Zobacz w portalu A&B!
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

„Ten zawód wymaga cierpliwości”

Wojciech Fudala
06 maja '26

Honorową Nagrodę SARP 2025 przyznano architektonicznemu i rodzinnemu tercetowi z Krakowa. Marek Kozień, Magdalena Kozień-Woźniak i Katarzyna Kozień-Kornecka, którzy od trzydziestu lat współtworzą pracownię Kozień Architekci, zostali docenieni za wybitną twórczość architektoniczną, osiągnięcia dydaktyczne, dokonania naukowe i postawę. „Tegoroczni laureaci są prawdziwym wzorem do naśladowania dla młodszych pokoleń przedstawicieli naszego zawodu i stowarzyszenia” — czytamy w uzasadnieniu. Jak wyglądała ich droga?

Marek Kozień

Marek KOZIEŃ — absolwent Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej, wieloletni pracownik naukowo-dydaktyczny WA PK. Otrzymał Złoty Krzyż Zasługi, Złotą Odznakę „Za pracę społeczną dla miasta Krakowa”. Laureat nagród Ministra Szkolnictwa Wyższego i Techniki, Nagrody Miasta Krakowa za twórczość architektoniczną. Był przewodniczącym Komisji Rewizyjnej w SARP Oddział Kraków, członkiem Kolegium Sędziów Konkursowych Oddziału, wieloletnim członkiem Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej w Krakowie i Miejskiej Komisji Konserwatorskiej.



Magdalena Kozień-WoźniakMagdalena KOZIEŃ-WOŹNIAK — absolwentka Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej. Profesora, dziekana i przewodnicząca Rady Naukowej WA PK. Członkini między innymi Gdańskiej Rady Architektury, Komitetu Architektury i Urbanistyki Polskiej Akademii Nauk, Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej w Krakowie, Rady Naukowo-Technicznej ds. Budowy Metra w Krakowie. Odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi, Złotą Odznaką Politechniki Krakowskiej i Złotą Odznaką SARP.



 

Katarzyna Kozień-KorneckaKatarzyna KOZIEŃ-KORNECKA — absolwentka Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej. W 2003 roku otrzymała Stypendium Twórcze Miasta Krakowa w dziedzinie architektury. Od 1996 współwłaścicielka pracowni architektonicznej Kozień Architekci. Od 2006 roku należy do Małopolskiej Okręgowej Izby Architektów. Członkini Stowarzyszenia Architektów Polskich. Wielokrotnie jako członkini Kolegium Sędziów Konkursowych SARP pełniła funkcję sędziego i sędziego referenta w konkursach architektonicznych.
 


 
Wojciech Fudala: Panie Marku, jak wyglądały początki Pana drogi zawodowej?

Marek Kozień: Ukończyłem studia w 1966 roku, a zaraz po nich pojawiła się możliwość pozostania na wydziale u mojego promotora, profesora Witolda Korskiego, współtwórcy Opery Łódzkiej, a przy okazji laureata Honorowej Nagrody SARP z 1990 roku. Początkowo byliśmy na rocznym stażu razem z moim kolegą Andrzejem Kadłuczką, dziś profesorem Politechniki Krakowskiej. Później on trafił do profesora Wiktora Zina, ja zaś pozostałem u profesora Korskiego, zaczynając już pracę dydaktyczną.

 
Wojciech Fudala: Pracował Pan wtedy wyłącznie jako dydaktyk?

Marek Kozień: Przez całe życie zawodowe byłem związany z Wydziałem Architektury Politechniki Krakowskiej. Tam zrobiłem doktorat i tam zostałem adiunktem. Pracując jako dydaktyk, człowiek musi jednak szukać swojego miejsca w zawodzie, bo sama dydaktyka nie rozwija architektury jako praktyki. Trzeba znaleźć przestrzeń, w której można ten zawód realnie wykonywać. Z czasem przekonałem się, że projekty można realizować również w ramach wydziału. Brałem udział w wielu konkursach, głównie w zespole profesora Korskiego, w ten sposób stopniowo dojrzewałem jako architekt. Realizowałem też wiele drobnych zleceń, takich jak projekty sklepów, niewielkich punktów usługowych czy małych form architektonicznych. Były to rzeczy pozornie drobne, ale dawały ważną możliwość nauki funkcjonowania wśród wykonawców, zleceniodawców i inwestorów. Była to nauka w dużej mierze rzemieślnicza i zdobywana niejako przy okazji, bo moim podstawowym zajęciem pozostawało kształcenie studentów.

