Najważniejszy weekend trwa w Gdyni nie dwa, a cztery dni. W 2026 roku Gdynia ma szczególny powód do świetowania, bo prezentem na okrągły, setny jubileusz powstania polskiego „okna na świat” stał się wpis modernistycznego centrum Gdyni na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Z tych okoliczności garściami czerpał XVI Weekend Architektury w Gdyni, który odbywał się w dniach 28-31 sierpnia 2026 roku pod hasłem „Imagine”. O czym marzą architekci, miasta i ich mieszkańcy?
Podczas XVI Weekendu Architektury w Gdyni tytułowa wyobraźnia szybko wyewoluowała w marzenia. To właśnie wokół nich toczyła się większość prezentowanych wykładów i dyskusji. Marzenia okazały się przy tym pojemnym punktem wyjścia — pozwoliły spojrzeć na architekturę nie tylko jak na sztukę projektowania budynków, ale przede wszystkim jako narzędzie kształtowania miast i codzienności ich mieszkańców. Były wśród nich wielkie wizje urbanistyczne, pomysły na poprawę jakości życia, próby odpowiedzi na kryzysy, ale też marzenia o zwykłości, empatii i dobrze zaprojektowanej przestrzeni. Nie wszystkie można zrealizować, jednak każde zaczyna się od wyobrażenia sobie, że otaczająca nas przestrzeń może wyglądać inaczej.
Spacer nocny: O nowoczesności Centrum Gdyni – od modernizmu do współczesności
fot. M. Szura-Piwnik
architektura kubaturowa, niekubaturowa i przedkubaturowa
Chociaż termin „kubatura” pojawiał się podczas tegorocznego Weekendu Architektury w Gdyni w różnych formach i kontekstach, to pierwszy, a w dużej mierze również i drugi dzień Archi-Prelekcji — głównego punktu w programie gdyńskiego wydarzenia — zdominowały rozmowy o miastach i urbanistyce. Ta tendencja wyraziła się już w otwierającej prezentacji Pauliny Szewczyk, powołanej kilka miesięcy temu na stanowisko Architektki Miasta Gdyni. Zgodnie z tegorocznym hasłem wydarzenia, Paulina Szewczyk opowiadała o marzeniach. Tym marzeniem było ukończenie gdyńskiego Śródmieścia, które po wojnie miało stać się miastem wielopoziomowym. Zmiany w podejściu do planowania sprawiły, że tych ambicji nie udało się zrealizować. Spełniło się za to nowe, znacznie większe marzenie — wpis modernistycznego centrum Gdyni na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Spacer nocny: O nowoczesności Centrum Gdyni – od modernizmu do współczesności
fot.: M. Szura-Piwnik
A jakie marzenia ma Gdynia dzisiaj? Międzynarodowe uznanie modernistycznego dziedzictwa Gdyni nie sprawiło, że miasto osiada na laurach. Paulina Szewczyk nakreśliła obraz Gdyni w przyszłości, jako „miasta na całe życie”, dostosowanego do wszystkich grup wiekowych i społecznych, ale i pieszego oraz zielonego, a w skrócie — oferującego dobrą jakość życia.
Spacer: Gdynia w budowie – wizjonerzy, budowniczowie i rzemieślnicy gdyńskiego modernizmu
fot.: M. Szura-Piwnik
Tylko jak to osiągnąć? Kluczem okazuje się urbanistyka. O chronologii polskiej myśli planistycznej opowiedział autorytet w tej dziedzinie, profesor Sławomir Gzell. Bez względu na czasy, w których pracowali, urbaniści mieli marzenia o przyszłości projektowanych przez siebie miast. Czy zawsze udawało się je realizować? Niekoniecznie — polskich urbanistów na ziemię sprowadzały realia finansowe oraz administracyjne. Bohaterem opowieści prof. Sławomira Gzella, prawdziwym marzycielem-urbanistą, stał się Kazimierz Wejchert, który każdą wolną chwilę, ale też komfort czy bezpieczeństwo finansowe poświęcił pracy na rzecz ratowania małych polskich miast.
