„Dawno, dawno temu na amerykańskiej pustyni, tam gdzie piasek parzył stopy w południe, a nocne niebo lśniło tysiącami gwiazd, pewien możny człowiek zapragnął wznieść miasto inne niż wszystkie. Nadał mu imię Telosa, co w starożytnej mowie znaczyło „wyższy cel”. Chciał, aby było ono miejscem, w którym ludzie żyją w zgodzie, dzielą się darami ziemi i cieszą się sprawiedliwością”
– pewnie tak wyobraża sobie opowieść o swoim mieście Marc Lore. Ten multimiliarder zamarzył sobie bowiem stworzenie czegoś, czego podobno do tej pory nie było – miasto przyszłości. Swoją historię także skrzętnie opakowuje w mit o amerykańskim śnie. Żyjemy w świecie baśni i opowieści, których snucie teraz podkrada i podsyca marketing.
Zamysł i chęć podjęcia się projektu Lore obwieścił we wrześniu 2021 roku. Od początku wzbudzało to zainteresowanie, wszak nie co dzień słyszy się o tym, że ktoś od podstaw chce postawić ogromne miasto i to w tak krótkim czasie. Ambitna wizja zakłada, że Telosę zamieszka 5 mln ludzi już w 2050 roku, na obszarze około 150 tys. akrów (równowartość 600 km²), a pierwszych 50 tys. osiedli się już w 2030 r. Co prawda w 2025 dalej całość projektu istnieje jedynie na papierze, bez wskazanej lokalizacji, ale spokojnie, wszelkie materiały prasowe utrzymują, że pierwsi mieszkańcy mogą przeprowadzić się już za pięć lat²⁻³.
Gdzie taką inwestycję stworzyć? Z perspektywy ekonomiczniej najlepiej oczywiście tam, gdzie ziemia jest tania. Początkowo rozpatrywano rozległe pustkowia na południowym zachodzie USA (Nevada, Utah, Arizona, Teksas), ale czasem wspominano także o regionie Appalachów.
Za to na stronie projektanta, Bjarke Ingels Group, która opisuje projekt Telosa znaleźć możemy pinezkę znajdującą się w środkowo-wschodniej części Nevady, mniej więcej między Las Vegas i Ely. Nigdzie indziej nie znajdziemy informacji o tej lokalizacji.
Obszar środkowo-wschodniej Nevady, wskazany na mapie BIG, leży w jednym z najsuchszych regionów Ameryki Północnej. Większość terenów stanowi własność agencji federalnych. Miejscowe miasteczka, takie jak Ely, Eureka czy Tonopah, opierają swoją egzystencję na górnictwie. Wokół eksploatacji surowców, zwłaszcza złota i litu, toczą się tu spory, między innymi o wpływ na środowisko (w tym na unikatowe gatunki roślin) oraz o… dostępność do wody gruntowej. Nie bez powodu. Region ten charakteryzuje się suchym klimatem i ograniczonymi zasobami wód powierzchniowych, dlatego podstawowym źródłem wody pozostaje ta gruntowa. To właśnie ona wspiera lokalne rolnictwo, hodowlę, siedliska przyrodnicze oraz społeczności zamieszkujące ten obszar.
W basenach wodonośnych odnotowano systematyczne spadki poziomów wód w ciągu ostatnich dekad. Przyczyną są zarówno czynniki naturalne, takie jak przedłużające się susze, jak i działalność człowieka, w tym (szok!) zużycie wody na potrzeby górnictwa i rolnictwa. Badania wskazują, że wyczerpywanie zasobów wód gruntowych trwa i staje się coraz większym wyzwaniem dla zaopatrzenia w wodę, ochrony ekosystemów oraz utrzymania lokalnych źródeł utrzymania. W oficjalnych komunikatach rządowych podkreśla się potrzebę ostrożnego zarządzania i monitorowania stanu wody, aby ograniczyć poważne lub wręcz nieodwracalne skutki spadków poziomów wód gruntowych i ich wpływ na ekosystemy zależne od tych zasobów w tak suchym środowisku. Jakby tego było mało, region zmaga się jednocześnie z ociepleniem klimatu, wydłużonymi sezonami pożarowymi i smogiem, a także aktywnością sejsmiczną – w 2020 roku niecałe 100 kilometrów od wskazanej lokalizacji zanotowano trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,5.
