Zobacz w A&B!
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

Pięćdziesiąt konkursów rocznie? Rozmowa z Kristiaanem Borretem, byłym bouwmeesterem Antwerpii i Brukseli

Ola Kloc
03 lipca '26

Bouwmeester to dosłownie mistrz budownictwa. To też nazwa stanowiska głównego architekta zróżnicowanego — przestrzennie i administracyjnie — Regionu Stołecznego Brukseli: bouwmeester-maître architecte (BMA). Choć mianuje go regionalny rząd, o jakość przestrzeni miejskiej dba z niezależnej pozycji. Przez dziesięć lat funkcję tę pełnił Kristiaan Borret, stymulując rozwój miasta i czuwając nad jakością powstającej architektury. „Jeśli chcesz pracować nad jakością, potrzebujesz niezależności” — mówi w rozmowie z A&B.

Kristiaan Borret — absolwent studiów inżyniersko-architektonicznych na Katolickim Uniwersytecie Lowańskim, z dyplomem z nauk politycznych i spraw publicznych (UCL, Louvain-la-Neuve) oraz tytułem magistra urbanistyki (UPC, Barcelona). W latach 2006–2014 był bouwmeesterem w Antwerpii, a od 2015 do 2025 roku w Regionie Stołecznym Brukseli. Od 2005 roku jest profesorem urbanistyki na Uniwersytecie Gandawskim, a od 2007 roku pracuje dla Amsterdamu jako specjalista do spraw jakości dla dwóch głównych obszarów transformacji miejskiej — Oostenburg i Hamerkwartier. W swojej pracy łączy teorię i praktykę, projektowanie i politykę, architekturę i urbanistykę, sektor prywatny i publiczny. Autor książki „ Soft Power. 10 Years of Bouwmeester Maître Architecte in Brussels”.


Ola Kloc: Stanowisko bouwmeestera w Brukseli zostało stworzone w 2009 roku, wówczas do jego głównych zadań należało stworzenie procedur związanych z zamówieniami publicznymi i dążeniem do poprawy jakości architektury. Był Pan drugą osobą piastującą to stanowisko i to przez dwie kadencje (2015–2025). Wcześniej (2006–2014) pełnił pan podobną funkcję w Antwerpii. Jak różniła się ta funkcja w tych dwóch belgijskich miastach?
 
Kristiaan Borret: Przed 2000 rokiem w Belgii nie było bouwmeestera. Stanowiska te utworzono najpierw na szczeblu regionalnym w Antwerpii i Flandrii, w 2009 roku w Brukseli, później również w Gandawie i Charleroi. Jest to więc całkiem nowe stanowisko. W żadnym z tych miast jego wprowadzenie nie było łatwe. Czasami potrzebny był wspierający pomysł polityk, a czasami, jak na przykład w Gandawie, doprowadził do tego skandal: politycy byli zbyt blisko powiązani z deweloperami, uznano więc, że potrzebny jest ktoś, kto będzie mógł pośredniczyć w tych procesach, swego rodzaju bufor. Dziś w Belgii ta funkcja jest mniej więcej ugruntowana, lecz wciąż nieco krucha. Zawsze znajdą się osoby, które nie popierają bouwmeestera i próbują ograniczyć jego lub jej uprawnienia przy każdej zmianie na tym stanowisku.

 
Ola Kloc: Tak jak to miało miejsce w 2024 roku w Brukseli?
 
Kristiaan Borret: I tak, i nie. Zgodnie z ideą tego systemu od czasu do czasu na tym stanowisku powinien pojawić się ktoś nowy, kto wniesie świeże spojrzenie. Postanowiłem więc nie ubiegać się o trzecią kadencję. Wywołało to wiele dyskusji wśród przeciwników, którzy argumentowali, że zarządzanie przestrzenią ma się na tyle dobrze, że bouwmeester nie jest już potrzebny. Spotkało się też z ogromnym wsparciem, w tym z petycją i kampaniami prowadzonymi przez brukselskich architektów. Był to czas kryzysu politycznego, utworzenie nowego rządu [regionu Brukseli — przyp. red.] po wyborach zajęło niemal dwa lata. W tym przejściowym okresie sytuacja była niejasna, pojawiało się wiele plotek i opinii. Ostatecznie jednak rząd potwierdził utrzymanie tego stanowiska i dziś zajmuje je Lisa De Visscher.

