Architektura humanitarna w warunkach narastających kryzysów i przymusowych przesiedleń staje się nie tylko odpowiedzią na brak schronienia, lecz także narzędziem odbudowy życia i wspólnot. W tych doświadczeniach szczególnie wyraźnie widać, że architektura zaczyna się tam, gdzie realna potrzeba spotyka się z uważnością na drugiego człowieka. Rozmawiamy z Patrícią Muñiz Núñez, hiszpańską architektką i badaczką, która od lat zajmuje się pomocą humanitarną na polu architektury w praktyce i w pracy naukowej.
Patricia Muñiz Núñez — hiszpańska architektka i badaczka związaną z Uniwersytetem w A Coruñi. Współpracowała z wieloma organizacjami międzynarodowymi przy licznych projektach mieszkań tymczasowych dla osób uchodźczych i przesiedlonych wewnętrznie, uczestnicząc jako ekspertka w pełnym procesie: od wizyt identyfikacyjnych po opracowanie i wdrażanie rozwiązań technicznych. Jest także współzałożycielką organizacji Habitamos oraz laureatką wielu nagród za działalność naukową i społeczną w obszarach architektury, edukacji globalnej oraz innowacji w zakresie współpracy międzynarodowej. Wraz z Luciano Gonzálezem Alfayą współtworzy pracownię architektoniczną MMASA.
Agata Ruchlewicz‑Dzianach: Od kiedy zajmujesz się architekturą humanitarną?
Patricia Muñiz Núñez: Wszystko zaczęło się w 2011 roku wraz z moją rozprawą doktorską dotyczącą prefabrykowanych mieszkań przejściowych dla uchodźców i osób przesiedlonych wewnętrznie. Zaledwie rok po rozpoczęciu badań hiszpańska prywatna organizacja pozarządowa FPSC zwróciła się do mnie o pomoc w zorganizowaniu wizyty identyfikacyjnej w osadach dla syryjskich uchodźców w Libanie i Jordanii. Jej celem było zbadanie potrzeb w obu krajach w zakresie zakwaterowania, analiza potencjalnych ulepszeń i zaproponowanie nowych strategii we współpracy z UNHCR [Wysokim komisarzem ONZ do spraw uchodźców — przyp. red.]. Od czasu tego projektu pracuję głównie w obszarze mieszkalnictwa tymczasowego i przejściowego.
sesje partycypacyjne z uchodźczyniami
fot.: Patricia Muñiz © Ayuda en Acción
Anna Wejkowska-Lipska: Brałaś udział w projektach w obszarze pomocy humanitarnej między innymi w Libanie, Jordanii, Palestynie, Syrii, Mozambiku i Ukrainie. Czy któryś z nich był dla Ciebie szczególnie ważny?
Patricia Muñiz Núñez: Wyjątkowo bliski jest mi projekt, który realizowałam w Mozambiku w 2023 roku wraz z Fundacją Ayuda en Acción i stowarzyszeniem Habitamos. Polegał on na zaprojektowaniu mieszkań przejściowych w odpowiedzi na kryzys humanitarny, który rozpoczął się w regionie Cabo Delgado w 2018 roku. Z powodu rebelii terrorystycznej doszło tam do ponad miliona przesiedleń. Sytuację dodatkowo pogarszały zjawiska pogodowe spowodowane zmianami klimatu.
Anna Wejkowska-Lipska: W tym projekcie pracowałaś ze zróżnicowanymi grupami użytkowników. Co było najważniejsze przy definiowaniu jego założeń?
Patricia Muñiz Núñez: Mieszkania przejściowe definiuje się jako etap pomiędzy schronieniem tymczasowym a stałym miejscem zamieszkania i należy je rozumieć nie jako produkt, lecz jako proces powrotu do stabilnego życia. Podejście to bazuje na tak zwanym kontinuum kryzysowo-rozwojowym obejmującym kolejne fazy: od kryzysu, przez odbudowę i stabilizację, aż po trwałe rozwiązania i rozwój.