Nevada – lokalizacja Telosy na tle trzęsienia ziemi 2020 — Mapa intensywności trzęsienia ziemi w Nevadzie z 15 maja 2020 r. pokazuje obszar planowanej Telosy (lokalizacja ze strony BIG) na tle sejsmicznych zagrożeń regionu.
USGS | © earthquakes.utah.gov
obietnice miasta przyszłości
Można zastanawiać się skąd nazwa dla takiego przedsięwzięcia. Telosa brzmi dość enigmatycznie. Jednak jak na prawdziwe miasto przystało, musi mieć mocne i porządne korzenie. Nazwa ta pochodzi więc od greckiego (bo jakże by inaczej!) telos oznaczającego „wyższy cel”. No tak, aspiracje.
Twórcy Telosy obiecują metropolię jakiej do tej pory nie było (czy my już tego gdzieś przypadkiem nie słyszeliśmy?). Obietnice obejmują przestrzeń przyjazną człowiekowi i naturze – miasto „ustanawia globalny standard życia miejskiego, rozwija ludzki potencjał i staje się wzorem dla przyszłych pokoleń”. W materiałach promocyjnych podkreśla się, że energia ma pochodzić wyłącznie ze źródeł odnawialnych, a woda będzie magazynowana i wielokrotnie wykorzystywana dzięki systemom retencji i recyklingu. Urbanistyka ma opierać się na koncepcji 15‑minutowego miasta: szkoły, miejsca pracy i usługi znajdą się na tyle blisko, by dojazdy pieszo, rowerem lub autonomicznym pojazdem elektrycznym zajmowały nie więcej niż kwadrans. W centrum umieszczono futurystyczną wieżę z pionowymi farmami aeroponicznymi, zbiornikami wody i panelami fotowoltaicznymi, wszystko skąpane w zieleni. Lore obiecuje również darmową edukację, opiekę zdrowotną i infrastrukturę rekreacyjną, otwartą dla wszystkich niezależnie od dochodów.
Telosa – ikoniczna wieża miasta przyszłości — Charakterystyczna wieża Telosy, inspirowana naturą, ma stać się symbolem metropolii budowanej na pustyni.
Telosa, City Images | © cityoftelosa.com
Nowe miasto ma być także „żywym laboratorium technologii”. Pojawiają się wizje autonomicznych pojazdów, niewidocznych dla oczu magazynów logistycznych, szybkiej „kolei podniebnej” (Sky Tram) oraz infrastruktury mikrosieci energetycznych. Domyślać się można, że ma to pokazać, że wysokie standardy życia da się łączyć z neutralnością klimatyczną, a jednocześnie rozwijać najnowsze rozwiązania z zakresu architektury, energetyki i transportu.
Telosa Mobility Hub – nowoczesny węzeł transportowy — Projekt Mobility Hub w Telosie zakłada integrację transportu autonomicznego, pieszych i zielonych przestrzeni.
Telosa, City Images | © cityoftelosa.com
Być może warto nadmienić także, że ma odbyć się selekcja pierwszych „osadników” Telosy, wyłonionych spośród nadesłanych zgłoszeń. Ma być prowadzona tak, by tworzyli różnorodną wspólnotę, nie tylko pod względem rasowym czy kulturowym, ale także zawodowym i światopoglądowym. Być może selekcja nie brzmi tu tak dobrze, jak „zaproszenie” do osiedlenia się, ale jak inaczej nazwać dosłownie wybieranie przyszłych mieszkańców?
protokół „Equitism”
Jednym z filarów projektu jest autorska idea Marca Lore nazwana Equitismem, która wywodzi się z myśli XIX-wiecznego ekonomisty Henry’ego George’a (georgizm), czyli przekonanie, że ludzie powinni mieć prawo do dóbr wytwarzanych własną pracą. W interpretacji Lore’a ziemia staje się własnością miejskiej fundacji, nie istnieje więc prywatna własność gruntów. Mieszkańcy mogą nabywać i sprzedawać wyłącznie nieruchomości wznoszone na tym gruncie. Wzrost wartości ziemi, wynikający z rozwoju miasta, zasila wspólny fundusz przeznaczany na usługi publiczne – od szkół i szpitali po transport i tereny zielone. Przychody z dzierżaw i zyski ze wzrostu wartości gruntów wspierają infrastrukturę społeczną oraz środowiskową, a mieszkańcy dzielą się jedynie częścią wzrostu wartości nieruchomości przy ich sprzedaży, reszta trafia z powrotem do wspólnego zasobu. Takie rozwiązanie ma przeciwdziałać koncentracji kapitału w rękach właścicieli ziemskich czy spekulantów i zmniejszać nierówności majątkowe, ponieważ korzyści generowane przez grunty rozdzielane są wśród wszystkich mieszkańców.
