Zobacz w portalu A&B!
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

Jakich przestrzeni potrzebuje młodzież? Projektowe Safari na Wesołej, czyli partycypacja z dyktafonem i aparatem w ręku

Przemysław Ciępka
22 sierpnia '25

Jak zaprojektować przestrzeń uszytą na miarę potrzeb użytkowników? Najprościej będzie zapewne zapytać u źródła. Rozmowa nie zawsze jednak wystarcza, a słowa nie muszą być najskuteczniejszą metodą komunikacji. Dowiodła tego młodzież z Oddziału Klinicznego Psychiatrii i Psychoterapii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, która latem 2024 roku wzięła udział w „Projektowym Safari na Wesołej”. O kreatywnych metodach badania użytkowników przestrzeni, problemach i potencjałach dzielnicy Wesoła oraz o miejscach dedykowanych młodzieży z organizatorami Safari, Joanną Rudzińską i Filipem Czaplą z NIOH NIOH rozmawia Przemysław Ciępka.

Filip Czapla

Filip CZAPLA — z wykształcenia inżynier automatyk, a z zamiłowania projektant specjalizujący się w technikach prototypowania i projektowania interakcji. Ukończył Politechnikę Krakowską, a kompetencje z technik druku 3D poszerzał na studiach częściowych na TU Berlin. Doświadczenie zdobywał w Holenderskim scale-up”ie Concr3de, gdzie uczestniczył w procesie projektowania oraz budowania przemysłowych drukarek 3D wytwarzających przyrostowo z betonu w technologii binder-jetting. W swojej pracy łączy kreatywne myślenie i innowacyjne pomysły ze znajomością nowoczesnych metod wytwarzania. Dzięki wiedzy z zakresu nowych technologii, prototypowania oraz automatyzacji, jest on w stanie przeprowadzić symbiozę wiedzy ścisłej w celu stworzenia zaawansowanego i multidyscyplinarnego produktu.

 

Joanna Rudzińska

Joanna RUDZIŃSKA — z wykształcenia architektka i projektantka wzornictwa przemysłowego, studia ukończyła na Politechnice Krakowskiej oraz TU/e w Eindhoven z odbytymi studiami częściowymi na TU Berlin. Specjalizuje się w user-centered design, kreatywnych metodach badania użytkowników oraz projektowaniu dla witalności w biurach. Doświadczenie zdobywała w Ahrend projektując meble do mikro-przerw w biurze, w ABB skupiając się na problemach hałasu w przestrzeniach typu open-space oraz w studiu projektowym Husarska, gdzie pracuje obecnie. Koordynatorka zadania dofinansowanego z program NCK Kultura — Interwencja 2024 : „Projektowe Safari na Wesołej" w którym odpowiedzialna była za przeprowadzenie badań oraz partycypacyjnego procesu projektowego z młodzieżą z Oddziału Psychiatrii i Psychoterapii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

 


Przemek Ciępka: W ubiegłym roku prowadziliście „Projektowe Safari”. Skąd wziął się pomysł na tak nietypowe przeprowadzanie badań na Wesołej?

Joanna Rudzińska: Zaczęło się od warsztatów modułowych, w których brali udział uczniowie z krakowskich liceów. W pewnym momencie na warsztatach pojawiła się młodzież z Oddziału Klinicznego Psychiatrii Dorosłych, Dzieci i Młodzieży Szpitala Uniwersyteckiego, znajdująca się pod opieką pani Izabeli Szalewskiej. Już podczas pierwszego spotkania padł pomysł organizacji „fotosafari”. To dość znana metoda przeprowadzania badań, gdzie zamiast kartki i długopisu uczestnicy dostają do dyspozycji aparat fotograficzny wraz z kilkoma pytaniami. Odpowiedziami nie są więc słowa, a fotografie. Stwierdziliśmy, że to świetny sposób na przebadanie Wesołej. Początkowo planowaliśmy zrealizować fotosafari podczas Dni Otwartych Apteki Designu, ale ostatecznie podjęliśmy decyzję, że to właśnie młodzież z Oddziału Klinicznego Psychiatrii jest tą grupą osób, która przez dłuższy czas pomieszkuje na Wesołej. Mogliśmy to zrobić dzięki uprzejmości i wsparciu kierownika oddziału — dr hab. n. med. Macieja Pileckiego oraz zaufaniu i zaangażowaniu Fundacji Przyszłość Neurologii. Postanowiliśmy jednak rozwinąć koncepcję fotosafari wzbogacając ją o aspekt dźwiękowy oraz percepcję urbanistyczną.

