Otwieramy letni kącik mody i prezentujemy trend sezonu: odchodzenie od zmysłów. Na początek — od zmysłu wzroku. Czas schować na dno szafy zbędne oczy, powieki i rzęsy. Już teraz dajemy sobie radę bez tych niemodnych dodatków. Także w architekturze.
„Patrzy taki i nie widzi” — słyszeli kiedyś głównie mężczyźni proszeni o wydobycie czegoś z lodówki. Wbijali oczy w wielki słój z ogórami i przysięgali, że go w lodówce nie ma. Wszystko do chwili, gdy kobieca ręka wyjmowała szkło wypełnione ogórkami, opatrzone zdjęciem ogórków i napisem OGÓRKI. Ta niszowa familijna rozrywka przeszła teraz do mainstreamu. Bez względu na płeć, ludzie masowo patrzą i nie widzą. Albo widzą coś innego. To zaś wpisuje się w niegdyś równie marginalną skłonność do urojeń i halucynacji. Beczka śmiechu w coraz bardziej ponurych czasach. Dowody? Są tony dowodów w postaci komentarzy i opinii wygłaszanych na żywo oraz w sieci. Więcej — nawet streszczenia tekstów lub opisy obejrzanych zdjęć, filmów i budynków są sprzeczne z tym, co zostało obejrzane lub przeczytane naprawdę.
Oto przy artykule w którym wyraźnie stoi, że polityk X dobitnie ostrzega przed swoim przeciwnikiem Y, czytamy „czemu ciągle piszecie o X? to tak na prawdę farbowany list symetrysta na smyczy prezesa Y za róble putina”. Przy dokładnym opisie jakiejś inwestycji leci gradobicie pytań o szczegóły, które w tym opisie są omówione w pierwszych zdaniach. Obok podpisu pod zdjęciem mówiącego, co jest na zdjęciu, padają pytania „co jest na zdjęciu?”. Oraz, oczywiście, mnożą się komentarze do treści, których w komentowanych artykułach nie ma. Nie mówiąc już o artykułach, których nie ma, bo polskie media jakoś patrzą, ale bardzo kiepsko widzą, co się wyczynia na przykład w takiej Gazie.
Zabawny ten trend nie ominął architektury. Kilka miesięcy temu otwarto w Poznaniu przeobrażony dziedziniec przed Zamkiem Cesarskim — wielkim gmachem z początku XX wieku. Zamiast parkingu jest zieleń i mała architektura, ale stoi też nowy, silnie przeszklony parterowy pawilon z kawiarnią i podcieniowym prześwitem. Jedni go lubią i mówią, że pasuje. Inni twierdzą, że ohyda i że zamach na zabytkową przestrzeń. Dobra, każdy może mieć swoją opinię. Przeciwnicy mówią jednak jeszcze, że pawilon zasłonił Zamek. Tyle że, aby zakryć to bydlę, trzeba by je obstawić z wszystkich stron kilkupiętrowymi blokami. Więcej: to nie Zamek, a pawilon jest zasłonięty — przez gęsto sadzone drzewa. Mamy zatem typowy dla vox populi opis rzeczywistości zgodny z najnowszym trendem, czyli nie bardzo zgodny z rzeczywistością. Stąd wniosek, że zmysł wzroku jest zasadniczo zbędny, bo i tak dostarczane do mózgu obrazy obrabiane są przez jakiś pokrętny software.