Royale Belge, proj.: Bovenbouw Architectuur, Caruso St John Architects, DDS+ architects

Royale Belge, proj.: Bovenbouw Architectuur, Caruso St John Architects, DDS+ architects — brukselski budynek firmy ubezpieczeniowej Royale Belge z lat 70. XX wieku poddany został gruntownej renowacji i adaptacji na potrzeby między innymi biur, hotelu, strefy gastronomicznej i przestrzeni konferencyjnych

fot.: © Filip Dujardin


Ola Kloc: Pod nadzorem bouwmeestera jest dziewiętnaście gmin, jak to działa?
 
Kristiaan Borret: System zarządzania w Brukseli jest bardzo złożony, ponieważ istnieje tu szczebel regionalny, który w rzeczywistości stanowi region miejski obejmujący dziewiętnaście gmin. Każda z nich ma pewien stopień autonomii, który jednak stopniowo maleje, co sprawia, że wzrasta przejrzystość sytuacji. Na przykład wiele pozwoleń na budowę jest obecnie rozpatrywanych na szczeblu regionalnym, a nie gminnym. Sprawę komplikuje fakt, że ponad szczeblem regionalnym jest szczebel krajowy i państwo również przeznacza znaczne środki na rozwój Brukseli. Trzeba więc zajmować się nie tylko kwestiami niższego szczebla, ale także tymi z wyższego. Bouwmeester jest jednocześnie wewnątrz systemu, jak i poza nim. Wewnątrz, ponieważ mianuje go rząd [Regionu Stołecznego Brukseli — przyp. red.] i jest to oficjalne stanowisko, ale jednocześnie nie jest on częścią administracyjnej hierarchii. Podlega bezpośrednio rządowi, ale nie buduje żadnego z administracyjnych filarów, co ułatwia współpracę międzywydziałową. Jestem przekonany, że taki rodzaj niezależności bouwmeestera sprzyja współpracy zarówno z gminami, jak i na szczeblu krajowym.

Royale Belge, proj.: Bovenbouw Architectuur, Caruso St John Architects, DDS+ architects

Royale Belge, proj.: Bovenbouw Architectuur, Caruso St John Architects, DDS+ architects — celem projektu była jak najmniejsza ingerencja w zabytkowy budynek, maksymalne ponowne wykorzystanie i recykling materiałów, a także poprawa efektywności energetycznej

fot.: © Stijn Bollaert


Ola Kloc: Dlaczego niezależność jest tak istotna?
 
Kristiaan Borret: Ma to znaczenie na dwóch płaszczyznach. Pierwsza dotyczy administracji instytucjonalnej: dzięki tej niezależności osoba na tym stanowisku nie jest postrzegana jako przynależna do jednego wydziału, ale może swobodnie poruszać się między wydziałami i dyscyplinami. Planowanie przestrzenne stoi dziś przed wieloma wyzwaniami, problemami, których nie da się rozwiązać samodzielnie, w ramach jednej dyscypliny, dlatego trzeba szukać współprac, a jest to łatwiejsze, gdy jest się niezależnym pod względem instytucjonalnym.
 
Drugim powodem jest kwestia merytoryczna. Niezbędna jest wolność wypowiedzi na temat jakości miejskiej przestrzeni, projektu, możliwość wypracowania własnej opinii. Czasami ja lub członkowie mojego zespołu mieliśmy negatywne zdanie na temat jakiegoś projektu, mówiliśmy, że nie jest wystarczająco dobry i potrzebuje czasu na poprawę, co mogło nie odpowiadać władzom, które chciały przyspieszyć proces realizacji. Jeśli chcesz pracować nad jakością, potrzebujesz niezależności.

 
Ola Kloc: Co działo się w sytuacjach, gdy regionalny rząd chciał realizować projekt, a Pan uznawał, że nie jest on wystraczająco dobry?
 
