Interesuje mnie to, co architektura może zaoferować danemu miejscu, mieszkańcom i przechodniom — Frédéric Borel
Rozmowa z Frédérikiem Borelem, francuskim architektem, który w wieku dwudziestu pięciu lat, po kilku latach pracy u boku laureata Nagrody Pritzkera, Christiana de Portzamparca, otworzył w Paryżu własną pracownię. Jego architekturę często zalicza się do nurtu dekonstruktywizmu — a jak on sam ją definiuje?
Frédéric BOREL — Francuski architekt. W 1982 roku ukończył École Spéciale d”Architecture w Paryżu. Doświadczenie zawodowe zdobywał u boku Christiana de Portzamparca, a już w 1984 roku założył własną pracownię w Paryżu. Jest autorem licznych budynków mieszkalnych, a także obiektów użyteczności publicznej. Jak czytamy na stronie internetowej pracowni — „Jego konstrukcje są jak plastyczne wydarzenia, które ujawniają poezję miejsca, w którym się znajdują”.
Aleksandra Nosalska: Spotykamy się w czternastej dzielnicy Paryża. Dlaczego akurat tutaj otworzył Pan swoje atelier?
Frédéric Borel: Odpowiada mi to miejsce, bo jest niewielkie, ciche i nieco na uboczu. Myślę, że architekci potrzebują jakiegoś spokojnego kąta, ciszy i odrobiny samotności, żeby lepiej widzieć i obserwować świat. To spokojna dzielnica z małą liczbą samochodów. Nie ma tutaj tego całego paryskiego pobudzenia.
Aleksandra Nosalska: Pracuje Pan więc w ciszy.
Frédéric Borel: Nie zawsze w ciszy, również ze współpracownikami, ale to prawda, że pierwsze myśli, intuicje architektoniczne, wykluwają się na ogół w samotności. Z tego momentu syntezy, fantazji, wyłania się projekt. Rzeczywiście, pierwsze chwile, często są samotne.
projekt konkursowy budynku mieszkalnego i ośrodka dla osób w spektrum autyzmu przy rue de Lourmel, Paryż, 2010
proj.: Frédéric Borel
Aleksandra Nosalska: W Pana atelier jest sporo makiet, czy może Pan o nich opowiedzieć?
Frédéric Borel: Początkiem koncepcji, pierwszych założeń jest często rysunek. To jakby rozszerzenie naszego myślenia, przekaźnik wyobraźni, medium, które pozwala na wymianę myśli, na rozpoczęcie projektu i podzielenie się nim. Później pojawiają się makiety, najbardziej interesujące są te z papieru, z kartonu, zrobione za pomocą oszczędnych środków. Zaczynamy od niewielkiej skali 1:200, później przechodzimy, w zależności od postępów w projekcie, do większej. Skala 1:50 pozwala odbierać architekturę, jakby się było przechodniem, a to już ważne dane, mające wiele wspólnego z percepcją, umiejscowieniem człowieka w przestrzeni. Nie jest to sposób pracy typowy dla każdego architekta — każdy pracuje, jak uważa za słuszne — ale dla nas makieta jest istotna, bo pozwala rozłożyć elementy i poddać je weryfikacji. To narzędzie pracy koncepcyjnej, eksperymentu i kontroli.
budynek mieszkalny na boulevard de Belleville, Paryż, 1989
proj.: Frédéric Borel
Aleksandra Nosalska: A wydruki w technologii 3D?
Frédéric Borel: Oczywiście używamy drukarek 3D, jak tylko projekt nabiera formy. 3D jest niesamowite, ale praca na komputerze jednocześnie ogranicza postrzeganie wszystkich wymiarów przestrzeni. Jest sporo rzeczy, które można odkryć dzięki makiecie.
Aleksandra Nosalska: Na początku kariery spotkał Pan Christiana de Portzamparca, u którego boku pracował Pan trzy–cztery lata. Co dało Panu to doświadczenie?
Frédéric Borel: To był dla mnie formacyjny czas, zarówno w zakresie nauki, jak i eksperymentowania. Nauczyłem się obserwować, a właściwie przede wszystkim odbierać przestrzeń oczami, ciałem. Percepcja, precyzja rzeczy są kluczowe. Poza tym często pracowaliśmy nad fragmentacją, to istotna część koncepcji, bo nadaje jej pewną elastyczność. Pozwala pracować nad różnorodnym programem — zarówno nad infrastrukturą, jak i budynkami mieszkalnymi. Ułatwia też dostosowanie się do kontekstu. W zróżnicowanym terenie, dzieląc przestrzeń na mniejsze części, łatwiej odnajdziemy relację z otoczeniem, niż gdy wstawimy monolit, który pozostanie… osobny, wyizolowany, obojętny na kontekst. Również inni architekci, jak Henri Gaudin, działali w tym samym duchu.
budynek mieszkalny przy rue Oberkampf, Paryż, 1991–1993
Frédéric Borel
Aleksandra Nosalska: W 1984 roku założył Pan własną pracownię.
