiące, że nowa kładka zasłoni krakowskie zabytki, przede wszystkim późnobarokowy kościół św. Stanisława na Skałce. Trzeba przyznać, że te obawy okazały się w dużej mierze nieuzasadnione. Obecnie wejście na rampy prowadzące bezpośrednio na kładkę wciąż jest niemożliwe, jednak niemal ze wszystkich dostępnych miejsc widok na wieże kościoła na Skałce pozostaje niezmącony. Jedynym punktem, w którym najwyższa część widokowej sinusoidy zasłania kościół Paulinów jest krótki, kilkumetrowy fragment chodnika przy ulicy Ludwinowskiej. W pozostałych miejscach znacznie większy wpływ na widoczność świątyni mają wiekowe drzewa, rosnące po drugiej stronie rzeki.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie stoi na podporze, której barwę dostosowano do koloru muru oporowego — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
Siłą rzeczy konstrukcja kładki zasłania również fragmenty muru w przebiegu Bulwaru Inflanckiego. Budowla unosi się ponad zabytkową strukturą, a podpory kładki, zlokalizowane w bezpośrednim sąsiedztwie muru, powstały z materiału, który pozwolił im się upodobnić do otoczenia:
Kładka to obiekt, który powstaje w dwóch różnych środowiskach — nie tylko przyrodniczych, ale też emocjonalnych, kulturowych czy historycznych. Z tego powodu zupełnie inaczej potraktowaliśmy jej przyczółki — ten po stronie Kazimierza ma na przykład rzeźbiarską formę oraz barwę piaskowca dobrzyckiego, którego użyto do budowy murów oporowych na początku zeszłego stulecia.
— wyjaśnia Kazimierz Łatak.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
platforma widokowa nie dla każdego
Kładka nie jest obiektem zawieszonym w próżni. Oprócz tego, że funkcjonuje w określonym kontekście przestrzennym i kulturowym, ma też swoich użytkowników i użytkowniczki. Struktura wzniesiona według koncepcji Biura Projektów Lewicki Łatak dzieli ruch na trzy potoki. Skrajne, mocno wypłaszczone łuki kładki przeznaczono dla pieszych oraz rowerzystów, którzy chcą możliwie szybko przedostać się na drugi koniec rzeki. Osoby, które zechcą skorzystać z ambulatio, czyli sinusoidalnej platformy widokowej, wybiorą z kolei środkowy łuk. Od strony Bulwaru Inflanckiego dostaną się na kładkę zarówno z poziomu zielonego skweru w pobliżu ulicy Wietora, jak i z dolnego bulwaru, dzięki schodom ukrytym między podporami. Po drugiej stronie rzeki rampy dostępne są od strony ulicy Ludwinowskiej oraz z bulwaru wołyńskiego. A co z dostępnością dla osób z niepełnosprawnościami?
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
W tym przypadku sprawa ulega małemu skomplikowaniu. O ile poziome łuki kładki mają gładką posadzkę i odpowiednią szerokość, a przyczółki po obu stronach wyposażone są w odpowiednie rampy, to część widokowa pozostaje niedostępna dla osób poruszających się na wózkach:
Myśleliśmy o windzie, jednak takie rozwiązanie nastręczyłoby wielu problemów – każda winda zgodnie z warunkami technicznymi musi mieć ścianę z drzwiami i oczywiście urządzenie, które pozwala jej wędrować w górę i w dół. Duże trudności sprawiłoby również utrzymanie wszystkich tych mechanizmów w środowisku wodnym. Alternatywą była ruchoma platforma. Dyskutowaliśmy o tym rozwiązaniu z Pełnomocnikiem Prezydenta Miasta Krakowa ds. Osób z Niepełnosprawnościami, który uświadomił nam, jak duże ograniczenia wiążą się z jego wykorzystaniem. Działanie takiej platformy wymaga obecności przeszkolonego pracownika, a sam mechanizm porusza się tak wolno, że w rzeczywistości niewiele osób decyduje się, by z niego skorzystać. Wciąż myślimy o rozwiązaniu tego problemu – w tym celu poszerzyliśmy schody na ewentualne urządzenie, przewidzieliśmy rezerwowe zasilanie oraz dodatkowe obciążenie by móc w przyszłości wyposażyć kładkę w odpowiedni mechanizm lub inne; łatwiejsze, stosowane rozwiązanie.
