Kto powinien dbać o to, jaka architektura może powstawać w danym miejscu — prywatny inwestor czy państwo? O projektowaniu budynków z widokiem na wodę, roli, jaką odgrywa relacja z inwestorem, inspiracjach dla osiedla Kownatki Lake House oraz o przyrodniczych aspektach budowania w kurortach z Piotrem Kowalczykiem, założycielem pracowni Archmondo, rozmawia Przemek Ciępka.
Piotr KOWALCZYK | ARCHMONDO — Archmondo to wywodząca się z Gdańska pracownia architektoniczna założona przez Piotra Kowalczyka, absolwenta Politechniki Gdańskiej. Jej specjalnością są projekty architektury jednorodzinnej i wypoczynkowej – od prywatnych domów po butikowe obiekty hotelowe nad Bałtykiem. Fundamentem działalności Archmondo jest przekonanie, że dobra architektura powinna być jednocześnie logiczna, funkcjonalna i piękna, a jej forma wynikać wprost z miejsca i kontekstu. W portfolio biura znajdują się między innymi projekty kameralnych apart hoteli w nadbałtyckich kurortach (Porto Łeba, Promenada i Wave House we Władysławowie) czy projekty zabudowy jednorodzinnej (między innymi Dom w Jastrzębiej Górze, enklawa Kownatki Lake House).
Przemek Ciępka: Profil pracowni Archmondo wydaje się być dobrze zdefiniowany. Dlaczego zajmujecie się głównie architekturą kurortów?
Piotr Kowalczyk: To nie tak, że 10 lat temu pomyślałem: będę projektował aparthotele. Zadecydował o tym przypadek. Początkiem naszej przygody z projektowaniem nad morzem była modernizacja budynku Tawerny Rybaki przy Alei Wojska Polskiego w Sopocie. Wówczas był to 20-letni budynek, powstały w miejscowym, sopockim stylu, który dzięki naszemu projektowi stał się przykładem współczesnej architektury. Tawerna spodobała się właścicielowi polsko-duńskiej firmy Christensen, specjalizującej się w budowie aparthoteli w miejscowościach kurortowych. Inwestor odezwał się do mnie z prośbą o zaprojektowanie trzech budynków – Wave House we Władysławowie oraz dwóch w kompleksie Porto Łeba. Ten pierwszy przypadł do gustu społeczności Władysławowa, mimo że dosyć mocno wyróżniał się na tle okolicznej zabudowy. Szybko stał się też naszą wizytówką. Za nim poszły kolejne projekty, między innymi Promenada, Biały Klif w Chłapowie czy nowy hotel, który budujemy w Sopocie. Obecnie możemy pozwolić sobie na projektowanie budynków wysokiej jakości, w pięknych, eksponowanych lokalizacjach, co jest przyjemnym przywilejem.
Pensjonat Promenada we Władysławowie
fot.: Jakub Certowicz © Archmondo
Przemek Ciępka: Nie przeszkadza Wam renoma pracowni „od projektowania hoteli”?
Piotr Kowalczyk: Nie projektujemy tylko hoteli. Specjalizujemy się w budynkach z widokiem na wodę — morze, ale i jeziora czy rzeki. Są to zarówno hotele, jak i domy jednorodzinne, a nawet osiedla, chociaż tych pierwszych jest zdecydowanie najwięcej. Bez wątpienia jest to „wdzięczna” specjalizacja. Nie chciałbym zajmować się typowymi, czysto komercyjnymi projektami wielorodzinnymi, w których brakuje przestrzeni na indywidualne podejście do detalu.
Enklawa Kownatki Lake House
fot.: Jakub Certowicz © Archmondo
Przemek Ciępka: Czyli bardziej miejska typologia nie wydaje się dla Pana na ten moment atrakcyjna?
Piotr Kowalczyk: Nie do końca — nie chciałbym projektować sztampowej mieszkaniówki. Gdyby jednak deweloper zaproponował ciekawy temat w inspirującym miejscu, to nie widzę w tym problemu.