W tym projekcie analizowaliśmy potrzeby różnych grup społecznych, takich jak osoby z niepełnosprawnościami, rodziny zastępcze, rodziny w trudnej sytuacji czy osoby starsze. Celem było opracowanie kompleksowych, dopasowanych rozwiązań opartych na tym podejściu. Szczególną uwagę poświęciliśmy także kobietom i dziewczętom. Jednym z najbardziej pozytywnych aspektów tego projektu było zaangażowanie tej szczególnie wrażliwej grupy, która zmaga się z większymi przeciwnościami losu ze względu na płeć. Od początku, już w fazie projektowania, włączano kobiety uchodźczynie w proces poprzez warsztaty partycypacyjne, a prototyp zaprojektowano tak, aby mogły go same zbudować.
zajęcia partycypacyjne z dziećmi w Cabo Delgado (Mozambik)
fot.: Patricia Muñiz © Ayuda en Acción
Agata Ruchlewicz‑Dzianach: Z Mozambikiem związany jest także inny Twój projekt, za który otrzymałaś nagrodę Premio González Llanos, a publikacja „De la emergencia a la recuperación” („Od sytuacji awaryjnej do odbudowy”) o tym projekcie znalazła się wśród finalistów 17. BEAU — Hiszpańskiego Biennale Architektury i Urbanistyki.
Patricia Muñiz Núñez: Tak, to projekt realizowany rok po tym, o którym rozmawiałyśmy przed chwilą. Dotyczył również Cabo Delgado i koncentrował się na opracowaniu metodologii budowy mieszkań dla osób przesiedlonych, które powróciły do swoich pierwotnych społeczności lub osiedliły się na stałe w nowych społecznościach. Powstał we współpracy Fundacji Ayuda en Acción z Uniwersytetem w A Coruñi, co umożliwiło zaangażowanie przedstawicieli różnych dyscyplin, takich jak architekci, inżynierowie, socjologowie i psychologowie. Dzięki temu nasze podejście było bardziej kompleksowe.
Poza projektowaniem samych jednostek mieszkalnych celem projektu było wzmocnienie najbardziej narażonych społeczności, z uwzględnieniem takich aspektów, jak dostęp do wody i urządzeń sanitarnych, ochrona oraz środki utrzymania na poziomie gospodarstwa domowego. Dążono do opracowania innowacyjnego rozwiązania osiedlowego, które nie tylko odpowiadałoby na potrzebę zapewnienia schronienia, lecz także wspierało stopniowy powrót osób przesiedlonych do normalnego życia.
sesje partycypacyjne z uchodźczyniami
fot.: Patricia Muñiz © Ayuda en Acción
Agata Ruchlewicz‑Dzianach: To bardzo ważny aspekt. Jak to wygląda w praktyce?
Patricia Muñiz Núñez: Wykorzystujemy technologię bazującą na lokalnych materiałach i sile roboczej, dążąc do samowystarczalności osób uczestniczących w projekcie, by mogły kontynuować prace budowlane i rozwiązywać problemy pojawiające się po zakończeniu fazy wsparcia zewnętrznego. To założenie musi spełniać każdy projekt. W ramach tego projektu w tej formule zostało zbudowanych już 200 domów przez osoby przesiedlone. W takich działaniach konieczne jest unikanie paternalistycznego podejścia. Jednocześnie, ponieważ jest to „metodologia”, a nie tylko projekt produktu, rezultat można dostosować do wielu innych sytuacji kryzysowych na całym świecie.
Anna Wejkowska-Lipska: Kiedy mówi się o mieszkaniu przejściowym, to o jaki okres chodzi?
Patricia Muñiz Núñez: Taki typ schronienia ma na celu zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych ludności dotkniętej katastrofą między stanem wyjątkowym a trwałym rozwiązaniem. Po klęsce żywiołowej proces odbudowy trwa zazwyczaj od dwóch do pięciu lat. Jednak czasu trwania konfliktu zbrojnego nigdy nie da się przewidzieć. Niektóre trwają już od dziesięcioleci. Możemy jednak uznać pięć lat za maksymalny „rozsądny” okres.
zajęcia partycypacyjne z dziećmi w Cabo Delgado (Mozambik)
fot.: Patricia Muñiz © Ayuda en Acción
Anna Wejkowska‑Lipska: Niezależnie od czasowego charakteru rozwiązania, celem jest stworzenie domu. I nie mówimy tu tylko o projekcie budynku.