Archi-Stół : Miasta wyobrażone – książka, komiks, sztuka, lm
fot.: Weekend Architektury w Gdyni
O wielkich marzeniach dotyczących małych rzeczy opowiadał też Grzegorz Piątek. Opowieść kontynuowała narrację dobrze znaną z najnowszej książki Piątka, która ukazała się w ubiegłym roku pod tytułem Świątynia i śmietnik. „Potrzebujemy więcej marzyć o zwykłości” mówi badacz i krytyk architektury, a przy tym mieszkaniec miasta, w którym rozpoczyna się warta miliardy odbudowa Pałacu Saskiego, podczas gdy tuż obok mieszkańcy od lat zmuszeni są do załatwiania potrzeb fizjologicznych w toi-toiach.
Dorota Sibińska i Jacek Debis podczas XVI Weekendu Architektury w Gdyni
fot.: Przemysław Kozłowski
miasto zbudowane z marzeń
Drugi blok prelekcji tego dnia rozpoczęła swoista „ontologia deweloperki”, w której Kuba Snopek scharakteryzował smutną rzeczywistość polskiego rynku nieruchomości. W naszym kraju inwestycje deweloperskie przede wszystkim mają się sprzedawać, nie są za to traktowane jako długoterminowe aktywum finansowe. Zdaniem urbanisty winą za ten stan rzeczy można obarczyć brak odpowiedniej promocji, skierowanej do inwestorów reprezentujących tak zwany „cierpliwy” kapitał, realizujący długofalowe inwestycje, które rozwijają się w czasie, oferując przy tym kompletne habitaty ze wszystkimi usługami niezbędnymi do codziennego funkcjonowania. Bo takie inwestycje w Polsce są, a w zaprezentowanym przez Snopka raporcie Urban Land Institute projekty typu destination realizowane w zabytkowej tkance stają się polską wizytówką. Swojska cegła w architekturze przemysłowej z XIX i początku XX wieku świetnie sprawdza się w takich inwestycjach. Czy z podobnym sukcesem będziemy adaptować architekturę powojenną? Kuba Snopek ma co do tego wątpliwości.
Spacer: Gdynia w budowie – wizjonerzy, budowniczowie i rzemieślnicy gdyńskiego modernizmu
fot.: M. Szura-Piwnik
Odmiennego zdania wydaje się być jednak Piotr Sawicki, architekt nie-kubaturowy (jak sam się określa) i współzałożyciel pracowni SAWAWA, który opowiadał o różnych skalach projektowania urbanistycznego. Tę największą reprezentowało osiedle F.S.O. Park, realizowane na terenie, a częściowo także w murach, powojennej Fabryki Samochodów Osobowych w Warszawie. Okazuje się jednak, że aby wywierać wpływ na miasto, wcale nie trzeba projektować całych osiedli. Wystarczy nieco wycofać elewację i dobrze zagospodarować przestrzeń tuż przed nią, jak zrobiła to SAWAWA w budynku przy ulicy Brzeskiej 24 w Warszawie, powstającym w pobliżu Małej PAST-y.
Modernizm w blasku gwiazd i latarń / Imagine – od idei do realizacji, wizyta studyjna w odnawianym Banku Polskim
fot.: R. Konieczny
Architektką przed-kubaturową określiła się z kolei Monika Arczyńska, która na scenie wyraźnie zaznaczyła, że tytułowa wyobraźnia architekta nie wystarczy do projektowania naprawdę funkcjonalnych przestrzeni. Wspraciem dla wyobraźni może być odpowiednio przeprowadzony proces konsultacyjny, praktykowany na przykład w firmie A2P2 architecture & planning, którą architektka prowadzi wspólnie z Łukaszem Pancewiczem. Podczas wystąpienia dowodami dla przedstawionych tez stały się zaprojektowane w wyniku tych konsultacji przestrzenie i budynki, które zapewne powstałyby w zupełnie innych formach bez udziału docelowych użytkowników i użytkowniczek.
