Lewis i Nico tworzą 820, Pan, James i Yufei to dorsa. Razem tworzą jedną pracownię dorsa + 820. Co jest dla nich szczególnie ważne w architekturze i z jakimi wyzwaniami się mierzą? Rozmowa z Yufei He.
dorsa + 820 — kolektyw architektoniczny z siedzibą w Zurychu, składający się z dwóch odrębnych, ale powiązanych z sobą podmiotów. Nasza praktyka wynika ze wspólnej troski o stan środowiska naturalnego. W tym kontekście postrzegamy naszą dyscyplinę jako przestrzeń do negocjacji — formułujemy nowe słownictwo, aby kształtować realne wyobrażenia dotyczące naszej planety.
Yufei HE — urodzony w 1993 roku w Wuhan. Studiował architekturę w Wiedniu i Zurychu. Jego praca magisterska została nagrodzona nagrodą LafargeHolcim Next Generation Prize. Od 2025 roku jest wykładowcą na ETH Zurich
James HORKULAK — urodzony w 1991 roku w Berlinie. Studiował architekturę w Berlinie i Zurychu. Jego praca magisterska otrzymała nagrodę Theo Hotz Prize oraz Fritz Schumacher Prize i została nominowana do nagrody Young Talent Architecture Award 2020 Fundació Mies van der Rohe.
Lewis HORKULAK — urodzony w 1996 roku w Berlinie. Studiował architekturę w Berlinie, Weimarze i Zurychu. Jego projekty otrzymały między innymi nagrodę Foundation Award i stypendium Vectorworks Scholarship, a także były wystawiane w Zentrum Architektur Zürich i na Zürich Design Biennale.
Pan HU — urodzony w 1995 roku w Pekinie. Studiował architekturę w Karlsruhe i Zurychu. W latach 2022–2024 pracował w studiu Günthera Vogta oraz jako asystent naukowy w katedrze Arna Brandlhubera w ETH Zurich.
Nicolas KÖNIG — urodzony w 1994 roku w Akwizgranie. Studiował architekturę w Berlinie, Kopenhadze i Zurychu. Jego praca magisterska została nagrodzona medalem ETH i nominowana do nagrody SIA oraz srebrnego medalu RIBA. W 2024 roku otrzymał nagrodę German Design Newcomer Award.
Zygmunt Borawski, Jan Przedpełski: Czy możecie opowiedzieć, jak doszło do tego, że zdecydowaliście się studiować w Szwajcarii? Co wiedzieliście o tym kraju przed przyjazdem i co odkryliście po przyjeździe? Jaka jest Wasza historia związana ze Szwajcarią?
Yufei He: Pochodzimy z różnych środowisk, spotkaliśmy się na studiach magisterskich w ETH w Zurychu. Jesteśmy grupą pięciu osób: z Niemiec, Austrii i Chin. Nasze postrzeganie Szwajcarii początkowo kształtowało się pod wpływem alpejskich krajobrazów — czegoś odległego, istniejącego bardziej jako obraz niż rzeczywistość. Z czasem zaczęliśmy rozumieć, jak ten obraz jest konstruowany: poprzez infrastrukturę, geopolitykę i głęboko zakorzenioną kulturę bezpieczeństwa. Te same siły działają w architekturze. Tworzą tło naszej produkcji przestrzennej. To właśnie te warunki i tarcia nas interesują i poprzez nie poszukujemy szczególnej estetyki. Ważna była też kultura otwartych konkursów architektonicznych, która pozwala młodszemu pokoleniu na bezpośredni w nich udział. Z tych powodów zdecydowaliśmy się zostać i realizować nasze zainteresowania właśnie tutaj. Nie była to decyzja podjęta nagle, raczej stopniowo.
Sandy nowy budynek szkolny, Visp, 2024 — w trakcie realizacji
© dorsa + 820
Zygmunt Borawski, Jan Przedpełski: Porozmawiajmy o ETH. Co było dla Was największym wyzwaniem podczas studiów? Co lub kto wywarł na Was największy wpływ? Co ukształtowało Was podczas studiów, szczególnie w kontekście Waszego obecnego sposobu myślenia i projektowania?
