Robert Konieczny z KWK Promes w podcaście A&B „Osobowości Architektury”
Robert Konieczny z KWK Promes w podcaście A&B „Osobowości Architektury”
maximize
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

„Nasze decyzje projektowe opierają się na strachu, odpowiedzialności prawnej i chciwości”

08 sierpnia '25

Jak tradycyjne materiały i nowoczesny dizajn mogą współistnieć, by sprostać wyzwaniom zmian klimatycznych i sprawiedliwości społecznej? Jaką rolę odgrywa lokalne rzemiosło w kształtowaniu bardziej zrównoważonej przyszłości? Jak przezwyciężyć lęk i chciwość i przyjąć filozofię projektowania opartą na miłości i intuicji? W tej inspirującej rozmowie z architektką Anną Heringer zgłębiamy jej wizję — od pionierskiej pracy w Bangladeszu po trwające projekty w Europie i Afryce — odkrywając, jak zmienia ona przyszłość architektury, budynek po budynku.

Anna Heringer

Anna HERINGER — dla Anny Heringer architektura jest narzędziem do poprawy warunków życia. Międzynarodową sławę przyniosła jej budowa szkoły METI w Bangladeszu, którą zaprojektowała jako pracę dyplomową na Uniwersytecie Sztuki i Projektowania w Linzu. Od tego czasu Heringer rozwijała i rozpowszechniała swoje wielokrotnie nagradzane podejście architektoniczne poprzez budynki w Azji, Afryce i Europie, a także poprzez nauczanie architektury miedzy innymi na Uniwersytecie w Liechtensteinie, Uniwersytecie Harvarda, ETH Zurych i TU Monachium. Jej głównym celem jest wykorzystanie architektury jako katalizatora rozwoju lokalnego, w szczególności poprzez wykorzystanie naturalnych materiałów budowlanych, takich jak glina, bambus i drewno oraz zaangażowanie użytkowników w proces budowy. Jej prace były wystawiane w wielu muzeach na całym świecie, w tym w MoMA w Nowym Jorku, Cité de l”architecture w Paryżu, Museo ICO w Madrycie, V&A Museum w Londynie i na Biennale Architektury w Wenecji. Jej prace przyniosły jej między innymi nagrodę Aga Khan Award for Architecture, Global Award for Sustainable Architecture, New European Bauhaus Prize 2021, Philippe Rotthier European Prize for Architecture 2021, Archdaily Building of the Year 2020 Award i OBEL Award 2020. UNESCO przyznało jej honorową profesurę za „Architekturę ziemną, budowanie kultur i zrównoważony rozwój”. W 2023 roku została uhonorowana Federalnym Krzyżem Zasługi przez prezydenta Steinmeiera. Oprócz pracy jako architektka, aktywistka i nauczycielka, Anna Heringer jest również dyrektorką generalną Dipdii Textiles, spółdzielni kobiet zajmującej się sprawiedliwą modą i sztuką tekstylną, a także autorką i matką. Jej motto w pracy twórczej i w życiu brzmi: forma podąża za miłością.

 
Izabela Kutyła-Sztuk
: Jest Pani znaną orędowniczką zrównoważonego projektowania. Jak je Pani definiuje w kontekście architektury i jej wpływu na użytkowników?

Anna Heringer: Przede wszystkim zrównoważony rozwój to nie tylko zasoby, pieniądze, technologie, materiały czy badania. Chodzi raczej o innere Haltung (podtrzymywanie pewnego stanu). To, co widzę obecnie, zwłaszcza w Europie, ale także w Stanach Zjednoczonych, to fakt, że wszystkie nasze decyzje projektowe opierają się na strachu, odpowiedzialności prawnej i chciwości. Podsycają to branże materiałowe i lobbyści. To niebezpieczna tendencja i uważam, że musimy zacząć od pytania: „Dlaczego tak się boimy i jak możemy przezwyciężyć te lęki?”.