Kristiaan Borret: Zależy, czasem wygrywasz, czasem przegrywasz, to część tej pracy. Na początku projektu odbywa się wiele konsultacji; rząd chce wysłuchać opinii i zaczyna rozumieć, dlaczego naszym zdaniem coś nie jest wystarczająco dobre. Ważne, aby bouwmeester zawsze starał się angażować na wczesnym etapie inwestycji, bo jeśli wyda negatywną opinię tuż przed wydaniem pozwolenia na budowę, wszyscy będą niezadowoleni, że zmarnowali czas i pieniądze. Dlatego organizujemy wiele konkursów, dzięki którym można mieć duży wpływ na to, co zostanie zrealizowane.

 
Ola Kloc: Bouwmeester nie działa sam, zespół tworzy kilkanaście osób i choć jego funkcja jest kadencyjna, pozostali zostają na swoich stanowiskach, co pozwala na ciągłość działań. Jak podjęto decyzję o utworzeniu zespołu i czy praca zespołowa jest najskuteczniejszym modelem działania dla tego rodzaju zadania?
 
Kristiaan Borret: Od początku uznano za ważne, żeby bouwmeester miał zespół. Podczas kadencji mojego poprzednika [Oliviera Bastina — przyp. red.], zespół liczył maksymalnie pięć osób. Kiedy rozpoczynałem kadencję, powiedziałem, że chciałbym realizować więcej zadań: nie tylko konkursy, ale też między innymi badanie przez projektowanie (research by design), więc poprosiłem o powiększenie zespołu. Od czasu do czasu dołączała do nas kolejna osoba i ostatecznie stworzyliśmy zespół liczący piętnaście osób; jeśli zespół stanie się zbyt duży, zaczyna przypominać równoległą administrację. Bouwmeester powinien współpracować z tradycyjną administracją i szukać sojuszników, zamiast próbować robić wszystko samodzielnie. Z drugiej strony, żeby organizować konkursy, co jest czasochłonne, potrzebne są osoby, które mogą się tym zająć. Zespół jest również niezbędny dla zapewnienia ciągłości po zmianie na stanowisku bouwmeestera, jest to też swego rodzaju wewnętrzna grupa doradcza zaufanych osób, z którymi można omawiać nowe pomysły i plany.

Royale Belge, proj.: Bovenbouw Architectuur, Caruso St John Architects, DDS+ architects

Royale Belge, proj.: Bovenbouw Architectuur, Caruso St John Architects, DDS+ architects — celem projektu była jak najmniejsza ingerencja w zabytkowy budynek, maksymalne ponowne wykorzystanie i recykling materiałów, a także poprawa efektywności energetycznej

fot.: © Filip Dujardin


Ola Kloc: Z jakimi wyzwaniami musiał się Pan zmierzyć, kiedy zaczynał pracę w Brukseli? Jakie narzędzia Pan wprowadził i jak zmienił się zakres Pana obowiązków w ciągu dziesięciu lat?
 
Kristiaan Borret: Jeśli chodzi o wyzwania przestrzenne, bouwmeester może wybrać tematy, którymi chce się zająć i nad którym chce przyspieszyć prace. Podczas mojej pierwszej kadencji wiele uwagi poświęciliśmy kwestii zagęszczenia zabudowy miejskiej w kontekście Brukseli, miasta, które już teraz jest bardzo gęsto zabudowane. W związku ze wzrostem liczby mieszkańców szukaliśmy sposobów na jakościowe zagęszczenie miasta. Główny nacisk położono na to, co nazywamy miastem produktywnym — jak zwiększyć gęstość zabudowy mieszkaniowej bez wypierania z miasta miejsc pracy, zwłaszcza dla pracowników fizycznych zatrudnionych w przemyśle wytwórczym. Organizowaliśmy konkursy, wykorzystując nasze narzędzia do opracowania modelowych projektów łączących miejsca pracy i mieszkania.
 