Telosa – widok z lotu ptaka na centrum miasta — Panorama lotnicza Telosy ukazuje plan urbanistyczny z zielonymi przestrzeniami i futurystyczną zabudową.
Telosa, City Images | © cityoftelosa.com
Idea Equitismu, w połączeniu z nowymi technologiami, ma tworzyć alternatywę wobec klasycznego kapitalizmu. Lore przekonuje, że prosperująca Telosa mogłaby dzięki temu każdego roku przeznaczać dziesiątki miliardów dolarów na wspólne cele. Oficjalna strona miasta zapowiada wprowadzenie karty miejskiej, powołanie reprezentacyjnej rady i wdrożenie budżetu partycypacyjnego, choć dokumenty te mają na razie wyłącznie charakter koncepcyjny.
Z realizacją takiego modelu wiążą się jednak liczne trudności. Wymaga on ogromnych nakładów początkowych, ponieważ zakup dużych połaci ziemi przez inwestorów i filantropów, a następnie ich przekazanie fundacji miejskiej, oznacza konieczność zgromadzenia potężnego kapitału. Wdrożenie tak daleko idącej zmiany może także napotkać przeszkody prawne i polityczne. Prawo własności jest głęboko zakorzenione w konstytucji Stanów Zjednoczonych (Bill of Rights), w tym interpretacje Czwartej Poprawki, chronią indywidualne prawo do mienia. Ingerencja w ten system wymagałaby zmiany prawa lub bardzo kreatywnego obejścia i spotkałaby się pewnie ze sprzeciwem instytucjonalnym. Chociaż pewnie zależałoby to od tego, kto aktualnie steruje legislaturą.
napięty harmonogram
Plany przewidują trzyetapową ekspansję: fazę I (około 2030 r., czyli już za 5 lat) dla 50 tys. mieszkańców, fazę II z rozwojem do 1–1,5 mln osób około 2040 r. oraz fazę III z docelową populacją 5 mln w połowie stulecia³. Całość ma kosztować nawet 400 mld dolarów.
Wizualizacje pokazują to miejsce jako świetnie zaplanowane, z drewnianą architekturą wypełnioną zielenią. Tylko… to dalej budowanie na pustyni. W takim klimacie woda jest najcenniejszym zasobem – kreowanie nowego miasta w miejscu, gdzie jest deficyt, zmusza do kosztownego odsalania lub importu tej wody i wymaga ogromnej infrastruktury i uzgodnień politycznych¹. Wiemy, ze już ogromnym problemem jest pozyskiwanie wody, co dopiero, gdy powstanie w takim miejscu cale miasto.
Sports Village w Telosie – sport i rekreacja w mieście przyszłości — Kompleks sportowy w Telosie łączy nowoczesne obiekty z zielonymi terenami rekreacyjnymi.
Telosa, City Images | © cityoftelosa.com
W jednym z artykułów na ten temat badaczka Sharon B. Megdal, dyrektorka Centrum Badań Zasobów Wodnych Uniwersytetu Arizony, stwierdziła, że zapewnienie niezawodnego zaopatrzenia w wodę dla Telosy będzie trudne. Alternatywny pomysł dotyczący odsalania wody morskiej ma zaś wysoki ślad węglowy i generuje problem usuwania solanki (piszę to jako Wieliczanka z urodzenia!).
W wypadku Telosy przedstawia się te kwestie jako zagadnienie, które można rozwiązać kilkoma równaniami, pomijając jednak pewną niewiadomą – dość konkretne polityczne i hydrologiczne ograniczenia. Jednocześnie nie przeszkadza to w deklaracji odnośnie do zamykania obiegu wody i to przy prognozowanym kryzysie suszy na rzece Kolorado, najbliższej dla tej lokalizacji.
A miasto to nie tylko to, co widać – wszak gro infrastruktury jest niewidoczna. Nie trudno pomyśleć, że wielkość przedsięwzięcia będzie generować olbrzymie emisje związane z produkcją budynków, dróg i całej reszty, ale także przekształceniem środowiska. Mówimy o zakładaniu miasta na korzeniu, bez centymetra jakiejkolwiek cywilizacji.
