patronat medialny A&B
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

Architektura relacji. „Sploty. Barbara Brukalska, Helena Syrkus i sieci modernizmu”

Przemysław Ciępka
01 września '26

Historii architektury nie można przedstawiać wyłącznie na podstawie projektów i ich realizacji. Nawet najwybitniejsi architekci i architektki nie tworzyli w próżni, co świetnie ilustrują życiorysy Heleny Syrkus i Barbary Brukalskiej, bohaterek nowej ekspozycji w Muzeum Architektury we Wrocławiu. O konsekwencjach wyborów politycznych, wspólnocie doświadczeń oraz o rolach, które polskie architektki odegrały w Międzynarodowych Kongresach Architektury Nowoczesnej z Aleksandrą Kędziorek i Małgorzatą Jędrzejczyk, kuratorkami wystawy „Sploty. Barbara Brukalska, Helena Syrkus i sieci modernizmu” rozmawia Przemek Ciępka.

Aleksandra Kędziorek 
Aleksandra KĘDZIOREK — Historyczka sztuki, kuratorka, redaktorka. Pracuje na pograniczu architektury, dizajnu i sztuk wizualnych. Wykorzystuje warsztat badawczy, by w przeszłości szukać inspiracji i twórczej odpowiedzi na wyzwania współczesności. Zajmowała się poczuciem bezpieczeństwa w architekturze (wystawa „Lary i penaty” w Pawilonie Polskim na Biennale Architektury w Wenecji, wspólnie z Krzysztofem Maniakiem, Katarzyną Przezwańską i Maciejem Siudą, 2025), wykorzystaniem tkanin we wnętrzach przed upowszechnieniem się elektryczności ( wystawa „Dom Odziany” wraz z Alicją Bielawską i grupą projektową Centrala na London Design Biennale, 2021) czy rolą roślin wodnych w architekturze modernistycznej (interwencja artystyczna Centrali „Nenúfars blancs” w Pawilonie Miesa van der Rohe w Barcelonie, 2022). Koordynowała międzynarodowy projekt badawczy i wystawienniczy dotyczący Oskara i Zofii Hansenów w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie i opiekowała się ich domem letnim w Szuminie (2013–17).

 

Małgorzata Anna Jędrzejczyk

 
Małgorzata Anna JĘDRZEJCZYK
 — Historyczka sztuki, kuratorka, adiunktka w Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach oraz kierowniczka programu „Exercising Modernity” realizowanego przez Instytut Pileckiego w Berlinie. Współpracowniczka Międzynarodowego Centrum Kultury w Krakowie. Uzyskała stopień doktora w zakresie historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Autorka i redaktorka publikacji poświęconych sztuce i architekturze XX i XXI wieku, między innymi „Moderne in Krakau” (2025), „Katarzyna Kobro. Ruch czasoprzestrzeni” (2021), „Udomowiony modernizm” (2019). Kuratorka wystaw, między innymi „Sploty. Barbara Brukalska, Helena Syrkus i sieci modernizmu” (z A. Kędziorek, Muzeum Architektury, 2026); „Interwoven: Women Architects and the Resilience of Modernist Networks” (z A. Kędziorek, VI PER Gallery, Praga, 2026); „Moderne in Krakau” (Architektur im Ringturm, Wiedeń, 2025); „Przekroje. Galeria Architektury Polskiej XX i XXI wieku” (Muzeum Narodowe w Krakowie, 2021); „Tożsamość. 100 lat polskiej architektury / Kraków” (NIAiU).


 
Przemek Ciępka
: Historię polskiej architektury modernistycznej współtworzyło stosunkowo szerokie grono architektek, między innymi Jadwiga Grabowska-Hawrylak, Halina Skibniewska, Stanisława Sandecka-Nowicka czy Zofia Garlińska-Hansen, ale z jakiegoś powodu Wasza wystawa skupia się na Barbarze Brukalskiej i Helenie Syrkus. Dlaczego padło właśnie na te dwie architektki?

