Trwające fale upałów, dotkliwe susze oraz rekordowe pożary pustoszące Europę, lekko mówiąc – stawiają pod znakiem zapytania dotychczasowe metody zarządzania przestrzenią.
Pod koniec sierpnia w mediach pojawiły się informacje i zdjęcia pokazujące korzyści płynące z renaturyzacji gruntów. Na terenie historycznej posiadłości w dużej mierze położonej na terenie Parku Narodowego Exmoor, należącej do brytyjskiej organizacji charytatywnej National Trust, przywrócono naturalny bieg rzekom i odtworzono tereny podmokłe. Teren ten pozostał bujny i zielony pomimo pięciu fal upałów, z którymi mieliśmy do czynienia w trakcie tego lata. Otaczające go tereny wiejskie było kontrastowo wręcz brunatne od suszy.
Ben Eardley, kierownik projektu w posiadłości, stwierdził, że to natura dostarcza rozwiązań dla jednych z największych wyzwań, przed jakimi stoi dziś społeczeństwo. Dodał, że w projekcie starali się odwrócić to, czego dokonywano przez pokolenia, czyli osuszania mokradeł, prostowania rzek i odprowadzania wody tak szybko, jak to możliwe. Teraz dzięki ponownemu połączeniu systemów rzecznych z otaczającym terenem i stworzeniu naturalnego systemu chłonnego, tzw. „gąbek” w krajobrazie – uzyskano rozwiązanie, które magazynuje wodę podczas suszy, a w czasie burz i ekstremalnych opadów spowalnia jej spływ, pomagając chronić leżące w dole rzeki wsie przed ryzykiem powodzi. Wszystko dzięki utrzymywaniu mokradeł oraz okolicznych siedlisk.
A zatem do dzieła, róbmy mokradła, przywracajmy rzekom ich naturalny bieg i charakter? Zanim rzucimy się w ślepo w wir tych zmian, warto spojrzeć na temat z szerszej perspektywy.
czy mokradło może spłonąć?
Samo zdziczanie, renaturyzacja (ang. rewilding) to wielkoskalowa odbudowa ekosystemów do stanu, w którym natura jest w stanie zadbać o siebie sama. Dąży do przywrócenia naturalnych procesów oraz – tam, gdzie to właściwe – brakujących gatunków, umożliwiając im tym samym kształtowanie krajobrazu i znajdujących się w nim siedlisk.
Prac bezpośrednio badających przepływ wody przez krajobrazy poddane takim działaniom jest wciąż niewiele. Gemma Harvey, profesora geografii fizycznej na Queen Mary University of London oraz jedna z głównych autorek pracy „Rola renaturalizacji w łagodzeniu ekstremalnych zjawisk hydrologicznych: stan dowodów”, podkreśla znaczenie uwzględniania łącznego wpływu zmieniających się zbiorowisk zwierząt i roślin na obieg wody w krajobrazach poddanych renaturyzacji. Badanie, która współprowadziła wykazało między innymi lukę w analizach dotyczących siedlisk w miejscach charakterystycznych dla roślinności w nizinnych projektach w strefie umiarkowanej. Ogranicza to jej zdaniem pewne prognozy z istniejących opracowań. Harvey zauważa, że proces renaturalizacji napędza wielorakie, wzajemnie oddziałujące na siebie zmiany ekosystemowe w tym samym miejscu i ostrzega, że przyszłe badania muszą brać pod uwagę tę złożoność.
Koszty ekonomiczne powodzi i susz są oczywiście ogromne – każdego roku wymagają znacznych nakładów z budżetu państw (o tym za moment). Od początku 2026 roku w Europie spłonęło prawie 650 tysięcy hektarów gruntów. W tym samym okresie odnotowano 1840 pożarów. „Nowe” rozwiązania, oparte na przyrodzie, a więc dopuszczające ponownego zdziczenia, oferowałyby obiecującą ścieżkę do bardziej opłacalnego radzenia sobie z tymi wyzwaniami. Ale czy natura poradzi sobie sama?
wnioski z Hiszpanii, Włoch i Francji
Jednym z najlepiej udokumentowanych przykładów jest Park Narodowy Doñana w Andaluzji. Pożar, który wybuchł w południowej części tego obszaru 24 maja, objął około 500 hektarów. Na podstawie zdjęć satelitarnych Sentinel-2 z 20 maja, czyli sprzed pożaru, oraz z 27 maja, już po przejściu ognia, wykazano, że pożar nie wszedł na obszar mokradeł. Spalone obszary koncentrowały się głównie wzdłuż zagłębień porośniętych lasami sosnowymi i roślinnością śródziemnomorską. Pożar nie dotarł do terenów bagiennych, gdzie obfite wody powierzchniowe przyczyniły się do spowolnienia jego rozprzestrzeniania. Jednak nie tylko mokradła zatrzymały ścianę ognia.