Telosa Shared Street – ulica współdzielona dla pieszych i pojazdów autonomicznych — Wizualizacja ulicy w Telosie prezentuje zieloną zabudowę, pieszych, rowerzystów i nowoczesne pojazdy autonomiczne.
Telosa, City Images | © cityoftelosa.com
W marketingu, jak w baśni – o wiele łatwiej jest mówić o neutralności operacyjnej niż faktycznie policzyć jej ogromny ślad węglowy wynikający z całościowej budowy. Weźmy chociażby osławiony Masdar w Abu Zabi, który swoje marzenia i deklaracje o byciu miastem zero‑emisyjnym i zero‑odpadowym porzucił w końcu, gdy konfrontacja z rzeczywistością okazała się zbyt kosztowna⁵.
mit „najbardziej ekologicznego miasta”
Entuzjastyczne hasło, że Telosa będzie „najbardziej ekologicznym miastem na ziemi”, powinno budzić sceptycyzm. Budowanie wielomilionowej aglomeracji w pustynnym krajobrazie wymaga nie tylko lepszych technologii, bardziej zaawansowanego inżynieryjnego podejścia do konstrukcji na tego rodzaju gruncie, ale przede wszystkim (znów!) dostępu do wody i praw do jej poboru.
Historycznie rzecz biorąc, próby tworzenia nowych miast lub utopijnych społeczności (od Brasilii po mniejsze projekty) często kończyły się niepowodzeniem. Weźmy na przykład eksperymentalne pustynne miasto Arcosanti w Arizonie, założone w latach 70. XX wieku. Powstało jako „Pierwszy na świecie prototyp arkologii”, czyli połączenia słów i znaczeń architektury i ekologii. Miało oferować alternatywę dla rozrostu miast i było projektowane z myślą o 5000 mieszkańcach. Dziś liczy zaledwie około 70 osób (niekiery mówi się nawet o 50). Projekt, rozpoczęty przez Paolo Soleriego, co prawda nadal jest eksperymentalnym laboratorium miejskim, ale i w dużej mierze po prostu atrakcją turystyczną. Głównymi przyczynami niepowodzenia pierwotnych celów są: niezgodność wizji Soleriego z praktycznym wykonaniem, pracochłonne metody budowy oraz konflikty i ograniczenia utrudniające rozbudowę.
Wspomniany już projekt Masdar w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, który promowano jako pewnie równie wspaniały co Telosa, naszpikowany technologicznie, neutralny klimatycznie i wolny od samochodów, z biegiem czasu zmienił się po prostu w bardziej konwencjonalną, nieco bardziej nisko‑emisyjną dzielnicę.
Można zauważyć w tym schemat „ekologicznego księgowania”, w którym pomija się pierwszy rachunek energetyczny na rzecz obietnicy przyszłych oszczędności. Zachęca do wdrażania odnawialnych źródeł energii lub modernizacji w zakresie efektywności energetycznej poprzez priorytetowe traktowanie przewidywanych przyszłych zysków nad kosztami początkowymi[1].
hedonistyczna ekologia
Przyjrzyjmy się jeszcze portfolio realizacji Bjarke Ingels Group – jedna z ostatnich realizacji, spalarnia śmieci CopenHill w Kopenhadze, na której dachu ulokowano stok narciarski, w materiałach promocyjnych przedstawiana jest ją jako atrakcyjne połączenie rekreacji i czystej energii. Raport Zero Waste Europe dowodzi jednak, że instalacja jest przewymiarowana. Przedstawiają obiekt krytycznie, określając go jako projekt kontrowersyjny, który stoi w sprzeczności z zasadami zero waste. Od samego początku określa Copenhill mianem „duńskiej porażki” oraz „technicznego i finansowego fiaska”, wskazując, że zakład opiera się na spalaniu odpadów, w tym plastiku, co powoduje emisję dwutlenku węgla i jest sprzeczne z celami klimatycznymi. Stok narciarski sprawił, że zakład stał się niepotrzebnie duży, a fakt, że mieszkańcy Kopenhagi nie produkują wystarczającej ilości odpadów, oznacza, że zakład musi importować odpady, zwłaszcza z Wielkiej Brytanii, tym samym pogłębiając problemy środowiskowe i finansowe. Zero Waste Europe zauważa, że spalanie w Copenhill zwiększa emisję CO2 i stoi w sprzeczności z ambicjami miasta w zakresie klimatu i strategii zero waste.
