Zobacz w portalu A&B!
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

„Gra o dobrą przestrzeń musi być grą do jednej bramki – bo stawką jest jakość miasta i codzienne życie jego mieszkańców”

Ola Kloc
19 października '26

W 1920 roku zdecydowano, że to właśnie w Gdyni, niewielkiej wówczas wsi rybackiej zamieszkiwanej przez 1300 osób, powstanie port — baza marynarki wojennej, ale też miejsce obsługi ruchu migracyjnego i eksportu towarów. Rozwój był tak dynamiczny, że sześć lat później, gdy Gdynia otrzymała prawa miejskie, nowe miasto liczyło już około 12 tysięcy mieszkańców. Blisko dziesięciokrotnemu wzrostowi ludności w tak krótkim czasie towarzyszył rozwój urbanistyczny i architektoniczny, dziś doceniany na całym świecie dzięki wpisowi na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. Czy dziś porównywalna sytuacja mogłaby mieć miejsce?

Przeszłości, teraźniejszości i przyszłości Gdyni poświęcona będzie „Gdyńska Konferencja Urbanistyczna. Sto lat miasta z morza i marzeń”, która odbędzie się 21 i 22 października 2026 roku w Gdyńskim Centrum Filmowym. O programie konferencji, współczesnych wyzwaniach urbanistycznych i ostatniej reformie planistycznej rozmawiamy z Pauliną Szewczyk, Architektką Miasta Gdyni.

Gdyńska Konferencja Urbanistyczna „Sto lat miasta z morza i marzeń”

Gdyńska Konferencja Urbanistyczna „Sto lat miasta z morza i marzeń”

© archiwum organizatorów


Ola Kloc: To pierwsza taka konferencja urbanistyczna w Gdyni — dlaczego właśnie teraz zdecydowali się państwo na jej organizację?

Paulina Szewczyk: Konferencja odbywa się z okazji stulecia uzyskania przez Gdynię praw miejskich. Uznaliśmy, że jest to doskonały moment na wspólną refleksję nad przeszłością, teraźniejszością, a przede wszystkim przyszłością miasta. Otwierając nowe stulecie, chcemy zadać sobie pytanie: czy w dzisiejszych uwarunkowaniach prawnych, środowiskowych i społecznych i w tak krótkim czasie byłoby w ogóle możliwe stworzenie organizmu miejskiego z niewielkiej osady rybackiej.

Kolejnym powodem jest wdrożenie reformy planistycznej — po ponad dwudziestu latach obowiązywania poprzedniego porządku prawnego w zakresie planowania i zagospodarowania przestrzennego. Spora część programu jest jej zresztą poświęcona. Gdynia również ją implementuje, w maju tego roku, a więc przed wyznaczonym terminem, zaczął obowiązywać tu plan ogólny. Miasto zaczyna wdrażać narzędzie Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego. Jesteśmy też na bardzo zaawansowanym etapie tworzenia strategii rozwoju miasta zawierającej model struktury funkcjonalno-przestrzennej. Uznaliśmy więc, że to dobry moment na dyskusję i wymianę doświadczeń na temat reformy.

A kolejnym powodem — co do którego nie mogliśmy mieć pewności w początkowej fazie planowania konferencji, chociaż oczywiście bardzo na to liczyliśmy — był wpis modernistycznego centrum Gdyni na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

 
Ola Kloc: Jak ta decyzja może wpłynąć na dalszy urbanistyczny rozwój miasta i najbliższego otoczenia zabytkowego śródmieścia?

Paulina Szewczyk: Przeważająca większość obszarów znajdujących się w strefie buforowej [dodatkowy obszar ochronny wyznaczony wokół obiektu wpisanego na listę UNESCO; jego zadaniem jest między innymi zabezpieczenie zabytku lub, jak w tym przypadku, całej strefy przed negatywnym wpływem nowych inwestycji — przyp. red.] objęta jest obowiązującymi planami, ich rozwój jest więc kontrolowany.

