Zobacz w A&B!
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

Kolej na sukces

Ola Kloc
18 listopada '25

Od budowania piaskownicy po realizacje stacji kolejowych! Historia Oliwii Dec-Wolszczak, współzałożycielki warszawskiej pracowni projektowej DWAA Architekci, to opowieść o determinacji, pewności siebie i jasno wyznaczonych celach. O odwadze, ryzyku i wyzwaniach, z jakimi mierzą się młodzi architekci z Oliwią Dec-Wolszczak rozmawia Ola Kloc.

Oliwia Dec-Wolszczak







Oliwia DEC-WOLSZCZAK
 — architektka, inżynierka, współwłaścicielka pracowni DWAA Architekci. Absolwentka Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej. Członkini Mazowieckiej Izby Architektów i Oddziału Warszawskiego SARP. Główna architektka i autorka projektu architektury stacji Warszawa Zachodnia.

 
Ola Kloc
: Natrafiłam w mediach
społecznościowych na zdjęcie napisanego przez Panią listu do taty, w którym opowiada Pani, jak zbudowała piaskownicę…

Oliwia Dec-Wolszczak: Piaskownicę i ławkę!

 
Ola Kloc
: Od zawsze Pani wiedziała,
co chce robić w życiu?

Oliwia Dec-Wolszczak: Od kiedy miałam kilka lat, interesowałam się możliwością tworzenia, jeszcze wtedy nie wiedziałam, jak to można zinterpretować. Mój ojciec jest inżynierem mostowym, więc budownictwo — poprzez rozmowy czy konsultacje — było w domu obecne już od moich młodzieńczych lat. Jako dziecko uwielbiałam budować — na zewnątrz z desek i piasku, a w domu — z klocków Lego, których miałam i nadal mam całe tony. Uczyłam się rysunku w szkole, a w liceum przez dwa lata jeździłam co tydzień z Rzeszowa do Warszawy na kursy rysunku, żeby się dostać na Politechnikę Warszawską. Można powiedzieć, że to determinacja? Ale to ona mnie ukształtowała i kształtuje w dalszym ciągu.

 
Ola Kloc: Sprawy potoczyły się dość szybko — skończyła Pani studia w 2014, a już rok później otworzyła wspólnie z Marcinem Wolszczakiem pracownię DWAA.

Oliwia Dec-Wolszczak: Tak. Stopień inżyniera ukończyłam w 2011 roku, a magistra w 2014. Podczas studiów pracowałam, zdobywałam doświadczenie. Po godzinach i w weekendy robiłam konkursy — z mniejszymi lub większymi sukcesami. Moim pierwszym sukcesem było wygranie konkursu na projekt kładki pieszo-rowerowej w Niemirowie. Nie został niestety zrealizowany, bo zabrakło funduszy, a szkoda, bo był to bardzo ciekawy projekt o nietypowej dla polskich obiektów konstrukcji. Poczułam wiatr w żaglach. Ponad dwanaście lat temu poznałam też mojego męża, z którym zaczęliśmy wspólnie startować w konkursach, pracując jeszcze wtedy w różnych biurach architektonicznych, a w 2015 roku stwierdziliśmy, że zakładamy własną pracownię.

zwycięski projekt kładki pieszo-rowerowej nad rzeką Bug w Niemirowie

zwycięski projekt kładki pieszo-rowerowej nad rzeką Bug w Niemirowie

wiz. z zasobów DWAA Architekci

 
Ola Kloc: To dość odważna decyzja. Czuła Pani, że po studiach i odbytych praktykach jest w pełni gotowa do wykonywania tego zawodu? Zarówno pod względem technicznym, jako architektka, ale i biznesowym, jako przedsiębiorczyni?

