Wystawa projektów pracowni Ingarden & Ewý w Krakowie

31 grudnia '19

19 grudnia 2019 roku w Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego odbył się wernisaż wystawy projektów pracowni Ingarden & Ewý — biura architektonicznego o niemal trzydziestoletnim stażu. Na wystawie, którą oglądać można w Krakowskiej Akademii do końca stycznia 2020 roku, prezentowane są zarówno koncepcje architektoniczne, makiety, jak i zdjęcia gotowych realizacji.

Otwierający ekspozycję rektor, Klemens Budzowski, zachęcał studentów do podpatrywania warsztatu architektów i czerpania od nich dobrych wzorców. Krzysztof Ingarden podczas inauguracji wystawy opowiadał o jej dydaktycznym celu oraz o współpracy ze studentami, których stara się przygotować do udziału w konkursach architektonicznych. Jacek Ewý, zapraszając na wystawę, dodał:
„O architekturze nie trzeba dużo mówić, tylko trzeba ją oglądać”.

Przy okazji wystawy, z Krzysztofem Ingardenem, współzałożycielem pracowni Ingarden & Ewý i dziekanem Wydziału Architektury i Sztuk Pięknych, rozmawiały Dobrawa Bies i Ola Kloc.

Ola Kloc: Ponad 20 lat działalności pracowni Ingarden & Ewý…

Krzysztof Ingarden: W 1998 roku założyliśmy pracownię Ingarden & Ewý, wcześniej prowadziliśmy biuro JET Atelier. Naszą historię liczymy od 1989 roku, w którym wygraliśmy konkurs na hotel przy rondzie Mogilskim w Krakowie — a więc 30 lat !

Ola: Jak z takiego dorobku wybrać prace na jedną wystawę? Czy to był trudny wybór?

Krzysztof Ingarden: Tak, zawsze jest trudno wybrać projekty na wystawę. Na przykład pomysłem na wystawę, którą zrobiliśmy ostatnio na zaproszenie galerii GAGA w Małopolskim Ogrodzie Sztuki, było pokazanie tylko projektów niezrealizowanych. Takich prac jest sporo dlatego, że często startujemy w konkursach i szkoda, aby te niezrealizowane projekty, w które włożonych jest dużo serca, duszy i pomysłów, znikały gdzieś w chmurach albo w szufladach. Dlatego nazwaliśmy tę wystawę „Architektoniczna Chmura Ingarden & Ewý”. Ale tu, przy okazji wystawy na uczelni, chcieliśmy pokazać proces prac w zderzeniu pomiędzy architektoniczną koncepcją a realizacją. Sądziłem, że to może zainteresować naszych studentów, którzy za dwa, trzy lata będą sami startować w konkursach. Zawsze przychodzi takie pytanie — czym powinien być konkurs, czym powinna być praca konkursowa, czy jakimś szalonym eksperymentem, czy dobrym rozwiązaniem warsztatowym? Nasze prace wskazują, że to musi być jedno i drugie. Jeżeli udaje się stworzyć jakieś odlotowe kompozycje, abstrakcje — to świetnie, natomiast jeżeli nie uzupełnisz ich swoją wiedzą, warsztatem, namysłem nad kontekstem i popełnisz błędy, to niestety ta praca nie będzie dobra, mimo że zawiera świetne wątki formalne. Tego próbujemy tutaj uczyć naszych studentów, to znaczy — eksperymentuj, jak najbardziej, bo eksperyment jest czymś niezwykle ważnym, tak samo, jak warsztat. Nieprawda, że wszystko zostało już w historii architektury powiedziane, a nawet jeżeli to prawda, to zawsze możesz te same rzeczy ująć i przedstawić w inny sposób, aktualny dla naszych potrzeb. Tak jak poezja, która krąży od stuleci wokół tych samych tematów, potrafi być ciągle nowatorska i poruszająca, tak samo żywa i nowatorska potrafi być architektura, jeśli tylko wyobraźnia architekta potrafi odnaleźć właściwe dla naszego czasu emocje, treści i język.

wystawa projektów pracowni Ingarden & Ewý w Krakowie

fot.: Dobrawa Bies © A&B

Ola: Potrzeba dużo odwagi, żeby tak eksperymentować, ryzykować i przesuwać te granice w konkursowych projektach. Czasem, aby projekt mógł wygrać, architekci wolą zagrać trochę bezpieczniej…

Krzysztof Ingarden: To jest pytanie o cel, który architekt sam sobie musi określić.  Być poszukującym i odważnym eksperymentatorem przy małej szansie realizacji, czy być zachowawczym, choć niewątpliwie dobrym rzemieślnikiem i cieszyć się wieloma zrealizowanymi poprawnymi budynkami?