Muzeum Ruchu Harcerskiego przy Forcie nr 52 „Łapianka”, Kraków, projekt konkursowy (III nagroda): 2011

Muzeum Ruchu Harcerskiego przy Forcie nr 52 „Łapianka”, Kraków, projekt konkursowy (III nagroda): 2011

© Kozień Architekci

 
Wojciech Fudala: Co dała Panu bliska współpraca z profesorem Korskim?

Marek Kozień: Był to człowiek o niezwykle szerokich zainteresowaniach. Zajmował się nie tylko architekturą, lecz także rzeźbą i medalierstwem. Gdy zaczynałem u niego pracę, kończył realizację Teatru Wielkiego w Łodzi, projektowanego wspólnie ze swoim ojcem Józefem Korskim. Ja, świeżo po dyplomie, byłem kimś w rodzaju jego towarzysza. Jeździłem z nim na budowy, uczestniczyłem w nadzorach i pomagałem technicznie. Dzięki temu mogłem obserwować cały cykl projektowy, uczyć się, na czym on polega i jak się dochodzi do celu. Z perspektywy lat uważam, że było to dla mnie uzupełnienie studiów i doskonałe wprowadzenie w zawód.

 
Wojciech Fudala: Czy ojciec w jakiś sposób wpływał na Panie w kwestii wyboru zawodu?

Magdalena Kozień-Woźniak: Zawsze traktowałyśmy tę decyzję jako naszą autonomiczną. Nigdy nie było żadnych namów, sugestii ani zachęt ze strony rodziców, za to istniała bardzo naturalna zachęta wynikająca z codziennego życia. Od dziecka miałyśmy kontakt z różnymi zleceniami, które tata, już jako dojrzały architekt, realizował w zespołach z Janem Rączym, Wiesławem Glosem i wspomnianym profesorem Korskim. Choć działali wtedy w ramach Pracowni Sztuk Plastycznych, w rzeczywistości praca odbywała się w domu.

Marek Kozień: Trzeba pamiętać, że w latach 70. model pracy był zupełnie inny niż dziś. Wszystko odbywało się w prywatnych, niewielkich pracowniach, a my taką pracownię mieliśmy w mieszkaniu. Na dole były pokoje, w których mieszkaliśmy my i dzieci, wyżej znajdowała się pracownia, w której siedziało się i pracowało od wczesnych godzin popołudniowych do późnej nocy, czasem do ostatniego tramwaju jadącego do centrum. Rysowaliśmy oczywiście w warunkach dalekich od sterylnych. W głównym punkcie stały stoły kreślarskie, a obok siedziały dzieci i obserwowały wszystko z boku.

Magdalena Kozień-Woźniak: Dom był w pewnym sensie połączony z pracownią, więc można powiedzieć, że się w niej wychowaliśmy.

Nowy Teatr, Warszawa, projekt konkursowy (I nagroda): 2009

Nowy Teatr, Warszawa, projekt konkursowy (I nagroda): 2009

© Kozień Architekci

 
Wojciech Fudala: To zatem naturalne, że postanowiły Panie podążać drogą ojca.

Magdalena Kozień-Woźniak: Miłość do świata architektury zakorzeniła się w nas bardzo głęboko. W domu było mnóstwo książek, albumów, literatury. Oglądałyśmy je, dużo czytałyśmy. Ja szczególnie interesowałam się archeologią.

Marek Kozień: Dodam jeszcze, że zawsze był to dom przyjazny dzieciom. Nie zabraniało się tu rysowania, nawet po ścianach.

Magdalena Kozień-Woźniak: Dzisiaj, gdy na to patrzę, trudno mi sobie wyobrazić, że można było rysować po ścianach i że wszystko to było tak naturalne.