W ostatnich pięciu latach, co widać we wszystkich miastach, nastąpiła zmiana paradygmatu. Zmiany klimatyczne mają coraz większe znaczenie, a ich skutki odczuwamy na przykład w postaci powodzi spowodowanych ulewnymi deszczami, efektu wyspy ciepła i tak dalej. Dlatego głównym tematem mojej drugiej kadencji było ponowne wykorzystanie budynków — ich utrzymanie i renowacja zamiast wyburzania i wznoszenia nowych, ponieważ ma to ogromny wpływ na emisję CO₂. W Brukseli po pandemii okazało się, że wiele budynków biurowych stoi pustych. Zachęcaliśmy więc deweloperów, aby ich nie wyburzali, lecz przekształcali w mieszkania.

NovaCity I, proj.: DDS+, &bogdan

NovaCity I, proj.: DDS+, &bogdan — w Anderlecht, jednej z gmin Regionu Stołecznego Brukseli, trwa porces przekształcenia poprzemysłowego terenu w obszar łączący funkcje mieszkalne i produkcyjne

fot.: © Laurian Ghinitoiu


Byłem drugim bouwmeesterem Brukseli, to stanowisko było wciąż nowe. Mój poprzednik zajmował się głównie konkursami, ja zaś dążyłem do poszerzenia zakresu działań i organizowania większej liczby konkursów — nie tylko związanych z architekturą obiektów publicznych, ale także konkursów urbanistycznych zarówno dla sektora publicznego, jak i dla prywatnych deweloperów. Zacząłem więc organizować konkursy we współpracy z prywatnymi deweloperami, co było wówczas nowością w Belgii i nadal jest wyjątkowym rozwiązaniem w Brukseli. Ważne było także badanie poprzez projektowanie (research by design). W moim zespole były trzy lub cztery osoby zajmujące się projektowaniem, nie dlatego, że sami chcieliśmy być projektującymi architektami, ale dlatego, że chcieliśmy sprawdzić możliwości danego obszaru, stworzyć kontrprojekt, pokazać, że można podejść do danego tematu inaczej, nie tracąc przy tym metrów kwadratowych. Uważam, że w dyskusji o jakości ważne jest, aby argumentować nie tylko słowami i dokumentami w Excelu, ale także rysunkami. Narzędziem architekta jest rysunek, który może służyć do podsycania debaty na temat jakości.

 
Ola Kloc: Czytałam też, że jednym z głównych celów Pana pierwszej kadencji była zmiana kulturowa w brukselskich urzędach w kwestiach architektonicznych. Co to właściwie oznacza?
 
Kristiaan Borret: Możemy rozmawiać o konkursach i o badaniu przez projektowanie, o dużych lub małych zespołach i tak dalej, ale ostatecznym celem jest zmiana kulturowa. Idealnie by było, gdyby celem wszystkich — nie tylko bouwmeestera, także administracji i deweloperów — było dążenie do jakości. Z czasem odkrywasz, że jako bouwmeester nie jesteś sam, że wokół jest wiele osób, które chcą wykonywać dobrą pracę. Sztuką jest więc szybkie znalezienie tych sojuszników. Rozmowy z urzędnikami pracującymi w administracji pomogły nam stworzyć pewnego rodzaju kulturę jakości. To wymaga czasu, ale nie jest to całkowicie przegrana sprawa. Z natury jestem optymistą i wierzę, że jeśli przedstawisz dobre argumenty, znajdzie się wielu dobrych ludzi, którzy do ciebie dołączą.

NovaCity I, proj.: DDS+, &bogdan

NovaCity I, proj.: DDS+, &bogdan — w Anderlecht, jednej z gmin Regionu Stołecznego Brukseli, trwa porces przekształcenia poprzemysłowego terenu w obszar łączący funkcje mieszkalne i produkcyjne

fot.: © Laurian Ghinitoiu


Ola Kloc: Drugą kadencję w 2020 roku rozpoczął Pan od refleksji nad działalnością BMA (Visitatie) — co należało zrewidować i zmienić, a co sprawdziło się w ciągu dziesięciu lat istnienia tego stanowiska?
 
