Po nieco słabszym okresie, rynek domów jednorodzinnych powoli się odbija. Chociaż dane z początku roku nie zwiastują spektakularnego przełomu, widać pierwsze oznaki ożywienia, zwłaszcza jeśli porównać sytuację do pandemicznego zastoju i wyhamowania z 2023 roku.
W styczniu i lutym 2025 roku oddano do użytku 30,3 tysiąca mieszkań — nieco mniej niż rok wcześniej [1]. Wśród nich 11,2 tysiąca powstało w ramach inwestycji indywidualnych. To o ponad 7 procent mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Choć proporcje wciąż pokazują dominację dużych graczy, indywidualni budujący trzymają się mocno, to oni stoją za ponad jedną trzecią wszystkich nowych mieszkań oddanych do użytku.
Co ciekawe, w 2024 roku osoby budujące domy na własny rachunek ruszyły z nowymi inwestycjami na większą skalę niż rok wcześniej. Rozpoczęto budowę prawie 77 tysięcy domów — to wzrost o ponad 10 procent [2]. Wydaje się więc, że po okresie niepewności znów więcej osób decydowało się zamieniać plany na fundamenty. Potwierdzają to również dane o pozwoleniach na budowę. W całym 2024 roku wydano niemal 100 tysięcy decyzji dla domów jednorodzinnych — znacznie więcej niż w 2023, gdy ich liczba spadła do poziomu nienotowanego od siedmiu lat [3]. Jeszcze rok temu sytuacja przypominała bardziej czasy 2016–2017, dziś wracamy powoli na tory większej aktywności.
W sumie w 2024 roku urzędy zatwierdziły 79,1 tysiąca pozwoleń na budowę lub zgłoszeń dla domów jednorodzinnych inwestorów indywidualnych, to więcej o 9,3 procent niż rok wcześniej [4]. Kiedy jednak spojrzymy na dane z początku 2025 roku, entuzjazm słabnie. Owszem, liczba rozpoczętych budów w styczniu — ponad 4 tysiące — była większa niż w tym samym okresie i to dwa lata z rzędu, ale nadal daleka od wyników z pandemicznego boomu 2020–2021 [5]. Jednocześnie wydano 5533 pozwolenia na domy jednorodzinne i to oznacza niewielki wzrost względem ubiegłego roku. Dla porównania, deweloperzy ruszyli z rekordową liczbą nowych budów (ponad 12,6 tysiąca), ale jednocześnie zanotowali spadek liczby pozwoleń — 13,1 tysiąca w styczniu, czyli o 10 procent mniej niż rok wcześniej.
mieszkania oddane do użytkowania
© Magdalena Milert
A gdzie budowało się najwięcej? W 2024 roku to Mazowsze znalazło się na czele zestawienia z ponad 14 tysiącami pozwoleń na budowę domów. Tuż za nim uplasowały się Małopolska (11,3 tysiąca), Śląskie (8,9 tysiąca) i Wielkopolskie (8,2 tysiąca). To właśnie w tych regionach aktywność inwestorów indywidualnych była największa. Najmniej decyzji wydano w województwie opolskim — zaledwie 1775 [6]. Różnice między regionami pokazują, jak silnie budownictwo jednorodzinne zależy od lokalnych uwarunkowań: dostępności terenów, zapotrzebowania i planów zagospodarowania.
Za wysokimi liczbami pozwoleń i rozpoczętych budów często stoi nie tylko potrzeba posiadania własnego domu, ale też szersze zjawisko. Suburbanizacja, czyli przenoszenie się mieszkańców z miast na ich obrzeża, w Polsce nie zwalnia, ale z roku na rok przybiera na sile. Po 2020 roku ten trend jeszcze się wzmógł, pandemia nie zatrzymała go, lecz przyspieszyła. W samym 2020 roku liczba pozwoleń na budowę domów jednorodzinnych osiągnęła najwyższy poziom od dekady. Na popularność podmiejskich lokalizacji wpłynęły między innymi niskie stopy procentowe, wzrost znaczenia pracy zdalnej i potrzeba większej przestrzeni do życia. W rezultacie powiększają się strefy zabudowy jednorodzinnej na granicach miast, a krajobraz wokół metropolii zmienia się w szybkim tempie. Za tym dynamicznym rozrostem osiedli idą niestety również koszty — finansowe, środowiskowe i społeczne. Rozlewanie się zabudowy utrudnia organizację transportu zbiorowego, zwiększa zapotrzebowanie na nową infrastrukturę drogową i sieciową, powoduje wzrost liczby dojazdów samochodowych oraz prowadzi do rozdrobnienia przestrzeni. Według raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego, przygotowanego we współpracy z Polską Akademią Nauk, skutki przestrzennego rozproszenia zabudowy kosztują rocznie co najmniej 84,3 miliarda złotych [dane z roku 2021 — przyp. red.]. To oznacza średnio 2200 złotych rocznie na mieszkańca; dla czteroosobowej rodziny — 8800 rocznie więcej wydanych pieniędzy z powodu nieprzemyślanej struktury przestrzennej.