Małgorzata Jędrzejczyk: Znaczna część opracowań dotyczących Heleny Syrkus i Barbary Brukalskiej koncentruje się na pierwszej połowie XX wieku. Chciałyśmy spojrzeć szerzej na ich życiorysy i działalność, również tę z czasu wojny i dekad powojennych, które są niezwykle ważne z punktu widzenia twórczości tych dwóch architektek. Pomysł na wystawę narodził się w ramach programu Ćwiczenie Nowoczesności, realizowanego przez Instytut Pileckiego w Berlinie. To program mający na celu, między innymi, wpisanie badań nad historią architektury Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski w szerszą refleksję nad powiązaniami, sieciami relacji oraz złożonymi losami europejskiego modernizmu. Istotnym punktem odniesienia była też książka „Archipelag CIAM. Listy Heleny Syrkus” pod redakcją Aleksandry Kędziorek, Katarzyny Uchowicz i Mai Wirkus, która pokazała, że postacie, takie jak Helena Syrkus mogą być omawiane nie tylko w związku ze swoją twórczością architektoniczną, lecz także przez pryzmat przemian społecznych i geopolitycznych mających miejsce w XX wieku.

Helena Syrkus, lata 30. XX wieku, fotografia

Helena Syrkus, lata 30. XX wieku, fotografia

© zbiory Muzeum Sztuki w Łodzi

Bohaterki wystawy urodziły się niemal w tym samym czasie, wchodziły w obszar samodzielności zawodowej w dwudziestoleciu międzywojennym i obie przez kolejne dekady prowadziły aktywną działalność projektową, a jednocześnie były wplątane w szeroką sieć geopolitycznych zawirowań i tąpnięć, które miały miejsce na arenie międzynarodowej.

Uznałyśmy z Aleksandrą, że przyjrzenie się tym dwóm projektantkom pozwoli nam opowiedzieć o architekturze, ale też o szerszym kontekście, w którym ona powstaje. Nie mam tu na myśli infrastruktury, a na przykład relacje międzyludzkie, które również mogą być pojmowane jako część historii architektury.

Aleksandra Kędziorek: To nie jest wystawa monograficzna Barbary Brukalskiej i Heleny Syrkus, a osoby, które odwiedzą Muzeum Architektury w najbliższych miesiącach, nie zobaczą tam pełnego przeglądu ich twórczości. Nie taki był nasz cel. „Sploty” to przede wszystkim wystawa o relacjach, które kształtują architekturę — nie tylko tych pomiędzy budynkami, lecz także pomiędzy osobami tworzącymi środowisko architektoniczne. Wybór Barbary Brukalskiej i Heleny Syrkus jako bohaterek wystawy i obranie ich za przewodniczki po XX wieku pozwala spojrzeć na te relacje w różnych skalach — od międzyludzkiej, wyrażającej się w spółkach małżeńskich, przez lokalną, związaną z grupą Praesens czy projektami osiedli społecznych, aż po międzynarodową, na przykład związaną z ich działalnością w Międzynarodowych Kongresach Architektury Nowoczesnej CIAM.

Barbara Brukalska w holu domu własnego przy ul. Niegolewskiego 8 w Warszawie, fot. nieznany, lata 30. XX wieku

Barbara Brukalska w holu domu własnego przy ul. Niegolewskiego 8 w Warszawie, fot. nieznany, lata 30. XX wieku

© zbiory Muzeum Architektury we Wrocławiu

 
Przemek Ciępka: Jaki obraz Heleny Syrkus i Barbary Brukalskiej, a także historii architektury nowoczesnej wyłania się dzięki perspektywie, którą obrałyście na Waszej wystawie?

Aleksandra Kędziorek: Zestawienie tych dwóch architektek pozwoliło nam uwypuklić obszary działania, które w pierwszej chwili mogą nie kojarzyć nam się z architekturą, ale w rzeczywistości współtworzą to pole. Mimo że Barbara Brukalska i Helena Syrkus działały w podobnych środowiskach, obie należały do grupy Praesens i uczestniczyły w kongresach CIAM, a także wykładały na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, to uprawiały architekturę w nieco odmienny sposób.