Marek Kozień: Dopiero w drugiej połowie lat 80. pojawiła się możliwość założenia autorskiej pracowni pod nazwą Akademicka Pracownia Architektury. Tworzył ją niezależny zespół architektów, ze mną jako generalnym projektantem, z Janem Rączym i Ryszardem Aleksandrowiczem, który zajmował się zarządzaniem administracyjnym. W ramach tego zespołu realizowaliśmy projekt opery w Krakowie, która miała powstać przy rondzie Grunwaldzkim, w miejscu gdzie dziś stoi Centrum Kongresowe ICR. Projekt był już bardzo zaawansowany, a pod koniec lat 80. weszliśmy nawet na teren budowy, zaczynając przygotowania do realizacji. Nagle przyszedł jednak kryzys towarzyszący zmianom ustrojowym i projekt upadł, mimo że był niemal gotowy do realizacji. Do potrzeb Akademickiej Pracowni Architektury wynajęliśmy już specjalną, dużą pracownię. Domowe biuro nie było już wtedy tak intensywnie wykorzystywane, ale zawsze istniało.

Centrum Obsługi Odwiedzających Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau, Oświęcim, projekt konkursowy (I nagroda): 2010

Centrum Obsługi Odwiedzających Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau, Oświęcim, projekt konkursowy (I nagroda): 2010

© Kozień Architekci

 
Wojciech Fudala
: Państwa autorska
pracownia Kozień Architekci powstała w 1996 roku. Jak do tego doszło?

Magdalena Kozień-Woźniak: Gdy wraz z Kasią wchodziłyśmy w zawód, będąc jeszcze na studiach, wspólnie z ojcem startowałyśmy w konkursach. Pierwszym konkursem było Radio Kraków, w którym dostałyśmy wyróżnienie. Pomyślałyśmy wtedy: „Skoro teraz się udało, to może spróbujmy jeszcze raz?”. Kolejny był konkurs na Radio Koszalin — wygraliśmy go. A skoro wygraliśmy, to trzeba było założyć firmę i realizować projekt. Radio Koszalin stało się naszym pierwszym poważnym zleceniem.

Katarzyna Kozień-Kornecka: W tym czasie Akademicka Pracownia Architektury ojca nadal funkcjonowała. Mimo że temat opery przestał istnieć, realizowane były kolejne duże prace, na przykład projekt rewaloryzacji Teatru Słowackiego. My z Magdą założyłyśmy w 1996 roku własną firmę jako zupełnie niezależną działalność. W tym czasie działały zatem równolegle dwie pracownie — Kozień Architekci i Akademicka Pracownia Architektury. W pewnym momencie poprosiłyśmy jednak tatę, żeby pracował z nami, a nie z tamtym zespołem. W ten sposób firma wróciła do mieszkania.

Magdalena Kozień-Woźniak: Czasem się zastanawiam, co by było, gdybyśmy nie wygrali wtedy tego konkursu. Wszystko mogło się potoczyć zupełnie inaczej. Być może pracowałybyśmy w Akademickiej Pracowni Architektury razem z ojcem, a może w ogóle nie pracowalibyśmy razem. Może pojechałybyśmy w świat?

Teatr Muzyczny Capitol, Wrocław, projekt konkursowy (I nagroda): 2005

Teatr Muzyczny Capitol, Wrocław, projekt konkursowy (I nagroda): 2005

ot.: Bartosz Makowski

 
Wojciech Fudala: Realizacje ukoronowane Honorową Nagrodą SARP udowadniają, że było warto. A czy w pracy projektowej zawsze dobrze dogadywały się Panie z ojcem? Nie było konfliktu pokoleń?

Katarzyna Kozień-Kornecka: Byłyśmy młode, ale rozumiałyśmy, jak bardzo jest nam potrzebne jego doświadczenie. Obie byłyśmy wtedy tuż po studiach i bez jego wsparcia nie byłybyśmy w stanie realizować budynków. Bardzo potrzebowałyśmy doświadczenia i inspiracji, a ojciec jako dydaktyk fascynował się myśleniem młodych ludzi i chciał nas po prostu nauczyć zawodu. Takie połączenie sił okazało się bardzo cenne.

Magdalena Kozień-Woźniak: Nie było tu konfliktu w sensie rodzinnym. Jeśli pojawiał się bunt, to wyłącznie twórczy, międzypokoleniowy, a więc bunt różnych postaw projektowych.

Katarzyna Kozień-Kornecka: Był to wzajemny bunt twórczy. Czasem my się buntowałyśmy, czasem tata. Często tak bywa, kiedy młode twórcze myślenie zderza się z doświadczeniem, jednak właśnie to budowało jakość projektów.

Galeria Sztuki Współczesnej przy MCK „Sokół”, nowy Sącz, realizacja: 2010

Galeria Sztuki Współczesnej przy MCK „Sokół”, nowy Sącz, realizacja: 2010

© Kozień Architekci

 
Wojciech Fudala: W jaki sposób zdobywają Państwo zlecenia?