Wernisaż wystawy Od drzwi do drzwi: historyczna stolarka Gdyni
fot.: Radek
Jak stworzyć centrum miasta, które jeszcze kilka lat wcześniej było wsią? Do nieco bardziej rozmarzonej narracji wrócił Zbigniew Maćków, który opowiadał o rodzinnych Siechnicach — mieście zbudowanym z marzeń mieszkańców i architektów. W opowieści nie zabrakło wielkiego przemysłu, dramatycznych skutków powodzi z 97. roku czy rozczarowań związanych z postępowaniami administracyjnymi, jednak — jak się okazuje — marzenia i determinacja mogą stać się budulcem, który sprosta wszelkim przeciwnościom.
Spacer nocny: O nowoczesności Centrum Gdyni – od modernizmu do współczesności
fot.: M. Szura-Piwnik
Pierwszy dzień Archi-Prelekcji zakończył się serią pytań od prof. Mariusza Twardowskiego, zadawanych prelegentom i prelegentkom podczas dyskusji. Pełną pozytywnych emocji atmosferę zmąciło kierowane z widowni pytanie o sposób w jaki współczesna urbanistyka przygotowuje nasze miasta na niebezpieczeństwa wynikające ze współczesnego polikryzysu. Profesor Sławomir Gzell wyraźnie zaznaczył, że zagrożenia, zwłaszcza te związane z działaniami militarnymi, mogą znacznie przerosnąć odpowiedzi, które proponują współczesne, nawet najbardziej zielone i przyjazne pieszym przestrzenie. Czy nasze miasta są gotowe na konflikt?
Maciej Zielonka, wiceprezydent Gdyni, opowiada o gdyńskich marzeniach
fot.: Przemysław Kozłowski
wymarzona architektura
Optymizm powrócił podczas drugiego dnia Archi-Prelekcji, który rozpoczęło wystąpienie Macieja Zielonki, wiceprezydenta Gdyni. Znów rozchodziło się o marzenia, i chociaż tematem tego dnia miała być architektura kubaturowa, to ponownie wystąpieniem zawładnęły sprawy wykraczające poza perspektywę pojedynczych budowli. Co ciekawe, w miesiąc po wpisie modernistycznego centrum Gdyni na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, jej wiceprezydent zdradził, że nie do końca jest mu po drodze z modernistyczną urbanistyką, a przede wszystkim z jej... drogami. Maciej Zielonka marzy o mieście pieszym i o zielonej obwodnicy, ale też o mieszkaniach społecznych, których budowę ma w swoich ambicjach Gdynia.
Archi-Stół : Miasta wyobrażone – książka, komiks, sztuka, lm
fot.: Weekend Architektury w Gdyni
Równie pozytywna była prezentacja prof. Mariusza Twardowskiego, który opowiedział o marzeniach młodych studentów i studentek architektury. Jak szybko się okazało najważniejszą cechą młodego pokolenia projektantów jest empatia, wyrażająca się zarówno w projektach bliskich codzienności, jak i w tych udzielających odpowiedzi na katastrofy, jak w przypadku prac, dla których kontekstem jest wojna w Ukrainie.
Foto-spacer podczas Weekendu Architektury w Gdyni
fot.: Weekend Architektury w Gdyni
Poza granice Polski uczestników i uczestniczki 16. Weekendu Architektury w Gdyni zabrało także wystąpienie Pawła Paradowskiego (ZOA Architekci), który opowiedział o kulisach projektowania szkoły w etiopskim Tigraju. Cały proces, jak się okazuje, nie przebiegał bynajmniej w duchu aprobaty ze strony miejscowych architektów, którzy zamiast zaproponowanej przez ZOA neowernakularnej architektury w duchu budownictwa Hidmo, woleliby prosty, funkcjonalistyczny budynek o wyraźnie europejskim rodowodzie. Czy europejski architekt może narzucić afrykańskim kolegom po fachu rezygnację z konkretnych rozwiązań, nawet jeśli odrzucają przy tym swoje dziedzictwo?
