Architecture Club — pracownia założona przez Pawła Krzemińskiego i Karolinę Sławecką — od niemal dekady z powodzeniem projektuje budynki powstające w Szwajcarii, Polsce i we Włoszech. Zaczynali od pracy w uznanych szwajcarskich pracowniach, dziś sami mają ugruntowaną pozycję w szwajcarskim środowisku architektonicznym. Czy ich podejście do projektowania jest jednak zgodne z trendami królującymi w najnowszych szwajcarskich realizacjach? O trudach „walki o detal”, zasadności wykorzystania betonu i największych wyzwaniach, przed którymi stoi współczesna architektura z Karoliną Sławecką rozmawia Przemek Ciępka.
Karolina SŁAWECKA — Studiowała architekturę w École d”Architecture Paris-La Villette oraz na Politechnice Warszawskiej, gdzie w 2007 roku uzyskała tytuł magistry. Po ukończeniu studiów zdobywała doświadczenie zawodowe w szwajcarskich pracowniach, najpierw w Herzog & de Meuron w Bazylei, a następnie w Atelier Petera Zumthora w Haldenstein, w którym pełniła funkcję partnera. Równolegle rozwijała działalność akademicką, pracując jako asystentka na EPFL oraz jako gościnny krytyk na ETH Zurich i TU Vienna. W 2017 roku, wraz z Pawłem Krzemińskim, założyła Architecture Club w Bazylei. Ich pierwszą realizacją było Atelier Moniki Sosnowskiej w Warszawie. Architecture Club zdobyło pierwsze nagrody w międzynarodowych konkursach na rozbudowę Musik-Akademie w Bazylei oraz Città della Musica w Lugano, a także realizuje projekty w Polsce i we Włoszech. W 2025 roku Karolina została przyjęta do Bund Schweizer Architekten.
Przemek Ciępka: Co właściwie przyciągnęło Was do Szwajcarii?
Karolina Sławecka: Podczas studiów odkryliśmy minimalistyczną architekturę Petera Zumthora i pierwsze budynki Herzog & de Meuron, które mocno na nas oddziałały. Od tego momentu mieliśmy jedno wspólne marzenie — przyjechać do Szwajcarii i uczyć się od najlepszych!
Przemek Ciępka: Co Was tak bardzo urzekło w architekturze tego kraju?
Karolina Sławecka: Precyzyjny dobór materiałów, klarowność form i piękno detalu.
Przemek Ciępka: Wraz z Pawłem Krzemińskim rozpoczęliście przygodę z projektowaniem w Szwajcarii w pracowni Herzog & de Meuron. Pracowałaś także z Peterem Zumthorem. Jak trafiłaś do jego atelier?
Karolina Sławecka: Po czterech latach pracy w Herzog & de Meuron poczułam potrzebę zmiany i nowych wyzwań. Niedługo później wybrałam się na wykład Petera do Paryża, a sposób, w jaki opowiadał o architekturze, przypomniał mi o marzeniu z czasów studiów. Wysłałam mu portfolio, a on zaprosił mnie na rozmowę. Pracowałam u niego przez kolejne trzy lata, z czego dwa jako partner w jego pracowni.
Przemek Ciępka: Czy te doświadczenia wciąż kształtują Wasze podejście do projektowania?
Karolina Sławecka: Tak, wciąż darzymy ich i ich prace ogromnym szacunkiem i utrzymujemy przyjacielskie relacje. Jacques Herzog i Pierre de Meuron wypracowali niezwykłą metodykę pracy, która stała się dla nas czymś naturalnym. Ich wizjonerskie podejście do projektów i poszukiwanie materiałów wciąż nas inspirują.
Model pracowni Petera Zumthora — autorskiego atelier — do nas przemawia, a jego bezkompromisowość oraz ścisła współpraca z branżystami stanowią dla nas ważny punkt odniesienia. Obecnie prowadzimy dwa duże projekty akademii muzycznych: w Bazylei i Lugano, angażując specjalistów z wielu dziedzin. Nie decydujemy się na pierwsze lepsze rozwiązanie, lecz poszukujemy wspólnie do końca — testując przy tym cierpliwość i zaangażowanie branżystów — radykalnych rozwiązań. To wielka sztuka nie utracić klarownej idei projektu aż do jego realizacji; każdy detal ma tu znaczenie.