Spacer eksploratywny w Wesołej

Spacer eksploratywny w Wesołej

© udostępnione dzięki uprzejmości NIOH NIOH Studio



Przemek Ciępka: W jaki sposób takie działanie może być korzystniejsze od udzielania odpowiedzi w formie pisemnej?

Joanna Rudzińska: Istnieją różne metody badania użytkowników. Za najbardziej klasyczne uznaje się ankietę i wywiad, zapewniające łatwe do interpretacji dane o charakterze ilościowym oraz jakościowym. Niektóre zjawiska ciężko jednak scharakteryzować przy pomocy słów — możemy pisać o tym, że czujemy się w danej przestrzeni dobrze ze względu na światło czy dźwięk, ale jest też wiele zjawisk umykających naszej pierwszej percepcji. Tutaj w grę wchodzą kreatywne metody badania użytkowników, do których należy zastosowane przez nas fotosafari, pozwalające na utrwalenie pewnych wrażeń. Dane uzyskane w ten sposób dają pewne pole do interpretacji, które w późniejszym, projektowym etapie mogą służyć za dodatkowe źródło inspiracji.

Filip Czapla: Dane powstające w trakcie fotosafari są również zbierane w sposób bardziej długotrwały. Uczestnicy głęboko rozważają, co naprawdę chcą sfotografować, zwłaszcza w obliczu ograniczonej liczby klatek, którymi dysponują aparaty jednorazowe. Kiedy analizowaliśmy fotografie stworzone podczas Projektowego Safari czuliśmy, że niektóre osoby zastanowiły się po 10 razy, zanim nacisnęły spust migawki!

Joanna Rudzińska: Jest to proces mniej męczący w porównaniu do ankiet, które wymagają przetwarzania kognitywnego, zastanawiania się nad odpowiedzią. Fotografia czy dźwięk potrafią być czasem bardziej naturalnym językiem wypowiedzi.

Spacer eksploratywny w Wesołej     Spacer eksploratywny w Wesołej

Spacer eksploratywny w Wesołej

© udostępnione dzięki uprzejmości NIOH NIOH Studio


Przemek Ciępka: Jak zatem przebiegało „Projektowe Safari” na Wesołej?

Joanna Rudzińska: W czerwcu dostaliśmy dofinansowanie ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: Kultura-Interwencje. Edycja 2024. Całość realizowaliśmy w okresie wakacyjnym, kiedy nie chodzi się do szkoły, a młodzież przebywająca na oddziale stacjonarnym nie ma zbyt wiele zajęć. Podzieliliśmy nasze działania na trzy etapy — zbierania i analizy danych, warsztatów ko-kreacyjnych oraz projektowania zakończonego wystawą. Zaczęło się od spacerów eksploratywnych — jeden z takich spacerów przeprowadziliśmy z młodzieżą z oddziału dziennego, w dwóch uczestniczyli pacjenci korzystający z leczenia w trybie stacjonarnym. Każda osoba uczestnicząca w spacerze dostała kartę, na której znalazły się zadania. Pierwsza strona zawierała zadanie przestrzenne związane z krajobrazem dźwiękowym. Polegało ono na nagrywaniu dźwięków, które wzbudzały u uczestników poszczególne emocje i odczucia, takie jak wytchnienie, radość czy złość. W tym samym czasie druga grupa wykonywała zdjęcia na zadane tematy.

Oprócz tego, wszyscy uczestnicy uzupełniali subiektywną mapę dzielnicy, zaznaczając kolorami miejsca wytchnienia i relaksu. Dla lokalizacji, w których czuli się nieprzyjemnie i niepewnie zarezerwowaliśmy kolor czerwony, z kolei dla miejsc „energetycznych”, pobudzających do działania wybraliśmy barwę niebieską.

