„Architektura nie powinna być podpisem autora” - powiedział Bartłomiej Grotte, założyciel pracowni FOROOM. Po ponad dwudziestu latach praktyki projektowej za miarę sukcesu uznaje budynki, które dobrze się starzeją i przez dekady służą ludziom. Opowiada o projektowaniu zakorzenionym w charakterze miejsca, granicach kompromisu i roli nowych technologii w pracy architekta.
Bartłomiej Grotte
Fot. Łukasz Bartyzel
OKK: FOROOM ma już ponad 20 lat. Kiedy patrzysz na siebie jako młodego architekta, który w 2005 roku zakładał pracownię, co powiedziałbyś mu dzisiaj? Co przez te dwie dekady zmieniło się najbardziej w Twoim myśleniu o architekturze?
Bartłomiej Grotte: Własną praktykę projektową chciałem mieć, odkąd pamiętam i nie czekałem długo na realizację tego marzenia, pracownię założyłem właściwie od razu po studiach. To był wielki eksperyment - na początku nie wiedziałem w jakich projektach będziemy się specjalizować, nie miałem pojęcia czy będziemy mieli zlecenia, jak będzie wyglądała pracownia za kilka lat. Mimo braku jasno określonego planu, zdecydowałem się spróbować. Najważniejsze było dla mnie móc samodzielnie projektować. Po ponad dwudziestu latach w branży wiem już, że architektura jest sztuką kompromisu. I nie mam na myśli tylko kompromisów projektowych. To również kompromisy związane z inwestorem, budżetem, przepisami, procesem realizacji czy funkcjonowaniem pracowni. Gdybym miał coś powiedzieć temu młodemu architektowi z 2005 roku, powiedziałbym przede wszystkim - nie bój się wyzwań. Szukaj rozwiązań i nie przywiązuj się nadmiernie do porażek. W projektowaniu bardzo rzadko coś jest ostatecznie stracone. Jeżeli jedno rozwiązanie nie działa, zawsze można znaleźć inne. Niepowodzenia też nam coś dają, pozwalają dostrzec rzeczy, których wcześniej nie potrafiliśmy zobaczyć. Dzisiaj wiem, że architektura wymaga cierpliwości i że wiele rzeczy, które w momencie projektowania wydają się najważniejsze, po kilku czy kilkunastu latach okazują się drugorzędne. Budynek potrzebuje czasu, żeby można było go ocenić. Dopiero kilka lat po budowie nabieramy konieczny dystansu - wiemy już, jak obiekt się starzeje, czy jak funkcjonuje w kontekście miejsca.
Białostocka 5D I Foroom
Fot. Nate Cook
OKK: Powiedziałeś przy okazji projektu OH! Praga, że budynek powinien mieć „świadomość tego, gdzie powstaje”. Co dla Ciebie znaczy architektura świadoma miejsca? Czy dobry budynek powinien być niemożliwy do przeniesienia gdziekolwiek indziej?
Bartłomiej Grotte: kontekst jest dla mnie jednym z podstawowych punktów wyjścia do projektowania. Każde miejsce ma swoją specyfikę i dobrze jest ją najpierw zrozumieć, zanim zacznie się projektować. W przypadku OH! Praga mieliśmy do czynienia z bardzo charakterystycznym kontekstem. Z jednej strony ciąg zabudowy z tzw. „wielkiej płyty” wzdłuż Radzymińskiej, z drugiej - historyczna zabudowa Konesera. Nie chcieliśmy ani kopiować istniejącej architektury, ani tworzyć obiektu, który będzie demonstracyjnie odcinał się od otoczenia. Szukaliśmy sposobu, żeby tą wielokontekstowość miejsca połączyć. Nie przekonuje mnie architektura „spadochronowa” - taka, którą można postawić w dowolnym miejscu i która wszędzie wyglądałaby tak samo. Nie oznacza to oczywiście, że budynek musi dosłownie powtarzać lokalne formy czy materiały. Chodzi raczej o to, żeby wynikał z konkretnej sytuacji. W każdym miejscu można znaleźć coś, co definiuje jego charakter: skalę, rytm zabudowy, relacje z ulicą, sposób użytkowania przestrzeni, historię, materiały. Rolą architekta jest te rzeczy rozpoznać i przetworzyć, niekoniecznie cytować.