Copenhill – struktura odpadów w procesie spalania — Wykres kołowy przedstawia udział biomasy, odpadów przemysłowych, resztkowych i importowanych w spalaniu w elektrociepłowni Copenhill w Kopenhadze.
Opracowanie własne na podstawie IEA Bioenergy, Task 36 | © ieabioenergy.com
Telosa wykorzystuje chętnie wizerunki inspirowane narracją z gatunku promowania „przyjemnej ekologii”. Krytycy mówią jednak o estetycznym greenwashingu: spektakularne atrakcje przesłaniają problematyczną infrastrukturę i wieloletnie uzależnienie od spalania śmieci.
coś o udziale mieszkańców
BIG chętnie podkreśla udział społeczności w swoich projektach. Flagowym przykładem jest park Superkilen w kopenhaskiej dzielnicy Nørrebro, w którym zgromadzono obiekty z kilkudziesięciu kultur. Badacze Deniz Balık Lökçe i Gökhan Balık pokazują jednak, że Superkilen jest przede wszystkim instrumentem kreowania wizerunku miasta, reprodukowanym w mediach jako kolorowa instalacja, a nie prawdziwą wspólnotową przestrzenią. Autorzy wskazują, że park powstał jako forma marketingu – „instalacja sprzyjająca fotografowaniu” – a masowa produkcja zdjęć podkreślających wielokulturowość nie odzwierciedla rzeczywistych relacji społecznych. W efekcie projekt funkcjonuje bardziej jako identyfikacja wizualna niż element multikulturowego współtworzenia miasta. Powtarzanie tego przykładu jako dowodu na autentyczną partycypację jest więc błędem logicznym.
pragmatyczna utopia
Bjarke Ingels określa swoją filozofię projektową mianem „pragmatycznej utopii”, w której architektura ma pełnić rolę mediatora pomiędzy sprzecznymi interesami politycznymi, społecznymi i ekonomicznymi. Ma przekonanie, że projekty architektoniczne mogą integrować różne grupy i oferować wizję optymistycznej transformacji rzeczywistości. Ingels stara się włączać do procesu projektowego interesariuszy o skrajnie odmiennych poglądach i oczekiwaniach, a następnie wiązać te napięcia w formie spektakularnych pomysłów, które mają dawać poczucie konsensusu i dojścia do wspólnego celu. Coraz częściej zwraca się jednak uwagę na to, że taka strategia to po prostu oportunizm. Zamiast otwartej konfrontacji z problematycznymi zleceniami wykorzystuje się retorykę kompromisu, dostarczając jednocześnie efektownych i często przesadnych form przestrzennych.
Mówiąc wprost przyjmowania projektów bez względu na uwarunkowania (także polityczne), wiąże się nawet z przyjmowaniem zleceń w wątpliwych warunkach, a hasło o „ulepszaniu systemu” staje się wygodnym uzasadnieniem współpracy.
marketing versus rzeczywistość
W renderach Telosy widzimy wyłącznie pieszych, rowery (przypominam, na pustyni!) i autonomiczne pojazdy elektryczne – spalinowe samochody mają być zakazane. Telosa stała się głośnym tematem medialnym na długo przed rozpoczęciem budowy. Redaktorzy zdążyli ją określić zarówno jako „zielone Las Vegas” jak i „projektem próżności miliardera”.
Oczywiście szeroka kampania PR przyciąga uwagę inwestorów i potencjalnych mieszkańców, mimo że na logikę powinniśmy wyczuwać ogromną problematyczność takich projektów. Weźmy na przykład głośny ostatnio The Line w projekcie NEOM. Marketing wyprzedzający konkrety to zaplanowany efekt aureoli. W filmie dokumentalnym wypuszczonym przez Discovery Channel (!) architekci, w tym Thom Mayne czy Peter Cook (!), opisują The Line jako nową wizję urbanistyki, wprost nazywając je „nowym Babilonem” lub „najbardziej niezwykłym dziełem początku XXI wieku”. Sama idea — liniowa megastruktura ciągnąca się na 170 kilometrów — jest przedstawiana jako odpowiedź na kryzys dotychczasowych form urbanizacji. Narracja buduje aurę wyjątkowości, podkreślając rzekomą odwagę i eksperymentalność, które mają wyróżniać projekt.
