Zobacz w portalu A&B!
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

Odpad czy zasób? Czas na patchworkową jakość architektury!

Ola Kloc
29 kwietnia '26

Kupowanie ubrań z drugiej ręki stało się modne — czy uda się przenieść ten trend również na materiały budowlane? Oczarować postrzeganie ich jak odpadu? Postawić na architektoniczny patchwork i pewną przypadkowość zamiast pozornie idealnych, skończonych form? O estetyce materiałów recyklingowych w architekturze rozmawiamy z prof. Bartoszem Felskim, autorem ankiet badających społeczną akceptację ponownego użycia w architekturze — zachęcamy do wypełnienia obu kwestionariuszy!

Ankieta wariant 1

Ankieta wariant 2

 

prof. Bartosz Felski

prof. Bartosz FELSKI — absolwent Politechniki Gdańskiej. Architekt i certyfikowany audytor śladu węglowego, badacz wpływu architektury na zmiany klimatu. Absolwent programu Climate Change: The Science and Global Impact. Laureat wyróżnienia za innowacyjną pracę badawczą na międzynarodowej konferencji Sustainable Building 2005 w Tokio. Laureat nagrody na V Interdyscyplinarnej Akademickiej Konferencji Ochrony Środowiska w 2020 roku. Jego badania koncentrują się na projektowaniu cyrkularnym, bioklimatycznym i klimaadaptacyjnym, a także na wpływie architektury na zmiany klimatu; jest propagatorem wykorzystania architektury jako narzędzia mitygacji zmian klimatu. Ekspert Komisji Europejskiej z ramienia Europejskiej Agencji Wykonawczej do spraw Klimatu, Infrastruktury i Środowiska i ewaluatorem w Programach Horyzont Europa w kwestiach architektury zrównoważonej i klimaadaptacyjnej. Od kilku lat jest ekspertem Climate Leadership, programu UNEP/GRID-Warszawa. Jeden z recenzentów Specjalnego Raportu Międzyrządowego Panelu do spraw Zmian klimatu IPCC na temat miast i zmian klimatu. W 2025 roku dołączył do grona 950 światowych ambasadorów Climate Interactive — organizacji zajmującej się predykcją scenariuszy klimatycznych z użyciem narzędzi cyfrowych od MIT. Od 2026 roku ambasador Europejskiego Paktu na rzecz Klimatu zainicjowanego przez Komisję Europejską. Jako dydaktyk zajmuje się tematyką architektury klimaadaptacyjnej, gospodarką obiegu zamkniętego w architekturze oraz polityką zrównoważonego rozwoju i w tym zakresie prowadzi zajęcia na SANS. Jest promotorem prac dyplomowych inżynierskich i magisterskich na wydziale architektury. Prywatnie miłośnik architektury wernakularnej i tradycyjnych technologii budowlanych.


 
Ola Kloc
: Czym właściwie jest urban mining?

Bartosz Felski: Urban mining to po prostu wydobycie zasobów. Brzmi jak coś nowego, ale tak naprawdę znamy to od zawsze, tylko w nieco innym wydaniu. Zawsze wydobywaliśmy surowce, które należało przerobić. Różnica polega na tym, że dziś prościej jest je wydobyć z zasobów antropogenicznych, czyli z warstwy przekształconej.

W 2020 roku nastąpiło niechlubne tąpnięcie, po którym masa antropogeniczna Ziemi, czyli masa wszystkich przekształconych elementów, przewyższyła masę naturalną, czyli wszystkie biologiczne komponenty. To pokazuje zarówno skalę zapaści w przekształcaniu surowcowym, jak i pewną możliwość na przyszłość — skoro widzimy, że zasobów antropogenicznych jest tak wiele, to trzeba zacząć z nich umiejętnie korzystać.

 
Ola Kloc
: Jak robić to umiejętnie, skoro jakość tego, co produkujemy, bywa wątpliwa?

Bartosz Felski: Po zmianie ustroju w latach 90. po raz pierwszy poczuliśmy, że nie musimy oszczędzać. Wydawało nam się, że jesteśmy tak bogatym narodem, że teraz możemy tylko konsumować. To był moment, w którym zmieniliśmy optykę.

