Asfalt malowany na jasno miał być przełomem w walce z miejskimi wyspami ciepła. W Los Angeles wdrożono takie rozwiązanie na setkach kilometrów ulic, inwestując miliony dolarów. Jednak... pojawiają się wątpliwości.
Pewnie słyszeliście o tym, że wiele miast maluje powierzchnie swoich ulic na biało. Najsławniejsze jest Los Angeles, które w 2015 roku rozpoczęło akcję, a w kolejnych latach kolejne miejscowości dołączały do podobnych działań. LA do 2028 planuje pokryć nimi ponad 400 km pasa jezdni.
Inicjatywa burmistrza Erica Garcettiego miała na celu obniżenie temperatury miasta o 1,67°C w ciągu najbliższych 20 lat. Częścią planu było pokrycie wielu czarnych dróg w Los Angeles odblaskową białą powłoką, pierwotnie opracowaną przez wojsko w celu utrzymania niskiej temperatury samolotów szpiegowskich i ukrycia ich przed satelitarnymi kamerami na podczerwień. Tradycyjny, ciemny asfalt pochłania od 80 do 95 procent promieni słonecznych. To dlatego w gorące lato możemy czasami zostawić buta w roztopionej mazi, przechodząc przez ulicę – ta nagrzewa się nawet do 65°C. Ulice pokryte powłoką odbijają większą część promieniowania słonecznego i są średnio o ok. 5–8°C chłodniejsze niż standardowy asfalt. Nałożenie obiecywało obniżenie temperatury w danym obszarze nawet o 5,55°C! Los Angeles zainwestowało więc prawie 25 tysięcy dolarów na każdy kilometr ulicy, pokrywając ją taką powłoką. Termin przydatności takiego rozwiązania miał obejmować około siedem lat.
LA are painting roads white to reduce city temperatures: https://t.co/hkQENzpyP4 #innovation #construction #cities pic.twitter.com/sNF4U4lcQ3
— Fred Mills (@Fred_Mills) June 6, 2018
weryfikacja założeń
10 lat później możemy już powiedzieć, że jednak – według najnowszych badań – tego typu nawierzchnie być może i są chłodniejsze same w sobie, ale w rzeczywistości mogą sprawiać, że ludzie odczuwają znacznie więcej ciepła.
Dlaczego? Naukowcy odkryli, że odbite światło słoneczne nie zniknęło, lecz… było pochłaniane przez ludzi. Oznacza to, że w upalny, suchy dzień człowiek może odczuwać ponad 7 stopni ciepła więcej w takim miejscu w porównaniu ze zwykłą asfaltową nawierzchnią. Niestety, wydaje się, że to narzędzie, mające pomóc w rozwiązaniu problemu miejskich wysp ciepła, ma niepożądany efekt uboczny. W typowy letni dzień, przy maksymalnej temperaturze powietrza 31°C, średnia temperatura promieniowania na takich ulicach była przed południem wyższa o ponad 7°C w porównaniu z nawierzchniami czarnymi, a po południu różnica utrzymywała się na poziomie powyżej 3°C. Wynikało to głównie z odbicia promieniowania słonecznego, które w badanym przypadku wynosiło 130 W/m², co odpowiada dodatkowi ok. 10% bezpośredniego nasłonecznienia. Pomiary przeprowadzone na odsłoniętych, pozbawionych cienia ulicach potwierdzają, że efekt odbicia promieniowania może pogarszać komfort termiczny pieszych, zwiększać pocenie się i ryzyko odwodnienia, a w przypadku grup wrażliwych – sprzyjać poważnym problemom zdrowotnym, w tym udarom cieplnym.
Z uwagi na dużą liczbę dni suchych i słonecznych w Los Angeles oraz ograniczoną ilość cienia, wyniki badań budzą obawy o zasadność stosowania powłok w miejscach o dużym ruchu pieszym. Mogą one przynosić lepsze efekty w lokalizacjach, gdzie przebywa niewielu pieszych, takich jak rozległe parkingi czy obszary przemysłowe. Naukowcy zwracają przy tym uwagę, że problem przegrzania w częściach mieszkalnych miasta może być ograniczony poprzez sadzenie drzew wzdłuż takich ulic.
obija i szkodzi?
