Nudny urzędnik z magistratu to już przeszłość.
Dziś miastami rządzą cudotwórcy.
Od lat polskie miasta jęczą, że mieszkańcy wieją im do sąsiednich gmin, tam klecą chaty i płacą podatki, a do porzuconego matecznika wracają do pracy, po zakupy lub rozrywkę.
Wracać i płacić — wołają opuszczone metropolie, kusząc bonusami dla marnotrawnych. Na przykład trzema dużymi festiwalami muzycznymi w środku miasta, w największym parku, na wzgórzu, latem, co kilka tygodni. Wspaniała rzecz. Siedzisz w domu dwa kilometry dalej i za darmo słyszysz wszystko — więcej niż frajerzy, którzy kupili bilet, bo dochodzą do ciebie dźwięki nie z jednej, a z kilku scen naraz. Dostajesz więcej i ambitniej. Przy tym miksie Warszawska Jesień to amatorka.
Miejski bonus foniczny daje też przywilej personalizacji. Sam regulujesz dźwięk: głośno, że ja pi…ę (otwarte okna), głośno w cholerę (okna zamknięte) i zwykłe głośno (piwnica, winda). Beneficjentem tych atrakcji byłem tego lata w Poznaniu, w nagrodę za to, że osiadłem na obrzeżach Starego Miasta.
W ogromnym parku Cytadela, kilometr od Starego Rynku odbyły się nie tylko objazdowe i dwudniowe kataryny typu Męskie Granie i Letnie Brzmienia, ale też endemiczna poznańska nowość: trzydobowy festiwal Bittersweet. Tak, trzydobowy, a nie trzydniowy, bo cisza trwała tylko od 2.30 w nocy do pierwszego testu aparatury. Kwadrans po ósmej rano.
Festiwale — super rzecz, ale ludziom nie dogodzisz. Marudzą w całym kraju. Że hałasuje, drga i dudni. Że sen, wypoczynek, seniorzy, dzieci, psy i ludzie atypowi. Wreszcie, że tam, gdzie imprezy odbyły się w publicznych parkach — zwierzyna dostała pewnie na głowę (jakby wiewióry mogły zgłupieć jeszcze bardziej!). Protesty w Katowicach, petycje w Poznaniu, marudzenie w Krakowie. W tym ostatnim sąd uchylił na szczęście w sierpniu uchwałę antyhałasową wymierzoną między innymi w głośne knajpy i imprezy. W Poznaniu niczego nie uchylał, ale podobna do krakowskiej uchwała nie przeszkadza w urządzaniu fonicznych atrakcji (spróbujcie zatkać wielkie głośniki kilkoma kartkami zadrukowanymi uchwałą). Głupot narobił jedynie Rzeszów, bo zapytał o zdanie ludzi oraz uwzględnił ich jęki i ogłosił koniec masowych imprez w centrum miasta. Tym samym wypisał się z prestiżowej Ligi Fantastycznych Festiwali, które sprawiają, że o mieście jest (nomen omen) głośno, puchną hotele oraz portfele restauratorów i właścicieli sklepów z małpkami.
Te ostatnie są ostatnio pod niezrozumiałym ostrzałem, ale na przykład warszawski ratusz zrobił we wrześniu wszystko, byle nie wprowadzać nocnej prohibicji, która rzekomo zmniejsza liczbę ulicznych awantur i bójek oraz interwencji na SOR-ze. Widać tu troskę o tych, co wrócili do miasta z peryferii i dostrzegli rozdźwięk między ceną a jakością nowego lokum. Nic tylko pić na okrągło, tym bardziej że to nie przypadek, a celowa polityka. Szef poznańskiego Wydziału Architektury i Urbanistyki mówił ponad rok temu na szczecińskim Westivalu, że miasto nie może śrubować warunków deweloperom, którzy budują w centrum — w trosce o cenową dostępność kwadratowego metra. Mogłoby zatem być ciut lepiej, ale za to jeszcze drożej, a to skończyłoby się nie tyle piciem na smutno, co uliczną burdą.