Jednym z problemów, które je wywołują, jest to, że coraz mniej wiemy o materiałach. Jesteśmy biegli w obsłudze komputerów, ale coraz mniej wiemy o pracy z materiałami i rzemiosłem. Jeśli porównamy tę znajomość z dawnymi czasami, gdy projektanci naprawdę rozumieli materiały wykończeniowe i często sami byli rzemieślnikami, widzimy, że całkowicie ją utraciliśmy. Modelujemy budynki na ekranach i po prostu je wznosimy, tracąc relację z tworzywem. Wierzę, że musimy wrócić do materiałoznawstwa oraz do manualnych umiejętności związanych z budownictwem, aby pokonać te lęki.

szkoła METI (Modern Education and Training Institute)

szkoła METI (Modern Education and Training Institute) w Bangladeszu

fot.: © B.K.S. Inan

 
Izabela Kutyła-Sztuk
: O czym jeszcze stara się Pani mówić w swojej codziennej działalności?

Anna Heringer: Musimy również uwzględniać rzeczywiste koszty budynków i materiałów budowlanych. Nieustannie szukamy tańszych alternatyw, które w rzeczywistości są bardzo kosztowne dla środowiska. Obecnie nie znamy prawdziwych kosztów. Aby zmierzać w kierunku zrównoważonego rozwoju, musimy przezwyciężyć strach poprzez zdobywanie większej wiedzy oraz wprowadzić uczciwe ceny materiałów, aby pokonać chciwość.

Natura dostarcza nam wielu cennych zasobów. Jeśli jednak niszczymy zasoby i planetę, wiąże się to z kosztami, które muszą zostać uwzględnione w cenach materiałów. Te kwestie powinny zostać uregulowane. Dla mnie najważniejsze jest jednak pokonanie strachu. Jest tylko jedna emocja silniejsza niż strach, a jest nią miłość. Jeśli działamy z miłości do innych ludzi, społeczeństwa i naszej planety, zrównoważony rozwój dzieje się w sposób zupełnie naturalny. Dla mnie to pierwszy i ostateczny fundament. Projektowanie to ciągłe podejmowanie decyzji, możemy je podejmować z pobudek racjonalnych lub ekonomicznych; gdy będziemy się kierować intuicją, przeczuciami i miłością, osiągniemy prawdziwy zrównoważony rozwój.

szkoła Meti w Bangladeszu - wnętrze klasy na piętrze

szkoła Meti w Bangladeszu — wnętrze klasy na piętrze

fot.: © Benjamin Staehli

 
Izabela Kutyła-Sztuk: Koszt to także wpływ na środowisko. Jakie przeszkody spotyka Pani najczęściej, projektując i promując zrównoważony rozwój bazujący na lokalnych zasobach?

Anna Heringer: Panuje dziś przekonanie, że taniej jest kupić importowany materiał z Chin, co szkodzi środowisku, niż zwrócić się do lokalnego rzemieślnika, który korzysta z lokalnego drewna. Widzimy, że materiały nie mają uczciwie określonej ceny, tymczasem ich wpływ na naszą planetę jest bardzo kosztowny — to cena, którą zapłacą przyszłe pokolenia. Cena emisji dwutlenku węgla, możliwość recyklingu materiału, ilość odpadów, jakie pozostawia, jego toksyczny wpływ na wodę czy glebę — wszystko to powinno być wliczone w rzeczywisty koszt zakupu materiałów. Teraz część przenoszona jest na społeczeństwo jako całość, a nie tylko na osobę, która używa danego materiału lub go kupuje. Nawet ludzie na Globalnym Południu, którzy wciąż mogą żyć w bardzo zrównoważonym środowisku, ponoszą te koszty.

 
Izabela Kutyła-Sztuk: Aby to się stało, przepisy muszą zostać zaktualizowane.

Anna Heringer: Tak, ale ktoś musi się tego domagać. Ktoś musi głośno powiedzieć: „To nie jest w porządku”. Mówimy, że budowanie w sposób zrównoważony jest tak drogie, że nie możemy sobie na to pozwolić. To wymówka. Powinniśmy stanąć na wysokości zadania, mówić głośno i przekonywać polityków, że sprawa jest pilna i ważna. To my, architekci, jesteśmy ekspertami w tej dziedzinie i musimy powiedzieć, że zmiana jest konieczna. Mamy też swoje obiekcje. Planowanie zrównoważone zajmuje więcej czasu, łatwiej jest budować zgodnie z utartym schematem, z użyciem standardowych rozwiązań. W rzeczywistości sięganie po zrównoważone rozwiązania wzbogaca naszą kulturę budowlaną i architekturę. Powinniśmy wrócić do korzystania z lokalnych, naturalnych materiałów budowlanych, lokalnego rzemiosła i maksymalnego wykorzystania ich potencjału. Tak właśnie zaczęła się nasza kultura budowlana.