Białostocka 5D I Foroom Fot. Nate Cook
OKK: Architektura jest sztuką kompromisu: między wizją architekta, oczekiwaniami inwestora, budżetem, przepisami i potrzebami przyszłych użytkowników. Gdzie jest granica kompromisu, której jako architekt nie chcesz przekraczać?
Bartłomiej Grotte: Rzeczywiście, architektura jest sztuką kompromisu. Ale dobry projekt nie polega na tym, żeby po prostu zsumować oczekiwania wszystkich uczestników procesu. Chodzi o znalezienie między nimi właściwej równowagi. Dlatego bardzo ważna jest rozmowa: z inwestorem, jego doradcami, projektantami branżowymi, osobami odpowiedzialnymi za budżet. Im wcześniej rozmawiamy o rzeczywistych ograniczeniach, tym mniej pojawia się później przypadkowych kompromisów. Problem pojawia się, kiedy jeden element zaczyna całkowicie dominować nad pozostałymi. Jeżeli budżet całkowicie podporządkowuje sobie projekt, jeżeli funkcja eliminuje jakość przestrzeni albo forma zaczyna dominować nad użytkownikiem, powstaje karykatura. Na architekturę trzeba patrzeć całościowo. Ciągle aktualne są przymioty architektury Witruwiusza: trwałość, użyteczność i piękno. Dzisiaj dodałbym do tego jeszcze jeden element - realność ekonomiczna. Budynek musi być możliwy do zrealizowania i utrzymania. Najtrudniejsze nie jest więc samo znalezienie kompromisu - najtrudniejsze jest wypracowanie takiego rozwiązania, które nie niszczy idei projektu.
OKK: Projektujecie miejsca, w których ludzie będą żyli przez kolejne kilkadziesiąt lat. Czy podczas projektowania potrafisz wyobrazić sobie konkretnego człowieka – jego poranek, powrót z pracy, dziecko bawiące się na dziedzińcu? Jak bardzo życie przyszłych mieszkańców wpływa na Twoje decyzje projektowe?
Bartłomiej Grotte: W realizacjach mieszkaniowych zaczynamy projektowanie od rzeczy bardzo podstawowych: funkcjonalnego układu mieszkań, właściwej ekspozycji i zaplanowania dostępu do światła, ale równie ważne jest dla mnie to, co znajduje się pomiędzy budynkami. To tam trafiamy od razu po wyjściu z mieszkania, spotykamy sąsiadów, tam bawią się nasze dzieci, a ktoś przysiada na chwilę na ławce. To właśnie to w dużej mierze decyduje, czy dane miejsce jest dobre do życia. Myśląc o projekcie staram się wyobrazić sobie, jak będzie wyglądał za dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat. Czy nasze rozwiązania nadal będą działały? Czy budynek będzie się dobrze starzał? Czy czas mu coś odbierze, czy może przeciwnie - coś doda? Bliskie jest mi myślenie, że architektury nie odbieramy wyłącznie przez formę. Ważne jest światło, materiały, proporcje czy funkcjonowanie w przestrzeni. To całość tworzy atmosferę i często pozostaje w pamięci dłużej niż sama bryła. Dlatego dobra architektura to nie tylko dobrze zaprojektowany budynek - to dobrze zaprojektowany budynek funkcjonujący w dobrze zaprojektowanej przestrzeni.
Druciaka
Fot. FOROOM
OKK: Technologia coraz mocniej wchodzi do zawodu architekta - FOROOM od lat pracuje w BIM, dziś dochodzi do tego AI. Czy technologia uwalnia architekta, czy istnieje ryzyko, że odbierze architekturze intuicję, niedoskonałość i emocje?
Bartłomiej Grotte: Technologia daje nam coraz bardziej wyrafinowane narzędzia. Czasami zdejmują one z nas część pracy, czasami paradoksalnie tej pracy dodają. Najczęściej jednak powodują, że rosną oczekiwania wobec architekta i jakości usługi projektowej. Nie obawiam się samego narzędzia – bo BIM czy AI są po prostu kolejnymi narzędziami, tak jak pojawiające się wcześniej programy do rysowania czy modelowania. Ważniejsze jest do czego ich używamy. Jeżeli technologia pozwala nam lepiej przeanalizować projekt, sprawdzić więcej wariantów czy szybciej rozwiązać problem - jest wartościowa. Jeżeli jednak zaczynamy traktować możliwości narzędzia jako cel sam w sobie, może to nas prowadzić w złym kierunku. Mam wrażenie, że technologia nie tyle odbierze architektowi część zawodu, ile postawi przed nim większe wymagania. Będziemy mogli robić więcej, szybciej i dokładniej i dlatego pytanie, o to co właściwie warto zrobić będzie coraz istotniejsze. I tutaj technologia już nam nie pomoże. To nadal będzie zadanie architekta.