Telosa nocą – wizualizacja miasta przyszłości — Widok na Telosę nocą ukazuje futurystyczną zabudowę, iluminacje i życie mieszkańców w ekologicznym mieście.
Telosa, City Images | © cityoftelosa.com
Opowieść wydaje się niesamowita, to baśń, za kulisami której przecież kryją się poważne kontrowersje – nie dość, że powstaje w warunkach braku przejrzystości formalności, to jeszcze organizacje praw człowieka zdążyły już informować o przymusowych wysiedleniach i wyrokach śmierci dla osób, które sprzeciwiły się budowie. Część biur architektonicznych, choć pojawiła się w dokumentacji projektu, zdążyła się już z niego (słusznie) wycofać. Zasadnicze pytania dotyczą także wykonalności koncepcji, jakości życia w tak ekstremalnie zaplanowanej strukturze oraz oczywiście aspektów etycznych. Nie można ukrywać że to rodzaj projektu, w którym medialna narracja wykrzywia rzeczywistość, robi fikołki i pudruje bardzo cienką warstwą fundamentalne problemy.
Wróćmy jednak do Telosy. Tu na szczęście brak jest mowy o wysiedleniach, ale obraz wykreowany w tej narracji nie obejmuje szeregu podstawowych problemów jak chociażby logistyki regionu. Bez regionalnej strategii miasto to może przynieść jedynie lokalne korzyści, pocztówkowe ujęcia pięknej utopii, podczas gdy ślad węglowy sprytnie zostanie przeniesiony poza jego granice. Tak szeroka koncepcja powinna uwzględniać pełen zakres emisji, w tym łańcuchy dostaw i materiały budowlane.
jak uwolnić Telosę od iluzji
W obliczu kryzysu klimatycznego najlepsze miasto to to, które już istnieje. Znacznie bardziej odpowiedzialnym rozwiązaniem byłoby, gdyby Marc Lore, jako inwestor, skupił się na rewitalizacji miasta, zamiast wyobrażać sobie miasto z niczego na pustyni. Wykorzystanie istniejącej infrastruktury, sieci społecznościowych i tkanki miejskiej daje szansę na zmianę, rewitalizację i odbudowę istniejących fundamentów w sposób, który może przynieść natychmiastowe i znaczące rezultaty.
Telosa – zielone ulice i architektura przyjazna naturze — Nowoczesna zabudowa Telosy łączy miejskie życie z bujną roślinnością i dostępem do rekreacyjnych przestrzeni publicznych.
Telosa, City Images | © cityoftelosa.com
Budowanie od podstaw na pustyni nie tylko pochłania ogromne zasoby, ale także ignoruje prosty fakt, że jakaś tkanka miejska, dajmy nawet na to sztandarowe Detroit – już istnieje i można ją przekształcić. Podupadłe miasta z ich niewykorzystanymi terenami i infrastrukturą, dają ogromne możliwości, w przeciwieństwie do tworzenia zupełnie nowej, wyobrażonej i idyllicznej rzeczywistości w najbardziej kruchym krajobrazie. Pustynia to najgorszy możliwy teren dla takich eksperymentów: skala przedsięwzięcia, ingerencja w ekosystemy, niedobór wody i ogromne koszty utrzymania życia sprawiają, że jest to ćwiczenie w zaprzeczaniu. Rozwój nie polega na tworzeniu kolejnego spektaklu przepalania pieniędzy, ale na stałej pracy nad tym, by dawać istniejącym miastom nowe życie.
Magdalena Milert
[1] Sama „zielona księgowość” to normalnie funkcjonujący system księgowy, który uwzględnia koszty i korzyści środowiskowe, umożliwiając organizacjom ilościowe określenie i zmniejszenie śladu węglowego oraz osiągnięcie przyszłych oszczędności dzięki efektywności energetycznej, handlowi uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla i wykorzystaniu zasobów. https://seea.un.org/ecosystem-accounting










![Zobacz Standardowy moduł szklany VELUX do dachu płaskiego [click: artykuł w A&B] Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów](https://cdn.architekturaibiznes.pl/upload/filemanager/AiB/BANERY/VELUX/METKA-09-2026/Velux-metka_1070x600_2.jpg?1788776738197)



