Kristiaan Borret: Uważałem, że po pierwszej kadencji należy przeprowadzić ocenę. Nie mogliśmy tego robić samodzielnie, poprosiliśmy więc zewnętrznych ekspertów, aby zbadali, co inni sądzą o bouwmeesterze. Okazało się to bardzo przydatne. Potwierdziło niektóre z naszych przeczuć; byłoby zresztą dziwne, gdyby wynik był całkowicie zaskakujący, oznaczałoby to, że nie pracujemy zbyt dobrze, skoro nie wiemy, co o nas myślą inni. Bouwmeester powinien wykazywać empatię wobec innych osób.
 
Okazało się, że bouwmeester dobrze funkcjonował w środowisku zawodowym — wśród architektów, urzędników, deweloperów — ale miał mniej kontaktu ze społeczeństwem obywatelskim, zorganizowanymi grupami, stowarzyszeniami i instytucjami kultury. Właśnie to staraliśmy się rozwijać w drugiej kadencji — zwiększyć udział obywateli. Obecnie w konkursach dotyczących przestrzeni publicznych w składzie jury zawsze jest panel obywatelski. Wierzymy, że — zwłaszcza w przypadku przestrzeni publicznej — mieszkańcy danego obszaru są również ekspertami, powinni więc zasiadać w jury. Myślę, że jest to jedno z zadań nowego bouwmeestera — aby osiągnąć zmianę kulturową w postrzeganiu jakości architektury, niezbędna jest większa komunikacja ze społeczeństwem i angażowanie obywateli.

 
Ola Kloc: Czy tak zaczął się projekt BMA label?
 
Kristiaan Borret: To kolejny efekt Visitatie. Tę inicjatywę wymyślił wiele lat temu flamandzki bouwmeester, po wnioskach z Visitatie zdecydowaliśmy, że wprowadzimy ją również w Brukseli.

 
Ola Kloc: Na czym ona polega?
 
Kristiaan Borret: Zazwyczaj gdy organ publiczny inicjuje projekt, konkurs lub przedsięwzięcie badawcze analizujące daną kwestię, to właśnie on, jako zleceniodawca, określa zadanie: „Chcemy, abyście przeprowadzili badania w tej sprawie”. W ramach programu BMA label działamy odwrotnie: ogłaszamy open call i zapraszamy wszystkich obywateli i specjalistów do przedstawiania pomysłów, którymi organ publiczny jeszcze się nie zajmował lub które ich zdaniem powinny zostać uwzględnione w polityce publicznej. Następnie wybieramy trzy z nich, zapewniamy im pewne finansowanie oraz dostęp do naszej sieci kontaktów, aby mogli nieco bardziej rozwinąć swój pomysł, który być może pewnego dnia stanie się częścią polityki publicznej. Jedna z grup obywateli i architektów wpadła na piękny pomysł, powiedzieli: „Czy wiecie, że w Brukseli znajduje się około 200 naturalnych źródeł wody?”. Nie wiedziałem o tym! W wielu przypadkach ta woda jest marnowana — została skanalizowana i trafia prosto do ścieków. W czasach zmian klimatycznych moglibyśmy wykorzystać ją do ochładzania miasta lub podlewania drzew latem. Opracowali więc program mający na celu podniesienie świadomości w tej kwestii. Myślę, że dzięki temu zyska ona na znaczeniu i ostatecznie stanie się częścią polityki publicznej.

NovaCity I, proj.: DDS+, &bogdan

NovaCity I, proj.: DDS+, &bogdan — NovaCity I wyróżniają jasnozielone elewacje podkreślające silną tożsamość dzielnicy, projektu łączącego mieszkania i przestrzenie dla małych i średnich przedsiębiorstw ulokowane w parterach; całość uzupełniają wspólne przestrzenie sprzyjające integracji, ogrody warzywne, szklarnia i plac zabaw

fot.: © Laurian Ghinitoiu


Ola Kloc: Największą częścią działalności bouwmeestera są konkursy: co roku organizowanych jest pięćdziesiąt, czyli jeden konkurs tygodniowo! Dlaczego aż tyle?
 