OKK: Po ponad 20 latach prowadzenia własnej pracowni łatwiej zachować pasję czy trudniej? Co dzisiaj naprawdę potrafi Cię jeszcze ekscytować w architekturze?
Bartłomiej Grotte: Mam wrażenie, że wszystko, co związane z zawodem architekta, fascynuje mnie coraz bardziej. Mieliśmy szczęście - przez ostatnie dwadzieścia lat cały czas się rozwijaliśmy. Zmieniała się skala projektów, ich tematyka, pojawiały się nowe wyzwania. Każdy projekt wymagał czegoś innego. Architektura jest zawodem, który wymaga dużej cierpliwości. Najpierw, często przez kilka lat, powstaje projekt, później - przez kolejne lata - trwa realizacja i dopiero wtedy możemy zobaczyć efekt swojej pracy. A nawet wtedy nie można jeszcze powiedzieć, czy budynek jest dobry. Można to ocenić dopiero po kilku, czasem kilkunastu latach jego funkcjonowania. To jest w byciu architektem fascynujące – że właściwie nigdy nie dostajemy natychmiastowej odpowiedzi. Po dwudziestu latach praktyki nadal interesuje mnie zarówno pierwszy szkic, jak i bardzo szczegółowe rozwiązywanie problemów. Chyba najbardziej fascynujące jest cały proces – od pierwszej rozmowy, przez kolejne decyzje, aż do momentu, kiedy budynek zaczyna żyć własnym życiem. I właśnie myśl o kolejnych wyzwaniach projektowych wciąż jest dla mnie najbardziej ekscytująca.
Drucianka
Fot. FOROOM
OKK: Architekci bardzo dużo mówią o przestrzeni dla innych. A jaka przestrzeń jest potrzebna Tobie? Gdzie najlepiej odpoczywasz, myślisz, odzyskujesz energię? I czy są miejsca, do których regularnie wracasz właśnie ze względu na ich architekturę albo atmosferę?
Bartłomiej Grotte: Moja przestrzeń jest tutaj, w pracowni. Najlepiej czuję się przy projektach - rozmawiając o nich z zespołem. Dyskutujemy, czasami się spieramy, wspólnie szukamy rozwiązań. To dla mnie bardzo ważna część tego zawodu. W odpoczynku pomaga mi natura, szczególnie woda. Żeglowanie, kite czy windsurfing, dobrze porządkują głowę. Po takim czasie można wrócić do pracy z zupełnie inną energią. Ostatnio, ze względu na konsekwencję w myśleniu o architekturze, bardzo zainteresowała mnie Kopenhaga. Jest tam coś, co wydaje mi się szczególne – sposób, w jaki budownictwo, przestrzeń publiczna i codzienne życie wzajemnie się uzupełniają. W wielu duńskich realizacjach ambicja architektury nie musi być widoczna na pierwszy rzut oka. Ważniejsze jest światło, proporcja, materiał, sposób poruszania się obiekt, jego relacja z ulicą i to, co dzieje się pomiędzy budynkami. To uważność na codzienność – troska o to czy człowiek ma gdzie usiąść, spotkać się z innymi, zobaczyć światło, które zmienia się w ciągu dnia. To są rzeczy bardzo zwyczajne. I właśnie dlatego łatwo je przeoczyć. W podróżach bardziej interesują mnie miasta niż pojedyncze obiekty. Można zobaczyć budynek w ciągu godziny, ale żeby zrozumieć miasto, trzeba zobaczyć, jak ludzie z niego korzystają. I chyba właśnie wtedy architektura mówi o sobie najwięcej. Myślę, że moje obserwacje z Kopenhagi znalazły swoje odbicie w projekcie Nowego Kamionka: w połączeniu różnych funkcji, przestrzeniach wspólnych, dachach, relacjach pomiędzy budynkami i przestrzeniami publicznymi. Oczywiście przetwarzaliśmy je już w bardzo konkretnym, praskim kontekście, z wykorzystaniem cegły i charakteru tego miejsca. Idea pozostała jednak ta sama - chodziło nam o jakość przestrzeni wspólnych, która decyduje o tym czy zespół budynków zaczyna żyć jako całość.