szkoła Meti w Bangladeszu przekrój

szkoła Meti w Bangladeszu przekrój

rys.: © Studio Anna Heringer

Każdy lokalny materiał jest inny, w zależności od klimatu i podatności na działanie środowiska. Jeśli potraktujemy te dwa parametry poważnie, powstanie język architektoniczny dopasowany do konkretnego miejsca. Wierzę, że musimy do tego wrócić — nie tylko ze względu na zrównoważony rozwój, także dlatego, że współczesna architektura staje się coraz bardziej przypadkowa, mniej autentyczna. Jeden budynek próbuje być bardziej wyrazisty od drugiego. W rezultacie mamy wiele „artystycznych” budynków stojących obok siebie, każdy próbuje się wybić na tle otoczenia, ale żaden nie odwołuje się do kontekstu miejsca.

 
Izabela Kutyła-Sztuk: W tym przypadku „forma podąża za formą”. Rozmawiamy o nowo powstałych budynkach. Jakie strategie może przyjąć architektura, aby odpowiedzieć na zmiany klimatyczne, społeczne i ekonomiczne, zarówno w nowej, jak i istniejącej zabudowie?

Anna Heringer: Najlepszą strategią trwałości jest wykorzystanie tego, co masz w bezpośrednim otoczeniu, bez uzależniania się od czynników zewnętrznych. Tego nauczyłam się jako studentka w Bangladeszu — zawsze masz więcej, niż sądzisz. Wydaje ci się, że nie masz nic, ale kiedy się rozejrzysz, zdasz sobie sprawę, że masz naprawdę dużo. Musimy dostrzec wartość tego, co posiadamy, i dążyć do świadomej oszczędności. Nie potrzebujemy większej liczby metrów kwadratowych ani więcej mebli, które później wyrzucamy, bo są nietrwałe czy nudzą się nam. Nie dziedziczymy już rzeczy ani nie przekazujemy ich przyszłym pokoleniom. Po prostu mamy je przez chwilę, a potem się ich pozbywamy. Musimy redukować, przy czym redukcja nie oznacza obniżenia jakości życia — wymaga lepszego projektowania.

Kiedy masz mniej metrów kwadratowych, musisz zoptymalizować przestrzeń i zastanowić się, jak ją wykorzystać. Możemy wiele zaoszczędzić, jeśli przeprowadzimy odpowiednie analizy. Pracuję nad projektem w Niemczech, centrum zrównoważonego rozwoju, i początkowo znacznie przekroczyliśmy budżet. Przyjrzeliśmy się jednak każdemu pomieszczeniu i metrowi kwadratowemu i znaleźliśmy sposoby na oszczędności. Ostatecznie zredukowaliśmy całą kondygnację. Odkryłam też, że klienci często chcą mieć pewność, że będzie wystarczająco dużo miejsca, boją się, że go zabraknie, i nie chcą podejmować ostatecznych decyzji. Chcą zostawić sobie każdą opcję otwartą, więc kończy się na tym, że mamy dwa razy więcej przestrzeni, niż jest to potrzebne.

Uważam, że jeśli wypełniamy nasze budynki emocjami i wspomnieniami, nie potrzebujemy aż tak wielu metrów kwadratowych. Jednym z bardzo ważnych punktów jest udział w procesie budowy, bo właśnie w ten sposób przywiązujemy się do budynku emocjonalnie. Można wyczuć tę energię w materiałach, powierzchniach i ścianach. To nie jest pusta przestrzeń. Dobra jakość nie zależy od ilości czy parametrów.

szkoła Meti w Bangladeszu - wnętrze „jaskini”, przestrzeni do wyciszenia i odpoczynku

szkoła Meti w Bangladeszu — wnętrze „jaskini”, przestrzeni do wyciszenia i odpoczynku

fot.: © Peter Bauerdick

 
Izabela Kutyła-Sztuk: Swoją karierę poświęca Pani zrównoważonemu rozwojowi. Który z projektów jest najbardziej zrównoważony i dlaczego?