Kristiaan Borret: Pięćdziesiąt konkursów rocznie organizowaliśmy w najlepszych czasach, kiedy dysponowaliśmy największymi środkami finansowymi. Teraz, ze względu na zmniejszenie budżetu, będzie ich mniej. Bruksela jest bardzo złożonym miastem, trudno jest dla niego stworzyć jeden, kompleksowy plan działania. Pomyślałem więc, że spróbuję zmieniać je nie poprzez długoterminowe, abstrakcyjne plany, ale poprzez wiele różnych projektów. Zawsze ma się w głowie ogólną ideę, wizję tego, dokąd chce się zmierzać, ale realizuje się ją poprzez konkretne projekty. Zależało mi na tym, aby udowodnić, że bouwmeester nie pracuje tylko na papierze, ale ma również wpływ na realizowane projekty. Dlatego aktywnie poszukiwaliśmy klientów, którzy chcieliby organizować z nami konkursy. Obecnie w Brukseli 90 procent wszystkich projektów publicznych realizowanych jest poprzez konkursy w ramach zamówień publicznych z udziałem bouwmeestera. Pozostałe 10 procent realizują prywatni deweloperzy. Konkursy były zatem narzędziem mającym pokazać, że bouwmeester może wpływać na jakość środowiska zabudowanego.

 
Ola Kloc: Jak wyglądają konkursy w przypadku zagospodarowania całych dzielnic?
 
Kristiaan Borret: Nazywamy je „umowami sąsiedzkimi”. Dzielnice gmin — czyli poszczególne sąsiedztwa — rywalizują między sobą o dotacje. Pieniądze pochodzą z budżetu regionalnego, który co roku decyduje, które trzy lub cztery z nich otrzymają określoną kwotę wsparcia. Pierwsza rywalizacja toczy się zatem między podmiotami publicznymi — gminami i regionem. Następnie organizujemy wspólnie konkurs dla urbanistów, którzy składają propozycje wykorzystania tych środków. Część z nich może zostać przeznaczona na nową szkołę, nowe mieszkania lub nową przestrzeń publiczną, a także na działania interwencyjne i zadania priorytetowe. Następnie na każdy z projektów określonych przez urbanistę organizowany jest konkurs architektoniczny.

 
Ola Kloc: Jak powstał ten system?
 
Kristiaan Borret: System dotacji w ramach „umów sąsiedzkich” istniał już wcześniej; poszerzyliśmy go o organizację konkursów na wybór urbanisty i architektów, tak aby proces był bardziej transparentny i dawał szansę również młodym architektom. Dotyczy on wyłącznie Brukseli, nie istnieje w innych miastach Belgii, ale można znaleźć podobne rozwiązania, na przykład we Flandrii. To dość powszechne, że wyższy szczebel instytucjonalny przyznaje dotacje niższemu szczeblowi na potrzeby poprawy środowiska miejskiego lub warunków życia.

NovaCity I, proj.: DDS+, &bogdan

NovaCity I, proj.: DDS+, &bogdan — NovaCity I wyróżniają jasnozielone elewacje podkreślające silną tożsamość dzielnicy, projektu łączącego mieszkania i przestrzenie dla małych i średnich przedsiębiorstw ulokowane w parterach; całość uzupełniają wspólne przestrzenie sprzyjające integracji, ogrody warzywne, szklarnia i plac zabaw

fot.: © Laurian Ghinitoiu


Ola Kloc: Czy konkursy są skierowane wyłącznie do lokalnych architektów?
 
Kristiaan Borret: Są zawsze otwarte. W konkursach w Brukseli bierze udział wielu architektów z zagranicy, ale oczywiście w przypadku mniejszych inwestycji nie jest to dla nich tak opłacalne, dlatego częściej zgłaszają się architekci lokalni.

 
Ola Kloc: Konkursy w Brukseli wyróżniają się bardzo jasnymi zasadami: są dwuetapowe, drugi etap jest płatny, warunki udziału dla młodych architektów są korzystne, nie są anonimowe, a projekty zgłaszane w drugim etapie nie muszą być w pełni dopracowane. Czy uważa Pan, że jest to najskuteczniejsza metoda podejmowania decyzji dotyczących przestrzeni? Jak się sprawdza?
 