Frédéric Borel: W pewnym momencie jako młody architekt poczułem potrzebę niezależności. Wziąłem udział w konkursie Programme d”Architecture Nouvelle (PAN13), o dosyć specyficznym programie, który zapraszał młodych architektów do opracowania jakiegoś tematu. Chodziło o składanie swoich pomysłów. Wówczas były to peryferia. Duży temat, bo podmiejskie miejscowości są często pozbawione charakteru, tożsamości. Wybierałem się tam na spacery, próbując to zrozumieć i zaproponowałem utworzenie wspólnego mianownika: socjalnego, funkcjonalnego, estetycznego, żeby nadać tym okolicom tożsamość.
budynek mieszkalny — widok od rue des Pavillons, Paryż, 1996–2000
proj.: Frédéric Borel
Aleksandra Nosalska: Pana pierwszym placem budowy był budynek mieszkalny na boulevard de Belleville w Paryżu.
Frédéric Borel: Pracowałem nad podobnym tematem, to znaczy nad połączeniami, bo w Paryżu trzeba opanować mnóstwo wątków, sprzeczności, budynków mieszkalnych, technicznych. Trzeba połączyć te wszystkie elementy, żeby stworzyć budynek, a zwłaszcza miejsce, nową przestrzeń. To było w samym sercu Belleville, miejscu dosyć złożonym, które sąsiaduje z rozmaitymi budynkami. Fragmentacja pozwoliła nam dobrze zorganizować miasto i trochę je naprawić. Zaproponowałem nową przestrzeń, która stanowiąc pewien rodzaj przedłużenia bulwaru, jest równocześnie przestrzenią otwartą na bulwar, dodatkowym elementem miasta. Mieszkaniówka wydaje się dość banalna, bo można ją wybudować wszędzie, ale dla mnie istotne i interesujące jest to, co architektura może zaoferować danemu miejscu, mieszkańcom i przechodniom. Dla boulevard de Belleville, pełnego życia, kosmopolitycznego, zaprojektowaliśmy miejsce, które jest zdecydowanie dużo bardziej otwarte niż podworce często budowane tutaj w latach 90. Chcieliśmy, żeby mieszkańcy mogli oglądać ten spektakl, życie, które tam się toczy.
budynek mieszkalny — widok od rue Pelleport, Paryż, 1996–2000
proj.: Frédéric Borel
Aleksandra Nosalska: W latach 1991–1993 pracował Pan nad budynkiem mieszkalnym przy rue Oberkampf, w jedenastej dzielnicy Paryża. Jakie wyzwania postawiła przed Panem ta budowa?
Frédéric Borel: Ten projekt, z myślą o młodych listonoszach, zainicjował minister poczty. W sumie planowano 1000 mieszkań, my zrealizowaliśmy program z 80 mieszkaniami. Okazało się, że działkę o szerokości 90 metrów i głębokości 20 metrów nie tak łatwo zabudować. Zawsze próbuję usatysfakcjonować klienta, inwestora najlepiej jak potrafię, dlatego zapewniliśmy maksymalną liczbę mieszkań, ale ceną była nasza wolność twórcza. Zamarzyliśmy, żeby w tej dzielnicy z kamienia, niegdysiejszym przedmieściu Paryża, gdzie mieściło się dużo małych przedsiębiorstw, wydzielić ogród. Nie było go tu wcześniej, bo działka była wypchana, powiedzielibyśmy, po uszy. Znajdowało się tutaj kino, cały rozgardiasz różnych aktywności. Ogród jest małą przestrzenią podarowaną dzielnicy, w której wcześniej nie było ogrodów. Stawką architektury jest więc nie tylko budowa mieszkań, ale też wytworzenie jakiegoś bogactwa, luksusu, zaoferowanie tego, czego brakuje.
budynek mieszkalny przy avenue Raymond Poincaré, Paryż, 2002–2006
proj.: Frédéric Borel
Aleksandra Nosalska: Przy paryskiej rue des Pavillons wznosi się Pana kultowa realizacja — budynek z dziesięcioma mieszkaniami socjalnymi o fasadzie złożonej z nakładających się i przesuniętych elementów. Niektórzy łączą Pana dzieło z nurtem dekonstruktywizmu. Co Pan o tym myśli?
