Konkurs „Najlepszy Dyplom ARCHITEKTURA”
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

Falochron postpandemicznego napływu turystów

Magdalena Milert
11 października '25
w skrócie
  1. Po pandemii turystyka odbiła się i wróciła z rekordową siłą, prowadząc do napięć społecznych i kryzysu mieszkaniowego w wielu miastach.
  2. W Barcelonie i Lizbonie mieszkańcy protestują przeciw krótkoterminowym wynajmom i gentryfikacji.
  3. Machu Picchu grozi utrata prestiżowego statusu z powodu złego zarządzania ruchem turystycznym.
  4. Na Hawajach i w Meksyku lokalne społeczności domagają się ograniczenia turystycznej ekspansji i większej ochrony środowiska.
  5. Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej portalu AiB

W ciągu kilku lat po pandemii turystyka wróciła z jeszcze większą siłą niż wcześniej – ale nie wszyscy się z tego cieszą. Od Barcelony po Honolulu, ulice wypełniają demonstracje mieszkańców, którzy mają dość zawłaszczania przestrzeni przez odwiedzających. Dziś turystyka nie kojarzy się już z beztroską, lecz z walką o prawo do życia w swoim mieście.

W pandemii w Wenecji zaczęto widywać w kanałach ryby, za to na krakowskim rynku można było spotkać tylko gołębie (zero angielskich wieczorów kawalerskich). Dużo było symbolicznych obrazków z tamtego okresu: że natura się odradza, że musimy przemyśleć swoje zachowania, obiecaliśmy sobie poprawę. Ale żal za grzechy był krótki, a w kilka lat po lockdown”ie międzynarodowa turystyka powróciła i to z niespotykaną wcześniej siłą, dolewając oliwy do turystycznego ognia.

z pistoletem na ulicę

„Setki mieszkańców Barcelony wyszły na ulice z pistoletami!” – tak mógłby brzmieć nagłówek niejednego artykułu i niebyłby znowu tak wielkim clickbaitem. Faktycznie bowiem latem 2024 roku w Barcelonie pistolet stał się sprzeciwem wobec masowej turystyki – uspakajam, że był to jednak plastikowy pistolet na wodę.

Akcja, w której mieszkańcy La Rambli oblewali turystów wodą, przyciągnęła uwagę mediów na całym świecie i zapoczątkowała serię podobnych wydarzeń w całej turystycznej Hiszpanii i innych krajach południowej Europy. W 2025 roku aktywiści blokowali już autobusy turystyczne pod Sagradą Famílią, a demonstracje odbywały się także w Wenecji, Lizbonie i na Majorce. Pistolet na wodę przekształcił się w symbol walki z nierównościami.

W lipcu przez centrum Barcelony przetoczyła się demonstracja, skandowano hasła „Wasze wakacje, nasza udręka”, odpalono race, a na witrynach sklepów i hoteli pojawiły się naklejki z hasłem „Samoobrona okolicy, turyści do domu” [ang. „Neighbourhood self-defence, tourist go home”]. Demonstracja była częścią skoordynowanej akcji „Południowa Europa przeciw turystyfikacji”, przedstawiciele ruchów z Hiszpanii, Włoch, Portugalii i Francji spotkali się niedawno w Barcelonie na kilkudniowej konferencji. Wspólne działania miały pokazać, że problem nadmiernej turystyfikacji dotyczy całego regionu śródziemnomorskiego.

W Barcelonie masowa turystyka jest postrzegana jako źródło całej drużyny kryzysów, z których najpoważniejszy dotyczy dostępności mieszkań. Miasto liczące 1,6 miliona mieszkańców odwiedziło w ostatnim roku aż 26 milionów turystów. Przez ekspansję krótkoterminowych wynajmów czynsze w Barcelonie wzrosły o około 20% między 2022 a 2023 rokiem, a w ciągu ostatniej dekady aż o 68%. W opinii wielu mieszkańców głównym winowajcą są platformy najmu krótkoterminowego, które zamieniają mieszkania w dochodowe lokale turystyczne. Dochodzi już do tego, że wielu młodych mieszkańców zmuszonych jest po prostu wyprowadzić się z rodzinnego miasta, ponieważ nie są w stanie znaleźć przystępnego cenowo lokum.