Dobrawa Bies: Jak połączyć pracę czynnego architekta z pracą naukową?

Krzysztof Ingarden: Zawsze interesowało mnie uczenie, a moja praca na uczelni trwa już 36 lat. Na początku byłem asystentem profesora Tomasza Mańkowskiego na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej potem, na początku lat 2000, też z prof. Mańkowskim, prof. Zofią Nowakowską i dr Piotrem Wróblem założyliśmy nowy wydział przy Krakowskiej Akademii. Uczenie jest dla mnie rzeczą równoległą. Kontakt ze studentami, próba dyskusji, czasami trudnej i wymagającej, to ciekawe doświadczenie dla obu stron.
My — to znaczy kadra nauczająca na naszym Wydziale — jesteśmy jednocześnie praktykującymi architektami z biur, które funkcjonują na rynku. Celowo zapraszamy do uczenia tych architektów, którzy sprawdzili się w konkursach, w realizacjach i mogą bezpośrednio przekazać studentom swój warsztat, czasami ustrzec ich przed niebezpieczeństwami, powiedzieć które drogi są bezpieczniejsze, które są dobre, jak wygląda cały proces projektowania i budowania. Wiedza przekazywana z pierwszej ręki to jest ta cenna wiedza warsztatowa, na której opiera się architektura. Trzeba też oczywiście wyzwalać wyobraźnię przestrzenną i wyobraźnię języka form — świadomość historii i kultury, w jakiej się poruszamy. Studenci muszą czuć przyjemność ćwiczenia swej nieskrępowanej wyobraźni. W końcu, kiedy to można robić, jak nie podczas studiów! Z drugiej strony architektura jest też rzemiosłem i to rzemiosło poznać można tylko w bezpośrednim kontakcie z doświadczonym nauczycielem — mistrzem, artystą i rzemieślnikiem jednocześnie.

wystawa projektów pracowni Ingarden & Ewý w Krakowie

fot.: Dobrawa Bies © A&B

Dobrawa: Jest Pan niewątpliwą inspiracją dla studentów, a czy taki ciągły kontakt z nimi też wpływa na Pański proces projektowy? Czy inspirują Pana pomysły studentów?

Krzysztof Ingarden: Tak, to jest korzyść obopólna, dlatego, że często ze studentami w pewnych projektach posuwamy się celowo dalej, nie stawiamy sobie niektórych barier, wiedząc, że możemy sobie na to pozwolić. Nie stawiamy ograniczeń wyobraźni i dzięki temu czasami powstają rzeczy szalone, na które architekt może nie zawsze wpadnie w swej biurowej rutynie. Testujemy różne sytuacje: jakby wyglądał projekt, gdyby zacząć go od końca, a jak, gdyby rozpocząć od modelowania w samej bryle. Czy uda się potem spiąć funkcje? Robimy tego typu ćwiczenia i eksperymenty ze studentami bardziej zaawansowanymi, np. trzeciego roku. Są pośród nich zdolni studenci, którzy z tymi ćwiczeniami dobrze sobie radzą, choć jest to rzecz bardzo trudna. Ulepić jakąś bryłę czy stworzyć abstrakcyjną formę, a na końcu wpuścić w nią funkcjonalny układ tak, żeby ta funkcja była perfekcyjnie czysta, aby razem z bryłą i formą tworzyła jedność, w taki sposób, żeby wydawało się, że nie można ich już zmienić. Czasem się to udaje, wtedy przynosi radość i satysfakcję dla obu stron. Myślę, że dobrze jest eksperymentować!

Dobrawa i Ola: Dziękujemy za rozmowę!

oprac.: Dobrawa Bies, Ola Kloc

Głos został już oddany

Aluprof Future Builders — „Jak powinno wyglądać budownictwo przyszłości?” — rozmowy z architektami z całego świata
Biblioteka BIM Wiśniowski - bramy, okna, drzwi, ogrodzenia
Konkurs City & Rest - Wspólna Przestrzeń Miasta