Gdyby udało się ograniczyć skalę rozlewania się zabudowy, gminy mogłyby oszczędzać przynajmniej 5,8 miliarda złotych rocznie. To pieniądze, które dziś idą na przedłużające się inwestycje w infrastrukturę, kosztowne dojazdy i rozproszone usługi. Samorządy zmagają się z koniecznością obsługi coraz większych obszarów, często zamieszkanych przez ludzi oczekujących standardów miejskich przy wiejskim rozproszeniu. Nieefektywność tego modelu staje się coraz trudniejsza do udźwignięcia.
mieszkania 2024 — Tabela przedstawia liczbę mieszkań oddanych do użytkowania według form budownictwa w grudniu 2024 roku oraz narastająco — od stycznia do grudnia 2024 roku. • Kolumna „Liczba mieszkań” (dla grudnia i całego roku 2024) pokazuje rzeczywistą liczbę mieszkań oddanych do użytkowania w danym okresie. • Kolumna „12 2023 = 100” pokazuje, jak liczba mieszkań w grudniu 2024 roku zmieniła się w stosunku do grudnia 2023 roku. Wartość 100 oznacza brak zmiany, poniżej 100 — spadek, powyżej 100 — wzrost. • Kolumna „11 2024 = 100” porównuje liczbę mieszkań oddanych w grudniu 2024 do listopada 2024. • Kolumna „01–12 2023 = 100” odnosi się do całego roku — pokazuje, jak liczba mieszkań oddanych od stycznia do grudnia 2024 zmieniła się w stosunku do analogicznego okresu roku 2023.
© Magdalena Milert
miasto bez domów
A może by tak zakazać budowy domów jednorodzinnych? Pomysł jak z dystopii? Są jednak miejsca, gdzie to się już dzieje. Zakazy wprost zdarzają się rzadko, ale wachlarz przepisów — od miejscowych planów zagospodarowania po normy minimalnej gęstości — potrafi skutecznie zablokować budowę nowych osiedli domów wolnostojących.
niemieckie miasta bez domków
W północnej dzielnicy Hamburga, Hamburg-Nord, od 2020 roku nie zatwierdza się już żadnych nowych planów pod zabudowę jednorodzinną. Lokalne władze, zdominowane przez Zielonych, uznały wówczas, że takie domy pochłaniają zbyt dużo przestrzeni i energii, a przy rosnącej liczbie mieszkańców są po prostu nieefektywne [7]. Nowe inwestycje mają być skupione wokół zabudowy szeregowej i wielorodzinnej. Decyzja wzbudziła spore emocje: dla jednych był to niemal zamach na styl życia, dla innych rozsądny krok w stronę miejskiej odpowiedzialności. Kolejne miasta zaczęły rozważać podobne ograniczenia, a przykład Hamburga stał się punktem odniesienia w niemieckiej debacie o urbanizacji [8]. W 2021 roku Zieloni zaproponowali, by tego typu zakazy objęły również inne obszary miejskie.
