Tatewik Caturowa to architektka wnętrz, która łączy międzynarodowe doświadczenia z wrażliwością artystyczną i świadomym podejściem do projektowania. Wnętrza są dla niej nie tylko estetyczną oprawą codzienności, ale przestrzenią realnie wpływającą na jakość życia i relacje. Jako ambasadorka marki Kontakt-Simon, producenta osprzętu elektroinstalacyjnego, zwraca dużą uwagę na znaczenie detalu i nowych technologii.
Jak definiuje Pani wnętrza w kontekście współczesnych wyzwań projektowych?
Tatewik Caturowa: Jako architekt wnętrz definiuję przestrzeń znacznie szerzej niż tylko jako estetycznie zaprojektowane otoczenie. W kontekście współczesnych wyzwań funkcjonalnych, estetycznych i społecznych wnętrze staje się realnym narzędziem wpływu na jakość życia, codzienne zachowania oraz relacje między użytkownikami. Żyjemy w niezwykle ciekawym momencie dla architektury wnętrz. Swoją drogę zawodową zaczynałam jeszcze na studiach, około 2010 roku, kiedy projektowanie wnętrz w Polsce dopiero się kształtowało. Rynek był znacznie uboższy, brakowało materiałów, technologii, rozwiązań oświetleniowych i stolarskich, a wybór produktów był bardzo ograniczony. Pojawienie się kuchni z MDF-u w połysku czy późniejsza fala wnętrz loftowych z betonem i surowymi ścianami szybko przeradzały się w masowo powielane schematy. Dawały poczucie bezpieczeństwa, bo były już znane i oswojone, nawet jeśli widziane setki razy. Dziś rola architekta wnętrz jest znacznie szersza. Coraz częściej stajemy się edukatorami, a czasem także prekursorami zmian. Projektujemy wnętrza odważne, kreatywne i autorskie, takie, których przez lata brakowało na polskim rynku. Regularnie uczestniczymy w wystawach i najważniejszych targach branżowych, np. w Mediolanie, skąd przywozimy nowe materiały, meble i idee, które następnie adaptujemy do lokalnego kontekstu i realnych potrzeb użytkowników. Moja odpowiedzialność polega na umiejętnym przełożeniu tych potrzeb na spójną koncepcję przestrzeni. Taką, która działa w codziennym użytkowaniu, a jednocześnie odpowiada na zmieniające się warunki życia, pracy i odpoczynku.
Wnętrza jako język codzienności. Rozmowa z Tatewik Caturowa
© Kontakt-Simon
Jedną z kluczowych ról architekta wnętrz jest dziś również edukowanie inwestorów i pokazywanie im szerokiego wachlarza możliwości, często rozwiązań, o których wcześniej nie słyszeli lub których nie brali pod uwagę. W wymiarze społecznym wnętrza mają realny wpływ na sposób, w jaki ludzie ze sobą funkcjonują. Projektując, zwracam uwagę na inkluzywność, potrzeby różnych grup użytkowników oraz na to, jak przestrzeń kształtuje relacje międzyludzkie. Dobrze zaprojektowane wnętrze powinno sprzyjać integracji i dawać poczucie bezpieczeństwa.
Jakie kierunki rozwoju zawodowego, projektowego lub biznesowego uważa Pani za najistotniejsze w najbliższych latach?