Patricia Muñiz Núñez: Oczywiście, dla nas wszystkich „dom” to coś więcej niż budynek, a w takich sytuacjach tym bardziej. To miejsce, w którym czujemy się bezpiecznie, gdzie możemy wychowywać dzieci, gdzie nie chorujemy z powodu złych warunków mieszkaniowych, położone blisko źródeł utrzymania, rodziny lub przyjaciół, a także zapewniające minimum bezpieczeństwa i poczucie przynależności. Mieszkania przejściowe powinny oferować to wszystko. Niestety, bardzo duży odsetek ludzi na świecie nigdy tego nie zazna. I nie mówimy tutaj tylko o osobach przesiedlonych…
nastolatek biorący udział w budowie zaprojektowanego schroniska przejściowego
© Ayuda en Acción
Agata Ruchlewicz-Dzianach: Jak wygląda projektowanie schronienia tymczasowego? Od czego się zaczyna?
Patricia Muñiz Núñez: Musi ono przede wszystkim zapewniać ochronę przed warunkami atmosferycznymi, podstawową przestrzeń do życia i miejsce do przechowywania rzeczy osobistych, a także poczucie prywatności i bezpieczeństwa emocjonalnego. Dlatego projektowanie każdego mieszkania przejściowego powinno się rozpocząć od procesu partycypacyjnego, możliwie jak największego. Jest to szczególnie ważne, gdy w grę wchodzą kwestie płci. Zakwaterowanie po przesiedleniu generuje często dyskryminację kobiet uchodźczyń, ignorując takie kwestie jak ograniczona autonomia, niedostosowanie do lokalnych zwyczajów, brak prywatności czy zwiększone ryzyko przemocy ze względu na płeć.
Rosa Mario zamiatająca swój dom, zbudowany przy wsparciu Ayuda en Acción
© Ayuda en Acción
Agata Ruchlewicz‑Dzianach: Co jeszcze jest istotne w tym procesie?
Patricia Muñiz Núñez: Na pewno wykorzystanie lokalnych materiałów i technologii znanych danej społeczności. Powszechne jest wykorzystywanie materiałów pochodzących z bezpośredniego otoczenia, choć należy zachować ostrożność również w tym przypadku, ponieważ bez wystarczających wysiłków na ich uzupełnienie zasoby mogą się kurczyć. Ważne jest, aby rozwiązania były dostosowane do położenia geograficznego, kultury i zwyczajów grupy docelowej.
prefabrykowane panele zaprojektowanego schronienia przejściowego
© Ayuda en Acción
Anna Wejkowska‑Lipska: Od lat współpracowałaś jako ekspertka między innymi z libańskim Caritasem, UNHCR, stowarzyszeniem Causas Comúns — Utopia Project czy wspomnianą wcześniej fundacją FPSC. W 2022 roku współzałożyłaś Habitamos. Skąd pomysł na stworzenie własnej organizacji?
Patricia Muñiz Núñez: Długo o tym myśleliśmy… Po co tworzyć nową organizację, skoro jest ich już tak wiele i możemy nadal z nimi współpracować. Powody były dwa. Po pierwsze, była to potrzeba zjednoczenia grupy osób, które podzielają podobne wartości i troski. Po drugie, i równie istotne, Habitamos powstało z myślą o promowaniu badań oraz współpracy między różnymi sektorami zaangażowanymi w działania rozwojowe.
starsza kobieta biorąca udział w budowie zaprojektowanego schroniska przejściowego
© Ayuda en Acción
Anna Wejkowska-Lipska: Czy to znaczy, że Habitamos ma pełnić funkcję pomostu między środowiskiem akademickim a praktyką i przemysłem?
Patricia Muñiz Núñez: Wiele działań realizowanych na uniwersytecie pozostaje na poziomie teoretycznym i rzadko znajduje przełożenie w praktyce. Jako osoby związane z uczelnią chcieliśmy przekazać tę wiedzę na zewnątrz, a jednocześnie stworzyć przestrzeń, w której społeczeństwo może zwrócić się do nas po wsparcie. I to się udało! Stowarzyszenie umożliwiło nam budowanie różnych międzysektorowych relacji. Działamy wspólnie poprzez upowszechnianie i wymianę informacji oraz najlepszych praktyk w zakresie badań, szkoleń i realizacji wspólnych projektów.
Amelia Mussa, uchodźczyni wybrana do szkolenia w zakresie schronienia przejściowego, gdzie nauczyła się wielu technik budowlanych; otrzymała także zestaw (maczetę, młotek, szczypce, łopatę, linę, taśmę mierniczą) i certyfikat
© Ayuda en Acción
Agata Ruchlewicz-Dzianach: Jak dziś, po piętnastu latach pracy w architekturze humanitarnej, oceniasz skalę wyzwań, z którymi się mierzycie?