Yufei He: Nasze studia rozpoczęły się w różnym czasie, jednak podczas nauki wszyscy odczuwaliśmy atmosferę niepewności i pilności, ukształtowaną przez wiele kryzysów, które pozostawiły próżnię dla nowych wartości i interwencji. Staramy się stawić temu czoła z optymizmem. Podobne podejście cechuje także uczelnię: praktyka i nauczanie stały się w coraz większym stopniu zbiorowe, a nie indywidualne, często wykraczają poza konwencjonalne granice dyscyplin. Te zmiany wartości zmieniły też sposób, w jaki wyobrażamy sobie granice architektury i jej wpływ.
Może to brzmieć niejasno. Na przykład zainteresowaliśmy się tym, co wówczas nazywano „Hinterland” — nie krajobrazem w klasycznym, malowniczym sensie, ale raczej terytoriami ukształtowanymi przez krzyżujące się siły, takie jak współczesne życie miejskie, mobilność, infrastruktura i produkcja. Po studiach pierwszą rzeczą, jaką zrobiliśmy, była podróż i odwiedzenie tych miejsc. Zaczęliśmy postrzegać te terytoria — powstałe w wyniku zderzenia różnych rzeczywistości — jako przestrzenie o niemal alienacyjnej estetyce.
Bonhomme schronisko górskie w Thomas Compeers, Evolène, 2024
© dorsa + 820
Zygmunt Borawski, Jan Przedpełski: Żeby było jasne: ukończyliście studia licencjackie poza Szwajcarią, a potem przenieśliście się do Zurychu?
Yufei He: Tak. Ja ukończyłem je w Wiedniu. James i Nico studiowali w Berlinie, Lewis w Berlinie i częściowo w Weimarze, a Pan w Karlsruhe. Do Szwajcarii przyjechaliśmy na studia magisterskie.
Zygmunt Borawski, Jan Przedpełski: Już po ukończeniu studiów pozostałeś na stanowisku asystenta w ETH.
Yufei He: Zacząłem pracować w BUK — Katedrze Technologii Budowlanej i Konstrukcji. Tworzymy siedmioosobowy zespół.
Zygmunt Borawski, Jan Przedpełski: Czy był to również moment, w którym zdecydowałeś się otworzyć własną pracownię?
Yufei He: Nie było jednego, jasno określonego momentu. Po studiach czuliśmy potrzebę zaangażowania się w architekturę w znaczący sposób. Zmieniający się dyskurs zaczął już kwestionować i podważać tradycyjną rolę architektów; branża budowlana nadal zaś pozostaje pod silnym wpływem imperatywów finansowych, a także z góry określonych potrzeb i norm. Zaczęliśmy szukać swojego miejsca w tym kontekście. Proces ten nigdy nie przebiegał dla nas liniowo, raczej stopniowo i trwa do dziś.
Petrichor budynek mieszkalny, Pontresina, 2025
© dorsa + 820
Zygmunt Borawski, Jan Przedpełski: Czy mieliście — lub omawialiście — pewne podstawowe zasady, rzeczy, na których chcieliście się skupić? Skoro badaliście różne opcje, czy uważaliście, że rozpoczęcie własnej praktyki było konieczne, aby tworzyc architekturę na własnych warunkach? Opowiedz nieco więcej o tym, jak wyglądały początki?
Yufei He: Na początku była to bardzo pragmatyczna decyzja: aby brać udział w konkursach, trzeba mieć nazwę. Albo zgłasza się pod własnym nazwiskiem, albo tworzy się coś innego. Chcieliśmy stworzyć strukturę, która byłaby mniej skoncentrowana na indywidualnym autorstwie — coś bardziej anonimowego, ale nadal zdolnego do wyrażania jasnego zestawu wartości.
Działamy jako kolektyw składający się z dwóch odrębnych podmiotów. dorsa to Pan, James i ja, a 820 to Lewis i Nico. Nasza wspólna platforma nazywa się dorsa + 820. Można ją sobie wyobrazić jako rodzaj statku-matki, z którego wysyłamy indywidualne misje badawcze jako mniejsze jednostki. Dorsa to liczba mnoga od dorsum, terminu geologicznego odnoszącego się do tylnej lub zacienionej strony — rzeczy, które nie są od razu widoczne, ale mają fundamentalny wpływ na to, co widać; 820 odnosi się do czasu, jaki zajmuje światłu dotarcie ze Słońca do Ziemi — osiem minut i dwadzieścia sekund. Wyznacza to precyzyjną granicę: kruchy stan, w którym minimalne odchylenie uniemożliwiłoby życie. Później zdaliśmy sobie sprawę, jak bardzo te dwie nazwy się uzupełniają — ciemna strona i jasna strona.