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez JOE (@joe_co_uk)

Kontrowersyjny stał się też napływ ogromnych statków wycieczkowych, z których każdego dnia na ląd wylewa się nawet 20 tysięcy przyjezdnych, szczelnie wypełniając najbardziej popularne dzielnice, przy tym jednak nie wnosząc znaczącego wkładu w lokalną gospodarkę. Mieszkańcy nie przebierają w słowach i mówią wręcz o okupacji przestrzeni publicznych przez odwiedzających, którzy pojawiają się tylko na chwilę.

Sagrada Família, Barcelona”

Sagrada Família, Barcelona” — CC BY-NC-SA 2.0

© Harald Felgner

Prawdopodobnie za niedługo można będzie już kupić torny i koszulki nie z sylwetą Sagrady Famílii, ale z grupą turystystów i lasem selfie-sticków wokół. Mieszkańcy skarżą się, że działalność napędzana przez turystów wypiera lokalny handel, a tradycyjne sklepy ustępują miejsca czy to straganom z pamiątkami (ściąganymi z masowej produkcji w Azji), międzynarodowym sieciówkom (z ubraniami także szytymi w Azji), czy też stoiskami ze słodkimi przekąskami. Infrastruktura miejska przestaje być wydajna – produkuje się mnóstwo śmieci, które trzeba odebrać, transport publiczny pęka w szwach, a obecność wody w kranie jest coraz mniej pewne.

zbieramy podpisy

Również urokliwe uliczki Lizbony stały się magnesem dla turystów i przekleństwem dla mieszkańców. Po pandemicznym spadku liczby odwiedzających miasto bardzo szybko odnotowało ich powrót, odnotowując to w cenie mieszkań. Do 2023 roku czynsze i ceny nieruchomości w Lizbonie niemal się podwoiły w porównaniu z 2015 rokiem, przy tym znacznie przekraczając wzrost lokalnych zarobków. Mieszkańcy obwiniają o tę sytuację przede wszystkim krótkoterminowe wynajmy turystyczne.

Podobno to złość jest emocją, która motywuje nas do działania. Pewnie potwierdzili by to tamtejsi działacze, którzy pod koniec 2024 roku zainicjowali bezprecedensową kampanię na rzecz referendum miejskiego, które miałoby zakazać najmu krótkoterminowego w budynkach mieszkalnych. Ruch o nazwie Movement for a Housing Referendum zebrał ponad 6600 podpisów mieszkańców, zobowiązując władze miasta do rozpatrzenia wniosku. Gdyby referendum zostało dopuszczone, mieszkańcy głosowaliby nad stopniowym (w ciągu sześciu miesięcy) wygaszeniem ponad 20 tysięcy mieszkań pod najem turystyczny oraz wprowadzeniem zakazu tworzenia nowych lokali tego typu. „Krótkoterminowe wynajmy zajmują większość przestrzeni mieszkaniowej w historycznym centrum Lizbony. Musimy w końcu nacisnąć hamulec” – tłumaczyła organizatorka Raquel Antunes.

utraci status „Cudu Świata”?

Nie tylko w Europie turystyka przeszkadza. We wrześniu 2025 roku Fundacja New7Wonders wystosowała oficjalne ostrzeżenie, że Machu Picchu może utracić swój status jednego z Nowych Siedmiu Cudów Świata, wskazując na narastające problemy związane z zarządzaniem, infrastrukturą i ochroną miejsca. Wśród zarzutów znalazły się m.in. niekontrolowany napływ turystów, nieprzejrzyste praktyki sprzedaży biletów, wzrost cen i komercjalizacja turystyki, a także konflikty społeczne i protesty, które paraliżują dostęp i psują reputację Peru.