Miasto będzie działało na rzecz tego, aby nowe inwestycje nie miały negatywnego wpływu na wspólne dobro. Sprowadzać się to będzie nie tylko do kontynuacji siatki ulic, wypełnionej zabudową o konkretnej wysokości i intensywności, ale także do zorientowania na potrzeby mieszkańców i jakość życia. Takie podejście wpisuje się w modernistyczną ideę planowania miasta. Te przestrzenie muszą być tak zaprojektowane, aby ludzie czuli się w nich dobrze — ulice i przestrzenie powinny mieć odpowiednie proporcje, a ich zagospodarowanie powinno być spójne, estetyczne i funkcjonalne, zapewniając jednocześnie łatwy dostęp do terenów zielonych. Nie zamierzamy oczywiście kopiować architektury modernizmu, ale chcemy, by nowa zabudowa była w harmonii z modernistyczną, powielała idee wysokiej jakości życia, ale w nowoczesny sposób. Gdynia powstawała jako nowoczesne miasto, powinna więc być dziś nowoczesna na miarę naszych czasów.

 
Ola Kloc
: Przed jakimi wyzwaniami urbanistycznymi stoi współczesna Gdynia?

Paulina Szewczyk: Wyzwań jest bardzo dużo. Tym, co najbardziej wpływa na kierunek rozwoju miasta, jest suburbanizacja, czyli odpływanie mieszkańców do sąsiednich gmin, gdzie realizacja zabudowy jest tańsza. Spadek liczby mieszkańców w Gdyni i jej wzrost poza granicami miasta powoduje większe zapotrzebowanie na usługi społeczne i transportowe, co podnosi koszty infrastrukturalne i społeczne.

Odpowiedzią na te wyzwania jest rozwój miasta do wewnątrz — wykorzystanie potencjału terenów już zurbanizowanych, dobrze skomunikowanych i wyposażonych w niezbędną infrastrukturę. Takie podejście pozwala ograniczać presję na tereny niezabudowane, efektywniej wykorzystywać istniejące zasoby miasta i wzmacniać jego spójność przestrzenną. Nie chodzi jednak wyłącznie o lokalizowanie nowej zabudowy tam, gdzie istnieją odpowiednie warunki infrastrukturalne, lecz przede wszystkim o zapewnienie mieszkań dostępnych cenowo. Gdynia powinna rozwijać się w sposób, który umożliwi osobom w niej pracującym również zamieszkiwanie w jej granicach. Dlatego kluczowe jest łączenie racjonalnego gospodarowania przestrzenią z polityką mieszkaniową odpowiadającą na zróżnicowane potrzeby mieszkańców.

Wyzwaniem są również przemiany demograficzne. Musimy dostosować przestrzeń miejską do potrzeb rosnącej liczby osób starszych, nie zapominając przy tym o dzieciach i nastolatkach. Ważne jest, aby tworzyć miasto przyjazne wszystkim pokoleniom.

Dodatkowym wyzwaniem, które dotyka centrum miasta, są zmiany w sposobie korzystania z handlu, gastronomii i rozrywki. Rozwój zakupów przez internet oraz popularność dużych centrów handlowych sprawiły, że tradycyjne ulice handlowe straciły na znaczeniu. Podobnie rozwój usług dostawy posiłków oraz upowszechnienie streamingu osłabiają rolę centrów miast jako miejsc spotkań, korzystania z oferty gastronomicznej i uczestnictwa w życiu kulturalnym. Centrum musi odnaleźć nowe funkcje i wartości, które przyciągną mieszkańców z różnych dzielnic. Jego atrakcyjność powinna opierać się nie tylko na handlu i rozrywce, ale także na jakości przestrzeni publicznych i możliwościach wspólnego spędzania czasu. Działania wzmacniające więzi społeczne i poczucie wspólnoty mogą sprawić, że śródmieście stanie się miejscem spotkań wszystkich Gdynian — przestrzenią, która sprzyja budowaniu relacji i aktywnemu uczestnictwu w życiu miasta.