Wyświetl ten post na Instagramie
Także aktywne wydmy i piaszczyste powierzchnie miały tu ogromną rolę. To one, częściowo wolne od łatwopalnej roślinności, pełniły funkcję naturalnych pasów przeciwpożarowych, pomagając ograniczyć rozprzestrzenianie się pożaru. Warto również dodać, że i warunki pogodowe, a zwłaszcza kierunek wiatru, również odegrały rolę w ograniczeniu ostatecznego zasięgu pożaru.
Doñana jest miejscem szeroko zakrojonych działań na rzecz odtworzenia naturalnych stosunków wodnych i jest to jeden z najważniejszych terenów podmokłych na całym kontynencie europejskim. Hiszpańskie ministerstwo środowiska prowadzi tu między innymi renaturyzację cieków i kanałów, likwidację części sztucznych odwodnień oraz odtwarzanie łączności hydrologicznej dawnych terenów podmokłych. Można zatem stwierdzić, że zachowana lub odtwarzana naturalna retencja wodna jest w Doñanie jednym z elementów krajobrazu, który w czasie pożaru stworzył wyraźną barierę dla ognia.
W Lago Salso, kompleksie mokradeł na terenie Parku Narodowego Gargano, gdzie prowadzone są działania określane przez park jako „ripristino delle zone umide”, czyli odtwarzanie terenów podmokłych, 6 lipca 2026 roku wkroczył pożar. Ogień zniszczył znaczne powierzchnie trzcinowisk. Działania na rzecz renaturalizacji nie wyeliminowały pożaru. W warunkach ekstremalnej suszy również roślinność związana z terenami podmokłymi może stać się paliwem, szczególnie gdy ogień dostanie się do zwartego trzcinowiska. Susza jest zjawiskiem pogłębiającym się, może więc pozbawić wody także tenery z wodą mocno kojarzone. To przywrócenie naturalnego poziomu wód, w tym na mokradłach, zwiększa odporność krajobrazu na ogień.
Wyświetl ten post na Instagramie
W południowo-zachodniej Francji podobną zależność można było obserwować podczas wielkiego pożaru w rejonie Saumos w Gironde. System Copernicus wykorzystywał obrazy satelitarne do mapowania rozprzestrzeniania się ognia i zakresu spalonych terenów. W trakcie akcji gaśniczej okazało się, że jeden z istniejących tam obszarów bagiennych był na tyle wysuszony, że strażacy zdecydowali się go sztucznie nawodnić, aby wykorzystać go jako element obrony przed ogniem. Francuska służba pożarnicza opisała tę operację jako zalanie osuszonego mokradła.
Jest to bardzo obrazowy przykład znaczenia wody dla zachowania odporności krajobrazu, ale nie należy przedstawiać go jako dowodu skutecznie przeprowadzonej renaturyzacji. Przeciwnie, pokazuje on, że mokradło suche, pozbawione odpowiedniej ilości wody może utracić część swojej funkcji ochronnej. Przywrócenie lub utrzymanie warunków hydrologicznych może uczynić je użytecznym elementem ograniczania rozprzestrzeniania się ognia, ale zalanie terenu przez strażaków nie jest renaturalizacją. W tym przypadku warto jednak zwrócić uwagę na szerszy kontekst tego miejsca.
W bezpośrednim sąsiedztwie pożaru wcześniej prowadzono prace mające na celu odtworzenie naturalnych stosunków wodnych, historycznie osuszonego mokradła. Projekt, zakończony w grudniu 2025 roku, zakładał podniesienie poziomu wód gruntowych, przywrócenie retencji i ponowne nawodnienie około 30 hektarów historycznych terenów podmokłych. Jednym z deklarowanych celów przedsięwzięcia było zwiększenie retencji wody w okresie letnim i ograniczenie ryzyka pożarowego właśnie. Można więc mówić o wyraźnej zależności między przywracaniem retencji wodnej w krajobrazie a jego przygotowaniem na pogarszające się warunki pożarowe.
Wyświetl ten post na Instagramie
koszty pożarów w Europie i złożoność problemu
Susza i pożary są problemami marginalnymi ani ograniczającymi się do południa Europy. Według danych Global Wildfire Information System do końca 31. tygodnia 2026 roku w Unii Europejskiej spłonęło o 13 procent więcej powierzchni niż dla średniej z lat 2012–2025. Największe straty odnotowano w Hiszpanii – 38 procent całej unijnej powierzchni objętej pożarami. W przypadku Francji było to ponad trzykrotnie więcej niż wynosiła średnia dla tego kraju z analogicznego okresu lat 2012–2025. Dużą powierzchnię straciły również Włochy, Portugalia i Grecja. Skala tegorocznego kryzysu jest przerażająca, ale pokazuje też konieczną zmianę warunków, dla których projektuje się krajobraz: okresy wysokich temperatur, niedoboru wody i ekstremalnego zagrożenia pożarowego stają się jednym z parametrów, które trzeba uwzględniać w planowaniu środowiska.