A jak tam z architektami? Ludziskom może się mieszać w głowach, ale chyba nie profesjonalistom. No więc nie. Oto sensowny i zdolny poznański projektant także mówi mi stanowczo, że Zamek został zasłonięty. Nie wierzę uszom i rzucam koła ratunkowe. Może patrzył na zamek, kucając przy ścianie pawilonu od strony ulicy? Może nie mógł dostrzec zamczyska z wnętrza kawiarnianego WC? Projektant trochę się plącze, więc wytacza drugą armatę: twierdzi, że wybrany w konkursie projekt dziedzińca jest niezgodny z regulaminem zawodów. Źle trafiło, bo akurat współtworzyłem konkursowe wytyczne. Architekt znów widział co innego, ale tym razem idzie w zaparte i przez sekundę myślę, że robi się grubo, ale po chwili ustalam sam z sobą, że grubo jest już od dawna. Nie od dziś część architektów postrzega rzeczywistość w specyficzny sposób, niezależnie od trendów. Świadczą o tym zarówno ich wypowiedzi, jak i projekty. Wiele już było i o pieprzeniu kontekstu, i o ślepocie na różne branżowe zasady, i o niedostrzeganiu mieszkaniowej patologii. Nie ma się co powtarzać.
Niewiele było jednak, jak dotąd, o postępującej ślepocie na kolory. Najpierw projektanci udowodnili w latach 90. że z doborem barw zatrzymali się na poziomie podstawówki i, wespół z różnej maści amatorami, zrobili z Polski wielobarwny bigos. Teraz wahadło poszło w drugą stronę: jeśli już coś się z czymś dobiera, to jasny grafit z ciemnym grafitem, biel z beżem, biel z bielszą bielą. Na elewacjach i we wnętrzach. Z jednej strony dobrze, bo to remedium na bigos, z drugiej — tak sobie, bo grozi nam urawniłowka, bez zważania na kontekst, lokalne tradycje i właściwości ludzkiej percepcji. Na indeks trafiły i kolory żywe, i ledwie żywe — w typie ugier, sjena palona, cynober. W pomieszczeniach trafi się czasem coś z tego drugiego zestawu, ale i to nie za często. Na zewnątrz żwawsze akcenty to jednak wyjątki, tak jakby w latach 90. wyczerpał się limit barw na sto lat. Podkreślam: akcenty, bo nie mówię o ponownej eksplozji cystern z kolorowymi farbami, tylko o trafnym doborze barwy w roli kontrapunktu
Co poradzić? Trudno dziś nawet liczyć na dzieci, żeby kredowymi rysunkami na chodnikach ożywiły jedno z biało-szarych mieszkalnych kondominiów. Raz, że są gonione przez osiedlowych strażników prestiżu, którzy narysowaną na betonie królewnę, kwiatek lub domek traktują jako „akt wandalizmu” i zamach na wartość nieruchomości. A po drugie, dziecko może fizycznie nie dać rady. Oto najnowsze badania dowodzą, że cztero- i pięciolatkinie chcą rysować kredkami, bo nie umieją ich trzymać, a przyciskanie kredki do papieru to dla rączek za duży wysiłek. Sprawnie działa jedynie kciuk obsługujący smartfon.
Nastolatki nie umieją z kolei używać łopaty i wbijać gwoździ, co jednak — jak informowała ostatnio prasa — nie przeszkadza im w sprawnym wymachiwaniu nożem, by wchodzić z nim do sklepu i żądać usunięcia z niego tęczowych gadżetów. Niechęć do tęczy pokazuje zresztą, że w kwestii kolorów nie możemy liczyć również na nastolatków. Badania informują także, że zarówno dorośli, jak i młodzi mają coraz większy problem z pisemnym skleceniem jakiejś myśli. W trosce o wygodę odbiorców zaczynamy więc komentować teksty za nich. Zgodnie z najnowszymi trendami:
„Rozumie że jest sezon ogorkowy to piszecie o ogorkach ale co to ma do bigosu gotowanie zostawcie specjalistą każde dziecko wie że bigos nie jest wielo barwny tylko brązowy i nie z farby tylko ze słoika cofam prenumerate”.
Jakub Głaz
więcej: A&B 7-8/2025 – DOMY: inwestor + architekt,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B

![Zobacz Standardowy moduł szklany VELUX do dachu płaskiego [click: artykuł w A&B] Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów](https://cdn.architekturaibiznes.pl/upload/filemanager/AiB/BANERY/VELUX/METKA-09-2026/Velux-metka_1070x600_2.jpg?1788776738197)



