Dla nas praca w różnych trybach jest sposobem na zachowanie elastyczności i przechodzenie między projektami architektonicznymi o różnych skalach. Kolektyw, w bardziej formalnym sensie, powstał, gdy wygraliśmy konkurs na szkołę w Valais w 2024 roku. Wtedy konieczne stało się ustanowienie odpowiedniej struktury biura.
dorsa + 820 działa jako jedna firma. W jej ramach bierzemy udział w konkursach i realizujemy projekty w Szwajcarii. Udział w szwajcarskich konkursach i realizacja projektów do końca wymaga znacznych zasobów, nam udało się to głównie dzięki połączeniu sił w ramach większego podmiotu.
Forest project instalacja dla Lausanne Jardins, Lozanna, 2024
© dorsa + 820
Zygmunt Borawski, Jan Przedpełski: Zajmujecie się nie tylko architekturą, ale także wystawami i projektami związanymi ze sztuką.
Yufei He: Branża budowlana, w której działamy, stanowi tylko jeden segment naszej rzeczywistości, ale może wydawać się monumentalną strukturą. Ma własne zasady, interesy, odbiorców, modele ekonomiczne i instytucje — warunki, które musimy krytycznie analizować, a nie po prostu akceptować. W ramach tej struktury istnieje pewna prędkość i rytm, w których architekci powinni się poruszać.
Jako dorsa i 820 częściowo się od tego oddzielamy, ponieważ chcemy się poruszać w inny sposób — docierać do różnych odbiorców. To prawie jak ciało, które nieustannie zmienia swój kształt, aby dostosować się do różnych środowisk. Formaty takie jak wystawy, teksty i filmy dają nam większą swobodę pod względem mediów, ram czasowych i intensywności. Pozwalają przekazywać idee na różne sposoby.
Nie ma linearnej relacji, w której badania po prostu prowadzą do powstania budynku. Zamiast tego idee krążą między formatami. Pytania, które pojawiają się w konkursach, są często pogłębiane w innych formatach, w których możemy testować, spekulować i skupiać się bez ciężaru monumentalnych ram budynku. Chcemy poruszać się między cięższymi i lżejszymi trybami pracy, aby zachować równowagę i otwartość.
Elysion park publiczny i obiekt sportowy, Lyss, 2025
© dorsa + 820
Zygmunt Borawski, Jan Przedpełski: Czy projekt szkoły był Waszą pierwszą współpracą, czy też pracowaliście razem już wcześniej? Kiedy zdecydowaliście się połączyć siły?
Yufei He: Nasza współpraca wyrosła z długotrwałych relacji osobistych i przyjaźni. James i Lewis są braćmi, a Lewis i ja mieszkamy razem.
Zanim kolektyw otrzymał oficjalną nazwę, współpracowaliśmy na wiele sposobów: pomagając sobie nawzajem w projektach, wymieniając się pomysłami. Nie była to decyzja, a raczej stopniowe umacnianie istniejących relacji i wspólnych metod pracy. Współpracujemy też z osobami z zewnątrz, jeśli jest to uzasadnione projektem.
Zygmunt Borawski, Jan Przedpełski: Jak wybieracie swoich współpracowników?
