„Pitna woda jest cenniejsza niż diamenty, a my nią spłukujemy toalety” — takie zdanie padło ze sceny VIII Kongresu Miasto–Woda–Jakość Życia, który odbył się 13 i 14 października we Wrocławiu. Jak zadbać o ten niezwykle cenny zasób, a przy tym zapewnić bezpieczeństwo jego dostaw, odpowiednio chronić wodną infrastrukturę podczas rozmaitych zagrożeń i może też umieć na miejskiej wodzie zarobić (okazuje się, jak mówił podczas Kongresu Sviataslau Valasiuk z Warszawskiego Ośrodka Ekonomii Ekologicznej, że wycenić można wszystko, nawet śpiew ptaków)?
VIII Kongres Miasto–Woda–Jakość Życia we Wrocławiu
© archiwum organizatorów
raz za dużo, raz za mało
Na wodę jako zasób zwracamy uwagę najczęściej w dwóch sytuacjach — gdy jest jej za dużo (jak podczas gwałtownych opadów czy powodzi) i gdy jest jej za mało (susza, zakłócenia dostaw). Okazuje się, że jest jeszcze trzeci wariant, którego jesteśmy mniej świadomi — cyberataki na infrastrukturę wodną. W ubiegłym roku w polskim sektorze wodociągowo-kanalizacyjnym odnotowano 94 incydenty związane z cyberbezpieczeństwem, w 2024 roku było ich 59. Takie sytuacje mogą doprowadzić do utrudnień w dostarczeniu wody mieszkańcom i odbiorze ścieków, musimy więc przygotować się na awaryjne scenariusze i je odpowiednio przećwiczyć.
w panelu „Woda pod presją” zasiedli prezesi zarządu miejskich spółek wodociągowych z różnych miast
© archiwum organizatorów
Bezpieczeństwo wodne powinno być przedmiotem publicznej debaty, ponieważ jest jednym z elementów bezpieczeństwa państwa. Przechodzimy od zarządzania nadmiarem wody do zarządzania jej deficytem, a więc zasobem, z którego wszyscy korzystamy na co dzień — jako mieszkańcy, w gospodarce i w środowisku naturalnym. To jeden wspólny zasób, który wymaga naszej aktywności
— mówił Mateusz Balcerowicz, prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie.
prawdziwa gąbka jest brązowa
Świadomość tego, że woda deszczowa nie jest odpadem, a zasobem zaczyna wzrastać, a co za tym idzie — coraz więcej mówi się o jej retencji, czyli zdolności do jej czasowego zatrzymywania w środowisku. Retencja naturalna (w przeciwieństwie do technicznej) wspierana jest przez systemy przyrodnicze.
panel „Kapitał naturalny miasta. Czy polskie miasta potrafią zarabiać na przyrodzie”
© archiwum organizatorów
Zielone tam, gdzie mogę, a szare tam, gdzie muszę
— mówił prof. Janusz Zaleski, Wiceprzewodniczący Rady Programowej Kongresu, podkreślając komplementarność suchej, mokrej i naturalnej retencji.
Czy to wystarczy? Jak podkreśliła podczas swojego wystąpienia na Kongresie Joanna Rayss, architektka krajobrazu i Prezeska Zarządu Moderna EcoLogic — ważne jest, aby nie wpaść w pułapkę protez realnych rozwiązań, w których zieleń wykorzystywana jest jako gwarant aktywnego obiegu materii, choć często są to jedynie „kwiatki posadzone na rurze”. Jeżeli ogród deszczowy izolowany będzie folią PVC i warstwami drenażowymi, będzie działać jak mechaniczny dren, który zamiast zasilać biotop, osuszy okoliczną zieleń i wyłączy ją z obszaru naturalnego obiegu. Fundamentem retencji są za to torf i żywa gleba — to one, jak mówiła Joanna Rayss, są prawdziwą gąbką.
Torfowiska są jak korek w wannie — zajmują małą powierzchnię, ale decydują o tym, ile wody nam zostaje, a ile odpływa
— czytamy tegorocznym dokumencie programowym VI Wodnego Okrągłego Stołu.
Zajmują one dziś jednak zaledwie 4 procent powierzchni kraju, mokradła zaś — blisko 14. Jak jednak udowodniła podczas Kongresu Alexandra Hughes z brytyjskiej organizacji chroniącej przyrodę Wildfowl & Wetlands Trust — nawet w mieście takim jak Londyn, jest miejsce na mokradła, czego przykładem stał się kompleks sztucznych mokradeł, jezior, stawów i trzcinowisk w dzielnicy Barnes.
Czy w polskcih miastach jest miejsce na rozwiązania bazujące na naturze i czy mogą one pełnić podobne funkcje co tak zwana szara infrastruktura? Zapytaliśmy o to podczas Kongresu Joannę Rayss:
Nie mogą to być jednak pojedyncze rozwiązania — tereny w naszym kraju są złożonymi kompozycjami o rozmaitych podłożach, celem Nature-based solutions (NBS), czyli rozwiązań bazujących przede wszystkim na naturze, jest więc również regeneracja mozaikowego charakteru poszczególnych obszarów i stworzenie sieci pracujących równocześnie zlewni dla wód opadowych.
Jak jednak te usługi ekosystemowe uwzględniać w miejskich strategiach? Zapytaliśmy o to Wiceprezydenta Wrocławia, Grzegorza Romana:
woda a jakość życia
Wspólnym mianownikiem prezentacji i debat na tegorocznym, VIII już Kongresie Miasto–Woda–Jakość Życia, wydarzeniu organizowanym przez Miasto Wrocław i Open Eyes Economy Summit, była odpowiedzialność za zasoby, których jakość i dostępność będą wpływać na możliwości rozwoju miast przez kolejne lata.
panel „Finansowanie gospodarki wodnej w Polsce” moderował prof. Jerzy Hausner
© archiwum organizatorów
Woda jest dla Open Eyes Economy symbolem jakości życia. Mówiąc o jakości życia, mamy na myśli zdrowie i bezpieczeństwo mieszkańców. Korzystamy z wody każdego dnia, dlatego musimy zarządzać nią odpowiedzialnie, myśleć długoterminowo i szanować ten zasób. Bo bez wody nie ma życia, a tym samym nie ma jego jakości
— podkreśla Kinga Taćkiewicz, dyrektorka generalna Open Eyes Economy.
Jak pokazały wyniki tegorocznego wodnego indeksu (Water City Index 2026) obejmującego 218 polskich miast, w najlepszej wodnej stuacji jest dziś Kraków (w kategorii metropolii). W rankingo oceniono, jak poszczególne polskie miasta gospodarują zasobami wodnymi, radzą sobie z zagrożeniem powodziowym i suszą oraz jak wykorzystują wodę w swoim rozwoju. Jak wygląda sytuacja poza metropoliami? Wśród miast na prawach powiatu najwyżej oceniono Gdynię, Słupsk i Jaworzno, a w kategorii miast średniej wielkości — Mrągowo, Czeladź i Wieliczkę. Cały raport można pobrać ze strony internetowej: Water City Index







