Tatewik Caturowa: Najistotniejszym kierunkiem rozwoju w pracy architekta wnętrz była i pozostaje otwartość na nowe. Na nowe technologie, pomysły, ale także na świeżość spojrzenia, która coraz częściej przychodzi z młodszego pokolenia. Bardzo cenię współpracę z młodymi ludźmi; ich sposób myślenia o świecie, projektowaniu i relacjach wyraźnie różni się od perspektywy pokolenia millenialsów i stanowi dla mnie realne źródło inspiracji. Równie ważna jest dla mnie otwartość na relacje. W codziennej gonitwie staram się świadomie znajdować przestrzeń na rozmowę, spotkanie i uważny kontakt, bo to właśnie one budują jakość współpracy i długofalowe zaufanie. Regularnie inwestuję w kursy, biorę udział w webinarach, uczestniczę w spotkaniach networkingowych, gdzie poznaję innych przedsiębiorców. To właśnie oni są często moimi klientami, a jednocześnie osobami, które motywują mnie do dalszego działania i dają cenny feedback: mówią wprost, co jest dla nich ważne we współpracy ze mną. Nie trwam w tym, co dobrze znane. Świadomie sięgam po nowe technologie i na co dzień korzystam w pracowni z zaawansowanych narzędzi AI. Inwestuję w nowe oprogramowanie, dbając o to, by być na bieżąco i oferować klientom usługę na poziomie premium. Rynek nieruchomości i budownictwa dynamicznie się zmienia i dzieje się to właśnie teraz. Coraz częściej deweloperzy oferują mieszkania wykończone pod klucz, a klienci indywidualni decydują się na współpracę z architektem nie dlatego, że nie wiedzą, jakie płytki wybrać. Robią to dlatego, że cenią swój czas, który wolą poświęcić rodzinie i życiu prywatnemu, a nie kolejnemu „etatowi” po pracy. Zatrudniając architekta, mają świadomość, że nie muszą znać się na wszystkim. Wolą powierzyć proces profesjonalistom i właśnie w tej roli widzę swoją największą wartość.
Wnętrza jako język codzienności. Rozmowa z Tatewik Caturowa
© Kontakt-Simon
Które aspekty codziennej pracy projektowej uważa Pani za kluczowe dla utrzymania wysokiej jakości realizacji, a które wymagają dziś od architektów największej elastyczności?
Tatewik Caturowa: Utrzymanie wysokiej jakości realizacji zaczyna się od rzetelnej, szerokiej wiedzy, zarówno o materiałach i produktach, jak i o ich właściwościach technicznych oraz możliwościach zastosowania. Architekt wnętrz musi doskonale rozumieć technologie, z których korzysta, aby nie dać się wprowadzić w błąd i nie ulegać pozornym „rozwiązaniom zastępczym”, które w praktyce często oznaczają obniżenie jakości projektu.
Drugim kluczowym aspektem jest konsekwencja w podejmowaniu decyzji, siła woli, upór i wiara we własne kompetencje. Każdy projekt to setki wyborów, których na końcu nikt już nie liczy. Widoczny pozostaje wyłącznie efekt końcowy. Dlatego tak ważne jest, aby nie podważać własnych decyzji i nie sabotować projektu poprzez nadmierne kompromisy. Zmiany podyktowane budżetem, zgoda na zamienniki czy ustępstwa, do których architekci są regularnie namawiani, zawsze wpływają na finalny rezultat. Jeśli projekt ma zachować swoją spójność i jakość, musi być konsekwentnie broniony, tak, aby wnętrze pozostało możliwie najbardziej „nasze”, autorskie.
Największej elastyczności wymaga dziś praca z budżetem. To codzienne balansowanie czy zmieścimy się w założeniach finansowych, jednocześnie spełniając oczekiwania inwestora i dążąc do efektu „wow”. Równie istotna jest umiejętność kompromisu w relacji z klientem oraz szukanie rozwiązań, które będą satysfakcjonujące dla obu stron. Klient nie zawsze odczuwa ten sam zachwyt nad materiałami czy detalami co architekt. Rolą projektanta jest więc świadome balansowanie między gustem inwestora a własnym doświadczeniem i wiedzą.
Zdarzają się również sytuacje, w których po prostu nie da się zmieścić w budżecie bez obniżania jakości. Wtedy kluczowa staje się umiejętność mądrego poszukiwania zamienników. Jednocześnie to właśnie zmiany materiałowe są tym obszarem, w którym staram się ingerować jak najmniej, bo to materiały w największym stopniu definiują charakter i trwałość wnętrza.