Zajmuję się badaniami dotyczącymi upcyklingu, czyli bardzo specyficznego rodzaju odzysku albo gospodarki obiegu zamkniętego, mającej na celu wykorzystanie architektury jako narzędzia klimatycznego. Patrząc wstecz upcykling, czyli ponowne wykorzystanie materiału, istniało od zawsze. Spoglądając na stary budynek, od razu widać, który element został do niego wstawiony z innego obiektu. Opłacało się odzyskiwać budynki, bo nakład energetyczny potrzebny do wytwarzania materiałów był duży. Od czasów wprowadzenia maszyny parowej, nakład energetyczny potrzebny na budowanie nowych konstrukcji znacznie się zmniejszył. Zaczęliśmy też budować na coraz krótszy czas — o ile kiedyś śmierć techniczna obiektów następowała dużo szybciej (budynek prędzej spłonął lub zawalił się, niż chcieliśmy go zmieniać), o tyle teraz budynek rozbieramy szybciej, niż materiały technologiczne, z jakich został zrobiony, tracą swoją przydatność. Dobrze byłoby więc zacząć te materiały odzyskiwać, niestety są one tak skonstruowane, że stosunkowo ciężko jest je wydobyć po to, żeby poddać je na przykład recyklingowi. Nie oznacza to jednak, że nie możemy ich użyć ponownie! Możemy to zrobić w innym modelu — upcyklingu albo downcyklingu. Problemem jest jednak reżim technologiczny, brak odpowiednich przepisów, ale też blokada społeczna — z jakiegoś powodu nie mamy oporów przed kupowaniem używanych ubrań albo samochodów, ale stare drzwi czy stare cegły są jakimś synonimem biedy. Musimy zmienić to podejście.

 
Ola Kloc: Stare materiały budowlane czy obiekty mogą być jednak pełne niespodzianek, nie są też dostępne w sklepach budowlanych, łatwiej jest więc wybierać nowe produkty.

Bartosz Felski: To jest nieco inny rodzaj projektowania. Projektując z nowych materiałów, mierzymy się z ceną i jakością, bo często po kilku latach gwarancji rękojmi już zaczyna się coś dziać. Jest to też materiał produkowany taśmowo — cokolwiek kupimy, mamy pewność, że gdzieś znajdzie się dokładnie takie samo mieszkanie, z tymi samymi materiałami. Z drugiej strony mamy projektowanie z suspensem, praca jak dla detektywa. Trzeba umieć zdiagnozować istniejące konstrukcje i materiały, które nie mają przecież certyfikatów, więc nie wiemy do końca, jak działają, czym były pomalowane, czy są bezpieczne. Jest to jednak substancja o niesamowitym pokładzie energetycznym, emocjonalnym, z własną tożsamością.

Robię czasem ze studentami ćwiczenie polegające na odbudowie jakiegoś budynku użyteczności publicznej z materiałów zasobowych, z lokalnego kontekstu, na przykład z rozbiórki starych stodół. Pokazuje to, że architektura może stać się nośnikiem pewnej tożsamości, możemy zobaczyć deski naszego pradziadka wykorzystane w innym budynku, który teraz nam służy w innej funkcji. Te deski nie będą już elementem konstrukcyjnym, czyli mówimy o upcyklingu, one teraz służą jako inny — nowy cykl funkcjonalny.

 
Ola Kloc
: Te materiały trzeba jednak wyszukać, sprawdzić ich przydatność do ponownego użycia. Jak wprowadzić je na rynek w systemowy sposób?

Bartosz Felski: Trzeba mieć świadomość, że to jest materiał bardzo specyficzny. To jak szukanie rudy niklu: trzeba wiedzieć gdzie szukać i co z tym potem zrobić. I mieć świadomość, że jest to zasób skończony — wyprodukować możemy wszystko, ale odzyskać możemy tylko część, powinniśmy więc podchodzić do tych materiałów z pewnym respektem. Zdarzało nam się w kilku inwestycjach mierzyć z niedoborami materiałów, na przykład z pięciu tysięcy ręcznie robionych dachówek udało nam się odzyskać cztery tysiące — jedne się rozpadły, inne były dziurawe — śmierć techniczna dogoniła śmierć moralną.

 
Ola Kloc
: Śmierć moralną?

Bartosz Felski: Śmierć moralna następuje wówczas, gdy budynek nam nie jest już po prostu potrzebny; budynek dłużej nie postoi, więc chcemy odzyskać poszczególne materiały i elementy. Śmierć techniczna oznacza również, że nie wszystko uda się odzyskać, niektóre elementy zaczynają nam się rozpadać w rękach.