Yufei He: Starannie wybieramy tematy. Współpraca oznacza dla nas nie tylko współpracę z ludźmi, ale także pracę z przedmiotami. I mam na myśli dosłownie: satelitę, zwierzę, aparat fotograficzny wyposażony w czujnik UV. Wszystko może stać się aktywnym uczestnikem projektu. Współpracę rozumiemy jako wyprawę w nieznane, gdzie różni aktorzy zbierają się wokół wspólnego celu. Kiedy pracujemy nocą na autostradzie, analizując ekologię pasa rozdzielającego, samochody, latarka, nawigacja Google i rośliny stają się naszymi współpracownikami. Kiedy prowadzimy warsztaty na temat technik solarnych, fizyk, panel fotowoltaiczny, soczewka Fresnela i studenci są naszymi współpracownikami. Wyobrażamy to sobie jako rodzaj sieci: bardzo dużej, rozległej, wykraczającej poza nasz fizyczny zasięg, która może się również komunikować z innymi sieciami. Uważamy, że w świecie o rosnącej złożoności nie jesteśmy w stanie samodzielnie rozwiązać wszystkich problemów. Musimy dostrzegać innych, w tym również tych nieoczekiwanych. W końcu jesteśmy wyszkoleni tylko jako architekci. Postrzegamy architekta jako mediatora między przestrzeniami, czasami, rzeczywistościami i różnymi rodzajami wiedzy.
Electryone grill solarny, Zurych, 2023
© dorsa + 820
Zygmunt Borawski, Jan Przedpełski: To prowadzi nas do kolejnego pytania dotyczącego Waszej praktyki. Może zabrzmieć ogólnikowo, a nawet naiwnie, ale jakie są według Was najpilniejsze problemy, z którymi musi się obecnie mierzyć architektura — zarówno w Szwajcarii, jak i na całym świecie? Czy są jakieś obszary, szumy, które można pominąć?
Yufei He: Kiedy przystępujemy do realizacji projektu, oczekuje się od nas, że zaczniemy od liczb — opisujemy architekturę w metrach kwadratowych, kubaturach lub kosztach za metr sześcienny. Parametry te nie tylko mierzą projekt, ale także konstruują jego rzeczywistość w określonych granicach — granicach, w których architektura powinna funkcjonować w określony sposób dla konkretnych grup ludzi i rzeczy. Mogą to być interesy gospodarcze, osobiste życzenia i wspomnienia klienta, interes publiczny, a nawet interesy użytkowników, których jeszcze nie znamy. Zawsze jesteśmy zainteresowani poszerzaniem tych granic, ich załamywaniem i rozpływaniem. Chodzi nam o godność — tworzenie przestrzeni dla godności.
Podam jako przykład dwa najmniejsze projekty, nad którymi pracowaliśmy. Przez „małe” rozumiem ich fizyczny rozmiar. Chociaż oba działają w najmniejszej skali architektonicznej, angażują sporą skalę terytorialną. Jednym z nich była propozycja budowy schroniska wzdłuż szlaku turystycznego na wysokości 2980 metrów n.p.m. w Val d”Hérens. Teren ten jest narażony na skutki topnienia wiecznej zmarzliny. Istniejące schroniska co roku zapadają się o kilka centymetrów i obecnie muszą zostać usunięte. Wprowadziliśmy konstrukcję, która balansuje jak wioślarz, zdolną reagować na ruchome podłoże. Jeśli chodzi o materiał, zaproponowaliśmy zebranie skał uwolnionych przez topniejącą wieczną zmarzlinę i umieszczenie ich w rdzeniu konstrukcji, gdzie mogłyby stać się siedliskiem porostów. To pytanie — co może zrobić architektura, gdy warunki środowiskowe są niestabilne — pozostało z nami.
Drugi projekt był zlokalizowany w wąwozie Ova da Bernina. Konkurs dotyczył platformy widokowej. W wąwozie o głębokości 80 metrów warunki ekologiczne są zupełnie inne niż na jego brzegach. Każda ingerencja zakłóciłaby to środowisko, ale w briefie prawie o tym nie wspomniano. Przygotowując naszą propozycję, chcieliśmy uwzględnić interesy żywych istot występujących na tym obszarze. Konstrukcje zostały wykonane ze zwęglonych pni drzew, perforowanych wnękami, które mogłyby służyć jako siedliska dla nietoperzy alpejskich. Dla nas architektura może być praktyką bardzo terytorialną.
Migrująca palma, 2024
© dorsa + 820
Zygmunt Borawski, Jan Przedpełski: Podejście to, jak się wydaje, w dużym stopniu opiera się na wrażliwości. Sugeruje, że obecnie nie wystarczy po prostu projektować, ale trzeba również uwrażliwiać innych, wyjaśniać, podnosić świadomość, a nawet edukować.
