Nowa kładka pieszo-rowerowa łącząca Kazimierz z Ludwinowem stała się hitem. Chociaż jej projekt przez wiele lat dzielił opinię publiczną, to dzisiaj, ponad tydzień po uroczystym otwarciu, kładka wciąż przyciąga turystów i mieszkańców ciekawych nowego widoku na centrum Krakowa. Kilka dni po oddaniu do użytku widać jednak nie tylko jej zalety, lecz także słabsze strony. Jak nowa kładka Kazimierz-Ludwinów sprawdza się w praktyce?
O pierwszym wrażeniu, inspiracjach i historii nowej krakowskiej kładki przeczytacie w naszym artykule, gdzie rozmawiamy z Kazimierzem Łatakiem, współautorem koncepcji, którą przygotowało Biuro Projektów Lewicki Łatak. Po kilku dniach od otwarcia nowej przeprawy pieszo-rowerowej przez Wisłę w Krakowie mamy też pierwsze przemyślenia na jej temat. Jaki widok rozciąga się z platformy widokowej? Na jakim poziomie stoi wykonawstwo? I czy układ komunikacyjny wokół kładki Kazimierz-Ludwinów zapewnia bezpieczeństwo zarówno pieszym, jak i rowerzystom?
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
dwie funkcje w jednej kładce
Nowa kładka w Krakowie jest nietypową konstrukcją — składa się z trzech przęseł, a każde z nich ma inne przeznaczenie. Dwa skrajne służą pieszym i rowerzystom, z kolei środkowe pełni funkcję platformy widokowej. Jak zapewniają autorzy projektu, charakterystyczny, sinusoidalny kształt przęsła środkowego wywodzi się ze sztuki ogrodowej. W projektowaniu ogrodów ambulatio to alejka o krętym przebiegu. Nie służy do szybkiego pokonywania drogi, ma za to rekreacyjny charakter, umożliwiając podziwianie ogrodu z różnych perspektyw.
Z nowej kładki Kazimierz-Ludwinów w Krakowie rozciągają się widoki na kościół św. Stanisława oraz Zamek Królewski na Wawelu
fot.: Przemek Ciępka
Podobną funkcję pełni środkowe przęsło nowej kładki w Krakowie, które jest najważniejszym wyróżnikiem tej realizacji. Co zatem widać z sinusoidalnej platformy widokowej? Kierując wzrok w stronę Kazimierza i Starego Miasta, zobaczymy wieże kościoła św. Stanisława na Skałce oraz majączącą za nim sylwetkę Zamku Królewskiego na Wawelu. Strefa Unesco to jednak nie wszystko — szczyt sinusoidy widokowej oferuje również bliską perspektywę na tarasy Hotelu Forum, po przeciwnej stronie widać z kolei wieżę podgórskiego kościoła św. Józefa.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie oferuje nowe perspektywy na Kraków i przecinającą go Wisłę
fot.: Przemek Ciępka
Platforma widokowa w formie sinusoidy przebiega zarówno ponad, jak i poniżej poziomu kładki. Dolna część pozwala na bliższy kontakt z krakowską rzeką. Szkoda, że poziomu nie udało się obniżyć jeszcze bardziej, jednak, jak tłumaczy Kazimierz Łatak, wysokość dolnego poziomu platformy widokowej została uwarunkowana przez przepisy i wymagania Wód Polskich.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie
fot.: Przemek Ciępka
kładka z wyborem
Oprócz walorów widokowych, środkowe przęsło ma jeszcze jedną istotną zaletę. Panorama rozciągająca się z kładki sprzyja podziwianiu miasta; wiele osób przystaje przy barierkach i kontempluje widok, rozmawia czy robi zdjęcia, tamując przy okazji ruch. Wydzielenie osobnego ciągu służącego właśnie do podziwiania widoków pozwala upłynnić ruch na części pieszej, pełniącej funkcje komunikacyjne. Osoby, które chcą zrobić zdjęcia czy podziwiać krakowską panoramę wybiorą część widokową zatrzymując się w wybranych punktach, pozostali przechodzący przez rzekę udadzą się na skrajne przęsło.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie — piesi na przęśle rowerowym
fot.: Przemek Ciępka
w teorii osobno, w praktyce razem
Rozwiązania przyjęte w układzie komunikacyjnym kładki Kazimierz-Ludwinów mają też słabsze strony. Od strony Kazimierza zarówno piesi, jak i rowerzyści, dostaną się na kładkę przy pomocy pochyłych ramp, przebiegających mniej więcej pod kątem prostym w stosunku do osi konstrukcji. Nawierzchnie położono na podwyższeniach o stosunkowo stromych, niezabezpieczonych skarpach, które mogą nie być odpowiednio widoczne dla rowerzystów nadjeżdżających od strony kładki.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie
fot.: Przemek Ciępka
Zamieszanie pojawia się już na samych najazdach, ponieważ o tym, jakie jest przeznaczenie danej części kładki dowiadujemy się tuż przed wejściem. To istotne zwłaszcza z perspektywy rowerzystów, poruszających się zazwyczaj z większą prędkością. Na górnych poziomach przyczółków ciągi piesze i rowerowe nie są oddzielone, w niektórych miejscach krzyżujące się ciągi pieszo-rowerowe (na przykład po zachodniej stronie na Ludwinowie) nie pozostawiają dużej ilości miejsca na manewr.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie — rowerzyści na przęśle pieszym — proj.: Biuro Projektów Lewicki Łatak