Zaczynając pracę nad upcyklingiem, nie braliśmy pod uwagę społecznych aspektów i syndromu „przydasiów”. Kiedy szukaliśmy brakujących dachówek, okazało się, że wystarczyło porozmawiać z mieszkańcami wsi — ktoś kiedyś komuś podebrał, na wszelki wypadek schował, może się kiedyś przyda. Ta historia pokazuje, że są to nieprzewidywalne procesy, przez lata eliminowane z architektury.

Jestem ekspertem Europejskiej Komisji Agencji Wykonawczych ds. Klimatu, Infrastruktury i Środowiska, gdzie oceniamy projekty programu „Horyzont Europa”. W tych naukowych inicjatywach bardzo dużo mówi się już o programowaniu pewnych cech dla materiałów do odzysku w przyszłości oraz tego, jak je lokalizować. Jestem też całym sercem za zupełnie nowym trendem naukowo-projektowym: HBIM, czyli Heritage BIM, polegającym na poszukiwaniu i prognozowaniu tego, jak te istniejące materiały będzie można w przyszłości wkomponować w system BIM-owski, żeby nam nie zniknęły. Bo dziś są to materiały tracone, na przykład cegłę z odzyskiwaną z dziewiętnastowiecznego budynku wystarczy obstukać z zaprawy wapiennej, współcześnie cegły łączy się zaprawą cementową, nie da się ich odzyskać. Musimy więc zacząć myśleć o tym, jak w przyszłości będziemy odzyskiwać te elementy. Firma Lendager wprowadza dosyć innowacyjny sposób wycinania tych elementów, po to, żeby użyć ich ponownie. Widać to na przykład w budynku Resource Rows.

Ze studentami staram się wdrażać mapy recyklingowe — mapujemy miasto pod kątem tego, gdzie znajdują się dane zasoby. Ta informacja może się przydać, gdy któraś dzielnica będzie wymagała przebudowy, dzięki temu będziemy w stanie projektować nowy budynek z użyciem materiałów, które są na miejscu.

Brakuje jednak przepisów, które by na to pozwalały. Teoria Geels”a mówi, że tego typu aktywność dzieje się na trzech poziomach. Najszerszym z nich jest poziom ludzki, nazywany krajobrazem — ludzie muszą wiedzieć, że coś trzeba zrobić. Następnie jest poziom reżimu technologicznego — narzędzia i przepisy, które na to pozwalają, na końcu są nisze, start-upy, które pokazują, jak na bazie tych przepisów można coś zrobić. U nas brakuje tego drugiego poziomu.

 
Ola Kloc: Rozumiem, że potrzebujemy odpowiednich przepisów, ale jakich konkretnie? Jak można byłoby realnie korzystać z tych materiałów już od teraz?

Bartosz Felski: Trochę po partyzancku mówiąc, trzeba umieć wykorzystać dziury w systemie. Na przykład: materiał, który nie wyjedzie poza granicę posesji, nie staje się odpadem. Co prawda nie wolno nam budować z odpadów, ale z materiałów odzyskanych już tak.

Oczywiście brzmi to w teorii prosto, w praktyce jednak mamy wyzwania logistyczne: musimy gdzieś składować te odzyskane materiały, a w miejscu po zburzonym budynku będzie przecież plac budowy.

Tę furtkę mogłyby otworzyć przepisy zdejmujące status odpadu z materiału już na budowie. Przykładem mogą być systemy skandynawskie, które mówią wprost: jeżeli nie możemy wprowadzić tego dobrowolnie, zróbmy to siłą — nie pozwalamy wywozić odpadów budowlanych powyżej jakiejś tam ilości metrów sześciennych z działki budowlanej.

 
Ola Kloc: I co wtedy?

Bartosz Felski: I wtedy mamy zupełnie nową optykę — inwestor wie, że budynek, który nie będzie podlegał recyklingowi, jest dla niego zasobem traconym, bo nic z nim nie zrobi. Jest więc to jasny przekaz dla projektantów: nie budujmy w ten sposób, budujmy od razu tak, żeby można było w przyszłości ten budynek odzyskać, albo utrzymać go w sposób cyrkularny. Nie twórzmy budynków, które będą miały połączenia chemiczne, których się nie da tak łatwo pozbyć, twórzmy budynki skręcane, których nie burzymy, ale dekompletujemy albo rozkręcamy.

To też pokazuje, że materiały budowlane staną się bardzo dużym problemem, jeżeli nie będą miały zdiagnozowanego scenariusza na przyszłość. Skoro nie wiemy, co zrobić w przyszłości z tym betonem albo żelbetem, to lepiej go nie stosujmy.