Yufei He: Powiedziałbym, że każda lokalizacja jest pełna złożoności. Uważamy, że ekspresja architektury wynika z tarć: z momentów, w których różne rzeczywistości stykają się z sobą. Chodzi nie tylko o realizację programu, lecz także poważne potraktowanie lokalizacji w całej jej złożoności, a następnie znalezienie odpowiedzi architektonicznej, która będzie pasować do tego konkretnego kontekstu.
Zygmunt Borawski, Jan Przedpełski: Wstępnie nazwaliśmy ten numer „Nowa fala szwajcarska” — termin ten może zdawać się pewnym uproszczeniem, ale odzwierciedla to, co postrzegamy jako wyraźną zmianę w podejściu do architektury i estetyki w Szwajcarii w ostatnich latach. Na przykład konstrukcje drewniane — szczególnie w budynkach szkolnych — stały się dominujące, a wiele konkursów, które często są dla młodych praktyków sposobem wejścia do branży, wygrywają obecnie projekty bazujące na drewnie. Jednocześnie obserwujemy tendencję do stosowania neohigh-techowych rozwiązań i coraz lżejszych fasad, które zastępują masywność, niedyś silnie definiującą szwajcarską architekturę.
Uważamy, że jest to ściśle związane z bardziej technicznym i ekologicznym podejściem do projektowania: regulacją zysków słonecznych, zmniejszeniem zużycia energii oraz zarządzaniem przepływami wody i energii. W rezultacie fasada często staje się złożoną powierzchnią — niezwykle precyzyjną, a czasem nawet fetyszyzowaną ze względu na swoją lekkość. Równolegle obserwujemy rosnącą popularność estetyki ponownego wykorzystania, odzyskiwania, asamblażu i patchworku. Co sądzicie o tej zmianie paradygmatu, estetyki? Czy zgadzacie się z tym sposobem myślenia, projektowania i budowania? Czy uważacie, że to pokolenie architektów zasadniczo różni się od poprzednich?
Yufei He: Tak, w ostatnich latach obserwujemy tendencję do demonizowania betonu i zastępowania go tym, co często nazywa się „lekkością”. Dla nas jednak nie jest to przede wszystkim kwestia stylu, wyglądu aluminiowych fasad czy konstrukcji drewnianej. Lekkość rozumiemy poprzez sposób, w jaki postrzegamy materiały i szersze konsekwencje ich wykorzystania. Na przykład aluminium. Jeśli weźmie się pod uwagę, ile energii potrzeba do wydobycia materiału, lekkość, która pojawia się na powierzchni, na fasadzie, nie jest już tak lekka, jak się wydaje.
Dla nas „lekkość” oznacza poszerzenie naszego spojrzenia na elementy i aspekty, których nie widzimy od razu. Architektura wiąże się z dużym zużyciem zasobów. Projektowanie budynku w sposób, który pozwala uniknąć dużych wykopów — bez piwnicy, bez dużych fundamentów — może już być formą lekkości. Nawet jeśli części budynku zostaną wykonane z betonu, nadal może on mieć lekki charakter pod względem ogólnego wpływu na środowisko. Jeśli zamiast fundamentu płytowego zakotwiczysz konstrukcję w określonych punktach i pozwolisz wodzie nadal płynąć; jeśli pozostawisz ziemię nieuszczelnioną dla innych istot — to również są formy lekkości.
patrick star zagospodarowanie terenu Iwaz, Zurych-Wetzikon, 2025
© dorsa + 820
Innym wątkiem jest rozwój technologii i systemów budowlanych, które nieustannie obiecują uczynić architekturę lżejszą. Jak wspomnieliście, powłoka budynku staje się coraz bardziej złożona, precyzyjna. Jednak wydajność nie zawsze oznacza lekkość, często jedynie utrwala nasze standardy komfortu. Pracując w Wilnie staraliśmy się wdrożyć lżejszy sposób życia, organizując nasz codzienny rytm zgodnie z ruchem słońca. Dla nas lekkość może również stać się nowym sposobem życia.
Zygmunt Borawski, Jan Przedpełski: W jaki sposób życie w Szwajcarii wpłynęło na Wasz sposób myślenia, zarówno na poziomie zawodowym, jak i bardziej osobistym?