Oliwia Dec-Wolszczak: To była badzo odważna decyzja, patrząc na nią z perspektywy czasu, zawsze jest coś, co można zrobić lepiej, sprawniej, ale jest to najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć i bez wahania podjęłabym ją znowu. Byliśmy wtedy młodzi — miałam mniej więcej dwadzieścia sześć lat, wiedziałam, że jest bardzo duża konkurencja na rynku, że w Polsce jest wiele znanych firm. Z drugiej strony jednak wiedzieliśmy, że łącząc naszą pasję, upór, systematyczność i to, że wiemy, co chcemy robić i jesteśmy w tym dobrzy, mimo stosunkowo niewielkiego stażu i doświadczenia, chcemy spróbować. Uznaliśmy, że jest to najlepszy moment, byliśmy parę lat po studiach, mieliśmy kilkuletnie doświadczenie zdobyte w innych pracowniach projektowych, postanowiliśmy więc wystartować z czymś, co pasjonowało nas od dawna.

 
Ola Kloc
: I od razu zacząć od
gigantycznych, wielkobudżetowych publicznych projektów? Większość młodych architektów startuje od domów jednorodzinnych.

Oliwia Dec-Wolszczak: Moje doświadczenie w zawodzie architekta zaczęło się od biur konstrukcyjnych, pierwszym tematem na praktykach jeszcze na etapie studiów inżynierskich był projekt palowania Stadionu Narodowego w Warszawie, a następnie w innej pracowni — konstrukcja żelbetowa tego stadionu. Chciałam wtedy zobaczyć, z czym wiąże się to projektowanie, spojrzeć na architekturę z drugiej strony.

Od początku wiedziałam, że nie interesuje mnie projektowanie tylko „zwykłych” obiektów, choć takie projekty też mamy na swoim koncie, nadal je wykonujemy i od nich zaczynaliśmy. Równolegle robiliśmy większe projekty i założenia związane z infrastrukturą, braliśmy udział w konkursach architektonicznych i urbanistycznych, na przykład na węzły przesiadkowe, kładki dla pieszych, i dzięki temu także zdobywaliśmy doświadczenie, bo do każdego konkursu przygotowywaliśmy się merytorycznie — oprócz tego, że mieliśmy jakąś wizję i tworzyliśmy koncept architektoniczny, to również przygotowywaliśmy się technicznie. Gdy pojawiły się pierwsze możliwości bardzo dużych infrastrukturalnych zleceń, byliśmy gotowi się ich podjąć.

zespół pracowni DWAA Architekci od 2017 roku pracował nad projektem nowej stacji Warszawa Zachodnia

zespół pracowni DWAA Architekci od 2017 roku pracował nad projektem nowej stacji Warszawa Zachodnia

fot.: Mikołaj Dec

 
Ola Kloc
: Jak wyglądały początki prowadzenia własnego biura? Z jakimi wyzwaniami się Państwo mierzyli?

Oliwia Dec-Wolszczak: Finansowymi. To jest to, z czym mierzą się wszyscy. Nie wpadliśmy na to, żeby wziąć pożyczkę, kredyt czy finansowanie zewnętrzne. Teraz jest to bardzo popularne. Gdybyśmy sięgnęli po taką pomoc, być może byłoby nam trochę łatwiej. A wtedy jak wygraliśmy konkurs albo dostaliśmy pieniądze za jakieś zlecenie, wszystkie pieniądze szły na biuro — na sprzęt, na wynajem powierzchni, na opłaty, a później na wynagrodzenia dla pracowników. Przez kilka lat nie było wakacji, przyjemności, ale była to nasza świadoma decyzja. To ta determinacja, o której mówiłam na początku.

 
Ola Kloc: Jak wypracowywali Państwo model biznesowy?

Oliwia Dec-Wolszczak: Nasz model biznesowy wypracowywał się w trakcie pracy. Nie wiedzieliśmy nic o przedsiębiorczości, o prowadzeniu firmy, o marketingu. Wiedzieliśmy tylko, że chcemy projektować i jesteśmy w tym dobrzy. Wszystko przychodziło z czasem. Teraz pewnie zastanowilibyśmy się nad strategią marketingową, stworzeniem biznesplanu, wtedy to było pójście na żywioł. Ucząc się na błędach, doszliśmy do tego, co mamy teraz.

