Zobacz w portalu A&B!
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

Czy to największy na świecie obraz polskiego malarza? Marcin Maciejowski opakował wieżowiec Ringturm w Wiedniu

Ola Kloc
18 września '25

Wysoki na dwadzieścia trzy piętra wieżowiec zlokalizowany przy wiedeńskim Ringu powstał w latach 50. XX wieku według projektu Ericha Boltensterna. Mieści siedzibę grupy ubezpieczeniowej, która w nietypowy sposób zaznacza obecność budynku w mieście — od 2006 roku oddaje go w ręce artystów, którzy dosłownie opakowują go sztuką. W tym roku po raz pierwszy elewacje biurowca Ringturm przysłoniło dzieło polskiego artysty — Marcina Maciejowskiego, malarza, wieloletniego członka krakowskiej grupy Ładnie. Zaproponował on dość intymną scenę pod tytułem „Linking Tales”. Patrząc na obiekt, można mieć poczucie, że podglądamy kogoś w zaciszu jego domowej biblioteki: mężczyzna sięga po książkę, która leży na jednej z najwyższych półek, nie wiemy, co to za książka, ale dowiadujemy się, że wkrótce stanie się ona także częścią naszej historii (elementem pracy jest napis w języku niemieckim i polskim: „Ta książka stanie się nie tylko moją historią, ale także Twoją”). O poszukiwaniu harmonii i technicznych wyzwaniach związanych z gigantycznym blejtramem rozmawiamy z Marcinem Maciejowskim.

Marcin Maciejowski

 
 
 
Marcin MACIEJOWSKI 
— polski malarz i rysownik. Absolwent Wydziału Grafiki na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, studiował także na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej. Wieloletni członek krakowskiej grupy Ładnie (wspólnie z Markiem Firkiem, Józefem Tomczykiem, Rafałem Bujnowskim i Wilhelmem Sasnalem) i współpracownik tygodnika „Przekrój”. Jego prace znaleźć można w zbiorach między innymi Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski i Muzeum Narodowego w Krakowie. Laureat Paszportu „Polityki”. Jego indywidualne wystawy oglądać można było między innymi w Londynie, Wiedniu i w Los Angeles.

 
Ola Kloc: Jest Pan pierwszym polskim twórcą, który opakuje wieżowiec Ringturm w Wiedniu. Jak doszło do tej współpracy?

Marcin Maciejowski: Od wielu lat jestem mocno związany z Wiedniem. Po Krakowie, w którym mieszkam, to pewnie drugie najbliższe mi miasto. Współpracuję z galeriami w Austrii od lat. Moje prace są tu obecne w kolekcjach prywatnych i publicznych dzięki galerzystom, więc to, że robię działanie artystyczne właśnie w Wiedniu, jest dla mnie dość naturalne. Ten projekt, który zatytułowaliśmy poetycko „Linking Tales”, jest jednak bardzo wyjątkowy: i przez lokalizację w centrum Wiednia, i przez skalę. Naprawdę się ucieszyłem, kiedy, jako jeden z kilku polskich artystów, zostałem zaproszony do przedstawienia własnego pomysłu opakowania wieżowca Ringturm.

„Linking Tales”

„Linking Tales” — wizualizacje artystycznego opakowania autorstwa Marcina Maciejowskiego na wieżowcu Ringturm, siedzibie grupy ubezpieczeniowej w Wiedniu (Wiener Städtische Versicherungsverein)

© Hertha Hurnaus | Wiener Städtische Versicherungsverein



 

Ola Kloc: Czyli to był konkurs?

Marcin Maciejowski: Tak, chyba tak można powiedzieć. Mały, zamknięty konkurs. W takich sytuacjach raczej nie wymyślam czegoś nowego na zamówienie, inspirują mnie przede wszystkim własne, bieżące zainteresowania. A że pracowałem w tym czasie z Marcinem Świetlickim nad rysunkami do jego tomu poezji „Ale o co ci chodzi?”, to tematy książki, biblioteki, czytelnika i wspólnych historii bardzo naturalnie przeniosłem na Ringturm. Zrobiłem mały model budynku i zacząłem „przymierzać” obraz z osobą w bibliotece, który kilka miesięcy wcześniej namalowałem na wystawę do Londynu. Byłem zadowolony z efektu. W Wiedniu ta koncepcja także się spodobała i zapadła decyzja o jej realizacji.

 
Ola Kloc: Co było dalej?

Marcin Maciejowski: Zaczęliśmy szczegółowo opracowywać i rozwijać koncepcję, bo kształt budynku jest wymagający i przeniesienie obrazu z płaszczyzny 2D do opakowania wielościennej bryły wieżowca wymaga namysłu. Namalowałem nowe obrazy z motywem domowej biblioteki i kiedy prace były już bardzo, bardzo zaawansowane wybuchła pandemia COVID-19. Świat się zatrzymał. Projekt został zawieszony, jak zresztą setki innych w tamtym czasie.

 
Ola Kloc: Zapewne był Pan rozczarowany.

Marcin Maciejowski: Pewnie tak, chociaż dziś tego już nie pamiętam. Tamten czas dla nas wszystkich był trudnym doświadczeniem. Odwołane wydarzenia, koncerty, wystawy, projekty, no i praca zdalna. Sprawa mocno powiązana z opakowaniem Ringturmu, bo to projekt, który ma nie tylko aspekt wizualny, lecz także ekologiczny: obniża temperaturę w biurach budynku i w ten sposób dąży do ograniczenia użycia energochłonnej klimatyzacji. Tyle że w trakcie pandemii biura stały puste i ten aspekt projektu stracił sens.

 
Ola Kloc: Projekt czekał na realizację aż pięć lat?