Subiektywna mapa dzielnicy Wesoła

Subiektywna mapa dzielnicy Wesoła

© udostępnione dzięki uprzejmości NIOH NIOH Studio



Przemek Ciępka: Dane, które uzyskaliście, musiały być bardzo różnorodne. Jak je analizowaliście?

Joanna Rudzińska: Są oczywiście różne metody analizowania danych, my spróbowaliśmy je pogrupować wedle tematów. Było ich osiem: „powiew historii na Wesołej”, „miejsce, żeby się wyciszyć”, „miejsce, by być w grupie”, „coś, co mnie zaintrygowało”, „coś, co chcę żeby zniknęło”, „coś, co sprawiło, że się uśmiechnął_m”, „coś, co mnie zaskoczyło”, „kultura w mikroskali”. Zebraliśmy je w te kategorie i porównywaliśmy odpowiedzi różnych osób na te same pytania, aby znaleźć pewne wspólne punkty. Najpierw samodzielnie tworzyliśmy z nich moodboardy, później w ramach warsztatów ko-kreacyjnych z młodzieżą rozmawialiśmy na temat tego, co ona widzi istotnego w tych fotografiach. Było to bardzo ciekawe doświadczenie, ponieważ ze względu na rotacyjność leczenia były to już inne grupy od tych, które brały udział w fotosafari.

Zdjęcia wykonane przez osoby uczestniczące w „Projektowym safari na Wesołej”

Zdjęcia wykonane przez osoby uczestniczące w „Projektowym safari na Wesołej”

fot.: Natalka © udostępnione dzięki uprzejmości NIOH NIOH Studio



Przemek Ciępka: Jakie wyciągnęliście wnioski?

Joanna Rudzińska: Było ich bardzo dużo — na przykład w przestrzeni wyciszenia powinno panować rozproszone światło, potrzebna jest duża ilość zieleni, ma być przede wszystkim zacisznie. Miejsce do przebywania w grupie miało być z kolei lepiej doświetlone, ale i przestrzenne, aby można było je zapełnić ludźmi. Dostrzegliśmy też potrzebę eksploracji u młodzieży. Zauważyliśmy, że młodzież poszukuje miejsc, które pozwalają się schować w przestrzeni Wesołej, niekoniecznie chce spędzać czas spacerując głównymi ciągami pieszymi.

Filip Czapla: Ciekawym wnioskiem było też to, że mimo dużej ilości zieleni, na Wesołej brakuje koloru i zapachów — na przykład kwiatów.

Zdjęcia wykonane przez osoby uczestniczące w „Projektowym safari na Wesołej”

Zdjęcia wykonane przez osoby uczestniczące w „Projektowym safari na Wesołej”

fot.: Blanka © udostępnione dzięki uprzejmości NIOH NIOH Studio



Przemek Ciępka: Czy wnioski, które wyciągnęliście z analiz były spójne? Czy dane pokazywały jednoznacznie, jakie są problemy Wesołej i jakie oczekiwania mają wobec niej jej mieszkańcy.

Filip Czapla: Warto zaznaczyć, że uczestnikami tych warsztatów były osoby neuroatypowe, które postrzegają przestrzeń w bardzo indywidualny sposób. Mimo tego, dostrzegliśmy grupę elementów, które się powtarzały. Spoglądając na mapki zauważyliśmy na przykład, że młodzież konsekwentnie wskazywała kolorem czerwonym niektóre ulice. Zaskakująca dla nas była różnica w ocenie oddziałów klinicznych. Na Wesołej znajduje się zarówno oddział stacjonarny, jak i dzienny. Ten drugi, do którego młodzież uczęszcza przez bardzo długi czas, przede wszystkim z własnej inicjatywy, był oceniany znacznie bardziej pozytywnie. Pokazało nam to, jak na różnych etapach zdrowienia postrzegane może być miasto i jego elementy.

Zdjęcia wykonane przez osoby uczestniczące w „Projektowym safari na Wesołej”

Zdjęcia wykonane przez osoby uczestniczące w „Projektowym safari na Wesołej”

© udostępnione dzięki uprzejmości NIOH NIOH Studio



Przemek Ciępka: A które miejsca na Wesołej były najbardziej problematyczne?