Przemek Ciępka: Rozumiem, że nie każde zlecenie jest dla Was atrakcyjne?
Piotr Kowalczyk: Nie każde zlecenie jest dla nas takim samym wyzwaniem, ale cieszy mnie, że większość nowych projektów pozwala nam rozwijać się i podejmować nowe tematy. Ostatnio trafiają do nas również projekty spoza naszej podstawowej specjalizacji — w Warszawie będziemy między innymi projektować dwie restauracje i centrum szkoleniowe.
Dom w Jastrzębiej Górze
fot.: Jakub Certowicz © Archmondo
Przemek Ciępka: Kurorty nie kojarzą się z dobrą architekturą. Myśląc o takich miejscowościach jak Łeba czy Władysławowo, mam przed oczyma wyobraźni widok chaotycznej, często „krzykliwej” zabudowy. Jakie są najważniejsze problemy przestrzenne, z którymi mierzą się kurorty, i jak mogą sobie z nimi radzić?
Piotr Kowalczyk: Oczywiście mamy takie kurorty jak Sopot, który charakteryzuje się dobrej jakości architekturą, jednak jest w Polsce mnóstwo nadmorskich miejscowości, w których panuje nieład architektoniczno—urbanistyczny, będący do pewnego stopnia skutkiem ich turystycznego profilu. Te miasta żyją jedynie przez cztery miesiące w roku. Pojawia się tam też mnóstwo samowoli budowlanych, na co panuje społeczne przyzwolenie.
Enklawa Kownatki Lake House
fot.: Jakub Certowicz © Archmondo
Przemek Ciępka: Architektura wypoczynku powstaje na terenach cennych przyrodniczo, wśród malowniczych krajobrazów. Jak projektować w takich lokalizacjach, żeby z jednej strony zaspokajać potrzeby inwestorów czy mieszkańców, a z drugiej nie niszczyć natury, która jest przecież w tych miejscach najważniejsza?
Piotr Kowalczyk: Zawsze staramy się maksymalnie szanować zastany krajobraz i przyrodę. Dla przykładu – na osiedlu domów jednorodzinnych w Kownatkach, gdzie współpracowaliśmy z Justyną Dziedziejko i Magdą Wnęk z pracowni topoScape w zakresie architektury krajobrazu, ratowaliśmy wszystkie drzewa na działce. Zdarzało się nawet przesuwać nieco poszczególne budynki już podczas budowy, gdy okazało się, że w ich miejscu, albo tuż obok rośnie niezinwentaryzowane drzewo. Dostawy materiałów do budowy przebiegały po specjalnie wyznaczonych szlakach, które były możliwie najmniej uciążliwe dla przyrody, a w konsekwencji dość niewygodne dla wykonawców. Oczywiście projektowanie w tych miejscach nie jest proste również ze względu na przepisy – do rozpoczęcia budowy potrzeba ogromu decyzji środowiskowych, pozwoleń wodnoprawnych i tym podobnych, których uzyskanie często trwa latami.
Enklawa Kownatki Lake House
fot.: Jakub Certowicz © Archmondo
Projektując, robimy wszystko, aby zachować jak największą liczbę drzew. Czasami wycinka okazuje się nieunikniona, ponieważ mamy działkę, za którą właściciel zapłacił miliony złotych. Pracujemy wówczas respektując ustalenia planu miejscowego i decyzji środowiskowej, po czym uzyskujemy wszystkie niezbędne pozwolenia. Nierzadko okazuje się, że mimo wszelkich starań i tak spotykamy się z protestami mieszkańców. Przykładem może być jedna z naszych realizacji w Łebie. Inwestor zakupił dwuhektarową działkę, na której wcześniej funkcjonował tor gokartowy zajmujący znaczną część terenu. Obszar był objęty miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, a istniejący drzewostan był w dużej mierze zdegradowany przez wcześniejsze użytkowanie działki. W ramach realizacji konieczna była wycinka kilkudziesięciu drzew wymagających stosownych zezwoleń. Ostatecznie, w miejscu rozebranego toru, posadzona została trzykrotność wyciętych okazów. Mimo że posiadaliśmy wszystkie wymagane pozwolenia, media i tak zrobiły z tego wielką aferę.