Anna Heringer: Myślę, że projekty w Bangladeszu i te, nad którymi teraz pracuję w Ghanie, należą do najbardziej zrównoważonych. Również Birth Space w Vorarlberg w Austrii oraz budynek w Rosenheim są świetnymi przykładami. Najlepsze jest to, że budowanie w sposób zrównoważony może być naprawdę tanie. Mam nadzieję, że dojdziemy do momentu, w którym ekologia będzie wspierana systemowo.

 
Izabela Kutyła-Sztuk
: Czy mogłaby Pani podzielić się swoimi doświadczeniami z realizacji projektu szkoły METI w Bangladeszu? Jak lokalne rzemiosło i zachodnia wiedza połączyły się, inspirując Panią do stworzenia nowego sposobu ich wykorzystania?

Anna Heringer: Powiedziałabym, że szkoła METI była początkiem. To było dwadzieścia lat temu. Od tamtego czasu zbudowałam kilka obiektów w tej wiosce, a najnowszym z nich jest centrum Anandaloy, które jest najbardziej dopracowanym projektem. Kiedy zaczynasz pracować z materiałem, którego nie znasz, nie masz odwagi robić zbyt wiele i nie widzisz jeszcze jego pełnego potencjału. Szkołę METI zaprojektowałam w bardzo prostokątnej formie; ważne było, aby pokazać, że można budować z najbardziej skromnych materiałów — w zasadzie z gliny — precyzyjną architekturę z prostymi narożnikami.

Przy budynku Anandaloy, który jest centrum dla osób z niepełnosprawnościami, chciałam pokazać, że wyjście poza utarte schematy jest piękne. Różnorodność jest czymś, co należy przyjąć z otwartością; to dobrze, że nie jesteśmy wszyscy tacy sami. Budynek dosłownie „tańczy” w swoich krzywiznach. Świetnie współgra to z gliną, ponieważ jest ona bardzo wszechstronnym materiałem. Można ją formować w obłe kształty równie łatwo, jak w linie proste. Technika, której używamy, to metoda „cob”. Bazuje na naturalnym materiale budowlanym składającym się z gleby, wody, włóknistego materiału organicznego (zwykle słomy) i czasami wapna. Nie wymaga szalunków. Im lepiej rozumiesz technikę, tym lepiej poznajesz materiał i jego potencjał.

szkoła Meti w Bangladeszu - codzienne życie; w szkole uczy się 168 uczniów

szkoła Meti w Bangladeszu — codzienne życie; w szkole uczy się 168 uczniów

fot.: © Benjamin Staehli

Szkoła METI była oczywiście pierwszym projektem, w którym użyłam tego materiału. Plastyczność gliny i jej wyrazistość najbardziej ujawniają się w tym najnowszym budynku. Pierwszy powstał pod nadzorem mojego zespołu i mnie, ale ostatni w dużej mierze był nadzorowany przez lokalną społeczność. Dzięki temu wiele się nauczyłam. Fascynuje mnie, że glina ma tak wiele warstw wyrazu i potencjału. Szkoła METI była moim projektem dyplomowym. Na początku czułam się bardzo ograniczona materiałowo, teraz czuję, że glina to cały wszechświat — tak wiele można z nią zrobić. Jeśli skoncentrujesz się na czymś i zgłębisz to, staje się bogatsze i bardziej satysfakcjonujące.

centrum dla osób z niepełnosprawnościami Anandaloy, Rudrapur, okręg Dinajpur, Bangladesz

centrum dla osób z niepełnosprawnościami Anandaloy w Bangladeszu

fot.: © Kurt Hoerbst

 
Izabela Kutyła-Sztuk: W procesie projektowania istotne są dla Pani także kwestie społeczne. Jak architektura wpływa na jej użytkowników i otoczenie?