Warto dodać także, że tego typu materiały odbijają również promieniowanie ultrafioletowe (UV), które stanowi główną przyczynę czerniaka oraz innych nowotworów skóry. Oprócz tego powoduje oparzenia, przyspieszone starzenie się skóry i uszkodzenia oczu. Tworzenie całkowicie jasnych przestrzeni może zwiększyć poziom UV nawet o 300 procent w porównaniu z powierzchniami nierefleksyjnymi.
Badania prowadzone przez ekspertów z RMIT University i program SunSmart wykazały, że kwestia narażenia na promieniowanie UV jest rzadko uwzględniana w politykach planowania przestrzennego. Ciemne nawierzchnie, jak asfalt, pochłaniają większość promieniowania słonecznego, przez co mocno się nagrzewają, natomiast materiały takie jak szkło, metal, ale także jasne powłoki – odbijają zarówno ciepło, jak i promienie UV.
Australia to zmierzyła
Problem ten jest szczególnie istotny w Australii, która ma najwyższe wskaźniki zachorowań na czerniaka na świecie – ponad dwie trzecie populacji otrzyma diagnozę nowotworu skóry w ciągu życia. W 2019 roku odnotowano tam ponad 15 600 nowych przypadków czerniaka, a liczba ta stale rośnie. Analiza dokumentów zdrowotnych wszystkich 79 jednostek samorządowych stanu Wiktoria pokazała, że zapisy dotyczące ochrony przed słońcem koncentrują się głównie na ograniczaniu miejskiego ciepła, a nie na ryzyku związanym z promieniowaniem UV. Przeanalizowano również siedem lokalnych i stanowych polityk planistycznych, w których zidentyfikowano 102 postanowienia dotyczące tworzenia cienia lub zmiany materiałów nawierzchni. Spośród nich 21 odnosiło się do powierzchni – przede wszystkim zmiany koloru nawierzchni w celu obniżenia temperatury. Żaden z dokumentów nie zawierał jednak odniesień do promieniowania UV ani nowotworów skóry.
wróćmy jednak do Los Angeles.
Od początku programu w Los Angeles powstały setki kilometrów tzw. chłodnych nawierzchni. Część mieszkańców zauważa poprawę. Skuteczność takich nawierzchni badają naukowcy, w tym Kelly Turner, profesor urbanistyki i geografii na Uniwersytecie Kalifornijskim. Podkreśla, że „chłodne ulice” dobrze ograniczają ilość ciepła pochłanianego przez asfalt, szczególnie po południu, gdy nie występuje efekt „rozgrzanego pieca”. W południe, w godzinach 11–13, powierzchnia odbija jednak ciepło ku obiektom znajdującym się nad nią, potwierdzając tezę, że piesi poczują się wtedy jeszcze gorzej. Efektywność tej technologii zależy więc od pory dnia. Turner zauważa, że nie sprawdzi się ona np. przy szkołach, gdzie dzieci bawią się w południe, ale w dzielnicach mieszkalnych – gdy mieszkańcy wracają z pracy i wychodzą na spacer z psami – może przynieść wyraźny efekt.
kiedy u nas?
Choć w Polsce trend malowania ulic jasnymi powłokami jeszcze się nie pojawił, warto znać wyniki badań zanim zdecydujemy się na masowe wprowadzanie takiego rozwiązania. Zanim chwycimy za wałki i wydamy miliony, warto posłuchać, co mówią badania: chłodniejszy asfalt może w praktyce oznaczać gorętsze odczucia dla pieszych i większą dawkę szkodliwego UV. Jeśli już eksperymentować, to raczej na dachach, gdzie refleksyjne powłoki nie rażą w oczy ani nie odbijają promieni prosto w ludzi. I pamiętajmy, że najlepszy „naturalny klimatyzator” rośnie na naszych oczach – to zieleń, tylko że te wciąż zbyt często przegrywająca z betonem i modą na „nowoczesne” przestrzenie. A kiedy ona zniknie, może się okazać, że malowanie ulic było tylko kolejnym kosztownym substytutem czegoś, co mieliśmy za darmo.

