Barbara Brukalska od początku swojej działalności bardzo dużo projektowała: domy, osiedla mieszkaniowe, ale też meble i wnętrza. Helena Syrkus doszła do architektury inną drogą — rozpoczęła karierę jako tłumaczka i redaktorka, a projektowaniem zajęła się dopiero dzięki współpracy z mężem. Na architekturę jako dyscyplinę twórczości złożą się rozmaite pola, których nie dostrzeżemy, jeśli skupimy się wyłącznie na projektach i tworzących je wybitnych jednostkach.

Małgorzata Jędrzejczyk: Z tego podłoża wyłania się też kilka nieoczywistych obrazów, które wciąż nie zawsze są uchwytne dla radaru historii architektury XX wieku. W kontekście Międzynarodowych Kongresów Architektury Nowoczesnej będzie to na przykład obszar działalności organizacyjnej całego zaplecza kobiet związanych z CIAM: stenotypistek, sekretarek czy autorek raportów i innego rodzaju dokumentacji. Bez ich wkładu Międzynarodowe Kongresy Architektury Nowoczesnej nie mogłyby funkcjonować w formule, z której je znamy, ponieważ od samego początku gros ustaleń i spraw organizacyjnych toczyło się poprzez korespondencję listowną.

Helena Syrkus i Pierre Chareau w Maison de Verre, lata 30. XX w., fotografia

Helena Syrkus i Pierre Chareau w Maison de Verre, lata 30. XX w., fotografia

© zbiory Muzeum Sztuki w Łodzi

 
Przemek Ciępka: Działalność Barbary Brukalskiej i Heleny Syrkus często jest przedstawiana przez pryzmat ich współpracy ze Stanisławem Brukalskim i Szymonem Syrkusem. W jaki sposób podeszłyście do tego zagadnienia? Starałyście się wydestylować twórczość architektek z tych spółek czy wręcz przeciwnie?

Aleksandra Kędziorek: Nie uważamy, żeby rozdzielanie tej twórczości było potrzebne czy wskazane, skoro podpisywały te projekty wspólnie z mężami. Takie spółki małżeńskie od lat międzywojennych były jednym ze sposobów funkcjonowania kobiet w polu architektury. Z dzisiejszej perspektywy nie jesteśmy zresztą w stanie stwierdzić, które z nich odpowiadało za poszczególne elementy projektów.

Twórczość Heleny Syrkus i Barbary Brukalskiej — zarówno ta tworzona wspólnie z mężami, jak i samodzielnie — jest mocno obecna na naszej wystawie, ale dla nas są przede wszystkim przewodniczkami w opowieści o relacjach międzyludzkich. Możemy o nich opowiadać z ich perspektywy i nie stoi to w sprzeczności z faktem, że przez szmat czasu tworzyły wspólnie z mężami.

Małgorzata Jędrzejczyk: Dla Heleny Syrkus związek zawodowy z jej mężem był naturalnym elementem procesu twórczego i myślenia o swojej działalności w polu architektury. W liście napisanym pod koniec życia do Ise Gropius wspominała niedawno zmarłego Szymona Syrkusa, wskazując, że po wielu wspólnie spędzonych latach musi nauczyć się myśleć o sobie jako „ja”, a nie jako „my”. Nie mamy też żadnych dowodów, świadczących o próbach wyparcia związku zawodowego z Szymonem Syrkusem. Z kolei u Barbary Brukalskiej w okresie powojennym dochodzi do emancypacji zawodowej, kiedy wyraźnie i deklaratywnie odsuwa się od wspólnej działalności ze Stanisławem Brukalskim. Zaczyna wtedy mocniej akcentować działalność na własny rachunek, projektując choćby kościoły i osiedla dla Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, jednocześnie podkreślając w korespondencji, że prowadzi osobną pracownię projektową.

Barbara Brukalska w Pracowni WSM nr 3 podczas pracy nad Osiedlem Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Okęcie‑Pola (Jadwisin) w Warszawie, fot. nieznany, około 1962

Barbara Brukalska w Pracowni WSM nr 3 podczas pracy nad Osiedlem Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Okęcie‑Pola (Jadwisin) w Warszawie, fot. nieznany, około 1962

© zbiory Muzeum Architektury we Wrocławiu

 
Przemek Ciępka: Czy Barbarę Brukalską i Helenę Syrkus łączyły jakieś relacje?