Atelier Moniki Sosnowskiej, Warszawa, 2019 — pomimo dużych przeszkleń na elewacjach, wewnątrz panuje optymalna temperatura bez konieczności wykorzystania klimatyzacji
fot.: © Hélène Binet
Przemek Ciępka: Czy natknęliście się podczas pracy w tych biurach na metody, rozwiązania albo filozofie projektowania, z którymi nie do końca było Wam po drodze?
Karolina Sławecka: Skala biura Herzog & de Meuron zawsze była dla nas ambiwalentna. Kiedy tam pracowaliśmy, zatrudniano 150 osób. Dziś liczba architektów sięga 500, co przekłada się nie tylko na wybór projektów o bardziej komercyjnym charakterze, lecz także wymusza wprowadzenie złożonej hierarchii w biurze, co nigdy nie było dla nas atrakcyjne. To doświadczenie uświadomiło nam, jak istotne jest zachowanie bliskości zespołu oraz pełnej kontroli nad projektem — wartości, które są fundamentem naszej pracy w Architecture Club.
Przemek Ciępka: Podjęliście decyzję o utworzeniu Architecture Club — doprowadził do tego jakiś impuls, czy był to zaplanowany proces?
Karolina Sławecka: Nie było konkretnego impulsu w postaci zlecenia czy wygranego konkursu. Tuż po podjęciu decyzji o powrocie do Bazylei i rezygnacji z pozycji partnera w Haldenstein, gdzie znajdowała się pracownia Petera Zumthora, zadzwoniła do mnie jednak Monika Sosnowska z propozycją pierwszego projektu. To tylko dodało nam skrzydeł i utwierdziło w decyzji.
Przemek Ciępka: Czy mieliście już wtedy sprecyzowaną wizję architektury i wartości, które miały ją definiować?
Karolina Sławecka: Najważniejsze jest znalezienie drugiej osoby o podobnej wrażliwości, z którą można naprawdę współtworzyć, a to rzadkość! Paweł i ja dobrze się uzupełniamy i choć różnimy się stylem oraz podejściem, łączy nas wspólna wizja. Realizacja Atelier Moniki Sosnowskiej stała się manifestem tego, jak chcemy projektować.
Każdy z naszych budynków jest inny. Pierwszy impuls zawsze wychodzi od miejsca. Z czasem odkryliśmy, jak ważna jest też intuicja, do której stale staramy się wracać podczas pracy nad projektem. Równie ważny jest klient — jego otwartość i gotowość do realizacji wizji. Monika Sosnowska interesowała się detalem, poszukiwała radykalnych rozwiązań i była gotowa podjąć ryzyko związane z niestandardowymi pomysłami. Do dziś łączy nas przyjaźń, a także kolejne wspólne projekty.
02. Atelier Moniki Sosnowskiej, Warszawa, 2019 — pierwszy budynek zrealizowany według projektu Architecture Club
fot.: © Hélène Binet
Wiele decyzji projektowych podejmujemy nie przez dodawanie, lecz odejmowanie. Każdy element w przestrzeni ma znaczenie, dlatego istotny jest przemyślany dobór materiałów i dbałość o detal. Proces budowlany bywa bardzo długi, a cięcia budżetowe, niespodziewane trudności czy pośpiech mogą zagrozić realizacji naszej wizji. Doprowadzenie projektu do końca bez kompromisów wymaga cierpliwości i konsekwencji, ale daje ogromną satysfakcję.
Przemek Ciępka: Jak sobie radzicie w tej walce o detal i utrzymanie realizacji w zgodzie z pierwotną koncepcją?
Karolina Sławecka: Oba projekty akademii muzycznych są obecnie w fazie ofertowania oraz przygotowywania dokumentacji wykonawczej. W tym czasie opracowujemy wszystkie detale, prowadzimy jednocześnie rozmowy ze specjalistami, przedstawicielami firm i klientami, którzy naciskają na poszukiwanie oszczędności i zacieśnianie budżetu. To jak codzienna rozgrywka w ping-ponga! Musimy uwzględniać ich wymagania, nie tracąc przy tym jakości architektury. Pozostajemy przy tym otwarci na opinie specjalistów i konstruktywną krytykę. Droga od konceptu do realizacji to żmudna, codzienna praca wielu osób, która wymaga od nas stanowczości, nieustępliwości i dbałości o to, by nasze pomysły nie zostały zniekształcone.