fot.: Przemek Ciępka
Co więcej, mimo wydzielenia osobnych ciągów ruchu, podobnie jak w przypadku pobliskiej Kładki Ojca Bernatka, na nowej krakowskiej kładce zachodzi konflikt na linii pieszy-rowerzysta. Wybudowanie kładki o trzech przęsłach miało skutecznie rozdzielić ruch pieszy od rowerowego na prostych zasadach — przęsła zachodnie i środkowe dla pieszych, przęsło wschodnie dla rowerów. Praktyka pokazuje, że jest inaczej, zwłaszcza na części rowerowej, gdzie zdarza się zaplątać pojedynczym spacerowiczom. Sprawę komplikują pomosty łączące przęsła — nic nie stoi na przeszkodzie, aby z części pieszej szybko przenieść się na przęsło przeznaczone dla rowerów. Niefrasobliwi piesi mogą wykorzystywać te przejścia, chcąc na przykład zobaczyć, jak Wisła prezentuje się po drugiej stronie. Dyskretne oznaczenia pionowe mogłyby przeciwdziałać takim sytuacjom, jednak na ten moment nie skorzystano z tego rozwiązania. Potencjalnie najbardziej problematyczne jest jednak miejsce, w którym kładka spotyka się z dolnym poziomem Bulwaru Inflanckiego.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie — schody od strony Bulwaru Inflanckiego
fot.: Przemek Ciępka
gdy widokowa kładka ogranicza widoczność
Przyczółki kładki Kazimierz-Ludwinów pozwalają przemieszczać się pomiędzy dolnym i górnym poziomem bulwarów dzięki dzięki schodom ukrytym w konstrukcji. Takie rozwiązanie wynika z wytycznych konserwatorskich, które nakazywały odsunięcie elementów kładki od zabytkowych bulwarów. W ciągu Bulwaru Inflanckiego ruch pieszy i rowerowy oddzielone są w taki sposób, że ścieżka rowerowa znajduje się po stronie wewnętrznej — przebiega więc tuż przy filarach, spomiędzy których wychodzą piesi próbujący dostać się z kładki na dolny poziom bulwarów. Miejsce przecięcia ciągu pieszego i Drogi Dla Rowerów zostało oznaczone pasami oraz dwoma znakami pionowymi, jednak nawet mimo pochylenia filarów, konstrukcja przyczółka ogranicza widoczność osób korzystających ze schodów, utrudniając ocenę sytuacji zarówno pieszym, jak i rowerzystom.
schody umożliwiające poruszanie się pomiędzy górnym i dolnym poziomem bulwaru kończą bieg bezpośrednio przed ścieżką rowerową
fot.: Przemek Ciępka
Obecnie, kiedy coraz niższa temperatura ogranicza liczbę osób poruszających się na rowerze, nie stanowi to aż tak dużego problemu. Latem, gdy bulwarami spacerować będą tysiące mieszkańców, a kładkę wypełnią nadciągający z Kazimierza turyści, prawdopodobieństwo wypadku na dolnym poziomie Bulwaru Inflanckiego może wzrosnąć.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie
fot.: Przemek Ciępka
pierwszy tydzień krakowskiej kładki w praktyce
Kładka boryka się również z niedociągnięciami w zakresie wykonawstwa. O ile konstrukcja przeprawy została zrealizowana z odpowiednią starannością, to już tego samego nie można powiedzieć o ciągach pieszo-rowerowych i przestrzeniach bezpośrednio przylegających do kładki. Nawierzchnia na środkowym odcinku pieszego przęsła jest mocno nierówna — na osi pojawia się zagłębienie, którym podczas deszczu woda będzie spływała strumieniami. Po tygodniu od otwarcia, w wielu miejscach uszkodzone są ścieżki dotykowe, służące w nawigacji osobom niewidomym i niedowidzącym.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie boryka się z problemem niskiej jakości wykonania
fot.: Przemek Ciępka
Problem mają przede wszystkim linie prowadzące, które licznie odpadają od nawierzchni. Niecki, w których znalazły się Pola Uwagi (wypukłe kropki w nawierzchni) zostały wycięte niestarannie, co w przyszłości może skutkować kruszeniem się betonu. Posadzka z wytrzymałego drewna merbau, wykorzystanego na części widokowej nie robi dobrego wrażenia, a rozmieszczone na przyczółkach ławki mają sporo wklęsłych elementów, w których zbierają się opadające liście, ale też papierki, a nawet szklane butelki.
Kładka Kazimierz-Ludwinów w Krakowie
fot.: Przemek Ciępka
Najważniejszą konsekwencją powstania nowej kładki pieszo-rowerowej w Krakowie będzie jednak zmiana sposobu, w jaki mieszkańcy i turyści przemieszczają się między Kazimierzem a Ludwinowem. Nowa przeprawa już teraz przyciąga spacerowiczów i oferuje atrakcyjną perspektywę na miasto, ale pierwsze dni jej funkcjonowania pokazują, że dobra koncepcja nie zawsze idzie w parze z trafnymi rozwiązaniami komunikacyjnymi i jakością wykonania. Część niedociągnięć można jeszcze poprawić, inne zapewne pozostaną z krakowską kładką na lata.




