Filip Czapla: Dla mnie wielkim zaskoczeniem było to, że oglądając zdjęcia nie widzieliśmy na nich samochodów w roli elementów, które powinny zniknąć z tej przestrzeni. Spacerując całą dzielnicą napotkaliśmy mnóstwo pojazdów, które utrudniały poruszanie się, zwłaszcza w tak dużej grupie. Wygląda jednak na to, że samochody są już na tyle wpisane w codzienny krajobraz, że mimo negatywnej roli, którą odgrywają w poruszaniu się pieszym, nie zauważamy tego. Oprócz samochodów zaparkowanych przy ulicy jest dużo innych barier architektonicznych, które bardzo łatwo usunąć — łańcuchów czy słupków.

Joanna Rudzińska: Problematyczna z tego punktu widzenia była przede wszystkim ulica Śniadeckich.

Zdjęcia wykonane przez osoby uczestniczące w „Projektowym safari na Wesołej”

Zdjęcia wykonane przez osoby uczestniczące w „Projektowym safari na Wesołej”

© udostępnione dzięki uprzejmości NIOH NIOH Studio



Przemek Ciępka: A w jakich przestrzeniach młodzież czuła się najlepiej?


Joanna Rudzińska: Przede wszystkim były to różnego rodzaju zaułki — na przykład zaułek przy budynku starej kuchni. W zasadzie cała jego najbliższa okolica oznaczana była jako „energetyzująca”. Młodzież czuła się dobrze, eksplorując różne zakamarki Wesołej. W czasie naszych spacerów Wesoła była przestrzenią festiwalu Open City, uczestnicy uwielbiali zaglądać do poszczególnych budynków w poszukiwaniu instalacji artystycznych. Mała grupka wyszła też na dach jednego z obiektów — pomyśleliśmy, że potrzeba eksploracji jest na tyle duża, że nie warto jej marginalizować. Powinniśmy raczej umożliwić jej realizację w bezpieczny sposób, co zresztą znalazło odzwierciedlenie w późniejszym projekcie pawilonu. Ważną rolę spełniał też lasek przy Aptece. Wcześniej były tam porozstawiane niewielkie pieńki, na których można było usiąść w grupie i porozmawiać. Możliwość ich przenoszenia okazała się bardzo przydatna — dzięki temu mogliśmy usiąść w kole i komfortowo prowadzić konwersacje, w przeciwieństwie do ławek, które wymuszają przesiadywanie w jednej linii.

Moodboard - miejsce, żeby się wyciszyć

Moodboard — miejsce, żeby się wyciszyć

© udostępnione dzięki uprzejmości NIOH NIOH Studio


Przemek Ciępka: Kolejnym etapem waszego projektu były warsztaty ko-kreacyjne. Jak podeszliście do tego tematu?

Joanna Rudzińska: Rozpoczęliśmy od prezentacji wniosków płynących z analiz przeprowadzanych najpierw przez nas, a później przez uczestników warsztatów. Wspólnie wyznaczyliśmy kilka problemów, którymi warto się zająć, a następnie w drodze głosowania wyłoniliśmy tematy projektowe. Wybierano pomiędzy miejscem do spędzania czasu w grupie, miejscem wytchnienia oraz problemem śmieci i chaosu przestrzennego. Najwięcej głosów zebrały dwa pierwsze tematy, więc zdecydowaliśmy się połączyć je na etapie projektowym.

Warsztaty projektowe     Warsztaty projektowe

Warsztaty projektowe

© udostępnione dzięki uprzejmości NIOH NIOH Studio



Przemek Ciępka: Jak przebiegało projektowanie w tak różnorodnej i dużej grupie użytkowników?