Przemek Ciępka: Z jakimi jeszcze wyzwaniami musicie się mierzyć, prowadząc pracownię architektoniczną w Szwajcarii?
Karolina Sławecka: Wyzwań jest mnóstwo. Trzeba pogodzić wizję projektową z wymogami biznesu i zadbać o pozyskiwanie kolejnych zleceń. Wygrane w konkursach nie gwarantują napływu nowych projektów. Procesy budowlane trwają przy tym długo, więc trzeba myśleć z wyprzedzeniem. Prowadzenie własnej pracowni to również ogromna odpowiedzialność — nie tylko za realizację projektów, ale również za ludzi, którzy w niej pracują. Myślę, że to znacznie trudniejsze niż praca dla kogoś. Możliwość wyrażania siebie własnym językiem i tworzenia czegoś swojego jest jednak tak cenna, że nigdy nie rozważałam powrotu do pracy na etacie. Satysfakcja nie wynika przy tym tylko ze skończonego budynku — po drodze zdarzają się mniejsze i większe radości.
Atelier Moniki Sosnowskiej, Warszawa, 2019 — dzięki betonowej konstrukcji budynek jest chłodny latem i ciepły zimą
fot.: © Hélène Binet
Przemek Ciępka: Na przykład?
Karolina Sławecka: Rozwikłanie trudnego detalu lub problemu projektowego, wymyślenie pięknej przestrzeni, która nas przekonuje, czy spotkania z zadowolonymi klientami należą do takich momentów. Cieszy nas, gdy podobają im się nasze pomysły i proponowane rozwiązania. Jest w tym coś poruszającego: ktoś ufa twoim pomysłom na tyle, że inwestuje w ideę, która początkowo istnieje tylko na papierze lub w modelu.
Przemek Ciępka: Na początku Waszej drogi zdecydowanie opowiadaliście się za wykorzystaniem fizycznych modeli, w rozmowie z Katarzyną Jagodzińską odczułem nawet pewną rezerwę do technologii cyfrowych. Czy przez ostatnie lata coś zmieniło się w tej kwestii?
Karolina Sławecka: Rozszerzyliśmy zasób narzędzi wykorzystywanych w projektowaniu — coraz częściej korzystamy z obrazów generowanych komputerowo, a ostatnio nawet eksperymentujemy ze sztuczną inteligencją. Na przykład wczoraj prezentowaliśmy klientom krótkie filmiki wygenerowane przez AI na podstawie naszych renderingów. To narzędzie może znacznie ułatwić komunikację z osobami spoza naszej branży.
Atelier Moniki Sosnowskiej, Warszawa, 2019 — dzięki betonowej konstrukcji budynek jest chłodny latem i ciepły zimą
fot.: © Hélène Binet
Na ile to możliwe, staramy się jednak nie rezygnować z modeli fizycznych. Zawierają one pewną dozę niedopowiedzenia, a czasem nawet błędu, co może być bardzo inspirujące. W przypadku obrazów cyfrowych musimy być niezwykle precyzyjni, a to zaś bywa pułapką. Dużą wagę przykładamy też do szkiców — staramy się, aby wszyscy w biurze szkicowali, zanim usiądą do komputera, a bywa z tym różnie.
Przemek Ciępka: Nie boisz się, że nadejdzie dzień, w którym sztuczna inteligencja zastąpi architektów?
Karolina Sławecka: Myślę, że tak się nie stanie. Podobnie jak z innymi narzędziami, z technologii cyfrowych należy korzystać z rozwagą. Nie możemy oddać im całej kontroli. Nie wierzę, że sztuczna inteligencja będzie w stanie tworzyć projekty, które wrażliwością dorównają autorskim wizjom. AI bazuje na przetwarzaniu i powielaniu istniejących danych, nie ma własnych doświadczeń, intuicji ani emocjonalnego ryzyka, które towarzyszą ludzkiej wrażliwości.
Sama korzystam z AI głównie przy zadaniach administracyjnych — codziennie piszę maile w trzech językach, a sztuczna inteligencja pomaga mi w ich korekcie. Nie jest jednak nieomylna ani wyczulona na niuanse, więc zawsze wymaga mojej weryfikacji.
House with 5 Gardens, Polska; — projekt domu: Architecture Club; w trakcie realizacji
fot.: Architecture Club
Przemek Ciępka: Jakie są największe wyzwania, przed którymi stoi współczesna architektura?
