„Przestrzeń — wartość i odpowiedzialność” to hasło Kongresu Architektury Polskiej, wspólnego przedsięwzięcia Izby Architektów Rzeczypospolitej Polskiej, Stowarzyszenia Architektów Polskich i Narodowego Instytutu Architektury i Urbanistyki, które odbędzie się 14 i 15 maja w Muzeum Historii Polski w Warszawie. O oczekiwaniach związanych z tym wydarzeniem i Polityką Architektoniczną Państwa rozmawiamy z Robertem Szumielewiczem, wiceprezesem Krajowej Rady Izby Architektów RP.
Robert SZUMIELEWICZ — architekt IARP, urbanista. Wiceprezes Krajowej Rady Izby Architektów RP, w latach 2014–2022 przewodniczący Rady Mazowieckiej Okręgowej Izby Architektów RP. W 2015 roku powołany przez Prezydentkę m.st. Warszawy do Rady Architektury i Przestrzeni Publicznej; uczestnik prac Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej Warszawy i mazowieckiej WKUA. Przewodniczący — powołanej w 2025 roku przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości — Rady Sektorowej ds. Kompetencji w Architekturze i Urbanistyce. Przewodniczący Sądu Koleżeńskiego OW SARP. Wielokrotnie zasiadał w jury Nagrody Architektonicznej Prezydenta m.st. Warszawy; jeden z laureatów IV edycji tej nagrody (Grand Prix oraz nagrody w kategorii Najlepsza Przestrzeń Publiczna Warszawy i Nagrody Publiczności).
Ola Kloc: Dlaczego właśnie w tym roku zdecydowali się Państwo na połączenie sił IARP, SARP i NIAiU i organizację Kongresu Architektury Polskiej?
Robert Szumielewicz: Cały czas pracujemy nad tym, żeby architektura, urbanistyka i projektowana przez nas przestrzeń zaczęły być postrzegane przez wszystkich — społeczeństwo, polityków, urzędników — jako coś bardzo ważnego, co nas otacza i wpływa na nasze życie, we wszystkich jego aspektach. W ubiegłym roku odbyła się konferencja zainicjowana przez Unię Europejską. W związku z prezydencją Polski w Radzie UE poproszono nas o zorganizowanie spotkania polskich architektów-dyrektorów na temat polskiej polityki architektonicznej. Konferencja, dzięki zaangażowaniu Pomorskiej Okręgowej Izby Architektów RP, odbyła się w czerwcu 2025 roku w Gdańsku.
W Polsce polityka architektoniczna właściwie nie istnieje — jesteśmy jednym z sześciu krajów w Unii Europejskiej, które nie mają polityki architektonicznej państwa. Obecny na spotkaniu Minister Rozwoju i Technologii uznał więc, że należy ją stworzyć. Jesienią 2025 roku powołał zespół ekspertów — architektów zrzeszonych w Izbie Architektów i Stowarzyszeniu Architektów Polskich, architektów wnętrz, architektów krajobrazu, urbanistów, przedstawicieli uczelni. Zespół ten ma przygotować wnioski i wytyczne do dokumentu pod nazwą Polityka Architektoniczna Państwa.
Nasza wcześniejsza inicjatywa związana z pomysłem organizacji kongresu, później czerwcowe spotkanie w Gdańsku wywołały efekt kuli śnieżnej. Nareszcie głos architektów stał się słyszalny i zaczęliśmy rozmawiać o architekturze, jej znaczeniu dla kraju i konieczności podjęcia prac legislacyjnych, a politycy zaczęli nas pytać, do czego te działania mają zmierzać.
Ola Kloc: No właśnie — co może zmienić ten dokument? Nie tylko w przestrzeni, ale i w warunkach uprawiania zawodu architekta. Czy ma szasnę przełożyć się na realne zmiany legislacyjne? Jeśli tak — na jakie?
Robert Szumielewicz: Na kongresie przedstawimy tezy mówiące, że architektura jest częścią polityki państwa dotyczącej nie tylko mieszkalnictwa, ale szerzej — ekonomii państwa i kierunków jego rozwoju. Architektura wpisuje się w politykę innowacji państwa, pomaga sprostać wyzwaniom związanym ze zmianami klimatycznymi, koniecznością transformacji energetycznej, zmianami demograficznymi i społecznymi, edukacją obywateli. Kształtuje też rozwój kraju poprzez prawidłowe planowanie przestrzenne i dba o szeroko rozumianą kulturę. I, co rzadko dostrzegane, wpływa na politykę zdrowotną.