W 2023 roku podobny ruch wykonało Münster — miasto w Nadrenii Północnej-Westfalii znane z ambicji proklimatycznych i rowerowej infrastruktury. Rada miejska (koalicja Zielonych, SPD i Volt) zapowiedziała zdecydowane ograniczenie budowy wolnostojących domów jednorodzinnych [9]. Zamiast tego miasto ma rozwijać zabudowę szeregową i wielorodzinną — nie z przekonania ideologicznego, a z czysto praktycznych powodów. Jak tłumaczył jeden z urzędników, dom jednorodzinny zajmuje po prostu zbyt dużo miejsca, tymczasem zapotrzebowanie na mieszkania wciąż rośnie [10]. Żeby osiągnąć zakładany cel 2000 nowych lokali rocznie, Münster musi budować gęściej. Proporcje mówią same za siebie: na jednym hektarze zmieści się mniej więcej 25 wolnostojących domów albo nawet 160 mieszkań w czteropiętrowym bloku. Dlatego nowe dzielnice będą się składać raczej z segmentów i bloków niż domków z ogrodem. Istniejące domy jednorodzinne — wciąż stanowiące około ⅔ zasobu mieszkaniowego miasta — mają być stopniowo wchłaniane przez rynek, kiedy trafią do sprzedaży. Münster nie planuje ich wyburzać ani ograniczać praw nabytych, ale wyraźnie sygnalizuje, w którą stronę zmierza. Ten przykład jest coraz częściej przywoływany przez inne samorządy szukające sposobu na połączenie dostępności mieszkań z troską o przestrzeń.
Wiesbaden, stolica Hesji, idzie jeszcze dalej. W 2023 roku rozpoczęto tam prace nad uchwałą, która miałaby wprowadzić minimalną gęstość zabudowy na poziomie 80 mieszkań na hektar. W praktyce oznacza to koniec z nowymi osiedlami domów jednorodzinnych — nie da się osiągnąć takiej gęstości, budując tylko domki lub bliźniaki. Nowe projekty mieszkaniowe musiałyby się opierać na zabudowie wielorodzinnej, a preferowane byłyby budynki średniowysokie. Motywacja? Ograniczenie rozlewania się miasta i lepsze wykorzystanie terenów. Niemiecka urbanistyka ewidentnie zmierza w stronę zwartej, efektywnej przestrzeni zamiast rozciągniętych przedmieść w stylu willowym.
Wiedeń: model bez miejsca na willowe przedmieścia
Jeszcze dalej poszła stolica Austrii. W Wiedniu nie trzeba wprowadzać zakazów budowy domów jednorodzinnych — wystarczy, że takich terenów po prostu nie ma. Miasto nie przewiduje stref przeznaczonych wyłącznie pod zabudowę jednorodzinną [11]. W praktyce oznacza to, że niemal każda działka mieszkaniowa może zostać wykorzystana pod budownictwo wielorodzinne. Ograniczanie dostępności gruntu pod niską zabudowę uznano tam za zbyt kosztowne — zarówno pod względem przestrzeni, jak i polityki mieszkaniowej. Rezultat? Tylko około 9 procent mieszkań w Wiedniu to domy jednorodzinne, głównie na obrzeżach albo w starszych dzielnicach. Pozostałe to najczęściej pięcio- lub ośmiopiętrowe bloki, które nadają miastu rytm zwartej, miejskiej gęstości. Nie ma tu zamkniętych przedmieść z domkiem z ogródkiem i dwoma samochodami. Nie ma też przydzielania gruntów wyłącznie pod zabudowę niską, która byłaby trudno dostępna i droga w utrzymaniu.
Wiedeń od lat konsekwentnie rozwija model oparty na mieszkaniach dostępnych dla różnych grup społecznych. Duża część nowej zabudowy to mieszkania dotowane lub budowane w ramach polityki mieszkaniowej — nie na obrzeżach, ale w miejscach dobrze skomunikowanych, często na zrekultywowanych terenach poprzemysłowych. Sztandarowym przykładem jest Seestadt Aspern — kiedyś lotnisko, dziś dzielnica dla 20 tysięcy mieszkańców. Model ten bywa przywoływany jako wzór urbanistycznej odwagi: Wiedeń nie boi się przekształcać terenów na cele mieszkaniowe i nie utrzymuje stref, które utrudniałyby gęstsze formy zabudowy. Nie ma tu potrzeby walczyć z chaosem przestrzennym, bo ten chaos nigdy nie został zaproszony.