Yufei He: Ważnym aspektem jest to, jak postrzegamy Szwajcarię — nie tyle jako zbiór miast, ale jako obszar przecinających się sieci, gdzie infrastruktura jest głęboko zakorzeniona w codziennym życiu, a jednocześnie bardzo widoczna. Podczas studiów odwiedziliśmy przełęcze górskie, mosty, centra danych i zapory wodne. Weszliśmy do ich wnętrz i dowiedzieliśmy się na przykład, że w zaporach wodnych woda jest uwalniana w bardzo konkretnych momentach, takich jak przerwa w meczu piłki nożnej, kiedy zużycie energii elektrycznej jest największe. W Zurychu drugim co do wysokości budynkiem jest Swissmill Tower. Jest to betonowy silos na zboże, który odgrywa kluczową rolę w infrastrukturze spożywczej. Zapewnia on również dostawy żywności dla Zurychu w czasach kryzysu. Widok tej ogromnej ilości betonu w miejscu, które prawdopodobnie należy do najdroższych w Zurychu, był imponujący.
spf50+ pawilon dla good2u_festival, Goerlitz, 2025
© dorsa + 820
Zygmunt Borawski, Jan Przedpełski: Czy poza Szwajcarią są miejsca, krajobrazy, kultury architektoniczne lub punkty odniesienia, które mają na Was wpływ?
Yufei He: Nie patrzymy w kategoriach Szwajcaria kontra reszta świata. Wiele z naszych zainteresowań wykracza daleko poza granice państwowe i one ich nie definiują.
Kiedyś przywieźliśmy palmę z Ticino do lodowca Rodanu. Gatunek ten został pierwotnie wprowadzony do Ticino przez Brytyjczyków, gdy tak zwani łowcy roślin sprowadzali egzotyczne gatunki z całego świata. Pochodził on z południowych Chin, ale patrząc dalej wstecz, gatunek ten istniał już w regionie alpejskim w okresie trzeciorzędu, około 50 milionów lat temu. Drzewo jest przenoszone przez wiatr, formacje geologiczne, przepisy prawne, ludzką ciekawość i handel... Kiedy patrzymy „na zewnątrz”, to nie rzeczy poza granicami nas inspirują. Staramy się wyobrazić sobie, jak różne istoty i elementy się przemieszczają, wymieniają i wpływają na siebie nawzajem.
Zygmunt Borawski, Jan Przedpełski: To pytanie dotyczy tak naprawdę idei myślenia globalnego i działania lokalnego. Nie chodzi o narodowość, ale raczej o napięcie między lokalnością a globalnością — i o to, co to napięcie oznacza w praktyce.
Yufei He: Tak. Szwajcaria może się wydawać z zewnątrz bardzo bezpiecznym miejscem, ale jednocześnie podlega tym samym siłom, które oddziałują na wszystkich i wszędzie. Stoimy w obliczu wielogłosowgo kryzysu. Interesujące jest to, że wiele miejsc boryka się z tymi samymi problemami, czasem w znacznie bardziej ekstremalnymi, ale często z bardzo różnym nastawieniem. Dzięki tej wspólnej historii kryzysów miejsca i lokalizacje są z sobą powiązane. Staramy się podążać za tymi powiązaniami. Nie ma jednego lub dwóch konkretnych miejsc, na które konsekwentnie zwracamy uwagę. Zamiast tego, w zależności od tematu i badań, podążamy za trajektorią samego problemu.
Zygmunt Borawski, Jan Przedpełski: Dziękujemy za rozmowę.
rozmawiali Zygmunt BORAWSKI, Jan PRZEDPEŁSKI
więcej: A&B 3/2026 – Nowa fala szwajcarska,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B











![Zobacz Standardowy moduł szklany VELUX do dachu płaskiego [click: artykuł w A&B] Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów](https://cdn.architekturaibiznes.pl/upload/filemanager/AiB/BANERY/VELUX/METKA-09-2026/Velux-metka_1070x600_2.jpg?1788776738197)






























