#StawkiArchitektów
Stawki minimalne dla projektów architektonicznych w Polsce — co o tym myślą architekci? Czy są potrzebne, jak powinny być naliczane i ile mogłyby wynosić? Zapytaliśmy przedstawicieli pracowni, zarówno małych, średnich, jak i dużych, deweloperów oraz wykładowców. Jedną z osób, które podzieliły się swoim zdaniem, jest Robert Skitek. Co założyciel pracowni RS+ sądzi o minimalnych stawkach dla architektów?
Fatalna sytuacja biur architektonicznych w Polsce jest faktem. Na najgorszej pozycji są średnie i małe pracownie, których rentowność i opłacalność są często na granicy przetrwania. Jednocześnie inwestycji, zwłaszcza z sektora mieszkaniowego, przybywa, czyli jest co projektować. W styczniu 2025 roku oddano do użytku więcej mieszkań niż przed rokiem, również liczba tych, których budowę rozpoczęto, jest wyższa (dane GUS). Średnia jakość tego, co powstaje, nie jest jednak zadowalająca. Buduje się szybko, najczęściej po niskich kosztach, ale za to z rekordowo dużym zyskiem. Dlaczego więc w tej branży architekci są jednym z najsłabiej opłacanych ogniw?
Kiedy na tegorocznej Budmie rozmawialiśmy o tym, od czego zależy jakość architektury mieszkaniowej w Polsce, temat wynagrodzeń dla architektów zdominował debatę. Obecny na spotkaniu Mateusz Mastalski, partner w duńskiej pracowni Henning Larsen, zwrócił uwagę na to, że w Danii jakość wynika nie tylko z tradycji, dobrej edukacji architektonicznej społeczeństwa czy solidarności zawodowej architektów, ale również z tego, że mają oni na projektowanie więcej czasu niż w Polsce i są lepiej za swoją pracę wynagradzani. Ta zależność wydaje się oczywista.
Kontynuujemy więc debatę na temat wynagrodzeń i o zarobki architektów pytamy Roberta Skitka.
Robert SKITEK — architekt, kończył studia na Wydziale architektury Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Od 2001 roku prowadzi autorską pracownię RS+ Robert Skitek. Wielokrotnie nagradzany i wyróżniany w konkursach architektonicznych oraz za zrealizowane obiekty. W 2008 roku wyróżniony w kategorii młody Twórca architektury. Od 2016 roku członek miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej w Tychach, od 2018 członek rady Muzeum Miejskiego w Tychach.
Czy należy wprowadzić gwarantowaną stawkę minimalną za metr kwadratowy projektu? Proszę krótko uzasadnić odpowiedź.
Tak, bezwzględnie. Nie wiem, czy za metr kwadratowy, ale to jedna z opcji. W przetargach długie lata jedynym de facto kryterium jest cena. Kolejne wprowadzane kryteria, jak na przykład długość rękojmi, jeszcze bardziej pogrążają architektów. Wymóg przekazania praw autorskich w cenie projektu jest standardem. W przypadku mniejszych inwestycji jak domy oferowane ceny za projekt na rynku (często nie przez architektów, znajomi architekci tylko podpisują) nie pozwalają nawet na pokrycie kosztów pracy
Ile powinna wynosić stawka minimalna bez branżystów za metr kwadratowy dla architektury mieszkaniowej wielorodzinnej?
150 zł
Ile powinna wynosić stawka minimalna bez branżystów za metr kwadratowy dla domów jednorodzinnych?
150 zł
Ile powinna wynosić stawka minimalna bez branżystów za metr kwadratowy dla budynków biurowych?
150 zł
Ile powinna wynosić stawka minimalna bez branżystów za metr kwadratowy dla budynków i przestrzeni publicznych?
Dla budynków 150 zł, przestrzenie publiczne ciężko wycenić za 1 metr kwadratowy.
Jeżeli stawka minimalna nie powinna być gwarantowana, to jak wypracować korzystne wynagrodzenia dla architektów?
Przede wszystkim szeroką dyskusją w środowisku. Walka cenami jest dla nas zabójcza, korzystają na tym wyłącznie inwestorzy, którzy często i tak mają zabezpieczone wieksze środki. Wymusić na publicznych zamawiających stosowanie cen z rozporządzenia. Zaprzestać darmowych wycen projektów dla inwestorów publicznych — powinni stosować wspomniane rozporządzenie, zabezpieczając środki na dokumentację projektową. Często jest tak, że organizując przetarg czy zapytanie, zamawiający nawet nie znają tego rozporządzenia, dla rozeznania kosztów wysyłają niewiążące zapytania do kilku pracowni. Według mnie powinniśmy zareagować na ten proceder. Nie dość, że tracimy masę czasu, zamawiający często dostaje zaniżone wyceny, które skutkują zaniżonymi środkami przeznaczonymi na dokumentację projektową. Odrzucać najniższe ceny w przetargach. Choć to trzeba przemyśleć dokładniej, bo jeśli odpadnie tylko jedna najtańsza oferta, łatwo to będzie obejść.
No i w naszym środowisku: chyba bez „kija” się nie da, choć dobrze byłoby również wypracować jakieś „marchewki”.
Stosować kary dla „podpisywaczy”. Stosować kary dla pracujących za darmo (na przykład koncepcje w ramach ofert).
Czy architekci jako grupa zawodowa powinni mieć związki zawodowe, które zajmowałyby się tylko kwestią wynagrodzeń dla architektów?
Tak. Niestety IA sobie nigdy z tym problemem nie poradziła.
Robert SKITEK
RS+
więcej: A&B 4/2025 – RE-USE + stawki architektów,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B



































