computer zapisz w ulubionych

Bycie architektem to… Anna Paszkowska‑Grudziąż i Rafał Grudziąż w cyklu #Zawód architekt

13 maja '20

Co dzisiaj oznacza bycie architektem? Jakie są warunki uprawiania tego zawodu? W cyklu „Zawód architekt” kierujemy te dwa pytania do polskich architektów, a wypowiedzi ilustrujemy niezrealizowanymi projektami biur. W dzisiejszej odsłonie na nasze pytania odpowiedzieli Anna PaszkowskaGrudziążRafał Grudziąż z pracowni 81.WAW.PL.

                              

Anna PaszkowskaGrudziąż i Rafał Grudziąż

1. Co dzisiaj oznacza bycie architektem?

Bycie architektem to zaprojektowanie „prototypu” budynku, który od razu powstaje w formie ostatecznej. Nie da się wybudować najpierw modelu, na którym będzie się pracować (tak jak to jest przy samochodach i meblach). Jest jedno podejście.
Bycie architektem to bycie psychologiem, który potrafi się wsłuchać w życzenia i oczekiwania inwestora.
Bycie architektem to umiejętność współdziałania w zespole ludzi, czy to w pracowni, czy na budowie, czy to w urzędzie.
Bycie architektem to także umiejętność przelania na papier tego, co mamy w głowie, w taki sposób, aby można było to wykonać.
Bycie architektem to znajomość prawa budowlanego i warunków technicznych.
Bycie architektem to praca po godzinach, to wiara w to, że ma to sens.
Bycie architektem to ciągła zmienność, każdy projekt jest inny. Każdy ma inne problemy do rozwiązania.
Bycie architektem to chęć realizacji marzeń inwestorów, dzięki którym otaczająca przestrzeń staje się coraz lepsza.

2. Jakie są warunki uprawiania zawodu architekta?

Ciężkie pytanie, bo dotyka bardzo wielu aspektów. Nie wiadomo, na czym dokładnie się skupić…

Jeżeli spojrzymy na to bardzo ogólnie, to warunki uprawiania zawodu w porównaniu nawet do tego, co było 30 lat temu, są rewelacyjne. Mamy komputery i programy, które wspomagają projektowanie. Czas realizacji dokumentacji projektowej przyspieszył. Prezentację koncepcji w taki sposób, żeby klient zobaczył w 3D „realny” budynek, możemy zrobić praktycznie od ręki. Z drugiej strony mamy masę przepisów, które trzeba wpleść w projekt bez straty dla ostatecznej formy. Z trzeciej strony puchnące tomy opracowań i niezbędnych załączników do projektów, w których czasami nawet urzędnicy się gubią, ale niedługo mamy dużą zmianę w prawie budowlanym. Jest dobrze, z optymizmem patrzymy w przyszłość.


 
Anna PASZKOWSKAGRUDZIĄŻRafał GRUDZIĄŻ

81.WAW.PL

Głos został już oddany

okno zamknie się za 5