Robert Konieczny z KWK Promes w podcaście A&B „Osobowości Architektury”
Robert Konieczny z KWK Promes w podcaście A&B „Osobowości Architektury”
maximize
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

Jak wygląda codzienność architekta? Rady dla studiujących architekturę

Jakub Szczęsny
23 października '25

Jak dwudziestoparolatkom opowiedzieć o praktyce architekta w trakcie raptem kilku seminaryjnych spotkań? Studenci: zapisali się, co więcej — przyszli, a głównie przyszły, bo architektura w coraz większym stopniu jest kobietą. Mężczyzn w grupie jest 25 procent, głównie kiepsko łączących punkty „erazmusów” z Hiszpanii i bardziej rozgarniętych chłopaków ze stepowych krain na wschodnich rubieżach Europy, tudzież z dżungli południowo-wschodniej Azji. Dziewczyny zdają się bardziej oczytane i zorientowane. Hiszpanka profesjonalnie zaczepia prowadzącego zaproszeniem na LinkedIn, a Ukrainka po trzydziestce przeniosła do Polski rodzinę i odziedziczony po rodzicach drzwiowy interes. Ku mojemu zdziwieniu pojawiają się co tydzień, prawie w komplecie, i słuchają, jak prowadzący, ja, machając rękoma, opowiadam o dolach i niedolach koleżanek i kolegów po fachu. Tych dwudziestowiecznych i obecnych. Oczywiście nie tylko o tym: biograficzne smaczki to soczysty topping na daniu składającym się głównie z kości i ścięgien architektonicznej codzienności.

Na początku kursu postanowiłem wyrwać adeptów architektury z iluzji, że życie jest hollywoodzką narracją. Nie ma jednego, powtarzalnego schematu scenariuszowego kariery czy biografii, który wynikałby z platońskiego trójpodziału. Nie ma co gorsza też gwarancji ani nawet jednej możliwej formy happy endu. Szczęścia się przydarzają, czasem na nie ciężko zapracowujemy, czasem są jak strzał zza węgła. Kariery tylko w nielicznych przypadkach niosą nas cały czas w górę, ku bogom, jak to miało miejsce z „wniebowstąpieniami” Bjarke Ingelsa, Helmuta Jahna czy Carlosa Ferratera. Nawet za takie przypadki trzeba płacić jakieś ceny. Cierpliwie tłumaczyłem młodym ludziom, że zazwyczaj fortuna uśmiecha się, owszem, ale odbywa się to na przemian z batożeniem. Czasem docenienie (przez świat i ludzi) przychodzi na starość, nierzadko po śmierci. a do tego docenieni możemy być nie tak bardzo za nasze dokonania zawodowe, co za jakiś równoległy wątek naszej aktywności, jak Margarete Schütte-Lihotzky za niezłomną działalność antyfaszystowską lub Maria i Kazimierz Piechotkowie za zebranie dokumentacji na temat znikających drewnianych żydowskich świątyń.

Co więcej, możemy być pracowici i utalentowani, ale urodzić się w nazbyt ciekawych czasach i jak Schütte-Lihotzky spędzić lata w więzieniu albo dogorywać na prowincjonalnym wygnaniu, jak Moisiej Ginzburg, który mógł być wdzięczny losowi, że nie zmieliła go machina stalinowskich czystek. Rysowałem na tablicy linie narracji, opowiadałem o literackiej zasadzie przemiany bohatera, wprowadzałem pivotal moments, przybliżałem teorię czarnego łabędzia i niezwykle rzadkich zdarzeń. Nie powstrzymałem się też przed namalowaniem im sarkastycznego pejzażu ludzkiej egzystencji i śmierci. Opowiedziałem o żałosnym końcu Antonio Gaudiego pod kołami tramwaju w drodze na nadzór do Sagrada Familia i o zawale zadłużonego po uszy Louisa Kahna w toalecie na Penn Station, zaraz po przylocie z budowy kampusu w indyjskim Ahmedabadzie. Zapewniłem ich też, że wielu spełnionych architektów dokonało żywota na zasłużonej emeryturze, jak Le Corbusier w czasie kąpieli w Morzu Śródziemnym. Słowem, nie bójcie się, działajcie, wyciśnijcie, co się da z waszych potencjałów i nawet jeśli nie zawsze będzie po waszej myśli, to przynajmniej będzie ciekawie.