Wyzwaniem są też niewątpliwie niezabudowane wciąż tereny w północnej części buforowej strefy UNESCO, czyli tak zwane Międzytorze i Molo Rybackie — ich scalenie z tkanką miejską, zapewnienie na ich obszarze wszystkich niezbędnych funkcji społecznych, stworzenie wielofunkcyjnej zabudowy i wypełnienie jej życiem.

 
Ola Kloc
: Jaki jest więc na to pomysł? Na Molo Rybackie trwa, zdaje się, konkurs…

Paulina Szewczyk: Tak, trwa konkurs. Miastu zależy na stworzeniu tam atrakcyjnego, otwartego na morze wielofunkcyjnego fragmentu miasta, opartego o sekwencję przestrzeni publicznych o różnych funkcjach i programowanych aktywnościach, które będą ściśle powiązane z istniejącą modernistyczną strukturą urbanistyczną Gdyni.

 
Ola Kloc
: Czy te tereny należą do Miasta?

Paulina Szewczyk: Niestety tylko w niewielkiej części.

 
Ola Kloc
: Jak więc Miasto będzie chciało wyegzekwować ten efekt od inwestora?

Paulina Szewczyk: Aktywnie uczestniczymy w tym procesie. Moją rolą jako Architekta Miasta oraz rolą Biura Architekta Miasta jest przekonywanie i wypracowywanie rozwiązań typu win-win — służących tworzeniu atrakcyjnego miasta zarówno z perspektywy inwestora, jak i Miasta. Rozmawiamy, tłumaczymy, współpracujemy i wspólnie szukamy najlepszych rozwiązań.

 
Ola Kloc: Kluczem jest więc ta „miękka siła Architekta Miasta”, o której będzie pani opowiadać na kongresie — jakie narzędzia potrzebne są architektom polskich miast? Zakres kompetencji często zależy od poziomu współpracy z prezydentem — jak pomóc architektom miasta, aby ich głos wybrzmiewał w debacie o miejskiej przestrzeni?

Paulina Szewczyk: Podczas prelekcji opowiem o tym z perspektywy Architekta Miasta z dziesięciomiesięcznym doświadczeniem [śmiech]. Potem, w panelu dyskusyjnym, skonfrontuję to z doświadczeniami architektów miast z Gdańska, Katowic, a także przedstawiciela środowiska architektów, który współpracuje z architektami miast, reprezentując drugą stronę tego procesu.

Architekt Miasta nie powinien być urzędnikiem, który samodzielnie rozstrzyga o wszystkim, ani autorytarnym ekspertem przekonanym, że tylko on zna jedyne słuszne rozwiązania. Jego siła powinna leżeć gdzie indziej: w umiejętności przekonywania, budowania porozumienia, sprawiania, by jakość przestrzeni stała się wspólnym celem władz, inwestorów i mieszkańców. Bo o to w tym wszystkim przecież chodzi, by nie mnożyć procedur administracyjnych, tylko by razem zawalczyć o dobrą przestrzeń. Tak ja to widzę.

 
Ola Kloc: To piękna misja, ale jak to zrobić?

Paulina Szewczyk: Bardzo ważna jest silna pozycja w strukturze miasta oraz dobra współpraca z prezydentem.

Najważniejszym narzędziem Architekta Miasta jest dla mnie dialog — z architektami, inwestorami i mieszkańcami. Dialog, który pozwala bronić interesu publicznego i realnie wpływać na jakość przestrzeni.

Architekt Miasta nie powinien tylko opiniować gotowych koncepcji. Powinien działać wcześniej: inicjować rozmowy, przekonywać do lepszych rozwiązań i aktywnie zabiegać o to, by powstawały miejsca atrakcyjne, funkcjonalne i dobrze wpisane w kontekst miasta.

Opiniowanie inwestycji jest ważne, ale nie może sprowadzać tej roli do mnożenia korespondencji i kolejnych uwag. Chodzi o to, by skracać drogę od pomysłu do realizacji, jak najwcześniej włączać się w proces projektowy i realnie wpływać na to, co i jak powstaje w mieście.