Karolina Sławecka: Największym wyzwaniem naszego pokolenia jest odpowiedź na pytanie, jak dalej budować, skoro nasza branża pozostaje jednym z największych źródeł zanieczyszczeń środowiska. Wykorzystujemy zasoby planety szybciej, niż powinniśmy, a wzrost populacji i nasza potrzeba komfortu dodatkowo to komplikują. Potrzebna jest większa świadomość i edukacja, bo wiele dzisiejszych działań to reakcja na błędy przeszłości. Trudność polega także na tworzeniu zrównoważonej architektury w ramach niskobudżetowego budownictwa mieszkaniowego. Wciąż wierzymy, że najlepiej sprawdzają się budynki, które dobrze się starzeją i mogą służyć kolejnym pokoleniom.
Przemek Ciępka: Należycie do młodszej generacji szwajcarskich architektów. Czy odczuwasz, że istnieją pola, na których różnicie się od starszych pokoleń o ugruntowanej pozycji na rynku: Petera Zumthora, Bernarda Tschumiego czy Jacques”a Herzoga i Pierre”a de Meurona?
Karolina Sławecka: Stawianie ogólnych diagnoz jest trudne, zwłaszcza gdy należy się do środowiska. Widzimy jednak jego dużą otwartość — mimo nasyconego rynku wciąż pojawia się wiele młodych pracowni, często zakładanych po wygranej w konkursie. Wiele osób w branży nie jest rodowitymi Szwajcarami; my sami zostaliśmy w zeszłym roku, po długim procesie weryfikacji na poziomie miasta, kantonu i państwa, przyjęci do Bundes Schweizer Architekten. To dla nas ogromne wyróżnienie.
House with 5 Gardens, Polska; — projekt domu: Architecture Club; w trakcie realizacji
fot.: Architecture Club
Przemek Ciępka: A jeśli chodzi o filozofię projektowania?
Karolina Sławecka: W Bazylei popularne staje się budowanie w nurcie re-use, a sprzeciw wobec wyburzeń rośnie. Wspomniane przeze mnie projekty wykorzystują istniejące budynki tam, gdzie to tylko możliwe. Jednak eklektyczna estetyka wielu nowych szwajcarskich realizacji nam nie odpowiada — mam obawy, że nie zestarzeje się dobrze. Nie podoba mi się też propaganda mówiąca, że wszystko należy budować z drewna. Nie twierdzę, że beton jest zawsze lepszy, ale w niektórych przypadkach jego użycie ma sens.
Przemek Ciępka: Czyli nie odrzucacie zupełnie architektury drewnianej?
Karolina Sławecka: Absolutnie nie! Wychowałam się wśród otwockiego świdermajera, przepięknych drewnianych willi w sosnowym lesie. Tutaj, w Szwajcarii, też można znaleźć wspaniałe przykłady drewnianej architektury. Sama bardzo chciałabym zaprojektować drewniany dom, ale uważam, że musi to być kontekstualnie właściwe — dostosowane do programu i miejsca.
Jednym z najważniejszych aspektów zrównoważonej architektury jest trwałość. Chcemy, by nasze budynki służyły kolejnym pokoleniom — zarówno w pierwotnej formie, jak i po ewentualnej adaptacji. Nie boimy się stosować betonu, który dziś ma złą opinię, bo zapewnia on trwałość i masę termiczną. Zarówno Dom na Wyspie, jak i Atelier Moniki Sosnowskiej są chłodne latem i ciepłe zimą. Monika pracuje w swoim atelier przy trzydziestu stopniach, mimo braku klimatyzacji, podobnie jest w naszym projekcie na Sardynii.
Forest House, Polska; — projekt domu: Architecture Club; w trakcie realizacji
fot.: Architecture Club
Przemek Ciępka: Przykładem budowli wykorzystującej te zalety betonu może być projektowany przez Was Dom na Wyspie na Sardynii.
Karolina Sławecka: Znajduje się on na obszarze pejzażu chronionego, na którym niegdyś rozciągały się winnice. W terenie rozproszone są stuletnie domy, które pozwalały pracownikom winnic chronić się przed upałem czy sztormami. To charakterystyczne, kamienne konstrukcje, zwrócone pełnymi ścianami ku morzu.
Przemek Ciępka: Na czym polega ochrona tego terenu?