Magdalena Kozień-Woźniak: W zasadzie wszystkie nasze większe realizacje, takie jak Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej w Przemyślu, Centrum Obsługi Odwiedzających Auschwitz-Birkenau czy rozbudowa Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu są wynikiem konkursów.

 
Wojciech Fudala: Czy dziś konkursy są nadal dobrą ścieżką kariery dla młodych architektów? Warto w nich startować?

Marek Kozień: Mogę powiedzieć, że jestem wychowany na konkursach, bo jako młodzi pracownicy dydaktyczni nie mieliśmy innej szansy zaistnienia na rynku. W ramach Pracowni Sztuk Plastycznych mieliśmy dostęp wyłącznie do niewielkich zleceń; konkursy dawały szansę, by wreszcie zacząć projektować coś pełnowymiarowego.

Magdalena Kozień-Woźniak: Zawód wymaga lat nauki i zdobywania doświadczenia. Można to robić na różne sposoby, a jednym z nich jest właśnie startowanie w konkursach. Równie wartościowa jest praktyka w pracowniach, a także podróże. My nie mieliśmy możliwości jeżdżenia po świecie czy pracy w zagranicznych biurach. Dzisiaj młody architekt ma pod tym względem ogromną przewagę względem swoich starszych kolegów. Niezmienne jest jednak to, że ten zawód wymaga cierpliwości.

 
Wojciech Fudala: Przejdźmy teraz do Państwa projektów. Pracownia Kozień Architekci znana jest z bardzo rozpoznawalnego stylu. Lubią Państwo grę formą, budynki są bardzo geometryczne, a jako materiał wykończeniowy często stosują Państwo kamień. Czy ta „rozpoznawalność” jest zamierzona?

Magdalena Kozień-Woźniak: Nazwałabym to czymś w rodzaju „postawy twórczej”. Myślę, że to wszystko zaczęło się już przy projekcie Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej. To pierwszy projekt o takim charakterze, wspomniane wcześniej Radio Koszalin było jednak projektowane według innych zasad.

Katarzyna Kozień-Kornecka: To „bawienie się formą” i składanie brył zaczęło się właśnie przy Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej, które było projektowane na makiecie. Kolejne realizacje wyrastały z potrzeby zgłębiania geometrii i wyrażania poprzez nią idei i myśli.

Marek Kozień: Trzeba jednak podkreślić, że nasze projekty zawsze charakteryzowały się też bardzo dobrym rozwiązaniem funkcjonalnym. Przy okazji wygranych konkursów często spotykaliśmy się z opiniami jury, że nie wygraliśmy jedynie atrakcyjną formą, ale dlatego, że projekty były niezwykle spójne. Miały bardzo silny wyraz architektoniczny, a jednocześnie ogromną dyscyplinę przestrzenno-funkcjonalną. To układ przestrzenny stawał się zawsze impulsem do budowania formy.

rozbudowa Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej, Wrocław, projekt konkursowy (I nagroda): 2007

rozbudowa Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej, Wrocław, projekt konkursowy (I nagroda): 2007

© Kozień Architekci

Magdalena Kozień-Woźniak: U nas te dwie rzeczy były zawsze opracowywane równolegle. Pewne układy przestrzenno-funkcjonalne kreowały wytyczne dla formy, a później ta forma stawała się narzędziem dalszego kształtowania przestrzeni. Uważamy, że funkcja nie jest tylko dwuwymiarową wytyczną. To także relacje, powiązania, wysokości i sekwencje przestrzenne. Najczęściej projektujemy budynki użyteczności publicznej, a one dają ogromne możliwości złożonego operowania formą, by budować relacje funkcjonalno-przestrzenne.

Katarzyna Kozień-Kornecka: Wiele naszych projektów to również przebudowy i rozbudowy istniejących obiektów. W przypadku Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu kształtowanie formy nie polegało na rzeźbieniu bryły od podstaw, raczej na „otoczeniu” istniejącej formy pasmem nowej architektury.

Magdalena Kozień-Woźniak: Budynek BWA w Nowym Sączu powstawał z kolei w ścisłym centrum miasta. Ta interwencja była bardzo radykalna formalnie, a jednocześnie była świadomą odpowiedzią na kontekst. Mimo swojej abstrakcyjności, wynikała właśnie z uwarunkowań miejsca.