Aleksandra Kędziorek: Wiemy na ten temat tyle, ile wynika z dostępnych archiwaliów. Obie architektki z pewnością były w kontakcie, wystawę otwiera portret Heleny Syrkus autorstwa Barbary Brukalskiej, będący świadectwem ich bliskich, koleżeńskich relacji.

Funkcjonowały w tych samych środowiskach i wspierały się zawodowo. Podczas czwartego kongresu CIAM Helena Syrkus, która świetnie posługiwała się językami obcymi, odczytywała wykład Barbary Brukalskiej, później pisała jej rekomendację, kiedy ta ubiegała się o profesurę.

Jednocześnie ich sytuacja osobista czy wybory polityczne były odmienne. Różnice widać już na początku ich życiorysów. Barbara Brukalska pochodziła z ziemiańskiej rodziny, początkowo studiowała ogrodnictwo, a dopiero później trafiła na architekturę. Helena Syrkus wywodziła się zaś z zasymilowanej rodziny żydowskiej, jej ojciec był lekarzem pracującym z Januszem Korczakiem. Bardzo długo szukała dla siebie drogi, wielokrotnie zmieniając kierunki studiów. Obie architektki funkcjonują blisko siebie, ale ich biografie są nieco inne.

Małgorzata Jędrzejczyk: Inne są też towarzystwa, w których się obracają. Oprócz punktów przecięcia, takich jak Praesens czy środowisko CIAM, Helena Syrkus w o wiele większym stopniu zaznacza swoją działalność na polu kontaktów międzynarodowych, prowadzi intensywną korespondencję z osobami związanymi z Międzynarodowymi Kongresami Architektury Nowoczesnej, również spoza tego kręgu. Była też „mózgiem operacyjnym” wielu przedsięwzięć mających miejsce w ramach polskiej sekcji CIAM. Oczywiście Barbara Brukalska również pojawiała się w tym środowisku, uczestniczyła w czwartym kongresie CIAM i była w kontakcie z Margarete Schütte-Lihotzky, z którą korespondowała w sprawie projektu kuchni opracowanego wspólnie ze Stanisławem Brukalskim. Jednocześnie budowała jednak niezwykle ciekawe, lokalne platformy współpracy z rzemieślnikami czy artystkami ludowymi, ale i innymi architektkami, na przykład z Niną Jankowską, z którą wspólnie stworzyła przy Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej poradnię do spraw urządzania mieszkań.

 
Przemek Ciępka: W jakich okolicznościach architektki trafiły do kręgu CIAM?

Małgorzata Jędrzejczyk: Międzynarodowe Kongresy Architektury Nowoczesnej zawiązały się w 1928 roku, po ogłoszeniu wyników konkursu na projekt Pałacu Ligi Narodów w Genewie. Le Corbusier poczuł się wówczas niesprawiedliwie potraktowany jako jego uczestnik, wobec czego zgromadził wokół siebie grupę architektów, którzy rozpoczęli dyskusję na temat architektury nowoczesnej. Twórcy skupieni wokół CIAM poszukiwali jednocześnie innych architektów, którzy myśleli podobnie do nich, a przeglądając wyniki wspomnianego konkursu, trafili na projekt Szymona Syrkusa, który wydał im się „bratnią duszą”. Zaproszono go na spotkanie komitetu CIRPAC, na które pojechał wspólnie z Heleną Syrkus. Po powrocie zawiązał polską sekcję CIAM, którą de facto tworzyli architekci z grupy Praesens, w tym Barbara Brukalska. Jeśli zaś chodzi o Helenę Syrkus, chociaż początkowo pojawiła się tam w roli osoby towarzyszącej, to dzięki znajomości języków obcych i zasad stenotypii, szybko okazało się, że będzie bardzo przydatna w zespole sekretarek, organizowanym przez Sigfrieda Giediona. Helena Syrkus zaczęła następnie sporządzać raporty z kolejnych kongresów i animować korespondencję pomiędzy uczestnikami. Ostatecznie jej charyzma i siła przebicia sprawiły, że w 1947 roku została przewodniczącą Międzynarodowych Kongresów Architektury Nowoczesnej.