Frédéric Borel: Dekonstruktywizm nie do końca do mnie przemawia. Ludzie kojarzą mój projekt z nurtem, który czasami inspirował architektoniczne kreacje z lat 1990–2000, dla mnie jednak nie był to główny cel, raczej odniesienie estetyczne. Jeśli chcemy już mówić o dekonstruktywizmie, to lepiej w kontekście dekonstrukcji miejsca. Mamy tu bowiem wielki budynek, kolejny, brutalistyczny z lat 70., tak zwane dachy Paryża, skromną zabudowę przedmieść, oprócz tego budynki z lat 80. z oknami wykuszowymi i niewielką architekturę z pawilonami. Trzeba było znaleźć odpowiedź na tę architektoniczną mieszkankę, swoiste połączenie. Zaprojektowałem budynek-enigmę, który, podzielony na części, z perspektywy trzech ulic pokazuje odmienne oblicze. Jedna z elewacji jest zupełnie gładka, fasada składa się z fragmentów, a kolejna elewacja nawiązuje do ulicy Pelleport. Trochę zreorganizowaliśmy miasto. Granice zaznaczone dzięki architekturze są również istotne w relacjach międzyludzkich, co dobrze widać w Japonii, gdzie granica wyznacza przejście między przestrzenią publiczną a półpubliczną.
budynek mieszkalny przy avenue Raymond Poincaré, Paryż, 2002–2006
proj.: Frédéric Borel
Aleksandra Nosalska: Patrząc na Pana kolejne paryskie realizacje, wybudowane prawie w tym samym czasie: ZAC Masséna oraz tę przy avenue Raymond Poincaré, zastanawiam się, w jakim stopniu charakter dzielnic miał wpływ na ich estetykę.
Frédéric Borel: Ma Pani oczywiście rację, narodziły się one prawie w tym samym momencie, a ich znaczna, wyczuwalna odmienność wynika z lokalizacji. Mamy więc dzielnicę absolutnie nowoczesną, wybudowaną na dziewiczej ziemi, bo Masséna wyrosła na dawnym terenie linii kolejowych. Miejsce, w którym powstał budynek, podwyższono około dziesięciometrowym nasypem, przez co nowa dzielnica biegnie ponad torami kolejowymi. Warunki regulacyjne wpłynęły więc na rozwój zupełnie odmiennej architektury niż w przypadku avenue Raymond Poincaré, alei Haussmannowskiej w szesnastej dzielnicy, z imponującymi kamienicami. Nasz projekt nawiązuje do tej architektury kamieniem i pokryciem dachowym z cynkowych łusek. Nieco śmiałym rozwiązaniem z punktu widzenia prywatnego inwestora (Kaufman & Broad) było wprowadzenie wąskiego uskoku na ulicę, żeby przechodnie i paryżanie mogli podziwiać wewnętrzną zieloną przestrzeń.
budynek mieszkalny ZAC Masséna, rue Weil-Hallé, Paryż, 2003–2008
proj.: Frédéric Borel
Aleksandra Nosalska: Jeśli chodzi o projekty niezrealizowane, czy któregoś z nich szczególnie Pan żałuje? Czy jest jakiś niezrealizowany projekt, który miał wyjątkowe znaczenie dla Pana drogi zawodowej?
Frédéric Borel: Tak, mogę wymienić co najmniej dwa. Jeden, całkiem niedawny, to rosyjska cerkiew prawosławna dla Paryża. Zostaliśmy współlaureatami konkursu, wraz z Manuelem Núñezem Yanowsky”m, którego projekt został zakwestionowany przez Rosjan i przez jury. Zresztą jury było bardzo stronnicze politycznie, w jego skład weszło ośmioro reprezentantów Rosji i siedmioro reprezentantów Francji. Później sprawa projektu wybranego przez Federację Rosyjską przybrała dla Paryża niekorzystny obrót. Jean-Michel Wilmotte zrobił bardzo klasyczny, akademicki budynek. Być może nasz projekt był zbyt odważny. Ciągle marzę o jego realizacji gdzieś indziej, może w Polsce, może w Ukrainie. Drugi, starszy projekt reprezentuje inną estetykę, to sala teatralna i sala koncertowa dla Blois nad Loarą. Zawsze chciałem stworzyć miejsce spotkań i świętowania, wspólnej wymiany, z teatrem i salą koncertową.
budynek mieszkalny ZAC Masséna, rue Weil-Hallé, Paryż, 2003–2008
proj.: Frédéric Borel
Aleksandra Nosalska: Cerkiew ma organiczną, zaokrągloną formę.