Katarzyna Kozień-Kornecka: Co do kamienia na elewacjach: bardzo często ten kamień miał być pierwotnie betonem. Kończyło się jednak na kamieniu, bo zarówno użytkownicy, jak i wykonawcy woleli kamień.

 
Wojciech Fudala: Mają Państwo biuro w Krakowie, ale wszystkie realizacje powstały poza tym miastem. Z czego to wynika?

Magdalena Kozień-Woźniak: To proste. Nie wygraliśmy w Krakowie żadnego konkursu, choć w kilku startowaliśmy. Zdobyliśmy III nagrodę w konkursie na Centrum Konferencyjno-Kongresowe ICE, a także III nagrodę w konkursie na Centrum Muzyki przy Błoniach. Nigdy nie udało się jednak niczego zrealizować. Trzeba też przyznać, że wybieraliśmy takie tematy, które nam odpowiadały, czyli obiekty kultury. Nie są to budynki, które stawia się na każdym rogu, dlatego szukaliśmy tam, gdzie pojawiały się interesujące dla nas tematy, niezależnie od lokalizacji.

Centrum Kongresowe, Kraków, projekt konkursowy (III nagroda): 2007

Centrum Kongresowe, Kraków, projekt konkursowy (III nagroda): 2007

© Kozień Architekci

Katarzyna Kozień-Kornecka: Mieliśmy sporo szczęścia, że zaczynaliśmy od obiektów naprawdę interesujących, które z dzisiejszej perspektywy mogą się wydawać bardzo rozbudowane. Kiedy zaczynaliśmy pracę, wszystko bazowało na wiedzy ojca zdobytej przy projektowaniu opery. Dzięki temu oraz dzięki wieloletniej współpracy z profesorem Korskim miał ogromne doświadczenie związane z architekturą teatralną w zakresie akustyki, znajomości relacji pomiędzy strefą widza a zapleczem, świadomości istnienia określonych elementów i ich wzajemnych zależności. To, że dziś zajmujemy się taką architekturą, jest rezultatem wielu lat przekazywanego doświadczenia.

 
Wojciech Fudala: Jak Państwa praca wygląda logistycznie? Czy nadzory autorskie daleko od Krakowa nie odbijają się na czasie wolnym?

Magdalena Kozień-Woźniak: Myślę, że odziedziczyliśmy po starszym pokoleniu specyfikę postrzegania czasu i samej pracy. W okresie przemian ustrojowych bardzo dużo się pracowało i mam czasem refleksję, że my walczyliśmy o wyjście z tamtego systemu właśnie po to, żeby móc pracować inaczej. Dziś mówi się o work life balance, ale to jest w pewnym sensie okupione ciężką pracą w latach 90., pokolenia, które dostało swoją szansę i chciało ją maksymalnie wykorzystać.

Katarzyna Kozień-Kornecka: My pracowaliśmy w soboty i niedziele po dwanaście godzin dziennie. Miałam wyrzuty sumienia, kiedy w niedzielę nie byłam w pracy. Byliśmy pracoholikami, ale pracoholikami z pasji. Do pracy szliśmy z entuzjazmem. Pewnie dlatego dalekie dojazdy w ogóle nam dziś nie przeszkadzają.

Marek Kozień: Kiedy realizowaliśmy Radio Koszalin, jeździliśmy na budowę we trójkę. Każdy prowadził po kilka godzin, a dojazd zajmował mnóstwo czasu, bo pod koniec lat 90. nie było jeszcze takich dróg jak dziś. Czasem w ciągu doby jechaliśmy do Koszalina, byliśmy na nadzorze i wracaliśmy do Krakowa.

Katarzyna Kozień-Kornecka: Dziś jeździmy do Filharmonii w Bydgoszczy. Podobnie jak w przypadku Przemyśla, dojazd tam zajmuje sześć godzin w jedną stronę. Wstajemy o piątej rano, jedziemy na nadzór i wracamy. Tak to wygląda.

Filharmonia Pomorska im. Ignacego Paderewskiego, Bydgoszcz, projekt konkursowy (I nagroda): 2019

Filharmonia Pomorska im. Ignacego Paderewskiego, Bydgoszcz, projekt konkursowy (I nagroda): 2019

© Kozień Architekci

 
Wojciech Fudala: Poza doświadczeniem praktycznym są Państwo też związani z dydaktyką. Gdyby mieli Państwo wskazać jedną rzecz, którą studenci architektury powinni wynieść z zajęć z Państwem, co by to było?