Wnętrza jako język codzienności. Rozmowa z Tatewik Caturowa
© Kontakt-Simon
Jak postrzega Pani swoją rolę Ambasadora marki Kontakt-Simon i w jaki sposób doświadczenie projektowe przekłada się na świadomą współpracę z producentem osprzętu elektoinstalacyjnego?
Tatewik Caturowa: Bycie Ambasadorką marki Kontakt-Simon jest dla mnie niezwykle cennym i naturalnym etapem rozwoju zawodowego. Tym bardziej doceniam fakt, że zostałam wybrana jako pierwsza ambasadorka marki z Pomorza. To dla mnie zarówno wyróżnienie, jak i potwierdzenie zaufania, które budowaliśmy przez lata współpracy.
Regularne szkolenia i stały kontakt z marką przełożyły się na bardzo pogłębioną, praktyczną wiedzę, nie tylko o samych kolekcjach, ale przede wszystkim o tym, gdzie, kiedy i jak stosować konkretne rozwiązania. Znam ofertę marki w sposób całościowy, co pozwala mi świadomie dobierać osprzęt do charakteru wnętrza, jego funkcji oraz budżetu inwestora.
Bogactwo kolekcji sprawia, że produkty Kontakt-Simon z powodzeniem wykorzystuję zarówno w realizacjach wysokobudżetowych, we wnętrzach klasycznych, art déco czy modern classic, jak i w projektach o zupełnie innym charakterze. Nie wykluczam ich również przy pracy nad mieszkaniami na wynajem, których rynek w Trójmieście wciąż dynamicznie się rozwija. To pokazuje elastyczność i uniwersalność oferty marki. Co istotne, korzystam z rozwiązań Kontakt-Simon zarówno w przestrzeniach prywatnych, jak i publicznych. Dzięki doświadczeniu projektowemu potrafię przełożyć język produktu na realne potrzeby architektury wnętrz, tak, by gniazdka, łączniki czy systemy smart home Kontakt-Simon były nie tylko estetycznym detalem, ale integralnym elementem dobrze zaprojektowanej, funkcjonalnej przestrzeni.
Wnętrza jako język codzienności. Rozmowa z Tatewik Caturowa
© Kontakt-Simon
Czy i w jaki sposób doświadczenia pozazawodowe wpływają na Pani wrażliwość projektową oraz podejmowane decyzje twórcze?
Tatewik Caturowa: Doświadczenia pozazawodowe mają ogromny wpływ na moją wrażliwość projektową i decyzje. Bogate życie osobiste, liczne podróże, studia w Paryżu oraz praca za granicą, m.in. w Dublinie i na Teneryfie, złożyły się na sumę doświadczeń estetycznych, które dziś przekładam na esencję swoich projektów. Uwielbiam obserwować ludzi i to, jak funkcjonują w przestrzeni. Każdy kraj oferuje inne spojrzenie na świat i inne podejście do przedmiotów oraz otoczenia. Zupełnie odmienne doświadczenia wyniosłam z pracy w Sztokholmie, inne z Francji czy Anglii. Różnice te dotyczą nie tylko estetyki, lecz także świadomości i odpowiedzialności. Szczególnym szacunkiem darzę Szwedów, którzy zanim pozbędą się mebla, zastanawiają się nad jego dalszym losem lub znajdują mu nowy dom. Nie wynika to z ograniczeń finansowych, lecz z troski o środowisko. W Szwecji działają firmy, które jasno komunikują ślad węglowy swoich produktów, coś, co w Polsce wciąż dopiero buduje swoją obecność w społecznej świadomości. Kupując fotel do biura, rzadko zastanawiamy się, w jaki sposób został on zaprojektowany i wyprodukowany, a przecież każdy mebel ma swoją historię. Czuję w tym obszarze wyraźną misję edukowania klientów, tłumaczenia im, skąd biorą się konkretne materiały, różnice jakościowe i cenowe. Niektóre meble są ikonami designu i realną inwestycją w dzieło sztuki, tyle że sztuki użytkowej. Mam poczucie, że w tej kwestii wciąż mamy jako środowisko sporo do nadrobienia.
