Zobacz w portalu A&B
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

„Nawet nudny rok nie może się obejść bez skandali”

Anna Cymer
25 lutego '26

Hity i kity 2025 roku

W dość burzliwych czasach, w jakich przyszło nam żyć, stwierdzenie, że mijający rok niczym wyjątkowym się nie wyróżnił, brzmi jak błogosławieństwo.

Dramaty dzieją się wciąż blisko i daleko od naszych granic, zagrożenia nie zniknęły, a napięcia rosną, w 2025 roku w Polsce nie przybrały jednak materialnej formy. Podobnie przeciętny jest także architektoniczny dorobek roku — bez wielkich wydarzeń, które rozgrzewały dyskusje, bez spektakularnych sukcesów ani wielkich klęsk. I całe szczęście! Wolność od wielkich emocji jest darem w naszych czasach. A skoro w 2025 roku trudno było o wielkie wzloty i upadki, może by tak spojrzeć na architekturę z perspektywy tego, dla kogo ona jest — człowieka?

głowa: zmysłowa przestrzeń nauki

W 2025 roku powstał w Polsce budynek, którego piękno nie sprowadza się tylko do estetyki, jest znacznie bardziej złożone. Nowa siedziba Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego powstała na terenie stale rozwijającego się kampusu uczelni przy ulicy Banacha. Sam kampus nie jest ciekawym miejscem, dość chaotycznie zabudowany obiektami o różnym kształcie, skali i stylu (najstarszy budynek pochodzi z czasów socrealizmu, są przedstawiciele lat 70., 90. i ostatniej dekady), nie oferuje przyjaznych przestrzeni publicznych czy miejsc sprzyjających rozwijaniu studenckich relacji. I na tym tle wyróżnia się nowy Wydział Psychologii.

Wybrany w konkursie w 2018 roku projekt biura Projekt Praga i Piotra Bujnowskiego (drugą nagrodę w tym konkursie zdobyła propozycja Marka Budzyńskiego) — to budynek, ale i otoczenie: podcienia oraz plac przed wejściem wyposażony w dachy, pergole, zieleń, miejsca do siedzenia, parking rowerowy. A także zielone tarasy na dachu oraz otwarty, ogólnodostępny, jasny, rozległy hol na parterze. Sama bryła nasuwa skojarzenia z akademickimi gmachami wznoszonymi w latach 60. i 70. dla amerykańskich uczelni, prostymi, opartymi o geometryczny rytm, ze względu na wykorzystanie betonu kojarzonymi z nurtem brutalizmu. I tutaj pojawia się beton, ale gładki, o ciepłym odcieniu. Doskonale skomponowano go z powściągliwą i zdyscyplinowaną bryłą,skoncentrowaną wokół otoczonego galeriami atrium; prosty rytm podziałów budowli przełamują wysunięte z pięter balkony i wykusze (kryją się w nich pokoje do indywidualnej pracy).

Uważniejszy widz czy użytkownik znajdzie w budynku mnóstwo oddziałujących na różne zmysły formalnych atrakcji. Od imitującej trójwymiarowość posadzki po fotogeniczną, spiralną klatkę schodową, od zakamarków, w których efektownie łączą się z sobą powierzchnie o różnej fakturze, strukturze, kolorze i temperaturze, po detale w ciepłych odcieniach brązów i pomarańczy. Konsekwentnie zrealizowana budowla sprzyja nauce i współpracy, jest zarazem wysmakowanym dziełem architektury.

ręce: ręczne sterowanie

Nawet nudny rok nie może się obejść bez skandali, bo tak wypada nazwać konkurs na projekt publicznego gmachu Biblioteki Nowej w Rzeszowie. Po ogłoszeniu wyników okazało się, że nagrodzony projekt Kengo Kumy i TKHolding został wybrany bez poszanowania dobrych praktyk i transparentności działania sądu konkursowego.

Rzeszowskie kontrowersje to drobiazg w porównaniu z ręcznym sterowaniem konkursem na stanowisko dyrektorskie w Muzeum Literatury w Warszawie, ale jak zwykle przy takiej okazji najbardziej traci architektura: kontrowersje związane z działaniami urzędników przyćmiły debatę o architekturze budowli, która ma się stać ważnym punktem na mapie Rzeszowa.