 
Przemek Ciępka: Czy relacje, które obie architektki nawiązały dzięki działalności w CIAM, wyszły również poza sam kongres?

Aleksandra Kędziorek: Z kontaktów zawodowych narodziły się relacje o charakterze towarzyskim, a niekiedy przyjaźnie. Okazały się szczególnie istotne w czasie II wojny światowej i w czasach tużpowojennych. Jeszcze w 1938 roku Helena Syrkus relacjonowała znajomym z CIAM trudną sytuację w Polsce, między innymi rosnący antysemityzm, a w czasie wojny przyjaciele wspierali ją w próbach uwolnienia Szymona Syrkusa z obozu koncentracyjnego w Auschwitz.

 
Przemek Ciępka: Czy sytuacja geopolityczna w powojennej Europie wpłynęła w jakiś sposób na te kontakty?

Małgorzata Jędrzejczyk: Z pewnością. Helena Syrkus dołączyła do Partii Komunistycznej jeszcze w czasie okupacji. Znała Bolesława Bieruta z działalności w Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, obracała się w tym kręgu. Tuż po wojnie Helena Syrkus odpowiadała za Wydział Propagandy w Biurze Odbudowy Stolicy, dzisiaj nazwalibyśmy go raczej wydziałem komunikacji. Dzięki nawiązanym wcześniej znajomościom pomagała w zbiórce środków na odbudowę Warszawy i przyciągała zainteresowanie zagranicznych ekspertów. W okresie stalinowskim posiadanie tak szerokich kontaktów międzynarodowych stanowiło zagrożenie; podczas Krajowej Narady Architektów w czerwcu 1949 roku Syrkusowie zostali zmuszeni do złożenia samokrytyki. Miesiąc później Helena Syrkus na kongresie CIAM wygłosiła referat, który również był de facto samokrytyką, a jednocześnie opowiedzeniem się po stronie komunizmu, wiązała na przykład twórczość Le Corbusiera z imperializmem. Członkowie kongresu byli zaskoczeni, nie wiedzieli, jak odnieść się do nowego, propagandowego języka, którym posługiwała się Helena Syrkus.

projekt rozbudowy osiedla Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej na Rakowcu w Warszawie

projekt rozbudowy osiedla Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej na Rakowcu w Warszawie — schemat umiejscowienia w mieście miejsc pracy, odpoczynku i zamieszkania, proj.: Helena Syrkus, Szymon Syrkus, 14.05.1941

© zbiory Muzeum Architektury we Wrocławiu

Aleksandra Kędziorek: Deklaracja polityczna ze strony Szymona i Heleny Syrkusów sprawiła, że gros osób z kręgu CIAM się od nich odwróciło, została również przerwana korespondencja między ich wcześniejszymi przyjaciółmi z tego środowiska, na przykład z Walterem i Ise Gropiusami. Pod koniec życia Helena Syrkus próbowała odbudować te relacje. W jednym z filmów, które pokazujemy na wystawie, opowiada o różnych postaciach z kręgu CIAM z dużym uznaniem i sympatią.

 
Przemek Ciępka: Czy wszystkie międzynarodowe kontakty Heleny Syrkus ucierpiały równie mocno, co jej relacja z Ise Gropius?

Aleksandra Kędziorek: Trwałość relacji międzyludzkich opierała się częściowo na wspólnocie doświadczeń: wojny, migracji czy codziennych trudności. Członkowie rozwiązanego w 1933 roku Bauhausu również doświadczyli migracji, problemów ekonomicznych czy trudów odnajdywania się w nowym kraju, więc sytuacja w Europie Środkowej była dla nich zrozumiała. Również później, kiedy w Polsce ogłoszono stan wojenny, Georg Muche wysyłał Helenie Syrkus kawę.