Kosztów tych pożarów nie da się zresztą sprowadzić do powierzchni spalonej roślinności. Według profesora Simone Varotto z Henley Business School przy Uniwersytecie w Reading, już na początku sierpnia 2026 roku ekonomiczne koszty tegorocznych pożarów w Europie szacowano na około 3 mld euro. W tej wartości mieszczą się straty w uprawach czy nieruchomościach oraz zakłócenia działalności gospodarczej i turystyki, skutki zdrowotne zadymienia, dodatkowe obciążenia budżetów publicznych oraz potencjalny wzrost kosztów ubezpieczeń. Jak podkreśla Varotto, tegoroczne pożary dotknęły głównie lasów, zarośli, pastwisk i gruntów rolnych, ale w wielu miejscach ogień wkroczył również na obszary zabudowane. Wiemy, że granica między terenami podmiejskimi coraz bardziej wdziera się w krajobraz, a ten jest podatny na pożary.
Wyświetl ten post na Instagramie
Dane nie pozwalają oczywiście sformułować prostego wniosku, że każdy odtworzony teren podmokły będzie odporny na pożar. Wartość renaturyzacji może jednak polegać na zwiększaniu retencji, utrzymywaniu wilgotności gleby i ograniczaniu przesuszenia roślinności, a tym samym na zmianie warunków, w których ogień się (nie)rozprzestrzenia. Można więc mówić o wyraźnej zależności między przywracaniem retencji wodnej w krajobrazie a jego przygotowaniem na pogarszające się warunki pożarowe.
Nie oznacza to jednak, że można sprowadzić renaturyzację do jednego parametru – wody. Odtworzenie naturalnych procesów uruchamia całą sekwencję wzajemnie powiązanych zmian: zmienia się poziom wód gruntowych, roślinność, struktura gleby, warunki siedliskowe, a wraz z nimi cały ekosystem. Ten z kolei wpływa na sposób zatrzymywania, magazynowania i przemieszczania się wody w krajobrazie. Dlatego ocena odporności renaturyzowanego terenu na suszę, upał czy pożar powinna uwzględniać łączny wpływ.
na drodze do odnowy natury
Na przykładzie Anglii widać jednak, jak daleka jest jeszcze droga od uznania takiego podejścia za element podstawowej polityki przestrzennej i środowiskowej. 13 lipca 2026 roku brytyjski rząd przedstawił plan realizacji celu 30by30, zgodnie z którym do 2030 roku 30 procent powierzchni Wielkiej Brytanii ma być skutecznie chronione lub zarządzane na rzecz przyrody. Z rządowych danych wynika jednak, że obecnie kryteria te spełnia zaledwie około 7 procent powierzchni kraju, a kolejne 32 ma potencjał, by w przyszłości się do tego celu przyczynić.
Plan został ostro skrytykowany przez organizacje ekologiczne i część ekspertów jako „żałosne” oraz „zupełnie niewystarczające”, przede wszystkim dlatego, że w dużej mierze opiera się na dobrowolnym udziale właścicieli gruntów, zamiast tworzyć nowe, wiążące mechanizmy ochrony i odtwarzania przyrody. Strategię określono jako „głęboko rozczarowujące i całkowicie niewystarczające”, wskazując między innymi na brak planu i harmonogramu tworzenia nowych miejsca o szczególnym znaczeniu naukowym.
W tym samym czasie Kościół Anglii odrzucił propozycję, by do 2030 roku przeznaczyć 30 procent swoich gruntów na tereny renaturalizacji – obecnie tylko około 3,5 procent należących do niego ponad 40 tysięcy hektarów jest wykorzystywanych na rzecz odbudowy przyrody.
Nawet najlepiej działający ekosystem nie może zostać odtworzony bez dostępu do ziemi, pieniędzy, działających regulacji i długoterminowego zarządzania. Natura nie poradzi sobie sama — szczególnie w krajobrazie, który przez dziesięciolecia był przez człowieka osuszany, fragmentowany i podporządkowywany konkretnym funkcjom gospodarczym. Potrzebne jest więc świadome stworzenie warunków, w których procesy przyrodnicze będą mogły się odtworzyć i następnie utrzymać.
Wyświetl ten post na Instagramie
Tegoroczna fala pożarów jest testem sposobu, w jaki myślimy o krajobrazie. Trudno będzie skutecznie odpowiadać na ekstremalne zjawiska wyłącznie poprzez coraz większą liczbę urządzeń technicznych, zbiorników retencyjnych, kanałów przeciwpożarowych czy działań interwencyjnych. Rozwiązania oparte na przyrodzie nie są oczywiście uniwersalnym lekarstwem ani gwarancją, że ogień nie przejdzie przez odtworzony teren. Mogą jednak zwiększyć odporność krajobrazu właśnie dlatego, że przywracają jego zdolność do zatrzymywania wody, regeneracji i reagowania na zmienne warunki.



































