W ostatnim dziesięcioleciu przez Polskę przewinęła się fala rewitalizacji. Niektóre z nich były bardziej udane, inne mniej. Zazwyczaj na ich efekty zwracamy uwagę świeżo po zakończeniu procesu budowlanego — nie jest to jednak optymalny sposób oceny zmian, których efekty zależą nie tylko od projektu, ale i wzrostu zieleni oraz dalszego gospodarowania przestrzenią. Jako przykład obieramy niewielkie miasto w łódzkiem, gdzie w październiku ubiegłego roku zakończyła rewitalizacja jednego z miejskich placów. Jak dzisiaj prezentuje się Stary Rynek w Pabianicach?
Swoją poprzednią formę pabianicki rynek uzyskał pod koniec lat 60. ubiegłego wieku. Ukształtowano go w manierze typowej dla owych czasów — jako autorytarną przestrzeń reprezentacji władzy, służącą przede wszystkim do zwoływania zgromadzeń. Głównym elementem Starego Rynku był plac szczelnie pokryty płytami oraz nieistniejący już Pomnik ku czci Bojowników o Wyzwolenia Społeczne i Narodowe, zaprojektowany przez Antoniego Biłasa. To właśnie jego usunięcie, które w ramach ustawy dekomunizacyjnej zarządził IPN, stało się impulsem do przeprowadzenia metamorfozy na pabianickiej patelni. Akcja remontowa zakończyła się jesienią 2024 roku. Jak po roku prezentuje się nowy-Stary Rynek w Pabianicach?
Jak wygląda Stary Rynek w Pabianicach rok po zakończeniu rewitalizacji?
fot.: Maria Cipińska
nowy-Stary Rynek w Pabianicach
Na zrewitalizowanym Starym Rynku w Pabianicach pojawił się standardowy zestaw małej architektury — kilkadziesiąt ławek, stoliki do gry w szachy, a także budki, które mają zostać wynajmowane podczas organizacji różnego rodzaju wydarzeń. Zadbano również o nowe nasadzenia — łącznie zazieleniono 1800 metrów kwadratowych, sadząc 111 drzew i dużą ilość niskich roślin — nie znalazło się jednak miejsce na trawniki, choć na płycie rynku rozstawiono trójkątne donice. W jednym z naroży pojawił się zegar słoneczny, zaś od strony północnej ustawiono pięć drewnianych budek, które mają pełnić rolę stoisk podczas różnych wydarzeń. W zachodniej części rynku jest też fontanna rozbryzgująca wodę na wysokość kilku metrów.
Jak wygląda Stary Rynek w Pabianicach rok po zakończeniu rewitalizacji?
fot.: Maria Cipińska
Największą powierzchnię zajmuje centralnie umiejscowiona płyta rynku, która w założeniach miała służyć jako miejsce organizacji różnego rodzaju wydarzeń. Po rewitalizacji na placu pojawiły się różne nawierzchnie — jest tutaj zarówno kilka rodzajów płyt, jak i granitowa kostka brukowa. Ta ostatnia, pokrywająca znaczną część płyty rynku, nie powstała specjalnie z myślą o tym miejscu. Wcześniej znajdowała się na ulicy Zamkowej, której przedłużający się oraz niezbyt udany remont zakończono w 2023 roku.
Jak wygląda Stary Rynek w Pabianicach rok po zakończeniu rewitalizacji?
fot.: Maria Cipińska
zielona sekwencja
Zdecydowanie najlepiej prezentuje się zachodnia część pabianickiego rynku. To tutaj powstało największe skupisko zieleni oraz powierzchni przepuszczalnych. Sekwencja rozpoczyna się od strony zachodniej szpalerem nowych drzew, pomiędzy które wciśnięto kilka miejsc parkingowych. Dalej znajduje się alejka, poprowadzona na osi północ-południe, równolegle do granicy rynku. Również i tutaj pojawiły się nowe drzewa. Pomiędzy nimi, w niewielkich niszach zaprojektowano ławki oraz wspomniane wcześniej stoliki do gry w szachy. W południowej części alejki powstała też toaleta publiczna — niewielki, prostopadłościenny pawilon obłożony kratą, po której w przyszłości mogą piąć się rośliny. Ostatnim elementem „zielonej sekwencji” jest pergola, pod którą ustawiono kilka ławek.
Jak wygląda Stary Rynek w Pabianicach rok po zakończeniu rewitalizacji?
fot.: Maria Cipińska
zbudowane-niewykorzystane
To właśnie ona wydaje się najważniejszym elementem zagospodarowania terenu, jednocześnie w obecnym stanie jest też jego największą porażką. Jak można zobaczyć w prezentowanych trzy lata temu przez miasto wizualizacjach, trejaż — jak to trejaż — pokryty był roślinnością pnącą, która miała dawać cień. Niestety, miejsca w których trejaż został przytwierdzony do gruntu zostały w całości zabetonowane. Nic nie wyrasta również z pobliskich rabat. Słowem — jest łyso. A po roku czy dwóch mogło być już całkiem zielono. Dla przykładu — roczny przyrost bluszczu wynosi około jednego metra, a w przypadku niektórych gatunków winobluszczu mogą być to nawet cztery metry. Niemal rok po złożeniu elementów małej architektury, pergole wciąż są ażurowymi konstrukcjami, które niewiele zacieniają — można więc uznać, że w kwestii zacienienia rynku, jest to rok stracony.