Francja mówi: koniec
We Francji nie czekano, aż sprawą zajmą się pojedyncze miasta. W 2021 roku przyjęto ogólnokrajową ustawę klimatyczną, która jasno mówi: koniec z rozlewaniem się miast. Hasło przewodnie brzmi „Zéro artificialisation nette”, czyli zerowy bilans przekształcania terenów naturalnych do 2050 roku [12]. Pośredni krok to ograniczenie o połowę tempa urbanizacji do roku 2030. W praktyce oznacza to jedno: Francja zamierza stopniowo zakazać dalszego rozlewania się miast. Na celowniku znalazły się zwłaszcza podmiejskie osiedla domów jednorodzinnych rozciągające się na coraz dalsze obrzeża, często kosztem użytków rolnych i terenów leśnych. To właśnie ten typ zabudowy — znany jako pavillonnaire — był przez dekady głównym motorem przekształcania naturalnych gruntów w zabudowę [13]. Jednym z głównych winowajców jest dom jednorodzinny, symbol awansu społecznego i marzeń o „własnym kącie” wśród zieleni [14]. Francuski rząd uznał ten model za zbyt kosztowny klimatycznie, przestrzennie i społecznie. Skala problemu jest trudna do oszacowania. W samej Francji uszczelnione grunty zajmują ponad 50 tysięcy kilometrów kwadratowych, czyli niemal 10 procent terytorium kraju [15]. Każdego dnia znika tam około 165 hektarów przestrzeni naturalnych lub rolnych, zastępowanych drogami, parkingami, domami i strefami handlowymi [16]. Zamiast tego promuje się dogęszczanie, rewitalizację terenów poprzemysłowych i budowę w granicach miast. Powody są proste: ograniczenie emisji CO₂, ochrona zasobów rolnych i walka ze skutkami uszczelniania gleby, które przyspiesza powodzie i pogłębia susze [17]. Lokalne władze muszą teraz dostosować swoje dokumenty planistyczne do nowych reguł. Dla wielu gmin oznacza to całkowitą zmianę myślenia: koniec z nowymi przedmieściami, zamiast tego nacisk na zwarte osiedla i wykorzystanie pustostanów.
żadnych domów w szczerym polu od 2040 roku
Podobną decyzję podjęła Flandria — północna, flamandzkojęzyczna część Belgii, jedna z najgęściej zaludnionych i najbardziej rozproszonych przestrzennie części Europy. Przez dekady krajobraz regionu przypominał mozaikę: trochę pól, trochę domów, trochę magazynów i hal przemysłowych — wszystko poprzecinane drogami i kanałami. Nowa polityka przestrzenna, zatwierdzona przez flamandzki parlament w 2023 roku, ma to ukrócić raz na zawsze [18]. Program nazwany wcześniej Betonstop, a dziś oficjalnie Bouwshift (czyli „zmiana budowlana”), zakłada, że od 2040 roku w ogóle nie będzie można budować nowych domów na terenach zielonych. Żadnych domów w szczerym polu, żadnych osiedli z widokiem na łąkę. Od tej daty nowe inwestycje mają się ograniczać wyłącznie do terenów już zabudowanych lub zdegradowanych (brownfield). Dlaczego? Przez lata Flandria traciła ponad 5 hektarów niezabudowanego gruntu każdego dnia — pod drogi, parkingi, domy i magazyny. Utrata przestrzeni otwartych zaczęła podważać odporność na zmiany klimatyczne. Gleba przykryta betonem nie wchłania wody, w czasie ulew rośnie więc ryzyko podtopień. Dlatego flamandzka minister środowiska określiła Bouwshift jako „największą ochronę otwartej przestrzeni w historii”.
W praktyce to także przewartościowanie polityki mieszkaniowej. Około 12 tysięcy hektarów terenów rezerwowych, wcześniej przewidzianych pod zabudowę, ma pozostać niezabudowanych, chyba że zajdzie konieczność ich wykorzystania. Samorządy zyskały narzędzia, by odmawiać wydawania pozwoleń na takich działkach. Właściciele otrzymają rekompensaty z funduszu, który będzie zasilany kwotą około 100 milionów euro rocznie. Koszty zostały więc wpisane w strategię, co samo w sobie jest rzadkością w europejskiej polityce przestrzennej. Nowe osiedla mają powstawać w granicach istniejących miast, a miasta takie jak Antwerpia, Gandawa czy Leuven przygotowują się do budowania w górę.
© Magdalena Milert
bilans zamiast swobody? — nowe zasady planowania w Polsce
Do 2040 roku flamandzki krajobraz może przejść jedną z największych metamorfoz w Europie — od rozproszonej zabudowy jednorodzinnej do zwartej, miejskiej struktury. Tymczasem w Polsce, gdzie suburbanizacja długo pozostawała poza zainteresowaniem polityki przestrzennej, zaczynają się dziać rzeczy, które jeszcze kilka lat temu wydawały się niemożliwe.