Kristiaan Borret: Wszystkich belgijskich bouwmeesterów łączy dążenie do poprawy warunków dotyczących konkursów architektonicznych. Na stronie internetowej BMA znajduje się dokument opisujący w dziesięciu punktach warunki dobrego konkursu architektonicznego. To ważne, żeby architekci nie byli przeciążeni i nie pracowali bez wynagrodzenia, dlatego stworzyliśmy dla nich sprawiedliwe warunki. Nie jest to jeszcze idealne rozwiązanie — wspomniałaś na przykład, że nie wszystko musi być szczegółowo zaprojektowane w drugim etapie konkursu — ale wielu klientów nadal tego wymaga. Staramy się ich przekonywać, że nie jest to niezbędne, ponieważ zwycięski projekt i tak zwykle ulega zmianom ze względu na budżet lub kwestie bezpieczeństwa przeciwpożarowego. W wielu przypadkach to się udaje, ale nie zawsze. Wynagrodzenie za drugi etap z kolei nigdy nie pokrywa w pełni nakładu pracy architektów.

 
Ola Kloc: Czy w Belgii są jeszcze inne instytucje zajmujące się organizacją konkursów architektonicznych? W Polsce leży to głównie w gestii Stowarzyszenia Architektów Polskich.
 
Kristiaan Borret: Nie tylko w Polsce, myślę, że podobna sytuacja jest też w Niemczech. Wiem, że w niektórych krajach, gdzie konkursy organizuje stowarzyszenie architektów i uważa to za swoją domenę, czasami sprzeciwia się powołaniu stanowiska bouwmeestera, ponieważ postrzega go jako konkurenta na tym polu. W Belgii nigdy tak nie było, nawet przed utworzeniem tego stanowiska organy publiczne lub instytucje same organizowały konkursy. Oczywiście nie jest to ich zadaniem, nie dysponują odpowiednią wiedzą specjalistyczną, więc od kiedy powstało biuro bouwmeestera, zwracają się do niego o pomoc. Jest też kilka innych prywatnych i publicznych organizacji, które pomagają władzom publicznym w organizowaniu konkursów.

ZIN in No(o)rd, proj.: 51N4E, Jaspers-Eyers, l”AUC

ZIN in No(o)rd, proj.: 51N4E, Jaspers-Eyers, l”AUC — architekci połączyli dwie istniejące wieże z lat 70. XX wieku zlokalizowane w biznesowej dzielnicy Northern Quarter w Brukseli tworząc tym samym hybrydową, wielofunkcyjną strukturę

fot.: © Vlaamse Overheid


Ola Kloc: Kolejnym z zadań bouwmeestera jest przegląd projektu (design review) — wszystkie wnioski o pozwolenie na budowę dotyczące obiektów o powierzchni powyżej 5000 metrów kwadratowych muszą być poprzedzone opinią BMA dotyczącą projektu. Jakie są zalety tego procesu?
 
Kristiaan Borret: Mimo że bouwmeester dysponuje zarówno miękką siłą, jak i rzeczywistą władzą, warto rozważyć nadanie mu nieco bardziej formalnej roli. W przypadku wszystkich większych projektów, obejmujących powierzchnię około 5000 metrów kwadratowych, przed złożeniem wniosku o pozwolenie na budowę należy się postarać o przegląd projektu. Stworzyliśmy komisję ds. jakości, dzięki czemu osoba przygotowująca wniosek o pozwolenie może zwrócić się do organu administracji publicznej o zorganizowanie spotkania z udziałem wszystkich stron publicznych zaangażowanych w późniejsze wydanie pozwolenia. Jest to zatem swego rodzaju wstępna dyskusja na temat pozwolenia na budowę. Chodzi o to, aby poświęcić więcej czasu na początku procesu, aby zyskać go na kolejnym etapie. Dzięki omówieniu spraw przed podjęciem formalnych decyzji łatwiej jest prowadzić debatę, dokonywać zmian i współpracować. Taki był cel przeglądu projektu — nadanie tego rodzaju negocjacjom mniej więcej oficjalnego statusu od samego początku. One zawsze się odbywały: deweloperzy rozmawiali z burmistrzem lub administracją, zależało mi jednak, aby te negocjacje były bardziej transparentne i skuteczne oraz odbywały się podczas jednego wspólnego spotkania. Rozwiązanie to pomogło mi też przekonać deweloperów do organizowania konkursów — skoro i tak będą musieli przejść przez przegląd projektu, czemu nie rozpocząć rozmów z bouwmeesterem wcześniej, a może nawet zorganizować konkurs?