Enklawa Kownatki Lake House
fot.: Jakub Certowicz © Archmondo
Czy należy więc zrezygnować z inwestowania w takich miejscach? I czy to prywatny inwestor powinien dbać o to, co można budować w danym miejscu, czy raczej państwo? Uważam, że wiele z tych protestów jest nieuzasadnionych, ponieważ znam ten proces od środka.
Pensjonat Promenada we Władysławowie
fot.: Jakub Certowicz © Archmondo
Przemek Ciępka: Czy ma Pan jakieś odpowiedzi na te pytania?
Piotr Kowalczyk: Jeśli miasto stwierdza, że posiada tereny nadające się do inwestowania i opracowuje dla nich plan miejscowy, to znaczy, że inwestor może tam budować. Wiele zależy też od intensywności zabudowy, którą zresztą określają dokumenty urbanistyczne. Projektowaliśmy dwie inwestycje w Łebie. W obu przypadkach działki miały powierzchnię dwóch hektarów, więc budynki zajmowały jedynie kilka procent tego terenu. Oczywiście istnieją miejscowości, w których buduje się „hotel na hotelu”, ale w tym przypadku powinniśmy mieć pretensje przede wszystkim do urbanistów, a nie architektów i inwestorów.
Pensjonat Promenada we Władysławowie
fot.: Jakub Certowicz © Archmondo
Przemek Ciępka: Jeśli chodzi o samą architekturę — budynki projektowane w pracowni Archmondo charakteryzują się minimalizmem, bywa że porównuje się je do dzieł modernizmu. Czy za wyborem takiej stylistyki stoi jakaś filozofia?
Piotr Kowalczyk: Nasza stylistyka nie jest przypadkowa, w ten sposób czuję architekturę i tak ją postrzegam. Chciałbym, żeby moja architektura dobrze się starzała i była ponadczasowa – nie lubię trendów. Dzięki temu, że współpracuję z coraz bardziej świadomymi klientami, mam też swobodę, by projektować według własnej wizji.
Dom w Jastrzębiej Górze
fot.: Jakub Certowicz © Archmondo
Przemek Ciępka: Są takie pracownie, których projekty możemy rozpoznać już po krótkim spojrzeniu na fotografię przedstawiającą budynek. Wydaje mi się, że Archmondo do nich należy.
Piotr Kowalczyk: Miło mi to słyszeć, bo to sugeruje, że nasza konsekwencja projektowa przynosi efekty. Nie dążymy do rozpoznawalności za wszelką cenę. Nasz „podpis” wynika raczej z prostych środków wyrazu i dopracowanego detalu. Co do samych zdjęć – prezencja architektury w kadrze jest oczywiście bardzo istotna, jednak wielokrotnie spotykałem się z opinią, że projektowane przez nas budynki wyglądają znacznie lepiej w rzeczywistości niż na fotografiach. Staramy się projektować tak, aby budynek był rzeźbą trójwymiarową i mamy świadomość, tego, że zawsze musi się obronić i wyglądać doskonale, niezależnie od ujęcia.
Enklawa Kownatki Lake House
fot.: Jakub Certowicz © Archmondo
Przemek Ciępka: Utrzymane w estetyce minimalizmu jest również osiedle domów wypoczynkowych w Kownatkach. Czy mógłby Pan opowiedzieć nieco więcej o tym przedsięwzięciu?