Magdalena Kozień-Woźniak: To bardzo trudne pytanie, jeśli mam odpowiedzieć szczerze, to przede wszystkim oczekuję od studentów kreatywnego myślenia. Wbrew pozorom wcale nie jest oczywiste, bo młodzi ludzie po liceum mają problem z otwarciem umysłu i z wiarą w siebie.

Marek Kozień: Studiowanie architektury nie polega na tym, żeby tylko czegoś się dowiedzieć albo nauczyć rysować. Istotą jest nauczenie się korzystania z własnej inwencji twórczej. Studenci zdobywają wiedzę projektową po to, żeby móc ją twórczo i innowacyjnie wykorzystywać.

Magdalena Kozień-Woźniak: Dzisiejsze kryzysy klimatyczne, migracyjne, wojna czy pandemia jeszcze mocniej uświadomiły nam, jak bardzo potrzebne jest kreatywne myślenie. Świat się zmienia, podobnie potrzeby. Utrwalone typy architektoniczne przestają wystarczać. Do tego dochodzi technologia wraz ze sztuczną inteligencją. Nagle okazało się, że biurowce są w dużej mierze zbędne, bo można pracować z domu. Jeśli wracamy do biur, to po to, żeby się spotkać i napić kawy, a nie pracować. Dlatego potrzebujemy architektów, którzy rozumieją, że każdy z nich jest szczególny i że jako architekt będzie tworzył w odpowiedzi na zmieniający się świat.

Ogród XXI wieku w Muzeum Łazienki Królewskie, Warszawa, projekt konkursowy (wyróżnienie): 2013

Ogród XXI wieku w Muzeum Łazienki Królewskie, Warszawa, projekt konkursowy (wyróżnienie): 2013

© Kozień Architekci

Katarzyna Kozień-Kornecka: Nasz projekt Centrum Obsługi Odwiedzających w Oświęcimiu wygląda właśnie tak, dlatego że powstał w bardzo konkretnym kontekście przestrzennym i historycznym. To jest świadomość miejsca, a ono jest trudne i smutne.

Magdalena Kozień-Woźniak: Studenci uczą się, jak poznawać miejsca. Architektura zawsze jest kontekstowa, musi odpowiadać miejscu, przeznaczeniu i charakterowi otoczenia.

Marek Kozień: Każde miasto jest inne i każde miejsce jest inne. Każdy użytkownik jest inny, ma inne potrzeby i cele. To wszystko się nakłada i wymaga od architekta umiejętności rozumienia tych różnic i reagowania na nie. Gdyby nie było kontekstu, studia architektoniczne byłyby niepotrzebne. Wystarczyłoby zrobić jeden zestaw projektów i „opieczętować” nimi całą Polskę. Kluczowy jest kontekst: historyczny, przestrzenny i kulturowy.

 
Wojciech Fudala: Spotykamy się przy okazji Honorowej Nagrody SARP, więc chciałbym zapytać o samo Stowarzyszenie Architektów Polskich. Są Państwo jego członkami. Kiedy i dlaczego zapisali się Państwo do SARP?

Marek Kozień: Zapisałem się, aby mieć kontakt ze środowiskiem, w którym funkcjonuję. Bez tego człowiek byłby jak samotny
marynarz płynący po wielkim oceanie, który nie bardzo wie, co się wokół niego dzieje. A podstawową rzeczą jest jednak świadomość tego, że żyje się w określonym środowisku, w konkretnym miejscu i w pewnej strefie kulturowej.

Była to też dla mnie kwestia prestiżu. Nie wiem, jak to wygląda dzisiaj, ale wtedy członkostwo w SARP było formą nobilitacji. Wchodząc do SARP, mogłem spotykać ludzi, których wcześniej znałem tylko z nazwisk i realizacji. Architektów, którzy mieli już ogromny dorobek. To był pewnego rodzaju klub, w najlepszym sensie tego słowa.

Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej, Berlin, projekt konkursowy (wyróżnienie): 2012

Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej, Berlin, projekt konkursowy (wyróżnienie): 2012

© Kozień Architekci

Magdalena Kozień-Woźniak: Zawsze byłam społecznikiem. Dla mnie naturalne było bycie w środowisku, poznawanie ludzi, uczestniczenie w życiu zawodowym. Pierwszy impuls był jednak bardzo praktyczny. Profesor Wojciech Buliński, dziekan naszego wydziału, u którego pisałam pracę magisterską i doktorską, był związany z organizacją konkursów. W połowie lat 90. miał być zaangażowany w konkurs na Ambasadę RP w Berlinie. Potrzebny był sekretarz konkursu i naturalnie padło na mnie, bo byłam kimś w rodzaju asystenta profesora „od wszystkiego”. Warunek był jeden: musiałam być członkiem SARP. Zostałam więc zapisana i właściwie od razu rzucona na głęboką wodę. Nagle znalazłam się wśród prezesów, profesorów i najwybitniejszych postaci polskiej architektury.

 
Wojciech Fudala: Jak patrzą Państwo na dzisiejszy SARP i jego funkcjonowanie?

Magdalena Kozień-Woźniak: SARP znalazł się w zupełnie nowej sytuacji, gdy założono Izbę Architektów. Izba ma charakter urzędowy i żeby być architektem, trzeba być jej członkiem. SARP ma zaś charakter bardziej społeczny, środowiskowy, towarzyski. W swojej naturze powinien dbać o jakość architektury i przestrzeni. Funkcjonuje w roli organizacji, która przygotowuje konkursy, opiniuje rozwiązania przestrzenne i zabiera głos w debacie o mieście.

Marek Kozień: Ja patrzę na to z innej perspektywy. Kiedy wchodziłem do zawodu, nie było Izby Architektów. Była Izba Inżynierów skupiająca konstruktorów i budowlańców. SARP był jedyną instytucją, która grupowała architektów. Później nastąpiły zmiany organizacyjne, prawne, administracyjne. I nagle Izba stała się kluczowa z punktu widzenia formalnego, a SARP zaczął być postrzegany jako coś dodatkowego. Nie było już realnej potrzeby przynależności do SARP. Jestem już poza rynkiem, więc być może dziś wygląda to inaczej, ale kiedy kończyłem swoją aktywną współpracę z SARP, wyraźnie było widać, że jego rola została zepchnięta do funkcji koła dyskusyjnego. Można się spotkać i porozmawiać, ale realnego wpływu na przestrzeń już nie ma.

Magdalena Kozień-Woźniak: W dużej mierze odeszły też konkursy. SARP co prawda nadal je organizuje, ale jest też bardzo wiele konkursów prowadzonych poza nim.

Europejskie Centrum Filmowe Camerimage, Toruń, projekt konkursowy (wyróżnienie): 2021

Europejskie Centrum Filmowe Camerimage, Toruń, projekt konkursowy (wyróżnienie): 2021

© Kozień Architekci

Marek Kozień: W „starym” SARP istniała hierarchia, nie administracyjna, lecz naturalna, wynikająca ze świadomości dorobku poszczególnych osób. Były wielkie nazwiska, które nadawały ton, każdy chciał się znaleźć wśród nich. Nie po to, żeby mieć pieczątkę, jak w Izbie, ale żeby należeć do środowiska.

Katarzyna Kozień-Kornecka: I dziś młodzi ludzie pewnie chcieliby być w SARP właśnie z tego powodu — żeby się spotkać z architektami, którzy tworzą architekturę najwyższej jakości. Często jednak te największe nazwiska nie działają aktywnie w strukturach Stowarzyszenia.

 
Wojciech Fudala: Jako dziekana Wydziału Architektury zachęca Pani młodych ludzi, żeby zapisywali się do SARP?

Magdalena Kozień-Woźniak: SARP powinien być taką instytucją, do której chce się należeć, a nie do której trzeba kogoś namawiać. Dziś jednak młodzi stronią od SARP, to logiczne, bo gwarancję funkcjonowania na rynku daje im Izba. To od Izby dostają uprawnienia, dokumenty, pieczątkę, formalną możliwość pracy i realizowania projektów.

Marek Kozień: Pytanie, dlaczego w tym „towarzystwie” nie mieliby się znaleźć młodzi ludzie? Choćby po to, żeby móc rozmawiać. Relacje na uczelni są zupełnie inne. Inaczej rozmawia się z profesorem na zajęciach projektowych, inaczej w relacji promotor–dyplomant, która jest bardzo szczególna, a w SARP relacja jest koleżeńska. Jesteśmy kolegami po fachu, mówimy do siebie na „ty”. To nie jest profesor i student, tylko architekt i architektka. Można zapytać, można wyrazić opinię, także krytyczną, i ta opinia zostanie przyjęta. Chodzi o rozmowę i o dyskusję o architekturze.