2025 rok był pechowy także dla innej procedury konkursowej. Banalny błąd w regulaminie konkursu także w tym roku doprowadził do unieważnienia wyboru nowego dyrektora/dyrektorki Narodowego Instytutu Architektury i Urbanistyki, której to instytucji, po ośmiu latach istnienia z całą pewnością przydałaby się odświeżająca reforma.

serce: stary nowy symbol

Liczący sobie ponad siedem dekad Pałac Kultury i Nauki (PKiN) nadal budzi emocje. Dla wielu od dawna stanowi najważniejszy symbol stolicy, inni wciąż marzą o jego zburzeniu. Wiele skrajnych opinii na jego temat pojawiało się w przestrzeni publicznej wraz z otwarciem u jego stóp gmachu Muzeum Sztuki Nowoczesnej i powstaniem publicznego Placu Centralnego, jeszcze więcej, gdy Marszałkowską na osi socrealistycznego wieżowca przecięło szerokie przejście dla pieszych, lepiej otwierające perspektywę widokową na Pałac od strony Traktu Królewskiego. Wydaje się, że w tym roku PKiN wreszcie niepodważalnie został uznany ikonicznym obiektem miasta. W opracowywanym właśnie dla Warszawy planie ogólnym, najważniejszym dokumencie planistycznym, ostatecznie zrezygnowano z obowiązującej od wczesnych lat 90. koncepcji obudowania, czyli zasłonięcia Pałacu wieżowcami. W tej chwili w bezpośrednim sąsiedztwie PKiN planowana jest raczej niska zabudowa. W ten sposób ukonstytuowano dominację najbardziej rozpoznawalnego wysokościowca nad centrum Warszawy.

brzuch: wszystko na sprzedaż

Pełne brzuchy inwestorów, właścicieli, deweloperów są ważniejsze od dobra wspólnego — to nienowa teza, którą rozumie każdy, kto mieszka w Polsce i obserwuje zarówno sposób zabudowywania miast, jak i ochronę architektonicznego dziedzictwa. Dawna siedziba Miastoprojektu Kraków, budynek ciekawy architektonicznie, ważny także jako miejsce rodzenia się najważniejszych powojennych koncepcji rozwoju miasta, w 2025 roku stał się ofiarą tego zjawiska. Okazało się, że Kraków w mniemaniu jego urzędników jest wciąż prowincjonalną osadą, która musi budować swoją wartość i sławę na plecach znanych postaci. Słynny aktor firmujący swoją twarzą komercyjną hotelową inwestycję wystarczył, aby pozwolono na daleko idącą przebudowę biurowca Miastoprojektu (z „wypatroszonego” budynku została tylko fasada, niepewny jest los modernistycznej willi obok). Głosy obrońców architektonicznego dziedzictwa miasta kontrowano potrzebą ściągania głośnych nazwisk i rozwijania „zaściankowego” miasta. Podobne sytuacje powtarzają się w Polsce na każdym kroku, można wyliczyć dziesiątki ważnych dla dziejów architektury budowli, które zniknęły, by ustąpić miejsca bardziej dochodowym dla ich właścicieli inwestycjom.

nogi: chodzić czy jeździć, oto jest pytanie

Jane Jacobs i Jan Gehl o wartości miasta przyjaznego pieszym pisali już dziesiątki lat temu. Tezy te, których słuszność udowodniono w niezliczonych metropoliach świata, w Polsce wciąż przyjmują się z wielkimi oporami. Spektakularnym tego dowodem z ostatnich miesięcy jest Opole. Tam, w jednej z najbardziej ruchliwych części centrum, właśnie zlikwidowano przejścia dla pieszych. Odpowiedzialni za tę decyzję urzędnicy obwinili pieszych o tworzenie korków — odebranie im prawa do przekraczania jezdni ma upłynnić ruch pojazdów, który uznano za priorytetowy. Nieco więcej szczęścia mają inne miasta: w ostatnich latach i miesiącach w Gdańsku, Krakowie czy Warszawie kładki i przejścia podziemne zastąpiły zebry na powierzchni ziemi.

Decyzje o tym, by czynić miasto bardziej dostępne dla wszystkich jego użytkowników, w tym mających problem z poruszaniem się, starszych, pchających wózki czy ciągnących walizki, wciąż są gestem wielkiej odwagi, wręcz rewolucyjnych zapędów i spotykają się początkowo z wielką krytyką. Likwidacja przejścia podziemnego na osi Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie przez prosamochodowe grona była przedstawiana jako barbarzyński zamach na wolność i swobodę poruszania się (samochodem — bo wolność do chodzenia pieszo w tym kontekście nigdy nie jest wartością). Tymczasem po kilku miesiącach istnienia naziemnego przejścia w godzinach od 7 do 21 korzysta z niego nawet 10 tysięcy osób, w tym setki poruszających się na rowerach. Zwiększenia się korków nie odnotowano.

 
Anna Cymer

więcej: A&B 2/2026 – Edukacja,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B 

Głos został już oddany

Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Prawdziwie matowa rynna kwadratowa
INSPIRACJE