Joanna Rudzińska: Po przedstawieniu wniosków wynikających z fotosafari udostępniliśmy uczestnikom materiały modułowe do prototypowania — tekturowe trójkąty, sześciany, wykałaczki i inne elementy. Podzieliliśmy uczestników na dwie grupy wedle tematu, na który oddawali wcześniej głosy. Podczas warsztatów cały czas można było oglądać przygotowane przez nas wcześniej moodboardy oraz słuchać nagrań powstałych w trakcie spacerów. Ostatecznie wspólnie stworzyliśmy kilka prototypów. Co ważne, większość z nich zawierała elementy błękitnej infrastruktury. Woda pełniła jednak różne funkcje — w przestrzeniach służących do spotkań preferowano szumiące fontanny, z kolei w miejscach wyciszenia były to raczej zbiorniki z wodą stojącą. To o tyle ciekawe, że w przeszłości wody na Wesołej było pełno — dopływ Wisły przebiegał na przykład w miejscu dzisiejszej ulicy Blich. W ogóle dosyć często pojawiał się motyw żywiołów. W jednym z projektów znalazł się wiatrako-prysznic, łączący wodę z podmuchami wiatru, a w miejscach przeznaczonych do wspólnego spędzania czasu prototypowano na przykład ogniska. Młodzież projektowała też miejsca eksploracji, na które można było się wspiąć i poobserwować okolicę z innej perspektywy.

Warsztaty projektowe     Warsztaty projektowe

Warsztaty projektowe

© udostępnione dzięki uprzejmości NIOH NIOH Studio



Przemek Ciępka: A jaką rolę odegrały dźwięki?

Filip Czapla: Wyszczególniliśmy dwie grupy dźwięków. Do pierwszej z nich należały odgłosy otoczenia. Trudno na nie wpłynąć w procesie projektowym, ale one pozwoliły nam zdefiniować akustyczny pejzaż Wesołej. Okazało się, że jest tutaj naprawdę mnóstwo dźwięków, które mogą pozytywnie wpływać na samopoczucie — na przykład chór ćwiczący w zabudowaniach klasztornych, szum liści czy śpiew ptaków. Drugą grupą odgłosów były te, które „wyzwalali” sami uczestnicy badania — szurając po ziemi czy pukając w metalowe elementy. Metaliczne, rytmiczne dźwięki były dla nich wyrazem niepokoju. Pokazało nam to, że ponowne wykorzystanie surowego metalu nie zawsze jest odpowiednie z punktu widzenia komfortu użytkowników.

Pawilon SHELL2SHARE

Pawilon SHELL2SHARE

© udostępnione dzięki uprzejmości NIOH NIOH Studio



Przemek Ciępka: Wszystko to stało się podstawą do finalnego projektu, który opracowywaliście samodzielnie.

Joanna Rudzińska: Po dwóch miesiącach pracy z młodzieżą przyszedł etap, który był dla nas najtrudniejszy — trzeba było zebrać wszystkie wnioski i prototypy, a następnie opracować finalny projekt pawilonu. Musieliśmy zastanowić się nad tym, co jest najważniejsze, a jakie elementy możemy pominąć, aby wszyscy byli zadowoleni z finalnego efektu. Mówi się, że projektowanie to podejmowanie decyzji w oparciu o zbyt małą ilość informacji — właśnie tak podeszliśmy do naszej pracy. Udało nam się stworzyć kilka koncepcji, które następnie iterowaliśmy, i tak doszliśmy do projektu Shell2Share — innowacyjnego pawilonu miejskiego, który ma odpowiadać na potrzeby młodzieży.

Pawilon SHELL2SHARE

Pawilon SHELL2SHARE

© udostępnione dzięki uprzejmości NIOH NIOH Studio



Przemek Ciępka: Opowiedzcie, proszę, więcej o pawilonie.

Joanna Rudzińska: Chcieliśmy połączyć w nim cechy miejsca wytchnieniowego i energetyzującego. Było to duże wyzwanie, dlatego podzieliliśmy przestrzeń pawilonu przy pomocy płaszczyzny, która stanowi jednocześnie jego kopułę. W jej wnętrzu zaprojektowaliśmy przestrzeń relaksu, z zielenią stymulującą zmysł węchu i hamakami, które wspierają emocjonalną autoregulację w trudnych momentach. Zewnętrzna strona kopuły stała się z kolei miejscem energetyzującym, służącym do spotkań — zaaranżowaliśmy tam tektoniczne tarasy, na które prowadzi drabina. Odpowiadają na potrzebę eksploracji, ale i ukrycia się.