Widzę też rolę Architekta Miasta w łączeniu miejskiej polityki z praktyką. Zapisy dokumentów strategicznych, plany ogólne i miejscowe muszą przekładać się na konkretne wytyczne, standardy, decyzje projektowe. Architekt Miasta powinien w tym obszarze wskazywać jak to wszystko zsynchronizować.

To wymaga także jeszcze ściślejszej współpracy wewnątrz urzędu miasta. Łączymy perspektywy konserwatora zabytków, ogrodnika miasta, plastyka oraz osób odpowiedzialnych za inwestycje, nieruchomości i transport zbiorowy. Każda z tych dziedzin ma własne priorytety, ale wszystkie współtworzą tę samą przestrzeń. Miasta nie da się dobrze kształtować w pojedynkę ani w podziale na urzędowe kompetencje. Trzeba umieć połączyć różne punkty widzenia i nakierować je na wspólny cel. Gra o dobrą przestrzeń musi być grą do jednej bramki — bo stawką jest jakość miasta i codzienne życie jego mieszkańców.

 
Ola Kloc
: Czy ta ostatnia reforma planistyczna była podczas tych dziesięciu miesięcy dla pani wsparciem, czy dodatkowym wyzwaniem? Jak ją pani ocenia?

Paulina Szewczyk: Uważam, że reforma to właściwy kierunek. Szkoda jednak, że została wprowadzona tak późno. Przez ponad dwadzieścia lat wydawano, zupełnie zgodnie z prawem, bezterminowe decyzje o warunkach zabudowy, które mogły dość swobodnie naruszać politykę przestrzenną gmin wyrażoną w studiach uwarunkowań i kierunków zagospodarowania. Z założenia miały one być sporadycznie używanym narzędziem, stosowanym jedynie w sytuacji, gdy dla danego terenu nie było planu miejscowego. Stały się jednak nierzadko głównym narzędziem planowania, wykorzystywanym także do celów spekulacyjnych. Tego już nie cofniemy. Dobrym kierunkiem jest jednak dążenie do wyeliminowania tego typu praktyk i planowanie zabudowy na miarę potrzeb miast, czyli przyjęcie zasady, że przeznaczanie terenów pod zabudowę mieszkaniową powinno iść w parze z rzeczywistym zapotrzebowaniem.

Ciekawym narzędziem są też Zintegrowane Plany Inwestycyjne, które odpowiednio wykorzystane mogą stanowić przejrzysty instrument zapewniający, że rozwój inwestycyjny będzie uwzględniał nie tylko interes inwestora, lecz także potrzeby miasta i jego mieszkańców. Bo oto realizacja nowej zabudowy może iść w parze z powstawaniem na przykład wysokiej jakości przestrzeni publicznych, obszarów zieleni, czy innych rozwiązań z katalogu inwestycji uzupełniających.

Wdrożenie reformy planistycznej, w tym uchwalenie planu ogólnego, w którego przygotowaniu już nie uczestniczyłam na ostatnim etapie, było ogromnym wysiłkiem merytorycznym i organizacyjnym. Przepisy reformy planistycznej stworzyły i zdefiniowały nowe narzędzia kształtowania przestrzeni. Trudno ocenić je na tak wczesnym etapie — najważniejsze będzie to, jakie przyniosą efekty w przestrzeni miasta. W ostatnim czasie musieliśmy się bardzo skupić na zrozumieniu tych narzędzi i wypracowaniu sposobów ich stosowania.

 
Ola Kloc
: To się wszystko działo bardzo szybko.

Paulina Szewczyk: I było bardzo nowe. Mam nadzieję, że mieliśmy szansę dogłębnie przyjrzeć się i zweryfikować dotychczasowe założenia dotyczące rozwoju naszych miast.

Ola Kloc: Dziękuję za rozmowę.

 
rozmawiała: Ola Kloc

Głos został już oddany

SPECTRUM STUDIO - Projekty, które powstają z myślą o przyszłości v2
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Narracje nr.17
INSPIRACJE