Impulsem, który spowodował tąpnięcie w tych relacjach, były indywidualne wybory związane z sytuacją polityczną, na przykład zmiana języka, którym się porozumiewają. W jednym z listów Ise Gropius pisze do Heleny Syrkus, że nagle zaczęła brzmieć jak „tuba propagandowa”. Jest zaskoczona tą zmianą i długo analizuje jej przyczyny — prosi Katherine Creighton, amerykańską dziennikarkę, która odwiedziła Polskę w latach 50. i spotkała się z Syrkus, by po tym bezpośrednim kontakcie oceniła, czy polska architekta rzeczywiście wierzyła w to, co mówi, czy z konieczności przyjęła taką pozę.

Małgorzata Jędrzejczyk: Wiele zależy od tego, które konkretnie kontakty mamy na myśli. Dla przykładu — relacje Heleny i Szymona Syrkusów z Wernerem Hebebrandem, niemieckim architektem i urbanistą, który w czasie wojny pracował między innymi w biurze odbudowy miast III Rzeszy powołanym przez Alberta Speera, a po wojnie odpowiadał za tworzenie nowych planów urbanistycznych dla Hamburga, wcale nie były takie złe w okresie powojennym. Helena pisała do niego „mój wierny huzarze”, on starał się zaś, by Politechnika w Grazu nadała Szymonowi Syrkusowi tytuł Doktora honoris causa. Ostatecznie do tego nie doszło, jednak korespondencja, która pozostała po tych staraniach, dowodzi, że mimo przetasowania sytuacji na arenie międzynarodowej, pewne kontakty wciąż były utrzymywane.

 
Przemek Ciępka: Jak w tej nowej rzeczywistości politycznej potoczyły się losy Barbary Brukalskiej?

Małgorzata Jędrzejczyk: Barbara Brukalska nie dokonała takiej wolty politycznej jak Helena Syrkus. W czasie wojny Stanisław Brukalski trafił do obozu w Woldenbergu, ona została sama z trójką dzieci. Chociaż był to dla niej bardzo dramatyczny okres, wspierała działania AK.

W 1948 roku opublikowała książkę „Zasady społeczne projektowania osiedli mieszkaniowych”, nad którą pracowała w czasie wojny. Postulowała w niej uspołeczniony indywidualizm — budowanie takich przestrzeni, by tworzyć lokalne wspólnoty, a jednocześnie zostawiać przestrzeń dla własnej ekspresji jednostki. W istocie była to krytyka totalitaryzmu. Po kilku miesiącach książka została wycofana z obiegu, a większość nakładu zniszczona. W następnych latach Barbara Brukalska poświęciła się nauczaniu architektury i projektowaniu — kontynuowała przedsięwzięcia związane z odbudową Warszawy i zaprojektowała mniej więcej dziesięć kościołów, między innymi w Izabelinie, Truskawiu czy Warszawie.

projekt osiedla Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej na Żoliborzu w Warszawie

projekt osiedla Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej na Żoliborzu w Warszawie — kolonia IV, budynki B i C, wersja niezrealizowana, proj.: Barbara Brukalska, Stanisław Brukalski, 1927

© zbiory Muzeum Architektury we Wrocławiu

 
Przemek Ciępka: Czy cenzura, której poddano publikację Barbary Brukalskiej wpłynęła w jakiś sposób na jej karierę jako architektki?

Małgorzata Jędrzejczyk: Trudno to precyzyjnie i jednoznacznie ocenić, ponieważ nawet po publikacji książki Barbara Brukalska pozostała profesorą zatrudnioną na Politechnice Warszawskiej, a od końca lat 50. ponownie zaczęła dostawać prestiżowe zlecenia.

Aleksandra Kędziorek: Z dzisiejszej perspektywy czasem postrzegamy okres socjalizmu jako monolit, a przecież w rzeczywistości ten ustrój bardzo mocno się zmieniał w ciągu dekad. W czasie stalinizmu takie wydarzenia mogły być decydujące, jednak potem nadeszła odwilż. Barbara Brukalska była mocno osadzona w środowisku Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, a jednocześnie znana ze swojej działalności projektowej. Myślę, że w dłuższej perspektywie nie wpłynęło to na jej autorytet jako architektki.