Marcin Maciejowski: Właściwie tak. To, co mnie cieszy, to fakt, że upływający czas nie zdezaktualizował mojej koncepcji. Co więcej, to leżakowanie dobrze jej zrobiło, a mnie samego utwierdziło w przekonaniu, że ten wybór wizualny jest dobry dla przestrzeni miejskiej.

 
Ola Kloc: Z czego jest Pan najbardziej zadowolony?

Marcin Maciejowski: Z harmonii, w jakiej ten projekt pozostaje z miastem. Wydałem właśnie z Zamkiem Królewskim na Wawelu artystyczną książkę z moimi rysunkami i jeden z jej rozdziałów ma tytuł „W poszukiwaniu harmonii”. Harmonia może nie jest najpopularniejszym zagadnieniem w sztuce współczesnej, ale dla mnie niezwykle istotnym. Naprawdę szukam harmonii, takich form, które prowadzą do ładu wizualnego. Ład pomaga się skupić, zrelaksować, zamyślić, uspokoić i uważam, że w tym projekcie opakowania Ringturmu można takie jakości znaleźć. Zależało mi na spójności z otoczeniem. Nie chciałem atakować wizualnie, szokować, rozpraszać. Moja twórczość to jest coś, co ma towarzyszyć mieszkańcom miasta, a nie ich prześladować. Wizualnie, mimo że przeskalowany, obraz wpisuje się w otaczającą architekturę, a oglądany z dalszej perspektywy, w tkankę miasta.

„Linking Tales”

„Linking Tales” — wizualizacje artystycznego opakowania autorstwa Marcina Maciejowskiego na wieżowcu Ringturm, siedzibie grupy ubezpieczeniowej w Wiedniu (Wiener Städtische Versicherungsverein)

© Hertha Hurnaus | Wiener Städtische Versicherungsverein

 
Ola Kloc: Zanim skończył Pan ASP, przez trzy lata studiował architekturę na krakowskiej Politechnice. To wpływa dziś na Pana myślenie wizualne?

Marcin Maciejowski: Oczywiście. Chociażby przy tym projekcie: intuicyjnie wybrałem obraz, którego przedstawienie wnosi na fasadę budynku nowe podziały. Biblioteka, linie półek, rytm ustawionych na tych półkach książek — to wszystko zastępuje te podziały fasady, które zostały ukryte. Ważna była kolorystyka; uważam, że też dobrze koresponduje z miastem. Wszystko to harmonijnie się przenika, uzupełnia. Nie jest inwazyjne czy nachalne, nie krzyczy o uwagę. Taki efekt i taka obecność artysty czy architekta w przestrzeni miasta odpowiada mojemu podejściu do sztuki i architektury.

 
Ola Kloc: Dlaczego postawił Pan właśnie na gigantyczną domową bibliotekę?

Marcin Maciejowski: Bo lubię książki! Ale też, tak jak wspominałem, wynikało to z moich zainteresowań w tamtym czasie. Pracowałem nad książką i wokół niej orbitowały moje myśli, powstawały rysunki do tomu poezji, dyskutowaliśmy z wydawcą. Scena, którą przeniosłem na Ringturm w „Linking Tales”, to scena z mojego życia, to także scena uniwersalna: kolega sięga po książkę ze swojej biblioteki, chce pokazać coś ze swoich zbiorów, chce się podzielić książką, refleksją. To nasza bardzo naturalna, ludzka potrzeba — dzielenie się zainteresowaniami, przekazywanie idei. Przeskalowanie domowej biblioteki w „Linking Tales” też jest celowe. Ciekawe wydało mi się „wyciągnięcie” prywatnej sceny z wnętrza budynku na zewnątrz, na publiczną fasadę. Biblioteka to też ważne miejsce dla każdej osoby, która jest związana z kulturą i twórczością, a książka jest obiektem symbolicznym, wielowymiarowym. Każdy może do tej sceny dodać własną historię. To taka otwarta wizualna myśl.

„Linking Tales”       „Linking Tales”

„Linking Tales” — wizualizacje artystycznego opakowania autorstwa Marcina Maciejowskiego na wieżowcu Ringturm, siedzibie grupy ubezpieczeniowej w Wiedniu (Wiener Städtische Versicherungsverein)

© Hertha Hurnaus | Wiener Städtische Versicherungsverein

 
Ola Kloc: Powłoka, którą otulony został biurowiec, ma powierzchnię 4 000 metrów kwadratowych. Z jakimi technicznymi wyzwaniami wiąże się przygotowanie pracy w takiej skali? Jak wyglądał proces produkcji?

Marcin Maciejowski: Tak, to duża kompozycja, żartuję, że to chyba największy na świecie obraz polskiego malarza. Wspaniale dostać taki blejtram, zwłaszcza że wyzwaniami ściśle technicznymi nie musiałem zajmować się sam. Powłoka ma powierzchnię 4 000 metrów kwadratowych i składa się z 30 pasów siatki z nadrukiem o szerokości sięgającej trzech metrów, czyli w sumie niemal 90 metrów, a długość takiego pasa to nawet 63 metry. Ta siatka zostanie później zrecyklingowana, co jest istotne przy takiej skali przedsięwzięcia, wiem, że z części materiału powstaną na przykład torby. Pakowanie wieżowca Ringturm opracowali specjaliści z różnych dziedzin i cykl życia tego projektu został starannie przemyślany.

Ola Kloc: Dziękuję za rozmowę.

 
rozmawiała: Ola Kloc

więcej: A&B 7-8/2025 – DOMY: inwestor + architekt,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B 

Głos został już oddany

Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Prawdziwie matowa rynna kwadratowa
INSPIRACJE