Patricia Muñiz Núñez: Obecnie ponad 123 miliony osób zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów z powodu prześladowań, konfliktów czy naruszeń praw człowieka. Każdego roku dochodzi do masowych przesiedleń z powodu klęsk żywiołowych. Od czasu utworzenia UNHCR w 1950 roku liczby te tylko wzrastają. Wyzwania są coraz większe i bardziej pilne. Codziennie obserwujemy w mediach masowe przesiedlenia: prawie 13 milionów ludzi uciekło ze swoich domów w Sudanie z powodu śmiertelnie groźnego konfliktu pustoszącego kraj. Wieloletnie susze w Rogu Afryki sprawiają, że liczba przesiedleń wewnętrznych w obrębie Etiopii, Kenii i Somalii stale rośnie. W pierwszym miesiącu aktualnej wojny na Bliskim Wschodzie setki tysięcy ludzi zostało przesiedlonych… Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność… Nie jesteśmy przygotowani na tak rozległe przesiedlenia.
tymczasowe schronienie i jego wnętrze w Cabo Delgado (Mozambik)
fot.: Patricia Muñiz
Agata Ruchlewicz‑Dzianach: Co w tej sytuacji okazuje się dziś najtrudniejsze?
Patricia Muñiz Núñez: Głównym wyzwaniem jest znalezienie trwałego rozwiązania, takiego jak dobrowolna repatriacja, integracja lokalna czy relokacja, które umożliwiają przerwanie cyklu przesiedleń i powrót do stabilnego życia w bezpiecznym środowisku. Jednak dopóki te trwałe rozwiązania nie zostaną osiągnięte, pilną kwestią jest zapewnienie schronienia osobom przesiedlonym w minimalnych warunkach sanitarnych.
Anna Wejkowska-Lipska: Jak w tym kontekście przedstawiają się zagrożenia wynikające ze zmian klimatycznych? Jaka to skala? Czy możemy przewidzieć je i im zapobiec?
Patricia Muñiz Núñez: Nie sądzę, żebyśmy mogli je przewidzieć, ale wierzę, że możemy i musimy być lepiej przygotowani. 75 procent populacji mieszka na obszarach, które zostały dotknięte co najmniej jednym zagrożeniem naturalnym, a teraz, bardziej niż kiedykolwiek, klęski żywiołowe powodują znaczny wzrost liczby osób pozbawionych domów. Według raportu Internal Displacement Monitoring Centre z 2025 roku na temat globalnej redukcji ryzyka klęsk żywiołowych w 2024 roku na całym świecie było 45,8 miliona osób przesiedlonych z powodu klęsk żywiołowych. Stanowi to prawie dwukrotność rocznej średniej z ostatniej dekady. Sytuacja ewidentnie się nie poprawia. Nie inwestujemy wystarczająco dużo w redukcję ryzyka, mimo że wiemy, że musimy się przygotować na masowe przesiedlenia spowodowane skutkami zmian klimatu.
tymczasowe schronienie i jego wnętrze w Cabo Delgado (Mozambik)
fot.: Patricia Muñiz
Agata Ruchlewicz-Dzianach: Jak w szerszym ujęciu postrzegasz rolę architektury we wspieraniu społeczności, które w sytuacji kryzysu muszą zaczynać wszystko od nowa?
Patricia Muñiz Núñez: Architektura ma moc wpływania na życie ludzi w każdym aspekcie, nie tylko w czasie kryzysów. W rzeczywistości odgrywa fundamentalną rolę, aby takie kryzysy nie powstawały. To znaczy, że wszystkie nasze decyzje, od tego gdzie i jak budujemy nasze domy, po zarządzanie gruntami, mogą zwiększyć lub zmniejszyć skutki zagrożenia. W przypadku katastrofy jej wpływ na populację zależy nie tylko od jej intensywności, lecz także od stopnia narażenia i wrażliwości otaczającego środowiska. Dlatego priorytetem są dobre praktyki ograniczające ryzyko.
Agata Ruchlewicz‑Dzianach: Co masz na myśli?