— mówi Kazimierz Łatak, współautor projektu kładki łączącej Kazimierz i Ludwinów w Krakowie.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie widziana z okolic Hotelu Forum — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
kładka do brutalistycznej ikony i wesołego miasteczka
Kładki mają znacznie większą siłę oddziaływania, niż wynikałoby to z ich zwyczajowo efemerycznych form oraz dość jednoznacznej funkcji, umożliwiającej przekroczenie rzeki, względnie torów kolejowych czy ruchliwej jezdni. Mieszkańcy Krakowa przekonali się o tym po 2010 roku, kiedy Kładka Ojca Bernatka odmieniła rejon ulic Brodzińskiego i Staromostowej (a przy okazji uczyniła je modelowym przykładem gentryfikacji, która nie jest jednak wyłącznie konsekwencją powstania przeprawy, lecz także braku odpowiednich działań zabezpieczających ze strony miasta). Czy nowa kładka, która już za moment połączy Kazimierz z Ludwinowem wykaże się podobną siłą transformacji?
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie od strony Bulwaru Inflanckiego — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
Odpowiedź na to pytanie nie musi być twierdząca. Okolice przyczółka na Kazimierzu nie potrzebują takiej przemiany — po tej stronie ulicy Wietora znajduje się głównie zabudowa mieszkaniowa poprzedzona malowniczym skwerem. Trudno wyobrazić sobie, w jaki sposób w tym miejscu miałyby powstać usługi, co należy zresztą uznać za okoliczność sprzyjającą zabezpieczeniu potrzeb lokalnej społeczności. Na Ludwinowie sytuacja prezentuje się zgoła inaczej. Obecnie przechodząc z Kazimierza na Bulwar Wołyński zyskamy widok na ikoniczną sylwetkę Hotelu Forum... oraz wesołe miasteczko z diabelskim młynem i gigantycznym balonem na podgrzane powietrze. W pawilonach pod główną bryła hotelu funkcjonuje obecnie kilka punktów imprezowo-gastronomicznych, z kolei przy brzegu rzeki cumuje rząd barek z pokojami hotelowymi i kolejnymi restauracjami. Na tym kończy się oferta rejonu ludwinowskiego przyczółka nowej kładki.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
Chociaż okolice brutalistycznego hotelu mają niezwykły potencjał, to niełatwo będzie zmienić powyższy stan rzeczy. Patową sytuację generują między innymi struktura własnościowa tych terenów oraz status znajdujących się na nich obiektów. Hotel zaprojektowany przez Janusza Ingardena znajduje się obecnie w rękach prywatnych, a o żadnych działaniach, mających na celu przejęcie budowli przez podmioty publiczne na ten moment nic oficjalnie nie wiadomo. Obecny właściciel nie może też za wiele z hotelem zrobić, bo przebudowa ogromnej, brutalistycznej struktury musiałaby być niezwykle kosztowna, a do tego budynek jest przedmiotem postępowania dotyczacego wpisu do rejestru zabytków. Niestety, wydaje się wątpliwym, by nowa kładka wygenerowała tak duży ruch, że koszt przebudowy Hotelu Forum okaże się niższy od potencjalnych zysków z komercjalizacji całej oferowanej przez niego powierzchni. Z pewnością wzrośnie za to wartość działki, która już teraz należy do najatrakcyjniejszych w całym Krakowie.
W grze pozostają jeszcze wygrodzone tereny, bezpośrednio przylegające do brutalistycznego hotelu, gdzie obecnie znajdują się strzeżone parkingi. W teorii istnieje możliwość, by i w tym miejscu pojawiły się usługi skierowane do "pieszych konsumentów", trudno jednak uznać otoczenie modernistycznego zabytku pawilonami gastronomicznymi za wartość dodaną.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
Wygląda więc na to, że nowa kładka, rozpięta między Kazimierzem a Ludwinowem, nie zmieni zbyt wiele poza nawykami poruszania się Krakowian — pewnie nie stanie się najważniejszą ikoną miasta i nie sprawi, że Hotel Forum odzyska dawno utracony blask, ale też nie „zniszczy” historycznej panoramy Krakowa, ani nie przeobrazi okolic Wietora i Skawińskiej w turystyczny zakątek. Struktura zaprojektowana w pracowni Piotra Lewickiego i Kazimierza Łataka z pewnością za to poprawi warunki komunikacyjne między południową a północną częścią Krakowa, usprawniając siatkę połączeń rowerowych czy wzbogacając trasy niedzielnych spacerów.
Paradoksalnie może to właśnie niewielka skala zmian będzie jej największym atutem, skoro na szali leżały naruszenie panoramy chronionej przez wpis na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO czy zaciągnięcie gentryfikacji na jeden z ostatnich, wciąż lokalnych i społecznych fragmentów Kazimierza. Może jednak sprawy potoczą się inaczej, a zawieszona nad Wisłą sinusoida w nieoczekiwany sposób okaże się impulsem do ważnych i potrzebnych zmian w Krakowie, na przykład dotyczących Hotelu Forum. Jak licznie pokazują przykłady podobnych inwestycji, architektura potrafi pisać różne, często niespodziewane scenariusze.



