 
Ola Kloc: Opowiada Pan o tym tak, jakby to było bardzo proste, jak ten przepis o niewywożeniu odpadów budowlanych poza granice działki. Dlaczego u nas to nie działa?

Bartosz Felski: Z jednej strony mamy pewne zaszłości, budujemy praktycznie na granicy posesji, myślę więc, że te przepisy powinny trochę szerzej obejmować istniejącą strukturę. Z drugiej strony jest to trochę działanie ratunkowe — zostawiamy materiały na posesji, ale musimy mieć też proces ich certyfikacji, technologię, która pozwalałaby je przerabiać na budowie. Z trzeciej strony są też sytuacje, w których nie zawsze da się te materiały uratować.

Mamy też prawo lokalne, gminy mogłyby wprowadzić uchwały recyklingowe: na przykład niech wszystkie budynki publiczne albo budynki w centrum mają wbudowane elementy z drugiego obiegu. Może wówczas trzeba byłoby zrobić coś na wzór gminnych PSZOK-ów dla materiałów do ponownego użycia. Tak działa na przykład Aarhus w Danii — miasto, które ma na elewacjach dachówki, budynki, nawet wieżowce, tworzy się ze skrzynek pocztowych. I nie jest to wcale jakaś stygmatyzująca zabudowa powstająca na zasadzie emergency, budowana przez osoby w kryzysie bezdomności — tam po prostu buduje się nową, trochę patchworkową jakość architektury.

 
Ola Kloc: Czy my jesteśmy na to gotowi?

Bartosz Felski: To jest inna sprawa, którą próbuję zweryfikować w swoich badaniach — czy udałoby się w naszym myśleniu zdjąć piętno odpadu. Może się okazać, że poza samym problemem technologicznym, który jest do rozwiązania, mamy też problem ludzki, emocjonalny albo estetyczny, który trudno jest skwantyfikować. Ankiety, które przeprowadzam, pozwalają skalibrować mechanizm badania tego, jak estetyka wpływa na architekturę recyklingową, upcykling, czyli ponowne wykorzystanie czy downcykling.

Duńskie przykłady pokazują, że budowa z recyklingu to sprzątanie po naszej poprzedniej inwestycji. Dzięki temu wszyscy chcą pomagać, mapować lokalizację tych materiałów. Odpowiednio „zainfekowani” mieszkańcy są w stanie zmienić swoją optykę.

 
Ola Kloc: Czyli musimy zmienić narrację.

Bartosz Felski: Myślę, że tak. Ludzie muszą zacząć chcieć.

 
Ola Kloc
: Bada pan to jednak na wnętrzu, co wydaje mi się, jest łatwiejsze do zaakceptowania, mówimy wtedy o jego klimacie, stylu. W kwestii architektonicznej jest to większym wyznaniem, czego przykładem może być reakcja na zwycięski projekt dla Muzeum Architektury we Wrocławiu.

Bartosz Felski: Cieszę się, że powiedziała pani, że badam to na wnętrzu — oznacza to, że udało się pozbyć statusu odpadu! Oba budynki pokazywane w ankietach w całości są zbudowane ze „śmieci”. Zostało to zrobione tak, żeby nie emanować estetyką patchworkową, pokazać, że da się zbudować budynek z historycznych materiałów, z odzysku, który dalej będzie po prostu nasz, swojski, wpisany w kontekst. Badam to na budynkach historycznych, ponieważ to one są moim zdaniem przyszłością architektury pod względem neutralności węglowej.

Jeśli chodzi o Muzeum Architektury — moim zdaniem jest to mega fajny projekt i naprawdę nieprzeciętnie mu kibicuję! I rzeczywiście, część mieszkańców jest przeciwna, mówiąc, że po co budować coś ze starych elementów, jeżdżą jednak oglądać na przykład Wawel, który jest przecież tak patchworkowy, że już bardziej się nie da — gdyby ktoś chciał rozpatrywać go pod względem warstw naleciałości historycznych i estetycznych, okazałoby się, że wyszło nam historyczne disco polo.

 
Ola Kloc: Do czego mają przyczynić się prowadzone przez pana badania?

Bartosz Felski: Jest to pilotażowy projekt, który pozwoli oswajać ma ludzi z architekturą patchworku. Ma on pomóc zastanowić się, jak skwantyfikować mechanizm doboru decyzji projektowych.