Filip Czapla: Chcieliśmy też wykorzystać żywioły, których waga tak bardzo wybrzmiała podczas warsztatów. Wymyśliliśmy koncepcję wykorzystania wody bez podłączania pawilonu do sieci wodociągowej — na kopule znajduje się system zbierający wodę opadową, którą magazynujemy w tarasach. W dalszej kolejności woda może być wyzwolona przez użytkowników w celu podlania zieleni oraz zasilania niewielkiego wodospadu, generującego relaksujące dźwięki opadającej wody.

Joanna Rudzińska: Do tego dochodzi akustyka — forma kopuły została opracowana w taki sposób, aby amplifikować docierające do pawilonu dźwięki. Biorąc pod uwagę to, że Wesołą wypełnia mnóstwo pięknych odgłosów musieliśmy wymyślić sposób na „wykrystalizowanie” tych, które są w danym momencie pożądane przez użytkowników pawilonu. Nasz pawilon Shell2share wyposażyliśmy więc w mechanizm, który pozwala na obrócenie konstrukcji w kierunkach, z których pochodzą poszczególne odgłosy. Zakładając, że kopuła stanęłaby na Łące na Wesołej, użytkownicy mogliby obrócić ją na przykład w kierunku zagajnika przy Aptece i nasłuchiwać ptaków oraz szumu drzew, albo w stronę klasztoru, podsłuchując śpiewających chórzystek. Już po przedstawieniu naszego projektu, niektóre osoby dostrzegły podobieństwo do muszli koncertowej. W wielu mniejszych miejscowościach takie muszle koncertowe służą jako miejsca spotkań. W Krakowie nie mamy takiej budowli — kiedyś taka muszla znajdowała się w Parku Decjusza na Woli Justowskiej, ale od kiedy została zamieniona w galerię Bolesława Chromego nie ma w mieście takiego miejsca.

Prototyp pawilonu SHELL2SHARE

Prototyp pawilonu SHELL2SHARE

© udostępnione dzięki uprzejmości NIOH NIOH Studio



Przemek Ciępka: Gdzie miałby znaleźć się ten pawilon?

Filip Czapla: Uwzględniając wytyczne młodzieży, docelową lokalizacją dla pawilonu byłaby łąka przed Apteką Designu. Prototyp jest koncepcyjny, ale stworzyliśmy go biorąc pod uwagę, że faktycznie mógłby gdzieś powstać.



Przemek Ciępka: A czy Shell2share można byłoby zaadaptować poza Wesołą?

Filip Czapla: Budynek zaprojektowaliśmy jako modułowy, więc nie jest powiązany z jednym miejscem. Jest też adaptowalny — nasza kopuła jest uproszczoną wersją kopuły kartezjańskiej, więc oprócz dobrej akustyki jest również bardzo wytrzymała. Bez większych problemów można ją podnieść przy pomocy dźwigu i przetransportować w inną lokalizację lub rozebrać na kilka elementów i złożyć ponownie.

Joanna Rudzińska: Możemy pokusić się nawet o stwierdzenie, że odpowiada w pewnym stopniu na ogół potrzeb młodzieży — osoby, które brały udział w warsztatach pochodziły z całej Polski. Oczywiście zainspirowały nas też zjawiska charakterystyczne dla Wesołej, jak na przykład dźwięki śpiewu dochodzące z klasztoru. Mnóstwo elementów ma jednak charakter uniwersalny, na przykład woda, która nas uspokaja.

Filip Czapla: Są też kwestie, które musielibyśmy dopracować, jak na przykład kwestie bezpieczeństwa na tarasach oraz prowadzącej na nie drabinie, ale to wszystko jest do zrobienia.

Prototyp pawilonu SHELL2SHARE

Prototyp pawilonu SHELL2SHARE

© udostępnione dzięki uprzejmości NIOH NIOH Studio



Przemek Ciępka: Czy wnioski, które wyciągnęliście z warsztatów znalazły swoje odzwierciedlenie w Masterplanie dla Wesołej?

Joanna Rudzińska: Prezentacja pokazująca efekty naszych prac została przekazana zespołowi opracowującemu Masterplan dla Wesołej. Nie wiemy, jakie dokładnie aspekty były brane pod uwagę podczas tworzenia Masterplanu, ale widzimy pewne zbieżności. Cieszymy się, że na Wesołej pojawi się woda, chociaż widzimy potencjał do tego, aby wykorzystać ją w nieco bardziej kreatywny sposób. Byłoby świetnie, gdyby jeden z kilku planowanych placów zabaw stał się przestrzenią przeznaczoną dla młodzieży. Liczymy na to, że potrzeby tej grupy również zostały uwzględnione.