 
Przemek Ciępka: Odnoszę wrażenie, że postacie Heleny Syrkus i Barbary Brukalskiej omawiane są zwykle w kontekście ich międzywojennej twórczości. Czy na wystawie eksplorujecie również wątki związane z ich powojenną działalnością? Jak ona wyglądała?

Aleksandra Kędziorek: Ich powojenna działalność była dla nas szczególnie istotna, zarówno dlatego, że jest mniej znana, ale i dlatego, że w tym okresie najmocniej uwidaczniają się różnice między nimi. Obie prowadzą działalność dydaktyczną, wspierają swoich studentów międzynarodowymi budowanymi przez lata kontaktami. Syrkus rozwija poszukiwania w zakresie prefabrykacji osiedli, po wojnie projektuje (niezrealizowane) osiedle Tatary w Lublinie. Barbara Brukalska projektuje jeszcze trochę z mężem, między innymi XIII kolonię WSM-u (tak zwany Dom dla Samotnych) czy Teatr Komedia na Żoliborzu, coraz bardziej się usamodzielnia. Projektuje Osiedle na Okęciu i Dom Rencistów im. Rodziny Matysiaków, włącza się też w odbudowę Warszawy, projektując odbudowę i rozbudowę Domu pod Orłami.

Małgorzata Jędrzejczyk: Rzadziej opisywanym polem twórczości Barbary Brukalskiej jest projektowanie mebli, które powstawały między innymi jako wyposażenie pawilonów na wystawy światowe, na przykład w Paryżu czy w Nowym Jorku, ale też jako wyposażenie mieszkań czy sklepów. Ten obszar jej działalności przewija się zarówno przez okres międzywojenny, jak i w dekadach po zakończeniu II wojny światowej.

 
Przemek Ciępka: Mówiłyście, że podczas pracy nad wystawą skupiałyście się na relacjach w środowisku architektonicznym, a „Sploty” nie są monografią twórczości Barbary Brukalskiej i Heleny Syrkus. Jakich eksponatów używacie do przekazania tej opowieści?

Małgorzata Jędrzejczyk: Takich archiwaliów jak listy czy dokumenty na wystawie jest niewiele, ponieważ nie są to eksponaty przyjazne z wystawienniczego punktu widzenia. Na „Splotach” pojawia się jednak dość ciekawa konstelacja obiektów, głównie projektów oraz fotografii. Pochodzą one z archiwum Barbary Brukalskiej oraz zbiorów dotyczących Heleny Syrkus, które są obecnie rozproszone pomiędzy Muzeum Architektury we Wrocławiu oraz Muzeum Sztuki w Łodzi. Jedno z tych archiwów zostało „zredagowane” i przekazane przez Syrkus, drugie to dokumenty, które znalazły się w Łodzi po jej śmierci. Podczas opracowywania wystawy współpracowałyśmy również z Instytutem Historii i Teorii Architektury ETH w Zurychu, gdzie znajdują się największe zbiory materiałów związanych z działalnością CIAM, a także Bauhaus Archiv, Netherlands Institute for Art History czy Działem Sztuki Nowoczesnej Muzeum Sztuki w Łodzi.
Pochodzące z nich obiekty pojawiają się w kontekście omawianej przez nas szerokiej sieci kontaktów — to na przykład dwa obrazy, jeden namalowany przez Fernanda Légera, a drugi przedstawiający Helenę Syrkus, autorstwa Le Corbusiera. Pokazujemy też dwie prace współczesne, które zostały stworzone na wystawę we Wrocławiu. Pierwsza z nich to tkanina Alicji Bielawskiej, druga to praca dźwiękowa autorstwa Barbary Kingi Majewskiej.

laurka dla Heleny Syrkus z okazji imienin, autor: Michał Przerwa-Tetmajer, 02.03.1943

laurka dla Heleny Syrkus z okazji imienin, autor: Michał Przerwa-Tetmajer, 02.03.1943 — rysunek z podpisami czternastu współpracowników z zespołu konspiracyjnej Pracowni Architektoniczno-Urbanistycznej (PAU), karton, akwarela, ołówek, tusz

© zbiory Muzeum Architektury we Wrocławiu

Aleksandra Kędziorek: Głównym wątkiem naszej wystawy pozostają relacje międzyludzkie i właśnie na nie kładziemy akcent.

