Miejsce: Dawna piekarnia, dziś pracownia. Na ekranie Kuby forum branżowe i sekcja komentarzy. Wchodzi Jakub i parzy kawę w emaliowanym kubku.
— Cześć kolego, jak leci? — zażartował Jakub, spoglądając na zaciśnięte szczęki Kuby.
— Świetnie! — zażartował Kuba.
— Właśnie widzę! Znowu czytasz „uprzejme” uwagi kolegów po fachu pod naszym projektem?
— Gdyby chociaż chodziło o merytorykę, ale to słownictwo, wulgarność i nienawiść…
— Daj spokój, Kuba. Szkoda czasu na czytanie, a już na pewno nie warto odpowiadać na nieuczciwe komentarze. Im właśnie o to chodzi, żeby cię sprowokować. Jest na to prosta recepta: „Nie karmić trolla: ignoruj, blokuj i zgłaszaj nienawistne treści, zamiast odpowiadać agresją”.
— Łatwo ci mówić, Jakubie… Nie mogę zrozumieć, dlaczego wykształceni ludzie, mieniący się elitą, zieją taką nienawiścią? Mało tego, robią to działacze Izby Architektów, urzędnicy, profesorowie z uczelni!
— Trudno to wytłumaczyć, ale przyczyn może być kilka. Hejt może wynikać z chęci odreagowania własnych frustracji, niskiego poczucia wartości oraz poczucia bezkarności w sieci. Hejterzy często wykorzystują mowę nienawiści do dowartościowania się lub po prostu z nudów i braku ciekawych zleceń.
— Jakubie, trudno mi uwierzyć, że można tyle czasu poświęcać na pisanie komentarzy, złośliwości, zamiast po prostu projektować i pokazać coś lepszego. Udowodnić, że można lepiej! Czy to nie sposób na wyrażenie własnego zdania popartego konkretnymi projektami czy realizacjami?
— Przypuszczam, że wątpię! Kuba, gdzie ty się urodziłeś?! Łatwiej jest nawet najlepszy projekt zmieszać z błotem, by na takim tle samemu wyglądać lepiej. Mnie martwi, że wielu, choć nie komentuje negatywnie, to nie reaguje i po cichu cieszy się, że ktoś dopiekł konkurencji w momencie sukcesu! Nawet badania pokazują, że sprzeciwem na hejt reaguje kilka procent tych, którzy czytają i nie akceptują takiej formy debaty. Jest sposób na nieuczciwą krytykę. Można zadzwonić do agresywnych krytyków, by w bezpośredniej rozmowie wyjaśnili, o co im tak naprawdę chodzi, a potem zaprosić do biura na merytoryczną rozmowę przy kawie.
— Eeeee tam! Nie wierzę! I co, ktoś przyszedł? Naprawdę mnie zaciekawiłeś, Jakubie…
— Otóż nie… I to pokazuje, Kubo, prawdę o tych ludziach. Odważni w internecie, ale już w rozmowie telefonicznej jakoś nieskładnie się tłumaczą, a o spotkaniu przy kawie w ogóle nie chcą słyszeć. Nagle nie mają czasu i są bardzo zajęci. Wiadomo czym! Ciekawie jest spotkać takich ludzi publicznie na konferencjach, w urzędzie czy nawet w sklepie. Nagle udają, że cię nie widzą albo nie poznają. Już nie są tacy odważni. Uwierz mi, Kuba, naprawdę mnie to bawi!
— Ha, ha, dobre, i to zawsze działa?! — zapytał Kuba.
— Oczywiście, że nie. Są hejterzy niezłomni. Wtedy pozostaje nam droga prawna. Trzeba pamiętać, że mowa nienawiści to po prostu łamanie prawa i w wielu przypadkach trzeba skorzystać z drogi sądowej, jako ostateczności.
— Mam pewien wniosek z twoich doświadczeń, Jakubie. Może warto więcej rozmawiać poza internetem, spotykać się na środowiskowych dyskusjach, debatach czy wystawach. SARP, redakcja A&B często robią takie spotkania. Środowisko architektów nie może być towarzystwem wzajemnej adoracji, krytyka też jest konieczna, nawet najlepszych projektów. Bez tego nie ma rozwoju i wyciągania wniosków. Może tam udałoby się inaczej z niektórymi porozmawiać?
— Kubo, niektórych nie da się odspawać od biurka i klawiatury, bo są uzależnieni od internetowej krytyki. To, co piszą, znacznie więcej mówi o nich samych, niż o tych, których krytykują. Pomyśl, jak często słyszysz pytanie: po co tak ciężko pracujesz? Nie możesz być „normalny”? A kiedy wreszcie uda ci się coś osiągnąć, nie zawahają się przypomnieć ci, że „miałeś po prostu szczęście”, bo nic nie wiedzą o twoim prawdziwym życiu i twojej wizji zawodu. Rzecz w tym, że zanim osiągniesz sukces, twoja praca nie ma w oczach krytyków żadnego sensu. Ale kiedy wreszcie wygrasz, nagle wszystko nabiera sensu i trudno im się z tym pogodzić.
— Coś w tym jest… Ja bym dodał, że powinniśmy porównywać się tylko z samymi sobą, jakimi byliśmy wczoraj. Sens naszej pracy jest w ciągłym samodoskonaleniu. Czy to może być sposób na szczęście w naszym zawodzie, skoro nawet sukces bywa tak bolesny? — westchnął Kuba.
— Widzisz, kiedyś koleżanka mnie zapytała: jak to robisz, że ciosy ostrej krytyki odbijają się od ciebie jak od stalowego posągu? Tak naprawdę to mnie boli jak każdego. Mam na to jednak swój sposób: poziom mojego szczęścia mierzę zdrowiem i dobrostanem mojej rodziny, bliskich oraz moim własnym. To pozawala mi znaleźć oparcie w trudnych chwilach, a czasem mogę też liczyć na oddanych przyjaciół i to właśnie z nimi wolę rozmawiać o tym, co się nam udało, a co nie. Od czasu do czasu, dość rzadko ale jednak „dzieje się Architektura”. Warto tego momentu nie przegapić i właściwie celebrować w doborowym gronie.
— Dobra, Jakubie, zamykam ten przeklęty komputer. Poszkicujmy tę twoją Architekturę! — zażartował Kuba, otwierając swojego Moleskine’a.
— Już, tylko najpierw muszę coś skomentować w internecie — uśmiechnął się Jakub, pokazując błyszczące ostrze swojego żelpena Pilot G-TEC-C4.
* * *
Rozmawiali:
Jakub Krzysztofik — architekt i urbanista, oraz
Kuba Krzysztofik — urbanista i architekt.
Można było ich spotkać w Poznaniu na ARCHI-STRADZIE podczas BUDMY’26. Na pewno ich poznaliście. Obydwaj ubrani na czarno.
Uwaga: felieton zawiera lokowanie produktu, chociaż nikt za to nie zapłacił.
Jakub/Kuba Krzysztofik
więcej: A&B 3/2026 – Nowa fala szwajcarska,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B

![Zobacz Standardowy moduł szklany VELUX do dachu płaskiego [click: artykuł w A&B] Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów](https://cdn.architekturaibiznes.pl/upload/filemanager/AiB/BANERY/VELUX/METKA-09-2026/Velux-metka_1070x600_2.jpg?1788776738197)















