Dyskusja o przyszłości wybudowanego w latach 70. dworca PKS w Gdańsku nabiera tempa. Inwestor planuje rozbiórkę i nową zabudowę, tymczasem grupa mieszkańców i ekspertów architektury domaga się ochrony budynku jako cennego przykładu powojennego modernizmu.
Dyskusja o ochronie wybudowanego w latach 70., dziś mocno zaniedbanego dworca PKS w Gdańsku, rozgorzała po tym, jak inwestor złożył wniosek o rozbiórkę budynku. Właściciel terenu, firma PB Górski, planuje w tym miejscu nową zabudowę z zazielenionym placem. Jeden z budynków miałby pełnić głównie funkcję obsługi podróżnych, w drugim znalazłyby się usługi, biura, funkcje hotelowe i apartamenty na wynajem. Projekt przygotowuje Studio Kwadrat.
W grudniu do Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków wpłynął wniosek Stowarzyszenia Ochrony Architektury Powojennej o wpisanie dworca do rejestru zabytków. Jednocześnie Jędrzej Włodarczyk z Nowej Lewicy w Gdańsku zainicjował zbiórkę podpisów pod petycją „Uratujmy dworzec PKS w Gdańsku!”.
Dworzec PKS w Gdańsku
Ewa Karendys
Mieszkańcy i eksperci w obronie modernistycznego dworca
Apelujemy o wstrzymanie rozbiórki i rozpoczęcie procesu konsultacji oraz przygotowania koncepcji rewitalizacji fasady i zachowania kluczowych elementów architektonicznych – czytamy w petycji, pod którą podpisało się już ponad 700 osób.
Czy budynek ma szansę na wpis do rejestru? Dariusz Chmielewski, Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków, przyznaje w rozmowie z AiB, że jeszcze nie zdążył zapoznać się z wnioskiem.
Dział rejestru i dokumentacji zabytków przygotowuje analizy podobnych obiektów w innych województwach. Będziemy musieli także zlecić ocenę wartości budynku dworca PKS w Gdańsku. Do tej pory nie dostrzegałem wartości, które byłoby warto chronić wpisem do rejestru, może dlatego, że jestem rówieśnikiem tego dworca. Budynek nigdy nie był włączony do ewidencji zabytków ani uznany za dobro kultury współczesnej na etapie tworzenia miejscowego planu – mówi Chmielewski.
Zaznacza przy tym, że w Gdańsku są przykłady modernistycznej zabudowy, które doczekały się ochrony.
- Zieleniak uznany został za dobro kultury współczesnej. Hala Olivia widnieje zarówno w gminnej, jak i wojewódzkiej ewidencji zabytków. Budynki te zyskały ochronę, bo są ikoniczne i stanowiły przełom pod względem konstrukcji, technologii i formy architektonicznej w swoim czasie. Faktem jest, że ruch ochrony postmodernistycznej architektury narasta. Natomiast nikt nigdy w Gdańsku nie wspominał o ochronie budynku PKS – dodaje.
Po tym jak pomysł rozbiórki wywołał kontrowersje, inwestor wycofał swój wniosek. Ale na krótko – 12 grudnia złożył nowy wniosek o rozbiórkę oraz o pozwolenie na budowę dwóch budynków usługowych wraz z dworcem autobusowym, gdzie obsługa podróżnych miałaby odbywać się pod ziemią.
Projektant tłumaczy: nowy dworzec i rewitalizacja placu
Inwestor wycofał wcześniejszy wniosek o rozbiórkę i złożył nowy, chcąc pokazać mieszkańcom, że jego celem nie jest likwidacja obiektu, lecz budowa dwóch budynków usługowych wraz z nowoczesnym dworcem autobusowym – mówi w rozmowie z AiB Jacek Droszcz, właściciel Studia Kwadrat. – Zarówno pasażerom, jak i mieszkańcom będzie służyć plac, który zaprojektowaliśmy jako miejsce spotkań.
Architekt dodaje, że „proponowana architektura może się podobać lub nie, ale projekt daje szansę na rewitalizację całego terenu”. Wspomina też, że z projektantem dworca Bernardem Coftem, miał okazję pracować w latach 80.
Jego projekt dworca z lat 70. był naprawdę wyjątkowy. Szkoda, że dyskusja o ewentualnym objęciu budynku ochroną konserwatorską nie wywiązała się wcześniej, na etapie tworzenia planu miejscowego - dodaje Droszcz. – Gdyby decyzja o wpisie do rejestru zabytków zapadła teraz, budynek musiałby pozostać w obecnej formie, bez dobudówek – ma bowiem dobre proporcje i zwartą, skończoną formę.
Wśród zwolenników zachowania dworca jest prof. Jacek Friedrich, historyk sztuki z Uniwersytetu Gdańskiego.
To jest naprawdę elegancka architektura, bardzo dobrze oddająca ducha czasu. Niestety, tego typu zabytków jest coraz mniej: w Gdańsku rzeź powojennego modernizmu trwa już ponad ćwierć wieku - mówi prof. Friedrich.
Zdaniem prof. Friedricha to dobry moment, aby "wreszcie uznać tę część historycznego dziedzictwa miasta i nie tracić kolejnego cennego budynku przez krótkowzroczne decyzje".
Nic dziwnego, że ludzie nie mają świadomości, że modernistyczna zabudowa jest wartościowa; nawet najlepszych modernistycznych obiektów się nie remontuje, nie dba o nie albo zasłania ohydnymi reklamami. Budynek wystarczyłoby oczyścić z późniejszych naleciałości, aby dostrzec, że ta prosta, bezpretensjonalna architektura stanowi już dzisiaj część naszego dziedzictwa kulturowego, które warto wreszcie systematycznie chronić – podkreśla prof. Friedrich.


