Patricia Muñiz Núñez: W sytuacjach kryzysowych architektura ma wpływ na to, czy osoby dotknięte kryzysem poczują się wyobcowane czy nie. Może ułatwić stopniowy powrót do normalności. Może wzmocnić autonomię oraz rekonwalescencję fizyczną i psychiczną osób poszkodowanych, a także uwolnić od niehigienicznych i niebezpiecznych warunków. Mówi się, że budownictwo mieszkaniowe jest piętą achillesową pomocy humanitarnej, ponieważ należy do najbardziej kosztownych i złożonych obszarów wdrożeniowych. Mimo trudności związanych z wprowadzaniem innowacji do codziennej pracy pomocy humanitarnej, kluczowe jest ich wspieranie poprzez niezbędną współpracę z przemysłem, instytucjami akademickimi i specjalistami. Istotne jest projektowanie z myślą o teraźniejszości, mając na uwadze planowanie przyszłości i poszukując rozwiązań materialnych w połączeniu z mechanizmami społecznymi.
schronienie awaryjne w obozie dla uchodźców Saul
fot.: Patricia Muñiz
Anna Wejkowska-Lipska: Praca w regionach dotkniętych konfliktami i katastrofami wiąże się z konfrontacją z niezwykle intensywnymi doświadczeniami ludzkimi. Na ile wpłynęły one na sposób, w jaki dziś projektujesz?
Patricia Muñiz Núñez: To niełatwe pytanie, ponieważ praca w tak zróżnicowanych kontekstach zmusza do innego myślenia i projektowania. Nauczyłam się rezygnować ze zbędnych aspektów architektury i skupiać na tym, co istotne i ważne. W rzeczywistości większość projektów realizowanych obecnie w naszym biurze, Estudio MMASA, to projekty budownictwa socjalnego.
Anna Wejkowska-Lipska: Czy doświadczenia z projektów humanitarnych mogą inspirować architektów do szerszego myślenia o miastach i zrównoważonym projektowaniu?
Patricia Muñiz Núñez: Nie ma architektury bardziej zorientowanej na człowieka niż ta, która rozwiązuje kryzysy przy minimalnych zasobach, jednocześnie dogłębnie analizując potrzeby danej społeczności i lokalny kontekst. Architektury sięgającej po tradycyjne systemy i odnawialne materiały, a także angażującej społeczność od początku aż do końcowego szkolenia, aby projekt stał się samowystarczalny. Właśnie taka musi być architektura humanitarna. Wydaje się, że gdybyśmy zastosowali tę metodologię do projektowania naszych miast i budynków, nie byłoby źle, prawda?
dzieci z Mozambiku w obozie dla uchodźców
fot.: Patricia Muñiz
Anna Wejkowska‑Lipska: Zdecydowanie, byłoby to bardzo wartościowe.
Agata Ruchlewicz‑Dzianach: Na zakończenie: co powiedziałabyś młodym architektom, którzy chcą projektować z myślą o ludziach i odpowiedzialności w szerszym, globalnym kontekście?
Patricia Muñiz Núñez: Architektura ma moc głębokiej zmiany świata, trzymamy w rękach potężne narzędzie do ulepszania naszego otoczenia. Po pierwsze, naszego najbliższego otoczenia. Wcale nie musimy jechać do kraju ogarniętego konfliktem, aby zastosować zdobytą wiedzę dla dobra społeczności i walczyć o prawa tych, którzy sami nigdy nie mieliby dostępu do architekta. Nie czuję się nikim wyjątkowym. Na całym świecie jest wielu architektów, którzy poświęcili swoje życie walce o te prawa i mają o wiele więcej do opowiedzenia. Ale jeśli myślicie, że moje słowa mogą zainspirować młodych ludzi, chciałabym po prostu powiedzieć im, aby zrozumieli, jak niewielką rolę odgrywamy na świecie. Prawdopodobnie nie zmienimy go całkowicie, ale każde zasiane przez nas ziarno jest ważne. Wszyscy możemy sprawić, że będzie lepiej.
Agata Ruchlewicz-Dzianach, Anna Wejkowska‑Lipska: Dziękujemy za rozmowę.
rozmawiały: Agata RUCHLEWICZ-DZIANACH, Anna WEJKOWSKA-LIPSKA
więcej: A&B 5/2026 – Ekologia,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B
















![Zobacz Standardowy moduł szklany VELUX do dachu płaskiego [click: artykuł w A&B] Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów](https://cdn.architekturaibiznes.pl/upload/filemanager/AiB/BANERY/VELUX/METKA-09-2026/Velux-metka_1070x600_2.jpg?1788776738197)



