Wraz z wejściem w życie w 2023 roku nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym gminy mają obowiązek uchwalenia planu ogólnego — nowego dokumentu, który zastąpi dotychczasowe studium. Różnica nie polega jednak tylko na zmianie nazwy. W planie ogólnym po raz pierwszy wprowadzono obowiązek bilansowania terenów mieszkaniowych. Oznacza to, że każda gmina musi policzyć, ile mieszkań rzeczywiście będzie potrzebnych, i na tej podstawie określić, czy nowe tereny są potrzebne pod zabudowę. Jeśli nie, nie może ich wyznaczyć. Bilans musi się mieścić w granicach 70–130 procent zapotrzebowania uwzględniającego dane demograficzne, planowane inwestycje i rzeczywiste potrzeby. Samo posiadanie wolnych działek w planach miejscowych nie wystarczy — gmina musi wykazać, że są one dostępne, uzbrojone i możliwe do wykorzystania. To pozornie techniczna zmiana, ale jej skutki mogą być znaczące, bo problem suburbanizacji w Polsce to nie tylko kwestia smogu czy korków pod miastem. To także gigantyczna nadpodaż terenów pod domy jednorodzinne, które nigdy nie powstaną, a mimo to blokują inne możliwości zagospodarowania czy ochrony tych terenów. Z przeprowadzonych analiz wynika, że w istniejących planach miejscowych znajduje się około 60 procent potencjalnej, niezagospodarowanej chłonności demograficznej [19]. Gdyby uśrednić te dane w skali kraju, można mówić nawet o gruntach pod domy dla ponad 21 milionów osób. To rezultat wpisywania do planów kolejnych terenów „na zapas”, bez refleksji, czy rzeczywiście są potrzebne — i bez narzędzi, by cofnąć takie decyzje. Teren, który raz został przeznaczony pod zabudowę, bardzo trudno przywrócić do użytkowania rolniczego.
Na to wszystko nakłada się chaotyczna struktura rozwoju przestrzennego. Badania prowadzone w aglomeracji warszawskiej wykazały, że nowe budynki powstają często w oderwaniu od istniejącej siatki osadniczej, z dużymi pustkami między domami, bez układu urbanistycznego i z rosnącym poziomem rozproszenia w miarę oddalania się od centrum. To wszystko generuje koszty — społeczne, środowiskowe i infrastrukturalne — których nikt dotąd nie próbował systemowo ograniczyć.
Nowelizacja ustawy o planowaniu to efekt zapisów Krajowego Planu Odbudowy. Na razie mniejszość powierzchni gmin w Polsce objęta jest planami miejscowymi. Większość inwestycji powstaje na podstawie decyzji o warunkach zabudowy — dokumentów, które nie wymagają konsultacji społecznych, a których wydawanie przypomina często grę bez reguł. Można dziś kupić działkę z przekonaniem, że obok będzie las, a po kilku latach mieć sąsiada z warsztatem lub magazynem, chociaż najczęściej po prostu powstaje osiedle w urbanistyce łanowej.
„Powinna być pełna zgoda polityczna, by ten chaos powstrzymać, bo po prawdzie nikt z tym nic dotąd nie zrobił” — mówił podczas posiedzenia sejmowych komisji poseł Jan Ardanowski [20]. Posłowie zapoznali się wtedy z wynikami kontroli NIK, która objęła 17 gmin. Wnioski? Gminy nie radzą sobie z planowaniem, a nawet tam, gdzie prawo daje im narzędzia, samorządy często ich nie wykorzystują.
średnie zmiany liczby zameldowanej ludności według typów gmin (w proc.) między 2002, 2011 oraz 2021 roku
© Magdalena Milert
ile mieszkań da się zmieścić na papierze?
Warto dodać, że za suburbanizacją w Polsce stoi nie tylko planowanie przestrzenne, lecz także twarda demografia. Dane Głównego Urzędu Statystycznego oraz wyniki Narodowego Spisu Powszechnego z 2021 roku pokazują wyraźny podział: większość obszarów Polski się wyludnia, ale strefy podmiejskie rosną. Aż 64 procent wszystkich gmin w Polsce między 2011 a 2021 rokiem odnotowało spadek liczby mieszkańców o co najmniej 2 procent, przy czym dotyczyło to przede wszystkim gmin wiejskich położonych z dala od dużych miast oraz niektórych średnich miast, zwłaszcza we wschodniej i północnej części kraju [21].