A przecież miasta kuszą do powrotu także wzrostem poziomu bezpieczeństwa. Poziom ten mierzy się, jak wiadomo, liczbą kamer monitoringu, która idzie w tysiące, ale i to za mało. Kamery tak są zajęte robieniem bezpieczeństwa, że wciąż ledwie odnotowują inne atrakcje, którymi kusi do powrotu miasto: głośne i szybkie rajdy wspaniałych fur oraz motorów. Te oddolne igrzyska stanowią uzupełnienie festiwalowej oferty z jej dużą liczbą decybeli. Są też, jak one, wyśmienitym, darmowym widowiskiem. Na szczęście, dzięki zbyt małej liczbie kamer, nikt ich specjalnie nie zwalcza, choć mógłby — zgodnie z nieżyciowymi przepisami o prędkości i hałasie. Pędzące wozy stanowią przy okazji piękny kontrapunkt dla statycznych, wypieszczonych ostatnio ulic z uspokojonym ruchem, drzewami i innymi wymysłami od Jana Gehla. Na żadnym thrillerze lub horrorze nie doznałem tylu emocji, co w restauracyjnym ogródku na półdeptaku w strefie zamieszkania, obok którego przeleciał z rykiem rajdowy bolid. Kilka dni później podobna fura wbiła się w pobliską latarnię.
Dopuszczenie takich atrakcji pozwala też walczyć z galeriami handlowymi, którym kiedyś miasta ułatwiły wyssanie życia z centrów. Nie ma jeszcze bowiem w galeriach miejsca na wyścigi i wielotysięczne juble, choć kto wie, co będzie. Centra handlowe, niegdyś sterylne i z pretensjami do prestiżu obsuwają się w zwykłą miejskość. Kibelki nie tak czyste jak ongiś, obok sklepów wyrosły poczty, punkty obsługi, urzędowe okienka. Zdarzy się i pijak, i żebrak. Pośrodku alejek osoby barberskie tną włosie publicznie, prawie jak uliczni fryzjerzy w Wietnamie. No i młodzi. Nastolatkowie grasują stadami już nie po osiedlach, a w galeriach. Niektórzy, nie jak kiedyś, neutralnie, zgodnie z galeriową etykietą, ale jako ideowi strażnicy moralności. Głośno było o chłopakach w odblaskowych kamizelach z napisem „szon patrol”, którzy piętnują kuso ubrane dziewczyny. Polska wersja talibanu. Nic dziwnego, że Ziemowit Szczerek pisał gdzieś ostatnio, że lubi szwendać się po galeriach, tych współczesnych bazarach, medinach czy sukach. Tylko patrzeć, jak obrosną kiedyś miejskim chaosem, przekształcą w wielofunkcyjną dzielnicę i zaczną kusić turystów tym, czym przyciąga w Splicie palimpsest pałacu Dioklecjana.
Doceńmy zatem, że władze miast chcą dziś z sukcesem łączyć w centrach wszystko i dla wszystkich: zamieszkanie w zagęszczanej zabudowie oraz fajerwerki dla turystów, tolerancję dla rajdowców i głośne juble z ułatwieniami dla seniorów. Że sklejają Las Vegas postmoderny z mokrymi snami modernistów o pędzie i ryczącej maszynie. Łącząc ogień z wodą, dokonują cudów i czas
ich zatrudnić do innych, równie wykonalnych zadań. Czekam na tournée jakiegoś prezydenta, który pokaże publice, jak trzasnąć obrotowymi drzwiami albo polizać własny łokieć.
Jakub Głaz
więcej: A&B 11/2025 – Kraków od nowa,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B

![Zobacz Standardowy moduł szklany VELUX do dachu płaskiego [click: artykuł w A&B] Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów](https://cdn.architekturaibiznes.pl/upload/filemanager/AiB/BANERY/VELUX/METKA-09-2026/Velux-metka_1070x600_2.jpg?1788776738197)






