Na kolejnych zajęciach było o kasie. Jakie typy klientów z różnych sektorów możemy spotkać na naszej drodze? Jak poszatkować płatności tak, by zminimalizować ryzyko, że klient z bliżej nieokreślonych powodów nam nie zapłaci? Jak nie paść ofiarą pchającej nas ku projektowaniu pasji, która powoduje, że wielu spryciarzy uznaje, że „skoro architektura to Pana/Pani pasja, to po co za nią płacić?”. Jak zadawać klientom pytania, żeby nie tylko optymalnie odpowiedzieć na ich potrzeby, często nieuświadomione, ale i nauczyć się od nich nowych rzeczy, choćby inwestowania? Jak wyskoczyć z logiki projektowej ku niezależności finansowej? Tu sugerowałem nie tylko rozwagę i czujność w rozczytywaniu sygnałów mogących przynosić okazje do wzbogacenia się, ale nie miałem też skrupułów przed przybliżeniem przypadków dotyczących architektów, którzy: a.bogato się urodzili, jak choćby Oscar Niemeyer, b. bogato się ożenili, jak wspomniany Louis Kahn, c. mieli zamożne i wpływowe kochanki, jak Bohdan Pniewski. „Jeśli dotyczy was przypadek »a«, to dobrze spożytkujcie rodzinną fortunę, jeśli pragniecie »b«, to dbajcie o uzębienie i nie chodźcie na imprezy dla architektów, tylko do drogich lokali dla socjety, jeśli »c«, to, jak wiele moich koleżanek wnętrzarek, jeździjcie służbowo tylko pierwszą klasą, bo tam można spotkać naprawdę ciekawych ludzi z »dzięgami«”.

Nieuchronnie musiałem zjechać na tematykę z pogranicza filozofii i etyki, mówiąc, że sami będą sobie musieli zadać pytanie, jakie są granice ich elastyczności i to nie tylko w kwestii świadomego doboru oficjalnych i nieoficjalnych partnerów, ale też w sprawach ściśle architektonicznych. Czy chcecie projektować dla nababów z Gazpromu? Czy uważacie, że Zielone Płuca Warszawy idealnie nadają się na zabudowanie drogimi osiedlami? Czy naprawdę wierzycie, że pecunia non olet, a Philip Johnson miał rację, nazywając naszą profesję „najstarszym zawodem świata” przed pełną studentów salą na Harvardzie?

Potem zajęliśmy się tematem motywacji i emocji. W końcu większość z nas zdecydowało się na ten zawód z zajawki (albo: „bo fajnie się wygląda z tubą na rysunki pod pachą”), potem autentycznej fascynacji i wreszcie miłości. Miłość niestety, jak każde gorące uczucie, musiała zderzyć się z nieubłaganą rzeczywistością, z jej rutynami i arkuszami Excela. W wypadku wielu z nas miłość mogła się zmienić w pełną ciepła przyjaźń albo wyewoluować w toksyczną relację prowadzącą do wypalenia lub, co wcale nie jest takim złym rozwiązaniem, do ostatecznego rozwodu. W końcu wielu byłych architektów świetnie poradziło sobie w nowym rozdziale swoich biografii jako doradcy, menadżerowie albo, jak Fernando Colomo — jako reżyser popularnych hiszpańskich komedii, czy Witek Szymanik — jako właściciel WSC, firmy dystrybuującej oprogramowanie dla architektów i dizajnerów. Wypalenie zawodowe może, jak kryzys w małżeństwie, dotknąć każdego. Nagła niechęć do urzędników, klientów i ich problemów może spaść na człowieka niespodzianie. Tak spadła na mnie w 2019 roku, kiedy wybuch pandemii pchnął mnie w ramiona nowej kochanki — literatury. Pasja jako główna motywacja do pracy łatwo może sprowadzić na manowce, argumentowałem przed dwudziestką studentów, dlatego należy ją dozować i samemu co jakiś czas wylewać sobie kubeł zimnej wody na głowę. Zanim zrobi to rzeczywistość. Chwilowe otrzeźwienia przydają się każdemu, kto chce długo jechać, a nie tylko jechać szybko. Tu, zaznaczałem, pojawia się pytanie: jechać dokąd? Każdy amerykański podręcznik dla menadżera każe nam odpowiadać na to pytanie poprzez wyobrażenie sobie nas samych w przyszłości. „Kim chcesz być za pięć lat, serdeńko?”.