Oczywiście widzowie, którzy przyjdą zapoznać się z twórczością obu architektek, nie będą zawiedzeni, ale w naszym zamyśle nie miała być to ekspozycja, która wyczerpuje ten temat. Przygotowując scenariusz, chciałyśmy raczej dać pewne wyobrażenie o ich działalności, pokazując też sporo projektów, które nie były wcześniej eksponowane. Mamy przy tym nadzieję, że „Sploty” staną się przyczynkiem dla jeszcze lepszego przebadania życiorysów i twórczości Heleny Syrkus i Barbary Brukalskiej, a może nawet poświęcenia im przekrojowej publikacji.

 
Przemek Ciępka: Czy podczas pracy nad wystawą natrafiłyście na problemy ze znalezieniem źródeł czy istotne luki w materiałach archiwalnych?

Małgorzata Jędrzejczyk: Tak, i taka jest specyfika archiwów — trzeba dopasować do siebie fragmenty korespondencji, które są rozproszone po archiwach, i dopiero na ich podstawie spróbować opowiedzieć spójną historię, choć to się nie zawsze udaje. Przykładem jest korespondencja pomiędzy Heleną Syrkus i Wernerem Hebebrandem, która nie jest kompletna. Podobnie jest z wiadomościami, które być może wymieniały między sobą Barbara Brukalska i Margarete Schütte-Lihotzky. Jedynie archiwum Heleny Syrkus w Muzeum Architektury jest do pewnego stopnia uporządkowane, ale i w nim jest sporo luk. Przyczynił się do tego okres II wojny światowej, kiedy wiele istotnych archiwaliów uległo zniszczeniu, przez co mamy dziś niekompletny obraz międzywojennej działalności tych dwóch architektek oraz kręgów, w których funkcjonowały.

 
Przemek Ciępka: Jaką rolę na Waszej wystawie odgrywają współczesne prace?

Małgorzata Jędrzejczyk: Te dwie prace są próbą skomentowania działalności Heleny Syrkus i Barbary Brukalskiej z dzisiejszej perspektywy, przy jednoczesnym odejściu od tradycyjnego języka wystaw prezentujących architekturę oraz otwarciu jej na dialog z innymi dyscyplinami. Barbara Kinga Majewska stworzyła kolaż dźwiękowy, składający się z fragmentów tekstów, fonemów i sposobów, w jakie wypowiadały się bohaterki wystawy. Ta fragmentaryczność jest poniekąd odzwierciedleniem procesu powstawania wystaw dotyczących historii architektury, gdzie narracja opiera się na zbiorach archiwalnych, które z natury nie są kompletne, ani wystarczająco skontekstualizowane.

Alicja Bielawska stworzyła zaś pracę w technice żakardu, który jest tkaniną dwustronną. Kiedy przygotowywałyśmy koncepcję kuratorską, towarzyszyło nam przekonanie, że tworzymy wystawę, której głównymi bohaterkami są Helena Syrkus i Barbara Brukalska, ale jednocześnie opowiadamy historię architektury nowoczesnej z innej perspektywy niż ta, którą prezentują podręczniki i klasyczne opracowania dotyczące modernizmu. Żakard jest więc w moim odczuciu metaforycznym przedstawieniem tej sytuacji, w której pewne wątki widoczne są z wierzchu, a inne pozostają ukryte. Zależenie od tego, na którą stronę żakardowej tkaniny spojrzymy, będzie nam ona opowiadać trochę inną historię — nierozerwalnie splecioną z tym, co znajduje się na rewersie, ale otwierającą inną perspektywę.

Przemek Ciępka: Dziękuję za rozmowę!

 
rozmawiał: Ola Kloc

Ilustracje udostępnione dzięki uprzejmości Muzeum Architektury we Wrocławiu i Muzeum Sztuki w Łodzi.

więcej: A&B 7-8/2026 – Domy jednorodzinne,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B

Głos został już oddany

SPECTRUM STUDIO - Projekty, które powstają z myślą o przyszłości v2
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Narracje nr.17
INSPIRACJE