Architektura, urbanistyka, otaczająca nas przestrzeń wpływają na nasze życie, a my, architekci i urbaniści, ją projektujemy. Opowiadamy o tym w ten sposób, bo potrzebujemy zrozumienia — wyjścia z dogmatycznego myślenia, że architekt projektuje budynki, żeby było ładnie. Piękno jest ważne, ale najważniejsze jest to, żeby nam w danym miejscu zamieszkania i pracy było dobrze. A dobre życie wpływa na nasze dobre samopoczucie, również na zdrowie.
Za podniesieniem świadomości istoty i wagi naszej pracy idzie też podniesienie wynagrodzeń. Dobrze wykonana praca wymaga czasu i pieniędzy. Nie możemy, biorąc pod uwagę całą trudność spełnienia wymogów skomplikowanych przepisów i uwarunkowań, wykonać szybko dobrego projektu za jak najniższą cenę. Tak nie powstanie dobra architektura i dobra przestrzeń.
Kongres Architektury Polskiej 2026
© archiwum organizatorów
Ola Kloc: Czy jest na to jakaś recepta? Jakich narzędzi potrzebują dzisiaj architekci, żeby na te projekty były i czas, i pieniądze?
Robert Szumielewicz: Po pierwsze musimy uświadamiać polityków i zamawiających projekty — burmistrzów, prezydentów miast — że nasza praca wymaga prawidłowego wynagrodzenia. Aby jej efekty były możliwie najlepsze, potrzebne są prawidłowo przygotowane postępowania przetargowe i konkursy, w których nie cena, a kryterium jakości będzie najważniejsze. Co prawda istnieją przepisy prawa mówiące o sposobie ustalania wysokości wynagrodzenia za prace projektowe od wartości inwestycji, ale większość zamawiających o tym zapomina i ustala w zamówieniach kryteria terminu wykonania projektu i najniższej ceny, a cena i czas wpływają w sposób oczywisty na jakość pracy i dzieła.
Druga kwestia to narzędzia ustawowe. Ustawa o samorządzie zawodowym architektów jest dziś połączona z ustawą o samorządzie inżynierów budownictwa, a są to przecież dwa różne zawody. Zawód architekta łączy humanistyczną wiedzę związaną z życiem człowieka, z wiedzą inżynierską. Architekt powinien patrzeć holistycznie, myśleć zarówno o funkcji budynku, prawidłowym ukształtowaniu przestrzeni, odpowiednim dostępie do światła słonecznego, proporcjach pomieszczeń, dostępności, jak i o oszczędnościach energetycznych, bioretencji, kształtowaniu otoczenia i zieleni, śladzie węglowym, także o pięknie. Czy zawód inżyniera, dzielony zresztą na wiele specjalności — od konstrukcyjnych po sanitarne i elektryczne — spełnia wymagania stawiane architektom? Regulowanie tak różnych zawodów w jednej ustawie nie jest właściwe z systemowego punktu widzenia. Potrzebne jest pilne wprowadzenie oddzielnej ustawy o zawodzie architekta, a myśląc o polityce państwa, uchwalenie ustawy o architekturze.
Ola Kloc: Co to miałaby być za ustawa?
Robert Szumielewicz: Taką ustawę ma na przykład Francja. Powinna ona ustalać i opisywać rolę architektury w systemie prawnym państwa i wskazywać, jak ważna jest architektura dla społeczeństwa i kraju. Powinna zawierać między innymi kwestie kulturowe, polityki przestrzennej, innowacji, środowiska, rozwoju gospodarczego. Ważny byłby wymóg powoływania przez prezydentów i burmistrzów miast architektów miejskich z określonymi kompetencjami. Mam ogromną nadzieję, że zespół pracujący nad przygotowaniem Polityki Architektonicznej Państwa wykaże, że ustawa o architekturze jest potrzebna i wypracuje założenia do niej.
Ola Kloc: W programie kongresu pojawia się też temat zaufania społecznego i konieczności ustawowej ochrony zawodu. Jak takie rozwiązanie mogłoby wpłynąć na środowisko architektoniczne? Chodzi o ukrócenie zjawisk typu „architekt paznokcia” czy raczej kwestii „podpisywaczy”?
Robert Szumielewicz: I jedno, i drugie. Słowo „architekt” używane jest we wszystkich możliwych odmianach i kontekstach, bez zrozumienia, że architekt to osoba, która rozpoczyna proces tworzenia, określa ramy do dalszego działania, projektuje przestrzeń, w której żyjemy. Wydaje się więc oczywiste, że ta nazwa powinna być zarezerwowana dla architektów. W wielu krajach tytuł architekta jest zastrzeżony. Powszechna wiedza, że tytuł architekta przynależy tylko osobom wykonującym usługi architektoniczne, miałaby również wpływ na ochronę konsumenta korzystającego z pracy architekta.