Gminy podmiejskie notują wyraźne przyrosty ludności — średnio o 10,4 procent w każdej z dwóch ostatnich dekad (2002–2011 oraz 2011–2021). Analizy Narodowego Spisu Powszechnego 2021 oraz opracowania Polskiego Instytutu Ekonomicznego pozwalają zidentyfikować najdynamiczniej rozwijające się obszary podmiejskie.
Na pierwszym miejscu jest oczywiście Warszawa i jej okolice. Gminy położone w powiatach legionowskim, pruszkowskim, piaseczyńskim czy wołomińskim należą do ścisłej czołówki wzrostu. Według danych PIE, aż 5 z 30 najszybciej rosnących gmin w Polsce między 2002 a 2021 rokiem znajduje się właśnie w tej strefie [22]. Lesznowola, Nadarzyn, Marki — wszystkie notują dynamiczne przyrosty. Również obrzeżne dzielnice samej Warszawy rozwijają się w tempie przekraczającym skalę krajową: Wilanów zwiększył populację o 268 procent, a Białołęka o 161.
Także aglomeracja poznańska wykazuje silne procesy suburbanizacji. Aż 7 z 30 najszybciej zaludniających się gmin to gminy powiatu poznańskiego. Dopiewo niemal potroiło liczbę mieszkańców od 2002 roku. Kraków i Małopolska mają swoje ograniczenia przestrzenne (rzeki, wzgórza, obszary chronione), ale mimo to gminy takie jak Wieliczka, Zielonki, Niepołomice czy Skawina stale przyciągają nowych mieszkańców. W związku z ograniczoną możliwością rozwoju w samym Krakowie, suburbanizacja rozlewa się dalej, czasami sięga nawet do konurbacji śląskiej. Ta jest bardziej złożona, to teren gęsto zurbanizowany, z policentrycznym układem miast. Część centralnych ośrodków traci mieszkańców, ale jednocześnie gminy zewnętrzne — zwłaszcza w powiatach tarnogórskim i bieruńsko-lędzińskim — zyskują na znaczeniu. Suburbanizacja na Śląsku przybiera formę „rozrzedzania” miejskiego rdzenia. Wrocław i jego otoczenie również przeżywają boom. Powiat wrocławski skupia cztery gminy z krajowej trzydziestki pod względem wzrostu ludności. Również Trójmiasto przyciąga nowych mieszkańców na swoje zaplecze.
czy samorządy wykorzystają nowe narzędzia?
Zjawisko suburbanizacji znajduje potwierdzenie również w danych o migracjach. Między 1989 a 2020 rokiem zarejestrowano ponad 13 milionów migracji wewnątrzkrajowych, z czego znacząca część to przeprowadzki z miast na przedmieścia. Skala tego zjawiska jest zaniżona, ponieważ migracje w obrębie jednego powiatu często nie są rejestrowane. W rezultacie około 40 procent ludności Polski mieszka dziś na wsi, ale struktura tej ludności jest inna niż przed laty. Coraz mniejszy odsetek to mieszkańcy wsi o profilu rolniczym, coraz większy — mieszkańcy „wsi podmiejskiej”, która ma cechy małych miasteczek, osiedli jednorodzinnych, enklaw zamkniętych lub przestrzeni rozproszonych bez infrastruktury. To zjawisko jest tak rozległe, że utrzymuje statystyczną stabilność ludności wsi w Polsce, co w porównaniu z tendencjami europejskimi (gwałtowne wyludnianie wsi) jest ewenementem. Ten pozornie pozytywny wskaźnik skrywa poważne problemy infrastrukturalne, transportowe i przestrzenne — bo wieś podmiejska nie jest wsią w tradycyjnym rozumieniu. Bilansowanie i nowe zasady planowania przestrzennego będą więc miały sens tylko wtedy, gdy staną się narzędziem świadomej polityki, a nie kolejnym dokumentem do szuflady.
Czy plan ogólny i bilansowanie rozwiążą te problemy? To zależy od odwagi decyzyjnej lokalnych władz. Państwo daje narzędzie, ale nie zmusza do jego użycia. Jeśli samorządy będą dalej „zapasowo” planować kolejne tereny pod zabudowę, suburbanizacja będzie trwać. Tyle że tym razem formalnie policzona.
Magdalena Milert
więcej: A&B 7-8/2025 – DOMY: inwestor + architekt,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B
[1]. https://stat.gov.pl/files/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5478/5/161/1/budownictwo_mieszkaniowe_w_okresie_styczenluty_2025_r..pdf (dostęp: 10.06.2025).