Frédéric Borel: Wyzwaniem było zaproponowanie miejsca i budynku, które nie wytwarzałyby napięcia. Piękno obiektów religijnych polega też na tym, że nie powielają powszechnych kodów, ale szukają duchowości, proponują jej interpretację, nie tylko za pomocą alfabetu skodyfikowanych form. To właśnie próbowaliśmy zrobić. Zorganizowaliśmy to miejsce w taki sposób, aby zaskakiwało, przynosiło ukojenie i poczucie bezpieczeństwa, mając na względzie wszystkie cechy architektury ortodoksyjnej, zwłaszcza oś wertykalną nawy. Opracowaliśmy ten projekt razem z doskonałym biurem projektowym. Byliśmy w stanie to wybudować. Miejsce zaproponowane na realizację świątyni znajduje się zaledwie dwa kroki od wieży Eiffla, to miejsce kultowe. Moim zdaniem cerkiew, którą wybudowano, jest po prostu kontekstualnym dziwadłem. Pozłacane kopuły mają bardzo mocną symbolikę.
Aleksandra Nosalska: Na projektach budynków mieszkalnych Villeneuve Saint-Georges również zobaczymy formy organiczne i obłe. Skąd pochodzi ta inspiracja?
Frédéric Borel: To projekty utrzymane w tym samym duchu, chociaż Villeneuve Saint-Georges należy do bardzo smutnego świata peryferii. To korytarz tras przejazdowych, pociągów, samolotów oraz węzeł linii wysokiego napięcia. Są tutaj mieszkalnia socjalne, niezbyt atrakcyjne ze względu na otoczenie i te wszystkie niedogodności. Niezabudowana działka z ogrodem, parkiem inspirowała do stworzenia czegoś innego, do architektury bardziej sensualnej, delikatnej, a zarazem tajemniczej, która koegzystowałaby z naturą. Te rzeźbiarskie formy miały zostać wykonane z metalowych szkieletów pokrytych aluminiowymi płytkami, ale projektu nie zrealizowano. Organiczną formę miał też mieć narożnik kamienicy przy rue Boucicaut. Zawsze istnieje możliwość wybrania kierunku estetycznego w zależności od kontekstu.
projekt budynków mieszkalnych Villeneuve Saint-Georges, 2013–2014
proj.: Frédéric Borel
Aleksandra Nosalska: Uważa Pan, że sztuczna inteligencja to szansa, a może zagrożenie dla architektury?
Frédéric Borel: Może być szansą, na pewno pomocą, ale zagrożeniem z pewnością nie. Nie czuję większych obaw z tym związanych, ponieważ uważam, że architekci posiadają zdolność, której komputer nie ma, łączenia odmiennych elementów, żeby wyłonić z nich architekturę. I nie jest to inteligencja, która jest sztuczna. Komputer nie ma zdolności projektowania, które uwzględnia problematykę przyrodniczą, społeczną, ekonomiczną oraz limity techniczne i ograniczenia narzucone przez przepisy. Potrzebna jest ludzka wyobraźnia, natura kreatywna, pewien rodzaj projekcji. Architekci na szczęście dostosowują się, używają tego bardzo sprawnego narzędzia, jakim jest sztuczna inteligencja. Myślę nawet, że będzie ona użyteczna w kwestiach związanych ze środowiskiem, przy wyborze najlepszych materiałów w zależności od okoliczności, kontekstu, wydajności, trwałości i kosztów.
Aleksandra Nosalska: Dziękuję za rozmowę.
rozmawiała: Aleksandra NOSALSKA
fot.: Nicolas Borel Photographe
Ilustracje udostępnione dzięki uprzejmości Frédéric Borel Architecte.
więcej: A&B 10/2025 – U40 – biznes młodego architekta,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B













![Zobacz Standardowy moduł szklany VELUX do dachu płaskiego [click: artykuł w A&B] Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów](https://cdn.architekturaibiznes.pl/upload/filemanager/AiB/BANERY/VELUX/METKA-09-2026/Velux-metka_1070x600_2.jpg?1788776738197)






