Ola Kloc: A co z „podpisywaczami”?
Robert Szumielewicz: Zastrzeżenie słowa „architekt” i przygotowanie nowych „narzędzi” prawnych nie zastąpi świadomości, czym jest zawód zaufania publicznego. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że podpisywanie projektu, który nie został wykonany przez nas, jest działaniem nieetycznym. Nie mówię o sytuacji, w której właściciel pracowni ma pracowników, ale to architekt posiadający uprawnienia podpisuje się pod projektem, sprawdza go, ocenia i za niego odpowiada, nie tylko etycznie, ale też finansowo. W każdym zawodzie zaufania publicznego znajdą się osoby, które wykonują swoją profesję niezgodnie z zasadami etyki określonymi w wewnętrznym akcie prawnym. Takim dokumentem w Izbie Architektów jest Kodeks etyki zawodu architekta. W grudniu ubiegłego roku został on znowelizowany, uzupełniono go między innymi o zapisy, zgodnie z którymi architekt jest zobowiązany do wykonania samodzielnie albo pod jego nadzorem zgodnego z przepisami prawa projektu, a podpisując taki projekt, odpowiada za jego jakość i prawidłowe wykonanie.
Ola Kloc: Mam wrażenie, że część środowiska architektonicznego wiąże z kongresem duże nadzieje. Czego Państwo, jako organizatorzy, po nim oczekują? Czy zebrane wnioski przełożą się na konkretne kroki wspierające codzienną pracę architektów?
Robert Szumielewicz: Myślę, że wiele osób oczekuje różnych efektów. Dla mnie ważną sprawą jest wyjście poza naszą architektoniczną terminologię, w kierunku bardziej zrozumiałego języka. Dzięki temu będziemy mogli wyjaśnić, że efekty wykonywania naszego zawodu realnie przekładają się na nasz szeroko rozumiany dobrostan. Przekaz kongresu kierujemy do polityków, samorządowców, konserwatorów zabytków i inwestorów, żeby mieli świadomość, jak ważne jest to, co powstaje za ich/nasze pieniądze.
Dążymy do tego, żeby społeczeństwo wiedziało, że architekt jest osobą, która w swojej pracy łączy różne potrzeby inwestorskie i społeczne. Aby to się udało, aby powstawały jak najlepiej przygotowane inwestycje, w jak najlepszy sposób oddziałujące na nas wszystkich, niezbędne jest silne umiejscowienie architekta w tym dialogu, między innymi poprzez określenie jego prawidłowej roli w procesie inwestycyjnym.
Ola Kloc: Jest to jednak wydarzenie branżowe — w jaki sposób chcą Państwo dotrzeć do szerszego grona odbiorców?
Robert Szumielewicz: To jest oczywiście najtrudniejsze. Organizujemy z okręgowymi Izbami i oddziałami SARP rozmaite wydarzenia, otwarte spotkania, rozmowy w mediach.
Publikujemy podcasty, nagrywamy rolki, udzielamy wywiadów, prowadzimy kampanie w mediach społecznościowych i mamy nadzieję, że ten przekaz przebije się społecznie. Na przykład dzięki współpracy z m.st. Warszawą w środkach komunikacji publicznej będą wyświetlane informacje o wydarzeniach architektonicznych w Warszawie.
Na konferencji, która odbędzie się 14 i 15 maja w Muzeum Historii Polski, spotkamy się ze wszystkimi, którzy będą chcieli przyjść, bo jest ona otwarta dla wszystkich chętnych i każdy może się na nią zarejestrować (liczba miejsc jest ograniczona). Będą politycy, samorządowcy, prezydenci miast, krytycy i historycy sztuki, naukowcy i studenci oraz — przede wszystkim — sympatycy architektury Jakie będą rezultaty kongresu? Wiele zależy od polityków — samorządowców, bo to oni codziennie podejmują decyzje, które kształtują naszą przestrzeń. Widać to na przykładzie Warszawy. Jej władze wiele zmieniają w swoim sposobie patrzenia na miasto — zieleń, dobry transport publiczny, interesujące inwestycje, konkursy architektoniczne. Co ciekawe, jest też coraz więcej świadomych inwestorów, którzy dostrzegają, jak jakość życia mieszkańców w ich inwestycjach wpływa na wynik ekonomiczny.