Anna Heringer: Przede wszystkim zawsze zadaję sobie pytania, kto korzysta z tego, co projektuję, i jaki wpływ na to mają moje wybory dotyczące materiałów budowlanych i technik konstrukcyjnych. W przypadku sztucznej inteligencji to wyzwanie staje się jeszcze bardziej wyraźne, ponieważ można to łatwo sprawdzić na ekranie komputera: projektujesz strukturę na ekranie, a potem prosisz AI o przetłumaczenie jej na beton, aluminium, stal czy drewno. Widzisz wszystkie opcje i wybierasz tę, która najbardziej ci odpowiada lub którą preferuje klient. Wybór materiału ostatecznie decyduje o tym, kto na tym skorzysta i czy jest to szkodliwe dla środowiska. Przez nasze ręce jako planistów i architektów przechodzą ogromne sumy pieniędzy. Dla mnie kluczowe jest, aby zyski trafiały do tych, którzy naprawdę ich potrzebują: do lokalnych rzemieślników, a nie tylko do wielkich korporacji. Często, poprzez nasz zawód, służymy tym, którzy są potężni i bogaci, nie tylko dlatego, że dostajemy od nich zlecenia, ale także przez to, jak projektujemy i jakie materiały wybieramy. Poprzez wybór materiałów i technologii mamy ogromny wpływ na społeczeństwo i sprawiedliwość społeczną.

centrum dla osób z niepełnosprawnościami Anandaloy

centrum dla osób z niepełnosprawnościami Anandaloy — oprócz wspierania osób z niepełnosprawnościami, centrum również zawodowo aktywizuje lokalne kobiety

fot.: © Kurt Hoerbst

 
Izabela Kutyła-Sztuk: Czego nauczyła się Pani, pracując w tak różnych miejscach? Jak to wpływa na Pani projektowanie w Europie?

Anna Heringer: Nie ma różnicy, czy projektuję w Bangladeszu, czy w Europie. Zawsze staram się używać lokalnych materiałów, a glina jest wszędzie. Jeśli zrównoważony rozwój odnosi się tylko do Globalnej Północy lub Południa, to równocześnie przestaje być zrównoważony. Dążę do globalnej strategii bazującej na lokalnych, naturalnych materiałach budowlanych.

Pamiętam, jak wróciłam z Bangladeszu i projektowałam lokalnie. Szukałam w internecie umywalek, a wybór był przytłaczający. Zaczęłam się frustrować i straciłam mnóstwo czasu, szukając tej idealnej. W Bangladeszu w podobnej sytuacji po prostu poszłam do garncarza i poprosiłam, aby zrobił misę z otworem. Postanowiłam to powtórzyć: zamiast próbować nadążyć za trendami, powinniśmy tworzyć własne rzeczy z lokalnymi rzemieślnikami, zacząć od tego, co mamy, i naprawdę to docenić. To przychodzi naturalnie, gdy jest się w miejscu, gdzie nie ma dostępu do luksusowych rzeczy. Zaczynasz od tego, co masz pod ręką, i to właśnie wykorzystujesz. Tak budowano stare miasta — jest w tym procesie ogromne bogactwo.

dumne autorki haftów, które wykonywane są w centrum Anandaloy

dumne autorki haftów, które wykonywane są w centrum Anandaloy

© Studio Anna Heringer

 
Izabela Kutyła-Sztuk: Czy włączanie społeczności do procesu budowy jest ważne?

Anna Heringer: To, czego nauczyłam się, pracując na Globalnym Południu, to siła procesu oraz wartość uczestnictwa w nim. Nie chodzi tylko o projektowanie — architekci są projektantami i nie będzie dobre powierzenie zaprojektowania szkoły dwunastoletniemu dziecku. Choć to dziecko będzie korzystać z budynku, nie ma wiedzy niezbędnej do projektowania. To jest nasza kluczowa kompetencja jako architektów: projektowanie. Musimy uważnie słuchać i zrozumieć, czego ludzie naprawdę potrzebują, na przykład poprzez warsztaty, jednak sam proces projektowania powinien pozostać w naszych rękach.

Zaangażowanie ludzi jest zaś kluczowe w procesie budowy. Akt budowania jest częścią naszej ludzkiej natury. Każde dziecko bawi się w budowanie: z kartonów, gałęzi, śniegu czy koców. Budujemy jako dzieci, ale jako dorośli delegujemy tę czynność ekspertom.