Przemek Ciępka: A czy teraz na Wesołej są jakieś przestrzenie dedykowane młodzieży?

Joanna Rudzińska: W okolicy jest bardzo dużo infrastruktury skierowanej do dzieci — pod wiaduktem przy ulicy Blich właśnie otwiera się Park Kolejowy z dużym placem zabaw, Podobne przestrzenie zaprojektowano właśnie w ramach Masterplanu dla Wesołej. Brakuje za to miejsc, które odpowiadałyby na potrzeby młodzieży, zbyt dorosłej na place zabaw, a jednocześnie nie zarabiającej własnych pieniędzy, które mogłaby regularnie przeznaczać na wizyty w kawiarniach czy restauracjach.

Prototyp pawilonu SHELL2SHARE

Prototyp pawilonu SHELL2SHARE

© udostępnione dzięki uprzejmości NIOH NIOH Studio



Przemek Ciępka: Jakich miejsc potrzebuje młodzież?

Filip Czapla: Najlepiej byłoby ją o to zapytać — nikt nie trudzi się na tyle, by zacząć zadawać im te pytania, a oni mają naprawdę bardzo dużo ciekawych pomysłów.

Joanna Rudzińska: Obecnie większość czasu spędzają na przysłowiowym trzepaku, pojawiają się na placach zabaw, ale głównie wieczorami, kiedy nie ma już tam dzieci. Pamiętam, że sama spędzałam mnóstwo czasu w Galerii Krakowskiej, gdzie jest bardzo głośno i tłoczno. Dzisiaj sobie tego nie wyobrażam.

Wystawa      Wystawa

Wystawa "Projektowe Safari na Wesołej"

fot.: Magdalena Rymarz © udostępnione dzięki uprzejmości NIOH NIOH Studio



Filip Czapla: Młodzież często spędza czas w grupie, dobrze byłoby, gdyby nie wiązało się to z koniecznością płacenia za różne usługi, jak na przykład w kawiarni, restauracji czy nawet w teatrze. Brakuje też miejsc, w których młodzież mogłaby wspólnie pracować.

Joanna Rudzińska: Te osoby potrzebują też miejsc do działań kreatywnych — wydaje się to szczególnie ważne w przypadku takiej dzielnicy, jak Wesoła. W trakcie warsztatów dosyć mocno wybrzmiewał wątek różnych form sztuki ulicznej, w tym graffiti. Te osoby są w wieku, w którym poszukują pomysłu na siebie. Musimy dać im coś do roboty — zapewnić rozrywkę, która pobudza kreatywność, wesprzeć ich rozwój w tym trudnym okresie dorastania.

Wystawa

Wystawa "Projektowe Safari na Wesołej"

fot.: Magdalena Rymarz © udostępnione dzięki uprzejmości NIOH NIOH Studio



Przemek Ciępka: Czy planujecie jeszcze jakieś działania na Wesołej?

Joanna Rudzińska: W tym momencie pracujemy już nad kolejnym prototypem — będzie to mebel wytchnieniowy CalmCave, na którego rozwój dostaliśmy dofinansowanie z Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych, a jego premiera zaplanowana jest na październik tego roku — najpierw w Aptece Designu, a potem w ramach Dutch Design Week w Eindhoven. Ponownie zapytaliśmy młodzież o to, w jaki sposób chciałaby doświadczać wytchnienia, tym razem jednak już w przestrzeni oddziału szpitalnego. Rozmawialiśmy również z personelem szpitala.

Przemek Ciępka: Dziękuję za rozmowę!

Przemysław Ciępka

Głos został już oddany

okno zamknie się za 5

Robert Konieczny „Architektura to moja pasja totalna — szczerze o pieniądzach i zajeżdżaniu się”
SPECTRUM STUDIO - Projekty, które powstają z myślą o przyszłości
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Prawdziwie matowa rynna kwadratowa
INSPIRACJE