Karolina Sławecka: Dzisiaj nie można tam zbudować nic większego od istniejących obiektów — zezwala się jedynie na restauracje lub odbudowy. Większość osób burzy te kamienne domy i stawia nowe konstrukcje z bloczków, zachowując wymaganą prawem kubaturę, co powoduje jednak, że niezbędne staje się stosowanie klimatyzacji.
Forest House, Polska; — projekt domu: Architecture Club; w trakcie realizacji
fot.: Architecture Club
Dla nas stuletni kamień stanowi ogromną wartość tych budowli. Zdecydowaliśmy się zachować starą konstrukcję i działać wyłącznie wewnątrz domu. W środku stworzyliśmy betonową strukturę ze ścianami o grubości około 40 centymetrów, która wzmocniła i ustabilizowała kamienne mury. Powstało jednoprzestrzenne wnętrze, mieszczące kuchnię, sypialnię oraz wyspę z toaletą i prysznicem ukształtowanym wokół głazu, który odnaleźliśmy w ścianie domu. Zaplanowaliśmy również nowy masywny dach i dodatkowe okna, inspirowane trójkątnymi wejściami prowadzącymi do nuragów — charakterystycznych, kamiennych budowli powstających na Sardynii tysiące lat temu. Choć zachwycający krajobraz kusił panoramicznymi przeszkleniami, zdecydowaliśmy się na trójkątne „kadry”, które nadają widokowi wyraźną ramę.
Przemek Ciępka: Z czego wynika ta decyzja?
Karolina Sławecka: Dom powstał jako schronienie przed ekstremalnymi warunkami pogodowymi, ale również przed obezwładniającą mocą krajobrazu. Dzięki masie termicznej i proporcjonalnym otworom dom zachowuje chłód, a jego przestrzeń tworzy intymny mikrokosmos, przez który natura odkrywa się fragmentami. Każde okno kadruje inny widok — wędrówkę słońca nad linią morza, księżyca nad skałami porośniętymi makią, a tuż przed świtem — Wenus, która pojawia się na krótko w jednym z trójkątnych otworów.
I miejsce w konkursie architektonicznym na renowację i rozbudowę kampusu Musik-Akademie w Bazylei, 2022, — projekt w realizacji
wiz.: © Architecture Club
Przemek Ciępka: Jesteście niewielką, stosunkowo młodą pracownią, jednak bierzecie udział w wielu konkursach architektonicznych. Czy to się Wam opłaca? Przecież koszt stworzenia pracy konkursowej nie zawsze się zwraca.
Karolina Sławecka: Większość ważnych projektów publicznych ma swój początek w konkursach. Ich rola jest kluczowa, ponieważ dają równe szanse wszystkim pracowniom, nie tylko tym o ugruntowanej pozycji. W obu konkursach, które ostatnio udało nam się wygrać, istniała kategoria „młode biuro”, do której wówczas jeszcze się zaliczaliśmy. Taka konstrukcja konkursu pozwala zaprojektować na przykład salę koncertową, nawet jeśli dana pracownia wcześniej nie miała doświadczenia w takim przedsięwzięciu, omijając problem specjalizacji. Duże, ustabilizowane pracownie wciąż biorą udział w konkursach, by pozyskać nowe, ciekawe projekty.
projekt renowacji i rozbudowy kampusu Musik-Akademie w Bazylei — model zewnętrznego foyer
fot.: projekt renowacji i rozbudowy kampusu Musik-Akademie w Bazylei — model zewnętrznego foyer
Przemek Ciępka: Jak mają się konkursy architektoniczne w Szwajcarii?
Karolina Sławecka: Mamy tu różne typy konkursów architektonicznych. W tych otwartych często bierze udział od 100 do nawet 150 pracowni, co tworzy dużą konkurencję i stanowi kłopot dla samego jury, które musi zmieścić się z oceną nadesłanych prac w określonym czasie. Takie konkursy dają szansę tym pracowniom, które ze względu na staż nie miałyby szans na znalezienie się w konkursie zamkniętym. Konkursy pomagają pozostać w formie i dają możliwość konfrontacji z najlepszymi. Oczywiście dla małych pracowni jest to ogromny wysiłek i wyzwanie, również finansowe.
Città della Musica w Lugano — I miejsce w konkursie architektonicznym, 2023, — projekt w realizacji
wiz.: © Architecture Club
Przemek Ciępka: W konkursach zostały wyłonione projekty dwóch szkół muzycznych, którymi się zajmujecie. Czy możesz opowiedzieć o nich coś więcej?
