Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize
Zobacz w portalu A&B!

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów. „Bardzo przyjemna niewola”

Ewa Karendys
10 października '25
Dane techniczne
nazwa: dom i pracownia artystów
inwestor: prywatny
projekt:

Piotr Brzoza Architekten GmbH

zespół: Piotr Brzoza, Lukasz Wolenski
architektura krajobrazu: RS Architektura Krajobrazu
konstrukcja: Vindol, Michał Kucharski
instalacje sanitarne: Paweł Kasperski
instalacje elektryczne: Inel, Antoni Słaboń
data powstania: 2017

powierzchnia:

  • terenu
  • zabudowy
  • całkowita
  • użytkowa
  • kubatra

 

  • 1 345 m²
  • 323 m²
  • 875 m²
  • 685 m²
  • 2 400 m³

Dom i pracownię dzieli tylko dwadzieścia metrów, ale to wystarczy, żeby przełączyć się z życia prywatnego na pracę. Anka i Wilhelm Sasnalowie opowiadają o swoim domu na Woli Justowskiej w Krakowie, zaprojektowanym przez Piotr Brzoza Architekten GmbH. 

Anka i Wilhelm Sasnal

Anka SASNAL (ur. 1973 w Tarnowie) — reżyserka, scenarzystka i montażystka filmowa. Z wykształcenia polonistka. Współtworzy filmy fabularne i dokumentalne, często o tematyce społecznej, egzystencjalnej i historycznej. Reżyserowała między innymi „Z daleka widok jest piękny” (2011), „Huba” (2013), „Słońce, to słońce mnie oślepiło” (2016), „Nie zgubiliśmy drogi” (2022), „Człowiek do wszystkiego” (2025). Jej filmy były prezentowane na międzynarodowych festiwalach, między innymi w Rotterdamie i Locarno.

Wilhelm SASNAL (ur. 1972 w Tarnowie) — malarz, rysownik, twórca komiksów i filmowiec. Studiował architekturę na Politechnice Krakowskiej i malarstwo na ASP w Krakowie. Jego twórczość obejmuje malarstwo figuratywne, często inspirowane codziennością, historią i kulturą masową. Prace Sasnala znajdują się między innymi w kolekcjach Tate Modern, Centre Pompidou i Guggenheim Museum. Wybrane dzieła malarskie: Samoloty (1999), Mościce I i II (2005), Kraków–Warszawa (2006), Def Jam (2006), Hiena (2008), Astronauta (2011). Tworzy także filmy krótkometrażowe i pełnometrażowe, często we współpracy z Anką Sasnal.


Ewa Karendys: Czy Wola Justowska, uważana za jedną z najbardziej prestiżowych dzielnic Krakowa, to dobre miejsce dla artystów?

Anka Sasnal: Zależy, co rozumiemy pod hasłem „prestiżowa”.


Ewa: Kameralna, z wysokimi cenami mieszkań…

Anka: To obiegowa opinia, choć rzeczywiście ceny nieruchomości są dość wysokie. Powstają jednak nowe osiedla, ludzie chętnie się tutaj przeprowadzają ze względu na piękne widoki i zieleń. Po remoncie ulicy Królowej Jadwigi komunikacja jest łatwiejsza, choć nadal stoimy w korkach. Charakter tej części miasta się zmienia.

Wilhelm Sasnal: Czy to jest dzielnica dobra dla artystów? Nigdy nie miałem takiego poczucia, że chcę być częścią środowiska. To po prostu dobre miejsce do życia. Właściwie zaletą jest, że nie jest podłączone do stereotypu artysty, który przeciera szlaki dla gentryfikacji. Dla mnie ważne jest, że tu nie ma banerów Karola Nawrockiego. Mieszkamy w środowisku ludzi podobnie myślących. A przynajmniej głosujących podobnie.

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów — dom został przebudowany, pracownia postawiona od zera

proj.: Piotr Brzoza Architekten fot.: Jakub Certowicz


Ewa: Z wyborem tej lokalizacji wiąże się pewna historia.