Tworzę system CARMA (Circular Adaptive Reuse For a Mitigation Based Architecture), autorskie narzędzie badające to, w jaki sposób architekturę cyrkularną można wykorzystać jako narzędzie do mitygacji zmian klimatu — jak budować, żeby wyzerować emisję w architekturze. Jednym z czynników jest dynamicznie zmieniający się klimat. Architektura, która jest stabilna, musi dopasowywać się do nowych scenariuszy, nowych ram funkcjonowania. W modelu, w jakim żyjemy, to dopasowanie będzie się wiązało z emisjami, ponieważ pochodną każdej budowy jest emisja związana z produkcją, z utylizacją starych materiałów i tak dalej. Gdyby więc nauczyć się budować cyrkularnie, z wykorzystaniem tego, co już mamy, bylibyśmy w stanie się dopasować do nowych scenariuszy klimatu, poprzez minimalizację emisji z fazy budowy i wytworzenia materiałów.

W przyszłości może dzięki takiej zmianie optyki uda nam się to rozszerzyć na budowanie miast w trochę inny sposób, a ponowne wykorzystanie pozwoli nam na redukcję emisji. Żeby to się jednak udało, musimy wiedzieć, czy ludzie w ogóle zaakceptują taką architekturę, a nie da się tego inaczej policzyć, jak po prostu rozmawiając z ludźmi i pytając, czy im się to spodoba, stąd też te ankiety — żeby zrozumieć sposób decyzyjny.

Ankieta wariant 1

Ankieta wariant 2

 
Ola Kloc: A czy my właściwie w ogóle mamy wybór? Kwestie gustu mogą być drugorzędne w sytuacji, gdy okaże się, że nie mamy innego wyjścia.

Bartosz Felski: Oboje zdajemy sobie sprawę, że jedziemy w samochodzie, który dojeżdża do zamkniętego szlabanu i że zaraz nadjedzie pociąg. Wiemy, że musimy hamować, ale optyka wielu osób jest inna, oni tego szlabanu jeszcze nie widzą, zastanawiają się, czy po co hamować, a może on w ogóle nie istnieje? 99 procent naukowców zdaje sobie sprawę z tego, że mamy kryzys, ale ta retoryka nie przechodzi do społeczeństwa. Może w związku z tym trzeba podejść do tematu trochę inaczej, zwrócić się do ludzi, zacząć z nimi rozmawiać. Musimy jako społeczność poczuć sprawczość, żeby zacząć pomagać nauce w „posprzątaniu” pewnych klimatycznych bałaganów.

 
Ola Kloc: Budując z tego, co już mamy?

Bartosz Felski: Chętnie ozdabiamy wnętrza obrazem po babci, doceniamy to, że możemy jeść przy tym samym stole, co prababcia, czemu więc nie możemy otwierać tych samych drzwi? Wiem, że współczesna architektura musi być nieprzegadana, mieć rytm, czytelny układ i tak dalej, ale z czasem pojawiają się w niej nieprzewidywalne wątki, nadbudowy, przebudowy, budynek obrasta jakimiś przypadkowymi naroślami i staje się patchworkowy. Może więc powinniśmy zmienić trochę podejście architektów — do tej pory projektowaliśmy w takim modelu, że wszystko da się kupić, najwyżej na pewne elementy trzeba trochę zaczekać. A co się stanie w momencie, gdy zasoby będą na tyle skończone, że nie będzie można wyprodukować starej cegły? Może warto zacząć projektować z uwzględnieniem niedoborów — od razu założyć, że może nie wszystko będzie tak idealne, jak byśmy chcieli, a tę łatę w ścianie trzeba będzie zamurować inną cegłą? Podejść do architektury nie jak do skończonej inwestycji, ale procesu definiowania przestrzeni wokół siebie. Ona nie zawsze musi być gotowa od razu, może z czasem, jak pojawi się jakiś element, to go potem dołożymy; może nie każdy element musi być idealny i dopasowany? Oczywiście nie da się tego zrobić ze strukturą zewnętrzną, nie możemy czekać z oknami, aż pojawią na rynku za dwa lata, ale może sprawdzi się patchwork — dołożymy do czterech okien piąte nieco inne. Wiem, że balansuję na granicy patchworku i kiczu, ale to jest do tej pory jeszcze nierozpoznana przestrzeń w architekturze — może nie musimy projektować pod materiały, które są, może powinniśmy zacząć myśleć o pewnych niedoborach i o tym, jak je programować?

Ola Kloc: Dziękuję za rozmowę.

Ankieta wariant 1

Ankieta wariant 2

 
rozmawiała: Ola Kloc

Głos został już oddany

Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Prawdziwie matowa rynna kwadratowa
INSPIRACJE