Kongres Architektury Polskiej 2026
© archiwum organizatorów
Ola Kloc: Program obejmuje wiele rozmaitych wątków i mimo hasła przewodniego wydaje się, że zakres tematów poruszanych na wydarzeniu będzie bardzo duży, obejmie między innymi przestrzeń, zdrowie, edukację. Czy przed ułożeniem programu starali się Państwo diagnozować najbardziej palące problemy, z jakimi zmaga się środowisko architektów? Czy zebrali Państwo wszystkie ważne aspekty, które powinny się znaleźć na kongresie?
Robert Szumielewicz: Tak, to było prawdziwe wyzwanie. Postanowiliśmy więc zaprosić do współpracy wybitne osoby ze świata architektury i powołać trzydziestoosobową Radę Programową Kongresu. Są to znamienici przedstawiciele architektonicznego świata praktyki i nauki. Ich bogata wiedza i szeroka perspektywa pozwoliła nam spojrzeć na współczesne wyzwania i bieżące problemy. Dyskusje na spotkaniach były żarliwe, ale konstruktywne. Dzięki temu mamy niezwykle ciekawy, inspirujący i rzeczowy program. Nie skupiamy się w nim tylko na pięknie. Będziemy rozmawiać o tematach zobrazowanych hasłami kongresu: przestrzeń, zaufanie, odpowiedzialność, miejsce do życia, równowaga, współudział, małe miasta, edukacja, tożsamość, ochrona, nowe życie i piękno. Warto zajrzeć na stronę www.kongresarchitekturypolskiej.pl, na której można się zapoznać z programem kongresu i znaleźć więcej informacji. Jak widać, nie skupiamy się na typowych dla zawodu hasłach, jak wuzetka czy pozwolenie na budowę.
W dyskusjach panelowych nie zabraknie również przykładów z życia. Jednym z najciekawszych jest Stronie Śląskie, miejsce bardzo zniszczone przez ostatnią powódź. Tam architekci z pasji i bez wynagrodzenia pomogli stworzyć plan odbudowy. Nie zrobili tego sami, ale przy zaangażowaniu i współudziale mieszkańców. Plan został zaakceptowany przez radę gminy do realizacji! Będziemy też mówić o rozwoju edukacji architektonicznej już od szkoły podstawowej. Mam nadzieję, że dzięki kongresowi przygotujemy podstawy, fundamenty Polityki Architektonicznej Państwa.
Ola Kloc: Czuję jednak pewien niedosyt — co z bieżącymi wyzwaniami czynnych architektów? Mam na myśli choćby zarobki, modele biznesowe pracowni.
Robert Szumielewicz: Będziemy rozmawiać z architektami o tym, jak prowadzić pracownie i własny biznes, jak wyceniać projekty, czym jest etyka zawodowa oraz zawód zaufania publicznego. Tym zagadnieniom będą poświęcone debaty prowadzone przez redaktorów naczelnych zaproszonych do współpracy wydawnictw: Architektura & Biznes, Zawód:Architekt i Architektura-Murator.
Często jako architekci stoimy przed niełatwym wyborem: architektura dobrej jakości czy opłacenie rachunków i utrzymanie rodziny. Jak szeroko architekt widzi proces inwestycji, jaka jest jego rola w procesie inwestycyjnym, a jaka rola w kształtowaniu otoczenia. Ta wiedza pozwoli nam wszystkim zrozumieć, skąd bierze się wynagrodzenie architekta. Jeśli nie będziemy mieli wsparcia z zewnątrz, społecznego zrozumienia, że architektura jest ważna, nie uda się nam zmienić postrzegania architekta tylko jako wykonawcy rysunków projektu.
Ta, na pozór skomplikowana, układanka: jakość, odpowiedzialność, etyka, konkursy, wynagrodzenie, przekłada się na naszą architektoniczną codzienność. Mam nadzieję, że rozmowy kongresowe złożą elementy tej układanki w czytelny obraz. Wykorzystajmy tę szansę, spotkajmy się na kongresie.
Ola Kloc: Dziękuję za rozmowę.
rozmawiała: Ola Kloc
więcej: A&B 5/2026 – Ekologia,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B




![Zobacz Standardowy moduł szklany VELUX do dachu płaskiego [click: artykuł w A&B] Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów](https://cdn.architekturaibiznes.pl/upload/filemanager/AiB/BANERY/VELUX/METKA-09-2026/Velux-metka_1070x600_2.jpg?1788776738197)
