Wnętrza jako język codzienności. Rozmowa z Tatewik Caturowa
© Kontakt-Simon
Co przesądziło o wyborze zawodu architektki wnętrz oraz czy na Pani drodze zawodowej pojawił się mentor, który miał istotny wpływ na Pani sposób myślenia o projektowaniu i pracy twórczej?
Tatewik Caturowa: Wybór zawodu architektki wnętrz był dla mnie naturalną konsekwencją tego, kim byłam od zawsze. Od dziecka tworzyłam, wymyślałam i majsterkowałam. Na początku była muzyka i gra na skrzypcach, która nauczyła mnie wrażliwości, rytmu i pracy z emocją. Później pojawiła się sztuka, która całkowicie mnie pochłonęła. Jako dziecko potrafiłam kilka razy w roku zmieniać aranżację swojej sypialni, skręcać meble, malować fronty, intuicyjnie traktując przestrzeń jako pole do eksperymentów.
Projektowanie wnętrz odkryłam podczas studiów w Paryżu. Początkowo interesował mnie design transportu i projektowanie samochodów, jednak z czasem zrozumiałam, że najbardziej pociąga mnie możliwość szybkiego zobaczenia efektów swojej pracy oraz bezpośredni kontakt z odbiorcą. Zależało mi na realnym zadowoleniu klientów; spotkaniu twarzą w twarz, rozmowie, emocji, a nie na wynikach ujętych w tabelach Excela czy słupkach sprzedażowych. To przesądziło o zmianie kierunku i wyborze architektury wnętrz.
Gdy pytam siebie o mentorów, muszę uczciwie przyznać, że nie był to jeden konkretny człowiek. Studiując sztukę i historię architektury, regularnie trafiałam na twórców, którzy mnie fascynowali, przede wszystkim dlatego, że szli pod prąd swoich czasów. Tak jak Antoni Gaudí, którego odwaga i wizjonerstwo do dziś robią na mnie ogromne wrażenie. Zachwycała mnie także wizja Oscara Niemeyera. Stworzenie Brasílii, nowoczesnej stolicy pośrodku dżungli, było dla mnie dowodem, że architektura może zmieniać skalę myślenia o świecie. Z kolei twórczość Tadao Andō nauczyła mnie, że prostota i cisza formy mogą być równie poruszające jak monumentalne gesty. A projekty Santiago Calatrava uświadomiły, że to, co na budowie często słyszy się jako „nie da się”, bywa jednak możliwe.
Wnętrza jako język codzienności. Rozmowa z Tatewik Caturowa
W świecie wnętrz przez długi czas ogromną inspiracją była dla mnie India Mahdavi, za odwagę, nietuzinkowe myślenie i mistrzowską pracę z kolorem. Później Philippe Starck i jego twórczy humor, narracja i lekkość. Fascynowały mnie również formy projektowane przez Karima Rashida,, sensualne i wyprzedzające swoje czasy. Ważnym punktem odniesienia stała się także Kelly Wearstler i jej bezkompromisowe podejście do formy oraz materiału.
Poza samymi wnętrzami ogromnie cenię twórców designu przemysłowego, szczególnie w obszarze oświetlenia. Projekty Ronana i Erwana Bouroullec, a także subtelna, intelektualna twórczość Michaela Anastassiadesa,zwłaszcza jego realizacje dla Flos, pokazują mi, jak ogromną rolę w projektowaniu odgrywa detal, proporcja i światło.To wszystko sprawia, że moje myślenie o projektowaniu nie opiera się na jednym autorytecie, lecz obserwacji wielu twórców, epok i postaw. I właśnie ta różnorodność jest dla mnie największą wartością.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Kontakt-Simon oraz twórczością Tatewik Caturowa.
Więcej informacji na stronie firmy Kontakt-Simon w portalu A&B.










