Choć tytuł nadany przez New7Wonders nie ma charakteru prawnego, jego utrata mogłaby poważnie zaszkodzić wizerunkowi Peru. Oznaczałaby utratę ważnego symbolu marketingowego, który od lat przyciąga turystów z całego świata i generuje ogromne dochody, bo te płyną szerokim turystycznym strumieniem. Ewentualny spadek liczby odwiedzających mógłby kosztować region dziesiątki, a nawet setki milionów dolarów, zagrażając gospodarce opartej właśnie na turystyce.

Rząd Peru dość szybko odparł, że to UNESCO, a nie New7Wonders, jest właściwą instytucją do oceny stanu ochrony dziedzictwa. Ministerstwo Kultury natomiast stwierdziło, że Machu Picchu przecież nie jest wpisane na listę zagrożonych obiektów i że fundacja po prostu przesadza i hiperbolizuje.

Panorama Machu Picchu

Panorama Machu Picchu — World History Encyclopedia. Retrieved from https://www.worldhistory.org/image/3469/machu-picchu-panorama/

© Richard Twigg (CC BY-NC-SA)

Może warto tu też dodać, że cała historia ma swój początek w 2024 roku, kiedy to Ministerstwo Kultury Peru nagle sprywatyzowało sprzedaż biletów wstępu do Machu Picchu, przekazując obsługę systemu prywatnej firmie. Decyzja wywołała oburzenie, ponieważ uznano ją za próbę przejęcia zysków z turystyki przez podmiot zewnętrzny i tym samym osłabienia roli społeczności (utrzymujących się z obsługi odwiedzających). W styczniu 2024 roku rozpoczęto więc bezterminowy strajk generalny, blokując kolej prowadzącą do Machu Picchu. Przez ponad tydzień żaden pociąg nie kursował, a w miasteczku Aguas Calientes, u stóp ruin, utknęło około tysiąc turystów.

Demonstranci zorganizowali także marsze w Cusco i Machupicchu Pueblo, domagając się unieważnienia umowy z firmą oraz dymisji minister kultury, oskarżanej o „sprzedaż narodowego dziedzictwa”. Tu jednak wkroczyła policja, która użyła gazu łzawiącego wobec protestujących. Szacuje się, że w ciągu tygodnia stracono w wyniku strajku około 4,7 miliona dolarów. Pod rosnącą presją rząd ustąpił i 1 lutego 2024 roku podpisano tzw. deklarację z Machu Picchu, na mocy której anulowano kontrakt z prywatną firmą i przywrócono państwowy system sprzedaży biletów. Wznowiono też śledztwo w sprawie możliwych nieprawidłowości przy poprzednim przetargu. Tak więc protesty, blokady torów i kontrowersje wokół koncesji coś tam dały, ale chyba nie były wystarczającym sygnałem, że cały system wymaga naprawy. Peru natomiast musi nie tylko usprawnić zarządzanie ruchem turystycznym, ale też wzmocnić ochronę dziedzictwa i zaangażować lokalne społeczności. Oznacza to też ograniczenie liczby odwiedzających i modernizację transportu poprawę współpracy z mieszkańcami przy podejmowaniu decyzji o rozwoju turystyki.

ochrona raju

Z ambiwalentnym stosunkiem do turystyki od dziesięcioleci zmagają się również Hawaje. Z jednej strony to stałe źródło dochodu, ale też coraz to rosnące problemy. Po pandemii wyspy te przeżyły gwałtowny powrót turystów i napięcia odżyły. W latach 2022–2023 protesty organizowane przez społeczności lokalne coraz mocniej pokazywały, że niekontrolowany rozwój turystyki dość skutecznie będzie niszczyć to, co stanowi o wyjątkowości Hawajów – ich przyrodę.

Jednym z najbardziej symbolicznych wydarzeń był protest w październiku 2022 roku przeciwko budowie największego na świecie sztucznego basenu z falami – Wai Kai Wave – powstającego jako część luksusowego kompleksu w Ewa Beach. Obiekt, do którego działania potrzebne jest około 6,4 miliona litrów wody pitnej, miał zostać otwarty w czasie, gdy wyspa zmagała się z suszą(!) i skażeniem wód gruntowych po wycieku paliwa z bazy marynarki wojennej(!!). Mieszkańcy uznali inwestycję za rażący przykład marnotrawienia zasobów w imię turystycznej rozrywki. Zorganizowano wiece i akcje zbierania podpisów przeciwko projektowi, podkreślano też, że wykorzystywanie wody pitnej do tworzenia sztucznych fal jest sprzeczne z hawajskimi wartościami. Pomimo tysięcy podpisów i medialnej burzy inwestycja… została otwarta w 2023 roku. Jedynym plusem jest to, że presja społeczna doprowadziła do nałożenia surowszych limitów zużycia wody.