Studenci zaliczyli zajęcia, przygotowując według specjalnego klucza proste prezentacje z „żywotów świętych”. Od Minnette De Silva i Charlesa Correa po Hansenów, Piechotków i Grupę Projektową CENTRALA. Tuż przedtem zrobiłem jeszcze zajęcia na temat charakteru działalności. Gdzie jest pieniądz do zarobienia to jedna rzecz, cele twórcze (jeśli w ogóle mamy jakiekolwiek) druga, a środki, jakimi chcemy je osiągnąć, to trzecia. Jaka skala? Jaka droga? Praktyka w mniejszej, potem większej pracowni, potem działalność autorska czy z grupą przyjaciół? Działać samemu czy w grupie? Jak w grupie, to jakiej? Jaka osobowość prawna? Spółka z o.o.i spółka komandytowa przy większych obrotach? Działalność jednoosobowa przy mniejszych? A może zamiast wystawiać się na niepewność własnej działalności przytulić się na etacie u dewelopera, w dużej firmie budowlanej albo nigdy nie opuścić wielkiej pracowni od mieszkaniówek, gdzie front pracy rozliczany jest w kwadransach, ale co miesiąc pieniądze spływają na konto? Opowiadałem też o relacji między „fajnością” zleceń a pieniędzmi i możliwością rozwoju firmy, pokazując przykłady pracowni zorientowanych na low profile. W końcu skalowanie w biznesie to podstawa, bo choćbyśmy byli bardzo artystami, wciąż musimy wziąć pod uwagę, że ciąże, wyżywienie i wyedukowanie dziatwy, kredyty, rachunki, choroby, inwestycje i emerytury nie robią się coraz tańsze. Charakter działalności to wypadkowa naszych apetytów i aspiracji, stylu życia i możliwości. Kreatywna przestrzeń rozpięta między merkantylizmem i idealizmem w coraz bardziej generycznym, plastikowym świecie.

Po co to wszystko? Bo nikt mi nie powiedział na studiach, a byłem na trzech europejskich uczelniach, „o co kaman”, jak w tym perwersyjnym zawodzie połączyć punkty. I w ogóle co dalej. Nikt nie rozłożył palety możliwości, pokazując, ile mogę mieć wolności wyboru i co mnie będzie w nim ograniczać. Pod koniec studiów, po sześciu latach z ośmiu, telepałem się między naiwnym entuzjazmem tworzenia (bardziej niż pracowania) z grupą przyjaciół a ostrzeżeniami od starych (czterdziestoletnich starców), sfrustrowanych znajomych architektów. Ci opowiadali o chamstwie deweloperów, zachciankach bogatych żon i bezczelności urzędników. Moich studentów czekają kolejne tranzycje i morza paradoksów: pewne rzeczy się nie zmienią, jak choćby to, że kontakt z sektorem publicznym będzie dla wielu z nich gehenną, a bogate żony będą chciały fajerwerków i poważnego traktowania ich pinterestowych uniesień. Inne rzeczy zmienią się radykalnie, jak metody pracy i status zawodu, a być może i realia geopolityczne. Czy im te zajęcia pomogą? Mam nadzieję, że tak, choć nie mogłem im dać marszruty ani wyznaczyć najlepszej trasy. Mogłem za to opisać punkty na mapie pełnej przepaści i smoków i wspomnieć, że zawsze wart opamiętać, gdzie jest nasza osobista północ.

Know your north, baby!

Jakub Szczęsny

więcej: A&B 9/2025 – Biennale Architektury w Wenecji 2025,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B 

Głos został już oddany

Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Prawdziwie matowa rynna kwadratowa
INSPIRACJE