Wilhelm: To był czysty przypadek. Kiedyś biegnąc ulicą Królowej Jadwigi, chciałem dotrzeć do rzeki Rudawy. Na końcu ulicy natrafiłem na działkę z bardzo pięknym widokiem i domem na sprzedaż. Zadzwoniliśmy niemal natychmiast.

Anka: Okazało się, że działka obok też jest do sprzedania, możemy tam wybudować pracownię. Ostatecznie dom został przebudowany, pracownię postawiliśmy od zera.

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów — architekt przekonał Sasnalów, żeby nie robić swego rodzaju miniosiedla, tylko zróżnicować elewacje budynków

proj.: Piotr Brzoza Architekten fot.: Jakub Certowicz


Ewa: Jaka część starego domu pozostała?

Wilhelm: Piwnica, parter i półpoziom. Reszta została dobudowana. Zależało nam też na tym, by zmienić kształt dachu z dwuspadowego na płaski.


Ewa Karendys: Zapytam przewrotnie: nie łatwiej było wyburzyć i postawić nowy dom?

Anka: Z powodów biurokratycznych budowa trwałaby dużej. Poza tym z psychologicznego punktu widzenia wyburzanie domu to trudna decyzja. Zanim kupiliśmy działkę, zapytaliśmy o zdanie naszego przyjaciela, świetnego architekta Piotra Brzozę, któremu powierzyliśmy projekt. Powiedział, że nieruchomość ma potencjał i możliwe jest powstanie nowego domu, zachowując starą konstrukcję.

Wilhelm: Kierowaliśmy się bardziej odczuciami i emocjami niż względami czysto finansowymi. Można powiedzieć, że to taka ekonomia emocjonalna.

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów — oba budynki dzieli około 20 metrów

proj.: Piotr Brzoza Architekten fot.: Jakub Certowicz


Ewa: Czego oczekują artyści, którzy zabierają się za projektowanie domu?

Anka: Projektowanie trwało około dwóch lat. Piotrek odwiedzał nas w mieszkaniu, spędzał z nami czas, obserwował, czego nam potrzeba. Nie wiem, czy w samym powstaniu domu — bo pracowni na pewno — dużą rolę odgrywa to, że jesteśmy artystami. Od początku jednak wiedzieliśmy, że musimy mieć dużo miejsca na książki. Regały, które szumnie nazywamy biblioteką, zajmują centralne miejsce w domu. Chcieliśmy też mieć sporą przestrzeń, w której będziemy spędzać czas razem. Dookoła mamy piękne widoki, trochę tak, jakby za każdym oknem był piękny obraz. Mamy też taras, który wychodzi na łąkę i tam też spędzamy dużo czasu. Dom jest podporządkowany naszemu życiu prywatnemu. Z kolei pracownia — naszej pracy. Oba budynki dzieli mniej więcej 20 metrów.

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów — pracownia jest podporządkowana pracy Wilego — jest tam magazyn i miejsce do malowania, jest też przestrzeń do pracy biurowej i część Anki: biblioteka i małe kino

proj.: Piotr Brzoza Architekten fot.: Jakub Certowicz


Ewa: Rozdzielenie tych przestrzeni było ważne? Jeden z internautów pod artykułem o waszym domu napisał: „świetny projekt, ale nie polecam komuś, kto często biega w zimie między domem a pracownią w minus 20 stopniach”.

Anka: W zimie chodzimy do pracowni nawet bez skarpetek. To żaden problem. Nasze życie prywatne i zawodowe się miesza, bo razem pracujemy, jesteśmy parą od wielu lat. To ważne, żeby wyjść z domu do pracy.

Wilhelm: Chodzi o psychologiczną odległość. Musimy zamknąć drzwi, żeby przejść z domu do pracowni i odwrotnie. Ten moment oddzielenia jest istotny.

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów — w domu znalazło się wiele miejsca na książki

proj.: Piotr Brzoza Architekten fot.: Jakub Certowicz


Ewa: Co było ważne w projekcie pracowni?