Warszawska Wytwórnia Energii
Fot. Jan Zoll
OKK: FOROOM od lat rozwija specjalizację w projektach technologicznych, w których architektura musi ściśle współpracować z zaawansowaną technologią i inżynierią. Jednym z przykładów jest Warszawska Wytwórnia Energii. Co najbardziej fascynuje Cię w projektowaniu takich obiektów? Czy właśnie w tych ograniczeniach rodzą się najbardziej interesujące rozwiązania?
Bartłomiej Grotte: W projektach technologicznych najbardziej fascynuje mnie ich złożoność. Skala, liczba zagadnień, które trzeba jednocześnie rozwiązać i konieczność ciągłego doskonalenia procesu projektowego. W takich obiektach architekt bardzo często nie jest osobą, która ma największą wiedzę w każdym z poszczególnych obszarów. Mamy przecież technologów, konstruktorów, instalatorów, specjalistów od bezpieczeństwa czy procesów produkcyjnych. I to jest naturalne. Jesteśmy jednak przyzwyczajeni do patrzenia na projekt całościowo - właśnie dlatego rola architekta jest w projekcie bardzo istotna. Musi rozumieć wiele różnych zagadnień jednocześnie i szukać pomiędzy nimi zależności. W pewnym sensie jesteśmy multidyscyplinarnymi inżynierami - niekoniecznie specjalistami najlepszymi w każdej dziedzinie, ale takimi, które potrafią te dziedziny ze sobą połączyć. Dlatego nie traktuję ograniczeń technologicznych jako przeszkody dla architektury. One mogą być jej bardzo dobrym punktem wyjścia. Najciekawsze rozwiązania często pojawiają się właśnie wtedy, kiedy trzeba pogodzić rzeczy, które na początku wydają się ze sobą sprzeczne. Jeżeli architekt potrafi zapanować nad całością, a nie tylko nad jej fragmentem, wniesie do projektu bardzo dużo.
OKK: Gdybyśmy na chwilę odłożyli na bok metry kwadratowe, BIM, budżety i pozwolenia: po czym chciałbyś, żeby za 30-40 lat ktoś rozpoznał budynek FOROOM? Co chciałbyś pozostawić po sobie jako architekt - nie w sensie konkretnego obiektu, ale pewnego sposobu myślenia o mieście i człowieku?
Bartłomiej Grotte: Nie wiem, czy chciałbym, żeby ktoś rozpoznawał nasze budynki po jakimś charakterystycznym stylu. To byłoby chyba zbyt proste. Architektura nie powinna być podpisem autora. Chciałbym, żeby nasza architektura była prosta, funkcjonalna i ukierunkowana na użytkownika. Jeżeli za trzydzieści czy czterdzieści lat ktoś nadal będzie chciał w tych budynkach mieszkać, pracować, spotykać się, jeżeli będą dobrze funkcjonowały i będą nadal potrzebne, to będzie dla mnie wystarczające. Z czasem zmienia się przecież wszystko: sposób życia, technologie, wymagania, a nawet samo miasto. Budynek powinien mieć na tyle dobrze zaprojektowaną strukturę, żeby potrafił te zmiany przyjąć. Bardziej interesuje mnie czy architektura będzie się dobrze starzeć, niż to, czy będzie wyglądała za trzydzieści lat tak, jak wyglądała w dniu oddania. Chciałbym, żeby nasze projekty były przede wszystkim ponadczasowe i żeby nie wymagało tłumaczenia, dlaczego zostały zaprojektowane w taki a nie inny sposób. Żeby wynikały z miejsca, były dobrze wykonane, dawały ludziom dobre warunki do życia i z czasem nie stawały się problemem dla miasta. Jeżeli po trzydziestu latach ktoś nie będzie mógł sobie przypomnieć nazwy pracowni, ale będzie uważał nasze projekty za naturalną część miasta, to uznam to za sukces. Nie chciałbym zostawić po sobie stylu. Bardziej pewien sposób pracy - najpierw dobrze zrozumieć problem, potem szukać adekwatnego, ale prostego rozwiązania i nie robić niczego tylko dlatego, że można. W architekturze bardzo łatwo jest zrobić za dużo.
Warszawska Wytwórnia Energii
Fot. Jan Zoll
Dodatkowe informacje: www.foroom.com.pl, https://www.instagram.com/foroom_architekci/










