[2]. http://stat.gov.pl/download/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5478/5/159/1/budownictwo_mieszkaniowe_w_okresie_styczen-grudzien_2024_r..pdf (dostęp: 10.06.2025).
[3]. https://biznes.pap.pl/wiadomosci/przemysl/liczba-pozwolen-na-budowe-wzrosla-w-2024-r-o-5-proc-gunb (dostęp: 10.06.2025).
[4]. http://stat.gov.pl/download/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5478/5/159/1/budownictwo_mieszkaniowe_w_okresie_styczen-grudzien_2024_r..pdf (dostęp: 10.06.2025).
[5]. https://www.bankier.pl/wiadomosc/Deweloperzy-rozpoczeli-rok-z-przytupem-Najwiecej-nowych-budow-w-historii-8895323.html (dostęp: 10.06.2025).
[6]. https://biznes.pap.pl/wiadomosci/przemysl/liczba-pozwolen-na-budowe-wzrosla-w-2024-r-o-5-proc-gunb (dostęp: 10.06.2025).
[7]. https://www.tagesschau.de/wirtschaft/verbraucher/einfamilienhaeuser-112.html (dostęp: 10.06.2025).
[8]. https://www.theguardian.com/world/2021/feb/16/german-green-mp-calls-for-ban-on-new-urban-single-family-houses (dostęp: 10.06.2025).
[9]. https://www.tagesschau.de/wirtschaft/verbraucher/einfamilienhaeuser-112.html (dostęp: 10.06.2025).
[10]. https://www.refire-online.com/markets/single-family-homes-are-they-on-the-way-out/ (dostęp: 10.06.2025).
[11]. https://cityobservatory.org/housing-policy-lessons-from-vienna-part-ii/ (dostęp: 10.06.2025).
[12]. https://batinfo.com/en/actuality/zero-net-artificialization-the-law-will-not-solve-all-the-problems-according-to-intercommunalites-de-france_24167 (dostęp: 10.06.2025).
[13]. https://www.brusselstimes.com/521838/flanders-approves-construction-shift-plan-what-changes (dostęp: 10.06.2025).
[14]. J. Lecomte, La Nature, singulière ou plurielle ? Connaître pour protéger, Versailles 2006.
[15]. https://www.lesechos.fr/2018/01/quand-la-ville-ensevelit-les-sols-981778 (dostęp: 10.06.2025).
[16]. https://www.actu-environnement.com/ae/news/trame-verte-bleue-kosciusko-morizet-comite-decret-13879.php4 (dostęp: 10.06.2025).
[17]. https://batinfo.com/en/actuality/zero-net-artificialization-the-law-will-not-solve-all-the-problems-according-to-intercommunalites-de-france_24167 (dostęp: 10.06.2025).
[18]. https://www.brusselstimes.com/521838/flanders-approves-construction-shift-plan-what-changes (dostęp: 10.06.2025).
[19]. P. Śleszyński, M. Stępniak, D. Mazurek, Oszacowanie skutków presji inwestycyjnej i nadpodaży gruntów budowlanych w strefie podmiejskiej Warszawy na przykładzie gmin pasma zachodniego, „Przegląd Geograficzny” 2018, nr 90(2), s. 209–240.
[20]. https://serwisy.gazetaprawna.pl/nieruchomosci/artykuly/8680842,kontrola-nik-nadpodaz-terenow-pod-zabudowe-mieszkaniowa-ma-byc-wiecej-gruntow.html (dostęp: 10.06.2025).
[21]. https://tvn24.pl/biznes/z-kraju/w-ktorych-gminach-najszybciej-rosnie-liczba-mieszkancow-analiza-polskiego-instytutu-ekonomicznego-st6129156 (dostęp: 10.06.2025).
[22]. https://tvn24.pl/biznes/z-kraju/w-ktorych-gminach-najszybciej-rosnie-liczba-mieszkancow-analiza-polskiego-instytutu-ekonomicznego-st6129156 (dostęp: 10.06.2025).





![Zobacz Standardowy moduł szklany VELUX do dachu płaskiego [click: artykuł w A&B] Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów](https://cdn.architekturaibiznes.pl/upload/filemanager/AiB/BANERY/VELUX/METKA-09-2026/Velux-metka_1070x600_2.jpg?1788776738197)



