Anka: Pracownia jest podporządkowana pracy Wilego, jest magazyn i miejsce do malowania. Jest też przestrzeń do pracy biurowej i moja część: biblioteka i małe kino. Za wygląd pracowni, za jej funkcjonalność w dużej mierze odpowiada Paweł Gardynik, nasz asystent, który dzielił się uwagami z Piotrkiem Brzozą.


Ewa: Wracając do domu, to prawda, że architekt Piotr Brzoza ma tam swój pokój?

Anka: Prawda. On to nazywa pokojem architekta i kiedy nas odwiedza, to rzeczywiście jest to jego miejsce. Poza tymi wizytami ten mały pokój na parterze ma też inne funkcje, ale ciągle nazywany jest przez nas pokojem architekta…

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów — miejsce do czytania na antresoli

proj.: Piotr Brzoza Architekten fot.: Jakub Certowicz


Ewa: Porozmawiajmy o waszych ulubionych miejscach w domu.

Anka: Na parterze jest przestrzeń zaprojektowana z myślą o naszych dzieciach. Córka ma piętnaście lat, syn dwadzieścia sześć i już się wyprowadził, ale nadal ma swój pokój. Pośrodku domu jest miejsce bardzo otwarte: kuchnia z miejscem do czytania, kanapą i czymś, co można nazwać pokojem muzycznym, bo tutaj słuchamy muzyki i czytamy. Na górze jest sypialnia i moje miejsce do czytania na antresoli. Jeśli ktoś chce spędzić czas sam, najlepszym wyborem jest chyba pracownia, bo dom, szczególnie w tej części otwartej, to miejsce, w którym jesteśmy razem.

Wilhelm: Dla mnie najważniejsza jest kanapa, którą dzielę z psem.

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów — „Nie wiem czy w samym powstaniu domu — bo w pracowni na pewno — dużą rolę odgrywa to, że jesteśmy artystami” — mówi Anka Sasnal

proj.: Piotr Brzoza Architekten fot.: Jakub Certowicz


Ewa: A wystrój?

Anka: Przez wiele, wiele lat oswoiliśmy bardzo dużo przedmiotów. I ciągniemy je z sobą. Są to na przykład meble z mieszkania babci Wilego. Teraz okazało się, że to wspaniała rzecz posiadać takie meble. Tak więc dom jest urządzony w dużej części meblami, które już mieliśmy. Pozostałe meble — duże szafy, kuchnia, biblioteka i drzwi — wykonane są z drewna i moim zdaniem nadają charakter temu wnętrzu.

Wilhelm: Nie mieliśmy na przykład żadnych wątpliwości, że ściany i sufity mają być białe.


Ewa: Same bryły na zewnątrz są za to dość, surowe, betonowe.

Wilhelm: Chciałem, żeby oba budynki: dom i pracownia, były takie same, miały jednakową elewację. Piotrek przekonał nas jednak do tego, żeby nie robić swego rodzaju miniosiedla, tylko zróżnicować te dwa budynki. Dziś widzę, że to ma sens.

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów — wnętrza utrzymane są w jasnych barwach

proj.: Piotr Brzoza Architekten fot.: Jakub Certowicz

 
Pewnym ograniczeniem była dla nas odmienna technologia: dom jest z pustaków, a pracownia wylana z betonu. Pamiętam, że zależało nam na tym, aby baranek na elewacji domu był jak najgrubszy. To była wtedy najbardziej dostępna technologia. Nie jest przesadnie gruby, ale dość chropowaty. Podoba mi się to, że dom nie jest idealnie biały. Zbliża się do bieli, ale ma odcień szarości i jest jaśniejszy niż pracownia.


Ewa: Co dziś zrobilibyście inaczej?