 
Ola Kloc: Wspomniał Pan o oficjalnym statusie bouwmeestera. Czy uważa Pan, że powinien on być w większym stopniu włączony w strukturę administracyjną i ustawodawczą?
 
Kristiaan Borret: Chodzi o znalezienie równowagi. Siłą bouwmeestera jest to, że zajmuje on pozycję hybrydową, będąc jednocześnie wewnątrz systemu i poza nim. Gdybym to ja decydował o wydawaniu pozwoleń na budowę, straciłbym możliwość negocjacji, musiałbym być bardzo rygorystyczny, znać prawo i je stosować, co w pewnym sensie ogranicza pole manewru. Z drugiej strony, gdyby bouwmeester nie miał oficjalnego statusu, byłby tylko jednym z wielu konsultantów, co nie ma sensu.
 
Ważne jest, aby osoba na tym stanowisku była mianowana przez lokalny rząd, ponieważ nadaje jej to oficjalny status. W Brukseli rola bouwmeestera jest zapisana w przepisach dotyczących planowania przestrzennego, więc ma podstawę prawną. Jednocześnie należy szanować tę niezależność, a bouwmeesterom zapewnić wystarczającą swobodę działania i podejmowania inicjatyw, które uznają za ważne. Myślę, że to, że jest to stanowisko pośrednie, jest kluczem do sukcesu.

ZIN in No(o)rd, proj.: 51N4E, Jaspers-Eyers, l”AUC

ZIN in No(o)rd, proj.: 51N4E, Jaspers-Eyers, l”AUC — architekci połączyli dwie istniejące wieże z lat 70. XX wieku zlokalizowane w biznesowej dzielnicy Northern Quarter w Brukseli tworząc tym samym hybrydową, wielofunkcyjną strukturę

fot.: © Maxime Delvaux


Ola Kloc: Co powinno należeć do obowiązków skutecznego architekta miejskiego lub zespołu? Jaki powinien być optymalny zestaw kompetencji?
 
Kristiaan Borret: To zależy od miasta. W Brukseli powiedziałbym, że chodzi również o zmianę kulturową i podnoszenie świadomości wśród mieszkańców. Jednak w niektórych miastach instytuty architektury działają bardzo aktywnie i w takim przypadku ten kierunek działań nie jest konieczny. Powiedziałbym więc, że trzeba strategicznie wybrać to, czego brakuje. Nie należy próbować robić tego, co inni już robią dobrze. Rolą bouwmeestera jest wprowadzanie innowacji, wnoszenie czegoś nowego. Wspomniałem o przeglądzie projektów i komisji ds. jakości — pracowałem nad wprowadzeniem tego rozwiązania w Brukseli, aby negocjacje były bardziej transparentne. Po pewnym czasie system zaczął dobrze funkcjonować, a obecnie proces ten jest organizowany przez samą administrację. Bouwmeester powinien więc dążyć do nowych rozwiązań, mieć zdolność do wprowadzania innowacji, do ciągłych zmian. To ważne.

 
Ola Kloc: Dziękuję za rozmowę.

Ola Kloc

więcej: A&B 4/2026 – Architekt miasta,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B

Głos został już oddany

okno zamknie się za 5

Robert Konieczny „Architektura to moja pasja totalna — szczerze o pieniądzach i zajeżdżaniu się”
SPECTRUM STUDIO - Projekty, które powstają z myślą o przyszłości v2
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Prawdziwie matowa rynna kwadratowa
INSPIRACJE