Jak wygląda Stary Rynek w Pabianicach rok po zakończeniu rewitalizacji?
fot.: Maria Cipińska
Problemy z utrzymaniem przestrzeni pojawiają się również w innych miejscach — po awarii przez dłuższy czas nie działała wspomniana już toaleta, podobnie było z fontanną. Zupełnie niewykorzystane są budki znajdujące się w południowej części rynku, za to tuż obok stoi przyczepa z lodami. Swoich użytkowników budki-stoiska znajdują jedynie podczas imprez plenerowych, których przez ostatni rok nie było wiele. Można więc zadać sobie pytanie o uzasadnienie zaprojektowania tak dużej utwardzonej powierzchni na pabianickim rynku. Wniosek jest prosty — niekiedy nie tylko słaby czy przeciętny projekt stoi u źródła niskiej jakości przestrzeni, lecz także sposób w jaki owa przestrzeń jest utrzymywana i użytkowana. Prawidłowość, która jest oczywista w przypadku przestrzeni zabytkowych, okazuje się być równie istotna w odniesieniu do nowopowstałych miejsc. A więc: skoro już zbudowałeś — to korzystaj i dbaj.
Jak wygląda Stary Rynek w Pabianicach rok po zakończeniu rewitalizacji?
fot.: Maria Cipińska
pabianka odgeneryczni rynek
W ostatnich latach przez Polskę przewinęła się fala rewitalizacji rynków — niektóre są modelowe, jeszcze inne zupełnie nieudane. Wiele z nich wypełnia jednak znamiona miejsc „generycznych”, lub — jak chcieliby tego antropolodzy przestrzeni — nie-miejsc, które nie stanowią kontekstu dla codziennych wydarzeń, nie tworzą punktów odniesienia. Wcześniej taką rolę na pabianickim rynku mógł pełnić komunistyczny pomnik. Choć niechciany, wywoływał emocje, które pozwalały mieszkańcom ustosunkować się do tej przestrzeni, odebrać jej status obojętnej. Czy po rewitalizacji na Starym Rynku udało się stworzyć element, dzięki któremu z czystym sumieniem nazwiemy go „miejscem”?
Jak wygląda Stary Rynek w Pabianicach rok po zakończeniu rewitalizacji?
fot.: Maria Cipińska
W podłódzkiej miejscowości postawiono na lokalną legendę — przy fontannie znalazła się rzeźba przedstawiająca księżniczkę Pabiankę, legendarną właścicielkę Pabianic. Wedle opowieści miała ona zamieszkiwać pabianicki „zamek” (w rzeczywistości Dwór Kapituły Krakowskiej) oraz opływać w bogactwa. Jedyne, czego jej brakowało, to uroda — zawstydzona własnym wyglądem miała nakazać budowę tunelu pomiędzy swoją siedzibą a pobliskim kościołem pw. św. Mateusza, dzięki czemu uniknęłaby oceniającego wzroku pabianiczan.
Jak wygląda Stary Rynek w Pabianicach rok po zakończeniu rewitalizacji?
fot.: Maria Cipińska
Choć w źródłach historycznych o Pabiance nie ma ani słowa, to legenda jest wśród mieszkańców miasta niezwykle żywa, zwłaszcza że podczas prac ziemnych w okolicach rynku, u zbiegu ulic Zamkowej i Gdańskiej odkryto mur, który świetnie wpisał się historię o nieszczęśliwej księżniczce. Rzeźbę zaprojektowała Ewa Maliszewska — absolwentka łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych, współautorka lalek w oskarowym Piotrusiu i Wilku i pabianiczanka.
Ulica Zamkowa w Pabianicach ok. 1910 roku
© domena publiczna, źródło: fotopolska.eu
to nie rynek jest problematyczny
Czy Stary Rynek w Pabianicach jest przykładem nowej betonozy, jak niecały rok temu grzmiali internetowi komentatorzy? Chociaż nie jest to w żadnym przypadku realizacja przełomowa, to trudno nazwać ją zupełnie nieudaną. Stary Rynek łączy jednak w sobie kilka funkcji, choć większość z nich jest wciąż pewnym potencjałem, a nie rzeczywistością. Jeśli już mieć zastrzeżenia dotyczące fizycznego oblicza pabianickich przemian, to zdecydowanie gorzej wypada przebudowa pobliskiej ulicy Zamkowej. W jej przypadku niemal zupełne zabetonowanie nawierzchni na niektórych odcinkach ciągów pieszych nie ma chyba żadnego uzasadnienia. Znaczenie zapewne miały tutaj kwestie konserwatorskie — mówimy w końcu o historycznym założeniu, ciągu pałaców i XIX-wiecznych fabrykanckich zabudowań. Jak jednak pokazują materiały źródłowe, w ubiegłym stuleciu na Zamkowej było naprawdę zielono.
W latach 40. przez ulicę Zamkową przebiegały szpalery drzew; niektóre z nich przysłaniały gmachy biur oraz zabudowań fabrycznych Krusche i Ender, zabytkowy gmach Hotelu Złota Kotwica, a nawet Dwór Kapituły Krakowskiej. Z tego też powodu niekiedy ulicę Zamkową mieszkańcy Pabianic mieli nazywać „Alejkami”. Dziś, choć pod kątem infrastruktury komunikacyjnej (pojawiła się dwupasmowa jezdnia, nowe torowisko dla tramwajów czy ścieżka rowerowa) jest lepiej, drzew jest znacznie mniej, a cień prawie zupełnie zniknął. Tyle dobrze, że pabianickie re-use nie ograniczyło się do bazaltowej kostki ze Starego Rynku, bo niektóre z drzew rosnących przy Zamkowej przeznaczono do przesadzenia w inną część miasta. Na tle tego kontrastu rynek, z zachowanym, choć skromnym bilansem zieleni i kilkoma pomysłami na lokalną tożsamość, wypada raczej korzystnie. Czy jego potencjał jest jednak w pełni wykorzystany?











