XVI Weekend Architektury w Gdyni
Poza Polską, choć już w Europie powstawały realizacje profesor Iwony Buczkowskiej, chyba największej gwiazdy tegorocznego Weekendu Architektury. Projektantka zachwyciła projektowanymi przez siebie osiedlami we Francji, których nieoczywiste struktury stanowią przykład niezrównanej wyobraźni przestrzennej polskiej architektki. Osiedla Les Blanc-Mesnil czy Cité Les Longs Sillons pokazują, że nawet niesprzyjająca lokalizacja czy nietypowe wymagania inwestora nie oprą się sile imaginacji, dając w efekcie najwyższej jakości architekturę.
Archi-Stół : Miasta wyobrażone – książka, komiks, sztuka, lm
fot.: Weekend Architektury w Gdyni
Do marzeń powróciły prezentacje Piotra Marciniaka i Kazimierza Łataka. Pierwszy z prelegentów opowiedział o niezwykłej historii modernizacji Domu Książki w Poznaniu, drugi o walce z żywiołem wody, inwestycyjną inercją oraz z wyzwaniami rzucanymi przez konserwatorów czy organizacje społeczne, którą pracownia Lewicki Łatak toczy poświęcając się projektowaniu kładek. Archi-Prelekcje tego dnia zakończyła prezentacja Roberta Koniecznego, którego marzenie — zielony plac ponad Centrum Dialogu „Przełomy” w Szczecinie — stał się rzeczywistością dzięki dobrym pomysłom, uporowi i małej dawce sprytu. Czy równie zielona stanie się katowicka Strefa Kultury?
XVI Weekend Architektury w Gdyni
fot.: Weekend Architektury w Gdyni
najlepszy prezent na setne urodziny
Nie sposób zaprzeczyć, że tematem, który zarówno wprost, jak i nieco bardziej podskórnie, przewijał się przez cały Weekend Architektury był wpis modernistycznego centrum Gdyni na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Tej tematyce poświęcono nie tylko trzeci dzień Archi-prelekcji i Archi-dyskusji, podczas którego zaprezentowano między innymi polskie szlaki i centra modernizmu (krakowski, łódzkie i pomorskie) czy działalność gdyńskich architektów — Maksymiliana Zuske czy Zbigniewa Kupca. Wokół modernizmu obracała się też większość wydarzeń towarzyszących, wraz ze spacerem otwarcia na czele, podczas którego prof. Maria Jolanta Sołtysik przybliżyła drogę, którą Gdynia przeszła, by zostać uznaną za jeden z najważniejszych przykładów światowego dziedzictwa modernizmu, a Robert Chrzanowski pokazał, jak pryncypia architektury XX-wieku funkcjonują w przestrzeni gdyńskiego śródmieścia.
Spacer: Gdynia w budowie – wizjonerzy, budowniczowie i rzemieślnicy gdyńskiego modernizmu
fot.: M. Szura-Piwnik
Podobnie jak podczas poprzedniej edycji, najważniejszą cechą tegorocznego Weekendu Architektury w Gdyni była atmosfera, kipiąca od architektonicznej pasji jego uczestników i uczestniczek, nie tylko tych zajmujących się projektowaniem. Sam mimowolnie „podsłuchałem” rozmowę dwóch osób, które — jak twierdziły — nie mają z architekturą nic wspólnego, przynajmniej na płaszczyźnie zawodowej. Przyjeżdżają jednak co roku do Gdyni pod konic sierpnia, bo „dobrze posłuchać” i „wiele się można nauczyć”. To tylko po raz kolejny pokazuje, że dyskusja o mieście, jego architekturze i przestrzeniach publicznych jest warta wielomiesięcznych starań i wszelkich środków. A skoro tegoroczny Weekend zaczął się od wyobraźni i marzeń, trudno nie zakończyć go właśnie nimi — tymi, które udało się już spełnić, tymi, które dopiero nabierają kształtów, i tymi, które być może jeszcze długo pozostaną tylko wizją. O czym będziemy marzyć w Gdyni za rok?



















