Ghana Don Bosco Earth Campus Tatale - wybór lokalnych wykonawców jest częścią projektowania zrównoważonego

Ghana Don Bosco Earth Campus Tatale — wybór lokalnych wykonawców jest częścią projektowania zrównoważonego

fot.: © Katharina Lehmann

Architekci często robią zdjęcia budynków przed wprowadzeniem się użytkowników, bo wtedy zaczyna się wybieranie mebli, roślin i innych rzeczy. To naturalny instynkt, by uwić gniazdo, ale proces jest mało satysfakcjonujący, bo ogranicza się do pasywnych zakupów, a nie do tworzenia czegoś własnymi rękami. Po kilku latach czujesz niedosyt, więc kupujesz kolejną kanapę, nową zabudowę kuchenną. To tylko napędza dalszą konsumpcję. Dlatego w każdym projekcie zostawiam przestrzeń dla przyszłych użytkowników, by mogli coś zrobić samodzielnie, zbudować ścianę lub nałożyć gliniany tynk razem z nami. W procesie budowania kryje się ogromna siła, zwłaszcza gdy robi się to w zespołach. Budując, tworzymy społeczność i ducha zespołu.

 
Izabela Kutyła-Sztuk: Jak Pani widzi rozwój projektowania w kontekście digitalizacji i nowoczesnych technologii? Wspomniała Pani o sztucznej inteligencji, czy te narzędzia mogą współgrać z architekturą zrównoważoną?

Anna Heringer: Interesujące są dla mnie symulacje klimatyczne. Kiedy projektuję, używam metod analogowych — modeluję budynki z dużych brył gliny, a potem digitalizuję je. Symulacje klimatyczne są wykonywane przez ekspertów, by dostosować takie elementy, jak otwory okienne, i tu technologia jest bardzo przydatna. Potem wracamy do metod analogowych.

Na przykład w Ghanie budynek został uformowany ręcznie. Pierwotnie zaprojektowałam proste, prostokątne okna, ale gdy kobiety zaczęły pracę, same ręcznie ukształtowały okna w obłym kształcie. Okna stały się unikalne, czego nigdy bym nie zaprojektowała, i czego żadna sztuczna inteligencja by nie wymyśliła. To jest autentyczność, na tym polega moc, której AI nie jest w stanie stworzyć. Emocji i więzi tworzonych podczas procesu budowy — gdy fizycznie uczestniczysz i współpracujesz — nie zastąpi komputer czy drukarka 3D. Te chwile budują nasze poczucie dobrostanu i zrównoważonego, szczęśliwego społeczeństwa. Musimy czuć energię w procesie, czuć, że kiedy budynek jest gotowy, możemy stanąć przed nim i powiedzieć: „To my to stworzyliśmy”. Nie potrzebowaliśmy niczego poza ziemią pod naszymi stopami i własnymi mięśniami. Żadna AI nie da tego uczucia. Uważam, że drukarki 3D i AI mogą zająć się pewnymi zadaniami, ale nigdy nie zastąpią istoty procesu.

Ghana Don Bosco Earth Campus Tatale - ręcznie wyrzeźbione otwory okienne

Ghana Don Bosco Earth Campus Tatale — ręcznie wyrzeźbione otwory okienne

fot.: © Studio Anna Heringer

 
Izabela Kutyła-Sztuk: Niektórzy zastanawiają się, czy ich zawód może zostać zastąpiony przez AI. Jak będzie z architektami?

Anna Heringer: Zabytkowe części miast lub miejsca, które odwiedzamy podczas wakacji, we Włoszech czy w Grecji, przyciągają nas, bo są wyjątkowe i autentyczne. Rozpoznajemy je, ponieważ mają unikalny charakter. AI może zagrozić tej autentyczności, i to jest stawką w tej grze.

 
Izabela Kutyła-Sztuk: Jakie są Pani marzenia dotyczące przyszłości architektury i pokrewnych dziedzin?

Anna Heringer: Mam nadzieję, że powróci zaufanie do intuicji. AI wszystko optymalizuje. Na przykład nasze playlisty generowane są przez AI, a wkrótce może ona decydować także o tym, co jemy, bazując na naszym cyfrowym bliźniaku. Im więcej decyzji powierzamy AI, tym bardziej tracimy kontakt z naszym wewnętrznym ja i intuicją. Intuicja jest głęboko ludzka, jest tym wewnętrznym głosem. Mam nadzieję, że nie stracimy z nią kontaktu. Mam nadzieję, że będziemy słuchać naszych serc, a nie głosów próbujących sprzedać nam „idealne”, zoptymalizowane rozwiązania. One nie przyniosą prawdziwego szczęścia. Mam nadzieję, że wybierzemy miłość zamiast chciwości i strachu.