Piotr Kowalczyk: Ja i mój brat pochodzimy z Mławy, położonej około 40 kilometrów od Kownatek. Jako dzieci często jeździliśmy tam z naszymi rodzicami, wiążę z tym miejscem dużo wspomnień, dlatego bardzo zależało mi na wysokiej jakości tej architektury. Chcieliśmy odtworzyć to, co zapamiętaliśmy z czasów dzieciństwa. Pomysłem był projekt idealnego osiedla domów wakacyjnych. Chcieliśmy, żeby były maksymalnie kompaktowe – niewielkie, ale wyposażone we wszystkie pomieszczenia niezbędne dla komfortowego pobytu rodziny z dziećmi. Każdy z budynków ma więc master bedroom z własną łazienką, jest też przestronna strefa dzienna, a nawet bawialnia na antresoli.
Enklawa Kownatki Lake House
fot.: Jakub Certowicz © Archmondo
Przemek Ciępka: Ile domków planujecie łącznie wybudować?
Piotr Kowalczyk: Działka ma łącznie 30 hektarów, na ten moment jest tam 20 domów, ale nie wiemy ile ostatecznie ich powstanie. Każdy z budynków znajduje się na działce o powierzchni minimum 1200 metrów kwadratowych. Rozmieściliśmy je tak, aby nikt nikomu nie zaglądał w okno podczas wakacji.
Enklawa Kownatki Lake House
fot.: Jakub Certowicz © Archmondo
Przemek Ciępka: Domy wakacyjne w Kownatkach wyglądają do siebie podobnie, a jest ich już całkiem sporo. Nie baliście się wrażenia monotonii przy tej skali?
Piotr Kowalczyk: Był to do pewnego stopnia zamierzony efekt. Uważam, że te domy dość dobrze wpisują się w lokalną architekturę. Moja ciocia mieszkała w Olsztynku, jeżdżąc do niej widywaliśmy okoliczne poniemieckie domy. Nasze budynki nawiązują do nich między innymi proporcjami, oczywiście w bardziej współczesnym wydaniu. Wszystko powstało w zgodzie z zapisami planu miejscowego, który precyzyjnie określał dopuszczalne formy i wymiary. Mimo pozornego podobieństwa domy powstają w trzech typach. Największe z nich mają 110 m² powierzchni użytkowej, mniejsze to 90 m² i 100 m².
Enklawa Kownatki Lake House
fot.: Jakub Certowicz © Archmondo
Przemek Ciępka: Wspominał Pan, że w tym przedsięwzięciu pomagały architektki z pracowni topoScape. Jak podeszliście do zagospodarowania terenu Osiedla Kownatki?
Piotr Kowalczyk: Funkcjonalność poszczególnych domów była dla nas niesamowicie istotna, ale chcieliśmy też, żeby na terenie osiedla było co robić w wolnym czasie. Kiedy jeździliśmy do takich ośrodków w dzieciństwie, każdy z nich miał infrastrukturę rekreacji – place zabaw, świetlice i tak dalej. Zapragnęliśmy odtworzyć ten zasób, odpowiadając jednocześnie na potrzeby współczesnych użytkowników, którzy oczekują większego komfortu – oprócz placów zabaw są więc boiska do tenisa, padla i siatkówki, plaże, sauna na pomoście czy ścieżki biegowe. Łącznie zaprojektowaliśmy 14 hektarów części wspólnych, więc tereny rekreacyjne zajmują niemal połowę powierzchni działki.
Enklawa Kownatki Lake House
fot.: Jakub Certowicz © Archmondo
Przemek Ciępka: Projekt Osiedla Kownatki powstał dla Rohe, firmy której prezesem jest Mateusz Kowalczyk, Pana brat. Jak przebiegała współpraca? Czy natrafiliście na jakieś problemy podczas realizacji tego przedsięwzięcia?
Piotr Kowalczyk: Realizacja poszła wyjątkowo „gładko”. Pewnie ciekawiej byłoby, gdybym powiedział, że natrafiliśmy na różne przeszkody! Mimo że moja architektura ma swoją charakterystyczną estetykę, to projektowo zupełnie zgadzam się z moim bratem. Nie musiałem więc iść na kompromisy.