Protesty dotyczą także mniejszej skali – i tu z nieco lepszym skutkiem. W 2023 roku liczba turystów na Maui i Kauaʻi ponownie osiągnęła poziom sprzed pandemii. Część mieszkańców zaczęła blokować dostęp do popularnych wodospadów, domagając się wprowadzenia systemu rezerwacji. Mieszkańcy zwracali uwagę na korki oraz brak szacunku wobec miejsc uznawanych za święte. Na Kauaʻi lokalne społeczności alarmowały, że turyści wchodzą na tereny sakralne i niszczą przy tym cenną przyrodę. W odpowiedzi władze hrabstwa wprowadziły system rezerwacji dostępu do wybranych atrakcji oraz nowy system oznakowania i egzekwowania zasad, który ma przypominać odwiedzającym, że „raj” wymaga nieco więcej odpowiedzialności.

kolonizatorom dziękujemy

W Meksyku latem 2025 roku wybuchły protesty mieszkańców Mexico City przeciwko narastającej gentryfikacji, napędzanej między innymi przez zagranicznych turystów i zdalnych pracowników. Protestujący skandowali hasła typu „Gringo[1], wracaj do siebie” oraz „Nie jesteście ekspatami, jesteście kolonizatorami”, oskarżając nowych przybyszów o podnoszenie czynszów i wypieranie mieszkańców długoterminowych. Podczas demonstracji doszło do aktów wandalizmu – wybicia szyb w kawiarniach i sklepach, które to spotkało się z ostrą krytyką władz. Demonstracje te stanowiły eskalację napięć po tym jak mieszkańcy zrzeszali się i domagali regulacji rynku nieruchomości i ograniczenia krótkoterminowych wynajmów w centrum miasta. W odpowiedzi władze miejskie ogłosiły ambitny pakiet reform, obejmujący m.in.: ograniczenie rocznych wzrostów czynszów (by nie przekraczały poziomu inflacji), powołanie rzecznika praw najemcy oraz wzmocnienie nadzoru nad platformami takimi jak Airbnb.

panorama

Maluje się nam wspólny obraz, który gdyby był tryptykiem, to na pierwszym panelu pokazywałby pakowanie się na wycieczkę, na drugim selfie przy słynnym obiekcie, a na trzecim masę protestujących ludzi. Turystyka, przez lata uznawana za formę beztroskiego odkrywania świata, stała się areną sporów o prawo do miasta, dostęp do mieszkań i ochronę wspólnej przestrzeni. Widać, że globalna debata o podróżowaniu zaczyna obejmować coraz częściej tematy społeczne, środowiskowe i kulturowe, a w centrum sporu nie stoi sam turysta, lecz model, który zamienia czyjeś miejsca życia.

Magdalena Milert


[1] W Ameryce Łacińskiej termin „gringo” odnosi się zwykle do cudzoziemców z krajów anglosaskich (głównie ze Stanów Zjednoczonych), często tych zamożnych, białych, postrzeganych jako uprzywilejowani. W kontekście protestów użycie tego słowa ma wyraźny wydźwięk społeczny – wyraża sprzeciw wobec dominacji ekonomicznej i kulturowej obcokrajowców, którzy przyczyniają się do wzrostu kosztów życia i wypierania mieszkańców z centrów miast.

Głos został już oddany

okno zamknie się za 5

Robert Konieczny „Architektura to moja pasja totalna — szczerze o pieniądzach i zajeżdżaniu się”
SPECTRUM STUDIO - Projekty, które powstają z myślą o przyszłości
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Prawdziwie matowa rynna kwadratowa
INSPIRACJE