 
Ola Kloc
: Jak więc teraz
wygląda działalność Państwa pracowni? Pozyskiwanie klientów, rozliczanie inwestycji.

Oliwia Dec-Wolszczak: Klientów pozyskujemy głównie z rekomendacji i poleceń, bo mamy już dość rozbudowaną siatkę kontaktów i referencji. Klienci również sami się do nas zgłaszają. Jeśli chodzi o rozliczenia: gdy dostajemy zapytanie ofertowe albo sami zgłaszamy się do klienta, przygotowujemy ofertę, a następnie wypracowujemy umowę, która bardzo mocno nas chroni. Staramy się zapisywać w umowach, żeby rozliczenia były realizowane po opracowywanych etapach, żeby nie doprowadzać do sytuacji, że wynagrodzenie przychodzi dopiero po kilku latach projektowania. Bardzo pilnujemy tej etapowości i płynności finansowej.

 
Ola Kloc
: Jak zdobywali Państwo zlecenia wcześniej?

Oliwia Dec-Wolszczak: Aktywnie szukaliśmy klientów w internecie, głównie byli to mniejsi klienci. Dzięki temu, że braliśmy udział w konkursach i przez doświadczenia pracy w biurach konstrukcyjnych poznałam świat inżynierii i infrastruktury, mam wypracowaną sieć kontaktów w tej branży. Dzięki marketingowi szeptanemu zgłaszały się do nas firmy zajmujące się infrastrukturą i koleją.

nowy budynek Stacji Olsztyn Główny projektu DWAA Architekci to obiekt o dynamicznej bryle

nowy budynek Stacji Olsztyn Główny projektu DWAA Architekci to obiekt o dynamicznej bryle

fot.: Marcin Wolszczak

 
Ola Kloc
: Czy spotkała się Pani z brakiem zaufania ze strony inwestorów ze względu na swój wiek?

Oliwia Dec-Wolszczak: Mieliśmy taką sytuację. Jeden z Zamawiających wyrażał obawy związane z wiekiem.

 
Ola Kloc: Jak Państwo zareagowali?

Oliwia Dec-Wolszczak: Zabiegaliśmy o zaufanie i profesjonalnym podejściem i zaangażowaniem udowodniliśmy, że to, że wyglądamy młodo nie znaczy, że nie mamy odpowiedniego doświadczenia i warsztatu pracy. Udało się! Udowodniliśmy swoją wartość, zyskaliśmy zaufanie, a Zamawiający nam dziękował za profesjonalizm i wysoką jakość projektu.

 
Ola Kloc: Ważne jest tu też zaufanie do samego siebie — czy studia przygotowują do takich sytuacji?

Oliwia Dec-Wolszczak: Nas na studiach nie uczą tego, jak założyć pracownię, jak zdobywać klientów, zlecenia, jak wyceniać projekty —  tym też mieliśmy duży problem. Wiedzieliśmy, jak wycenić dom czy wnętrze, ale jak wycenić projekt użyteczności publicznej większej skali z uwzględnieniem wszelkich ryzyk?

Na studiach uczą nas projektowania — mam wrażenie, że nie praktycznego, ale teoretycznego i to w zakresie mieszkaniówki, budynków biurowych czy użyteczności publicznej. Wszystkiego w tematach infrastrukturalnych uczyliśmy się sami — czytaliśmy przepisy, weryfikowaliśmy je, robiliśmy mocny research stacji i obiektów związanych z transportem w Polsce i za granicą. Przeglądaliśmy internet, jeśli znajdowaliśmy plany zagranicznych stacji, to się ich uczyliśmy — co jest dobrze zaprojektowane, a co źle. Podróżowaliśmy po Europie, żeby te stacje badać i doświadczać na własnej skórze, byliśmy ich użytkownikami, analizowaliśmy każdy zakamarek, to, jak porusza się po nich pasażer, jeżeli ma czas, a jak, jeżeli tego czasu nie ma. We własnym zakresie robiliśmy research zarówno rozwiązań funkcjonalnych, jak i materiałowych i konstrukcyjnych. W ten sposób także zdobywaliśmy doświadczenie, studia nas do tego nie przygotowały.