Anka: Nie zmienilibyśmy niczego, choć Piotrek zaprojektował to wnętrze nieco inaczej. W centralnym miejscu miała się znajdować kuchnia. Zbuntowaliśmy się, zamiast kuchni chcieliśmy w tym miejscu przestrzeń wypoczynkową z książkami. Piotrek nie chciał się na to zgodzić. Żeby nam udowodnić swoją rację, przynosił duże kartonowe pudła, które ustawialiśmy jako meble. Jednak problemem w naszej wizji było to, że nad blatem kuchennym znajdowała się ściana bez okna. Dlatego, żeby móc przenieść tam kuchnię, w której nie trzeba będzie stać twarzą do ściany, wymyśliliśmy: wstawimy okno. Piotrek od razu na to przystał. I wydaje mi się, że to małe okrągłe okno dodaje charakteru. Nawet Piotrek powiedział nam ostatnio, że wspaniale, że tak zrobiliśmy. To była rzecz dla nas ważna, przez nas przeprowadzona, przeciwko Piotrkowi i ona się po prostu bardzo sprawdziła.

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów — „W zimie chodzimy do pracowni nawet bez skarpetek. To żaden problem” — mówi para artystów

proj.: Piotr Brzoza Architekten fot.: Jakub Certowicz


Ewa: Nie chcieliście też, żeby dom był ogrodzony.

Anka: Na początku faktycznie nie było ogrodzenia, ale rzeczywistość to zweryfikowała. Wprawdzie dom jest otoczony polami i łąkami, ale jest też ulica i pusty plac, który do nas już nie należy, a jest zastawiany przez samochody. I nie było ewidentnej granicy między działką a tym placem. Dlatego po roku mieszkania tutaj postawiliśmy niskie murki i one się świetnie sprawdzają. Są jakimś ograniczeniem, ale nie brutalnym. To jest dom na końcu ulicy, wśród pól i od czego my byśmy się, tak szczerze mówiąc, mieli odgrodzić?
Ostatnio musieliśmy wymyślić sposób na dziki, bo przychodzą do ogrodu i ryją w ziemi. Siatka jest bardzo niska, zwierzęta swobodnie ją przeskakują. O ile są to sarny, to wspaniale, jednak dziki to dość kłopotliwi goście.

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów

Dom Anki i Wilhelma Sasnalów — dookoła są piękne widoki, trochę tak, jakby za każdym oknem był obraz

proj.: Piotr Brzoza Architekten fot.: Jakub Certowicz

Ewa: Mówicie, że niczego byście nie zmienili. Jedno dziecko już się wyprowadziło, pewnie za kilka lat wyprowadzi się drugie. Czy ten dom to miejsce docelowe, takie, w którym chcecie zostać?

Wilhelm: To, co jest najbardziej dokuczliwe w Polsce, jeżeli chodzi o klimat, to oczywiście zima. Ale kiedy tutaj zamieszkaliśmy, to nawet zima przestała być uciążliwa. Zwłaszcza dzięki oknom, które otwierają się na tę przestrzeń. Przyjemnie jest być oddzielonym dużą taflą szkła od tej szarości.

Anka: Podejmowaliśmy już próby, żeby wyjechać z Polski na dłuższy czas. Ostatnia trwała osiem miesięcy. Byliśmy w Stanach Zjednoczonych, wróciliśmy wcześniej niż zamierzaliśmy, również ze względu na to, że tęskniliśmy za domem. Zadzwoniłam do Piotrka Brzozy i zapytałam, czy pamięta nasze dawne rozmowy. Mówiliśmy mu, że musimy być wolnymi ludźmi, nie chcemy, żeby dom był argumentem, który powstrzyma nas przed decyzją, żeby w razie czego wyjechać stąd na zawsze. I okazuje się, że tak naprawdę jest to bardzo przyjemna niewola! Bo ten dom jest bardzo ważnym miejscem w naszym życiu. Jeżeli nic się nie wydarzy na świecie, nie będziemy musieli dołączać do ludzi, którzy uciekają z różnych powodów, to owszem, jest to nasze miejsce na ziemi.


Ewa: Dziękuje za rozmowę.

Ewa Karendys

więcej: A&B 7-8/2025 – DOMY: inwestor + architekt,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B 

Głos został już oddany

okno zamknie się za 5

Robert Konieczny „Architektura to moja pasja totalna — szczerze o pieniądzach i zajeżdżaniu się”
SPECTRUM STUDIO - Projekty, które powstają z myślą o przyszłości v2
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Prawdziwie matowa rynna kwadratowa
INSPIRACJE