Karolina Sławecka: W 2022 roku wygraliśmy konkurs na renowację i rozbudowę kampusu Akademii Muzycznej w Bazylei. To był konkurs z prekwalifikacją, którą przeszły cztery pracownie. Charakteryzował się ciekawą formułą, ponieważ zakładał dialog z sądem konkursowym. Każdy z zespołów miał trzy prezentacje przed jury, po których otrzymywał feedback w formie pisemnej. W pierwszych fazach poproszono nas o znalezienie alternatywnej lokalizacji sali koncertowej, która w założeniach konkursu miała być usytuowana pod ziemią.
Przemek Ciępka: Jak ostatecznie wyglądał Wasz projekt?
Karolina Sławecka: Zaproponowaliśmy budynek nad istniejącą, w dużej mierze podziemną biblioteką. Nowa kubatura konstrukcyjnie otacza budynek, obejmuje go i unosi się nad nim. W przestrzeni pomiędzy nowym a istniejącym obiektem zaplanowaliśmy zewnętrzne, otwarte foyer, które oddziela oba budynki i tworzy dodatkową przestrzeń dla studentów. Ta nowa topografia łączy różne części kampusu za pomocą ramp i schodów, tworząc publiczny, zadaszony plac. Myślę, że właśnie ten pomysł przesądził o naszym zwycięstwie.
Città della Musica w Lugano, Agora — projekt w realizacji
wiz.: © Architecture Club
Przemek Ciępka: A jak było z Città della Musica w Lugano?
Karolina Sławecka: Ten konkurs odbył się rok po naszej wygranej w Bazylei. Tym razem prekwalifikacje przeszło dwanaście międzynarodowych zespołów, jednak sam konkurs przebiegał w klasycznej, jednoetapowej formule. Program zakładał rozbudowę szkoły i budowę nowej sali koncertowej, a także renowację zachowanego budynku z lat 50. ubiegłego stulecia, w którym do niedawna siedzibę miało radio Radiotelevisione svizzera. Ponownie zaprojektowaliśmy salę koncertową w innym miejscu, niż sugerowano w warunkach konkursowych, lokując ją przy placu wejściowym. Chcieliśmy w ten sposób podkreślić otwartość instytucji oraz fakt, że sala ma służyć nie tylko szkole, ale i całemu kantonowi Ticino. Zaproponowaliśmy w tym budynku duże, horyzontalne przeszklenie, które umożliwia przechodniom wgląd do jego wnętrza, w tym sali koncertowej, a tej ostatniej daje kontakt z zewnętrzem i dzienne światło.
Città della Musica w Lugano — sala koncertowa — projekt w realizacji
wiz.: © Architecture Club
Przemek Ciępka: Szwajcaria to bardzo różnorodny kraj. Czy projektowanie w innym kantonie wiąże się z dodatkowymi wyzwaniami?
Karolina Sławecka: Inny język, często odmienne przepisy i naturalnie inna topografia. W odróżnieniu od Bazylei, w Lugano wszyscy poruszają się samochodami, dlatego pierwsze, co nas uderzyło podczas wizyty konkursowej, to wszechobecne parkingi. Proponując garaż podziemny, umożliwiliśmy stworzenie parku dostępnego dla wszystkich mieszkańców. Projekt został bardzo dobrze przyjęty w lokalnym kontekście. Mamy już pozwolenie na budowę, a w marcu oficjalnie rozpoczynamy pierwsze prace budowlane.
Przemek Ciępka: Te dwa projekty zupełnie Was pochłaniają, czy jednak znajdujecie czas na inne zajęcia?
Karolina Sławecka: Choć oba mocno nas angażują, równolegle rozwijamy także inne, mniejsze realizacje. W przyszłym roku chcemy wygospodarować czas na kolejne konkursy — nic bowiem tak nie odświeża spojrzenia i pomaga oderwać się od problemów w bieżącym projekcie, jak rozpoczęcie nowego!
Przemek Ciępka: Dziękuję za rozmowę!
Przemysław Ciępka
więcej: A&B 3/2026 – Nowa fala szwajcarska,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B















