Enklawa Kownatki Lake House
fot.: Jakub Certowicz © Archmondo
Przemek Ciępka: Jaką rolę w projektowaniu odgrywa relacja z inwestorem?
Piotr Kowalczyk: Nie mam problemu ze zdecydowaną większością inwestorów, z którymi współpracuję, z wieloma z nich ostatecznie zawiązuję przyjaźnie. Myślę tutaj na przykład o Domu w Jastrzębiej Górze. Jego właściciel, Igor, był mistrzem Polski w rajdach samochodowych. Wraz z rodziną mieszkali w Katowicach i zdecydowali się przeprowadzić do Jastrzębiej Góry. Zaprojektowaliśmy dla nich dom, a w trakcie pracy nad projektem nawiązaliśmy bliską relację — do tego stopnia, że pojechaliśmy nawet razem na narty i do dziś utrzymujemy kontakt. Dobra relacja z inwestorem ma duże znaczenie. Ułatwia wzajemne zrozumienie i sprawia, że łatwiej podejmować decyzje projektowe.
Enklawa Kownatki Lake House
fot.: Jakub Certowicz © Archmondo
Przemek Ciępka: Jak wygląda Wasza praca z inwestorem, kiedy rozpoczynacie projektowanie nowego budynku?
Piotr Kowalczyk: Wspólnie opracowujemy program, zastanawiając się, czy pierwsze oczekiwania są możliwe do zrealizowania. Zakładamy, jaką budynek będzie miał powierzchnię, a następnie spisujemy program funkcjonalny. Dopiero wtedy przystępujemy do opracowywania koncepcji.
Przemek Ciępka: Odpowiadacie projektem na „listę życzeń” czy raczej wspólnie pracujecie nad wizją?
Piotr Kowalczyk: Różnie z tym bywa. Klienci często mają swoje propozycje, zwłaszcza jeśli chodzi o projektowanie domów jednorodzinnych. Właściciel Domu w Jastrzębiej Górze, przyszedł do nas na przykład z narysowanymi przez siebie rzutami. Mimo że były do góry nogami, to bardzo mi się to spodobało, mogłem dzięki temu lepiej zrozumieć jego marzenia i oczekiwania względem funkcjonalności. W przypadku hoteli dowiadujemy się z kolei o takich przybytkach, jak strefa spa czy basen. Tego typu elementy wymagają odpowiedniego zaplanowania i trudno wprowadzić je na późniejszym etapie prac.
Enklawa Kownatki Lake House
fot.: Jakub Certowicz © Archmondo
Przemek Ciępka: Łatwiej pracować z małym inwestorem czy wielką spółką?
Piotr Kowalczyk: Im bardziej inwestor jest zinstytucjonalizowany — czyli ma większą liczbę pracowników odpowiadających za różne działania — tym trudniej przebiega współpraca. Każda decyzja wymaga konsultacji z inną osobą. Często mamy do czynienia z kilkoma pracownikami i każdy z nich odpowiada za inną część przedsięwzięcia. Ale nie zawsze tak jest. Na przykład w przypadku firmy Christensen rozmawialiśmy z jedną osobą — Johnem, który jest jej właścicielem.
Dom w Jastrzębiej Górze
fot.: Jakub Certowicz © Archmondo
Przemek Ciępka: Czy ma Pan jakiś ulubiony projekt w portfolio Archmondo?
Piotr Kowalczyk: Najlepiej wspominam Dom w Jastrzębiej Górze. Często bywam we Władysławowie, prowadząc nadzory autorskie — zazwyczaj odwiedzam wtedy jego właścicieli. Czuję się tam bardzo dobrze, ale przyjeżdżam też dlatego, że lubię obserwować jak budynek się starzeje.
Przemek Ciępka: Dziękuję za rozmowę!























