Młodzi ludzie po studiach mają obawy: po pierwsze, założenie pracowni wiąże się z pewnym ryzkiem, nie wiedzą, czy znajdą klientów, zlecenia, a po drugie, jak nauczyć się tych wszystkich rzeczy projektowych, do których studia nie przygotowują. Do tego dochodzi ustawodawca, który narzuca coraz to nowsze lub wyższe podatki.

 
Ola Kloc
: Jakie rady dałaby Pani młodym architektom i architektkom, którzy chcą założyć własną pracownię?

Oliwia Dec-Wolszczak: Pytać starszych kolegów — to jest najprostsze rozwiązanie. Po to też mamy zjazdy U40, żeby trochę pomóc i uczyć się sami od siebie. Ostatnia edycja w Warszawie, którą współorganizowałam, była nastawiona na biznes architekta. Zaprosiliśmy wspaniałych specjalistów od wycen projektów, od prawa, od zakładania spółek, od marketingu. I to jest to, co teraz młodzi ludzie mogą robić. Poza tym, że studiują, zdobywają doświadczenie w projektowaniu na studiach, to jeszcze powinni się szkolić w zakresie biznesu i sami robić research w zakresie architektury. Jeżeli kogoś interesuje konkretna nisza w architekturze, tak jak nas transport, infrastruktura, to po prostu oglądać projekty, doświadczać ich na żywo, analizować.

Teraz mamy Pinterest, Instagram, masę czasopism internetowych i papierowych. Dobrze też startować w konkursach i próbować pozyskiwać klientów, co jest niestety najtrudniejszą rzeczą, ale z czasem jest łatwiej. Dzisiaj bardzo mocno liczy się marketing, marka osobista, to, w jaki sposób podchodzi się do tematu i do klienta. Trzeba próbować, ryzykować, nie poddawać się i prędzej czy później coś się uda.

konkursowy projekt kolejki linowej doceniony w Czechach wyróżnieniem

konkursowy projekt kolejki linowej doceniony w Czechach wyróżnieniem

wiz. DWAA Architekci

 
Ola Kloc: Jak po tych dziesięciu latach funkcjonuje pracownia? Ile osób zatrudnia? Czy przyjmują Państwo studentów na staże? Jeśli tak — na jakich warunkach?

Oliwia Dec-Wolszczak: Staramy się mieć zespół liczący do dziesięciu osób, bo jest to grupa, w której nam się najlepiej funkcjonuje. Oczywiście przyjmujemy studentów na staże, w zależności od rodzaju współpracy są to staże płatne lub obowiązkowe, dwutygodniowe. Kiedy przyjmujemy studentów czy młode osoby, od razu „wrzucamy” je w bieżące tematy, żeby zdobyły doświadczenie. I dalej startujemy w konkursach! Kilka lat temu wzięliśmy udział w konkursie architektonicznym na kolej linową w czeskiej Pradze i zdobyliśmy wyróżnienie! Warto dodać, że do drugiego etapu przeszło tylko pięć pracowni na świecie, więc mierzyliśmy się z takimi pracowniami jak Snøhetta czy Grimshaw.

Ola Kloc: Dziękuję za rozmowę!

 
rozmawiała: Ola Kloc

więcej: A&B 10/2025 – U40 – biznes młodego architekta,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B 

Głos został już oddany

Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Prawdziwie matowa rynna kwadratowa
INSPIRACJE