Ghana Don Bosco Earth Campus Tatale - perspektywa

Ghana Don Bosco Earth Campus Tatale — perspektywa

© Studio Anna Heringer

 
Izabela Kutyła-Sztuk: Jest Pani profesorką, uczy przyszłych architektów. Co im Pani radzi, by mniej bali się projektować w sposób zrównoważony?

Anna Heringer: Uczę ich intuicji. Można trenować intelekt, ale można też trenować intuicję. Każdy semestr zaczynamy od „glinianej burzy mózgów”, intuicyjnego procesu projektowego. W trakcie semestru wszystkie nasze decyzje projektowe opierają się na intuicji, naprawdę staramy się z nią połączyć. To proces, który opracowałam z Martinem Rauchem, pomagający studentom zaufać temu, co czują. To najlepszy kompas, jaki można mieć, jeśli potrafimy dotrzeć do swojej intuicji i wewnętrznego głosu.

 
Izabela Kutyła-Sztuk: W jakich barwach widzi Pani przyszłość?

Anna Heringer: Trudno mieć pewność co do przyszłości. Łatwo wpaść w pesymizm, dać się ogarnąć lękowi. Możemy myśleć: „To, co robię, nie ma znaczenia”, ale ma. Każda decyzja, którą podejmujemy, ma znaczenie. Świat nie zmienia się dzięki jednej wielkiej decyzji; zmienia się dzięki codziennym decyzjom, które podejmujemy świadomie lub nieświadomie. Chcę, aby przyszłe pokolenia wierzyły w swoją zdolność do wywierania wpływu. Architektura to potężny zawód, ponieważ operujemy ogromnymi ilościami materiałów i pieniędzy. Ważne jest, aby wziąć na siebie tę odpowiedzialność i wykorzystać ją w najlepszy możliwy sposób.

 
Izabela Kutyła-Sztuk: Bardzo dziękuję. Czasami zapominamy, ile tak naprawdę mamy władzy i wpływu.

Anna Heringer: Chciałabym również wspomnieć, że właśnie napisałam książkę: „Form Follows Love”.

„Forma podąża za miłością. Budowanie według intuicji - od Bangladeszu do Europy i nie tylko”

„Forma podąża za miłością. Budowanie według intuicji — od Bangladeszu do Europy i nie tylko”

Anna Heringer, wydawnictwo Birkhäuser, 2024

 
Izabela Kutyła-Sztuk: Może nam Pani o niej opowiedzieć?

Anna Heringer: Napisałam ją, aby inspirować do odwagi. Nie byłam geniuszem w szkole ani na uniwersytecie, raczej przeciętna. Zawsze jednak wierzyłam, że mogę coś zmienić. Kiedy byłam młoda, uczestniczyłam w obozie harcerskim, podczas którego zbudowaliśmy całą wioskę, mając jedynie kilka kawałków materiału. Na własne oczy zobaczyłam, jaką mamy moc i jak wiele siły tkwi w procesie.

Życie daje każdemu z nas określony zestaw talentów. Jeśli podążasz za swoimi pasjami, właśnie tam kryją się twoje talenty. Jeśli inni mówią, że nie da się z tego utrzymać, nie słuchaj ich. Nie podążałam standardową ścieżką, ale podążałam za swoim sercem. Życie wspiera cię, kiedy robisz to, do czego jesteś stworzona. Pojechałam do Bangladeszu, mając dziewiętnaście lat, mimo że mój rozum mówił mi: „Czy ty oszalałaś? Zostawiasz wszystko za sobą”. Ale mój instynkt podpowiadał, że to właściwa decyzja, i tak było.

Izabela Kutyła-Sztuk: Bardzo dziękuję za rozmowę.

 
rozmawiała: Izabela KUTYŁA-SZTUK

architektka, redaktorka A&B
Ilustracje dzięki uprzejmości Studio Anna Heringer

więcej: A&B 2/2025 – CZAS PRZEŁOMU | KWK Promes,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B



Głos został już oddany

SPECTRUM STUDIO - Projekty, które powstają z myślą o przyszłości v2
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Prawdziwie matowa rynna kwadratowa
INSPIRACJE