Pszczyńskie Centrum Kultury, Pszczyna, realizacja: 2023

Pszczyńskie Centrum Kultury, Pszczyna, realizacja: 2023

fot.: Marcin Czechowicz

Katarzyna Kozień-Kornecka: Warto się też zastanowić, jaką SARP jest dziś alternatywą, na przykład wobec mediów społecznościowych? Odkąd powstała Izba, SARP ma problem z określeniem swojej roli, a dziś doszły jeszcze zupełnie inne wyzwania. W mediach społecznościowych można porozmawiać z kim się chce, jednak w tym cyfrowym świecie jest też mnóstwo chaosu i niepotrzebnych informacji. Może warto mieć miejsce, w którym naprawdę rozmawia się o architekturze? Nawet niekoniecznie ze starszymi, tylko młodzi między sobą. Spotkajmy się, porozmawiajmy, zróbmy coś razem. Może to młodzi powinni przejąć odpowiedzialność za zmiany w SARP, zamiast tylko pytać, co SARP może im dać?

 
Wojciech Fudala: Otrzymali Państwo Honorową Nagrodę SARP, która jest najwyższym wyróżnieniem w polskiej architekturze. Co ta nagroda dla Państwa oznacza?

Magdalena Kozień-Woźniak: Bywało tak, że tę nagrodę dostawali młodzi architekci, którzy już bardzo dużo zrobili, ale bywało też, że otrzymywali ją twórcy dojrzali, jako uhonorowanie całego dorobku. My jesteśmy pomiędzy, choć z perspektywy twórczej bliżej nam jednak do tej drugiej grupy. Nie jesteśmy już młodymi, obiecującymi architektami, jako zespół pracujemy razem od trzydziestu lat. Jest to zatem podsumowanie naszej drogi zawodowej, wieloletniej pracy i twórczości.

Katarzyna Kozień-Kornecka: Nie traktujemy tej nagrody jak „odcinania kuponów”. To nie jest nagroda, do której ustawia się kolejka. To nagroda, która polega wyłącznie na tym, że ktoś zauważa naszą architekturę i mówi: „to jest ważne”. Odbiór po otrzymaniu nagrody był zresztą niezwykły. Dzwoniło do nas mnóstwo osób, nie tylko z SARP, lecz także spoza środowiska. Wielu z nich mówiło, że się z tą nagrodą identyfikuje, że się cieszy. To było chyba najpiękniejsze.

Magdalena Kozień-Woźniak: Honorowa Nagroda SARP to również zobowiązanie do tego, żeby wszystko, co będziemy robić dalej, było tej nagrody godne.

Wadowickie Centrum Kultury, Wadowice, projekt konkursowy (I nagroda): 2025

Wadowickie Centrum Kultury, Wadowice, projekt konkursowy (I nagroda): 2025

© Kozień Architekci

Marek Kozień: Zawsze staraliśmy się tak robić. Startując w konkursie, stajesz w szeregu z innymi architektami, ale to nie znaczy, że rywalizujesz z nimi wprost. Jeżeli ktoś zrobił lepszy projekt, zawsze potrafiliśmy to przyznać. Zdarzało się, że zdejmowałem czapkę z głowy przed tym, kto wygrał. W każdym przypadku mogliśmy jednak powiedzieć, że w danym konkursie zrobiliśmy to, co uważaliśmy za słuszne, i najlepiej, jak potrafiliśmy. Nie ma w tym poczucia bycia gorszym czy lepszym od innych. Zawsze chodzi o to, żeby dawać z siebie tyle, ile w danym momencie jest możliwe.

Wojciech Fudala: Dziękuję za rozmowę.

 
rozmawiał: Wojciech Fudala

Ilustracje udostępnione dzięki uprzejmości pracowni Kozień Architekci.

więcej: A&B 3/2026 – Nowa fala szwajcarska,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B 

Głos został już oddany

okno zamknie się za 5

Robert Konieczny „Architektura to moja pasja totalna — szczerze o pieniądzach i zajeżdżaniu się”
Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Prawdziwie matowa rynna kwadratowa
INSPIRACJE