#IkonyPolskiejArchitektury
„…uważam, że jest piękny, tyle że w niezbyt subtelny sposób. Oraz porażający ogromem. Jak gotycka katedra, tylko w poprzek” — mówi Salcia Hałas, pisarka, uhonorowana Nagrodą Literacką Gdynia w 2017 roku, o falowcu — najdłuższym budynku w Polsce, drugim najdłuższym w Europie, monumentalnym bloku mieszkalnym przy ul. Obrońców Wybrzeża w Gdańsku. Niewiele brakowało, by wyglądał zupełnie inaczej.
Zanim powstały długie (i ten najdłuższy) falowce, teren gdańskiego Przymorza pokrywały tereny uprawne. Pierwszy powojenny plan zagospodarowania Gdańska nie przewidywał powstania tam zabudowy. Zmiana w planie przestrzennym następuje, gdy pod koniec lat 50. w Gdańsku rozwija się stocznia, a miasto boryka się z problemem mieszkaniowym i wyżem demograficznym. Powstanie charakterystycznych falowców uprzedza Małe Przymorze — część dzielnicy położona między ulicą Śląską i Piastowską. W latach 1960-1963, z inicjatywy Romana Raszewskiego, Jerzego Kołodziejskiego i Wiesława Andersa, na jego terenie zbudowano budynki mierzące od 4 do nawet 11 kondygnacji – łącznie 49 obiektów, mieszczących razem 1720 mieszkań, zgodnych z idą powszechnej w dostępności spółdzielni mieszkaniowej.
schemat rozwiązania urbanistycznego dzielnicy Przymorze
„Architektura", 1968 nr 11 = 252 (listopad), s. 36
Niedługo później, w 1959 roku, Tadeusz Różański i Józef Chmiel zgłaszają na konkurs projekt największego wówczas osiedla spółdzielczego w Polsce, o wielkim rozmachu. Nowe osiedle miało pokryć niezagospodarowaną, lecz atrakcyjnie usytuowaną przestrzeń 200 hektarów między lotniskiem Gdańsk-Wrzeszcz, zabudową Oliwy, parkiem i morzem. Różański — członek SARP i Miastoprojektu Gdańsk — oraz Chmiel, profesor Politechniki Gdańskiej, proponują miastu Gdańsk połączenie zalesionych wzgórz i morza poprzez cztery ulice, wzdłuż których staną długie budynki mieszkalne — falowce, stanowiące dominantę urbanistyczną. W nich oraz w zabudowie rodzinnej o mniejszej skali miało zamieszkać łącznie nawet 50 tysięcy osób.
falowiec w 1974 r.
fot.: Marek Zarzecki | fotopolska.eu
Propozycja ta była wówczas kontrowersyjna i spotkała się z krytyką na wielu płaszczyznach, nie tylko urbaniści uważali ją za niekompetentną i nieekonomiczną. Zwolennicy chwalili innowacyjność Różańskiego i Chmiela, porównywali ją nawet do idei barokowych.
To nie przypadkiem jeden z prześwitów dzielnicy — zaprojektowany jako bogato plastycznie opracowany bulwar pierwszy — znajduje się na znanej osi widokowej oliwskiego parku, z której widać morze.
— pisał Jerzy Olkiewicz w listopadowym wydaniu „Architektury” z 1968 roku, odnosząc się do „Drogi do Wieczności”, czyli alei widokowej z XVIII wieku.
Istniejąca do dziś bryła falowców miała wtedy wyglądać zupełnie inaczej. Pierwszy projekt potężnego bloku przedstawiał formę schodkową, która zaczynała się od drugiego piętra, następnie rosła do czterech, a potem sześciu kondygnacji. Koncepcja zakładała miejscowe wypiętrzenie do 11 pięter. Najdłuższy budynek miał być przecięty czterema przesmykami, co usprawniłoby pieszą komunikację. Projekt Różańskiego został jednak podważony, miasto zaproponowało budowę rzędu wieżowców. Autor nie ustąpił jednak i zaproponował inną formę — aby zmaksymalizować liczbę mieszkań, falowce miały uzyskać wysokość dziesięciu pięter na całej swojej długości.
na fali modernizmu
Zadanie zaprojektowania długich bloków mieszkalnych przekazano więc Danucie Olędzkiej, architektkce z Miastoprojektu. Mieszkania typu M3 i M4 usytuowała ona tak, by wszystkie dzienne pokoje znajdowały się od strony południowej. Po północnej stronie zaprojektowała kuchnie, przy których umieściła aneksy jadalniane – zainspirowana rozwiązaniami z Węgier.
falowiec, zdjęcie archiwalne
mat. Danuty Olędzkiej
Już w tej koncepcji segmenty budynku zostały nachylone względem siebie pod kątem 165 stopni, tworząc charakterystyczny, pofalowany rys bryły – stąd obowiązująca nazwa falowców. Na południowej fasadzie budynku zawisło 465 balkonów.
W celu urozmaicenia bryły podesty balkonowe w formie wydłużonych, prostokątnych trapezów miały być ustawione naprzemiennie. Fasada zdawała się nie tylko pofalowana, ale i rozedrgana
— brzmi fragment opisu na wystawie „Fenomen Falowca”, prezentowanej w Gdańskiej Galerii Miejskiej w latach 2023-2024.
Fasadę północną miały za to pokryć kryte galerie, prowadzące do mieszkań. Projekt Olędzkiej okazał się jednak za drogi i inwestorzy go odrzucili. Wzięła ona jednak udział również w kolejnym ogłoszonym konkursie na projekt bardziej oszczędnej inwestycji. Ona jedyna wśród zgłaszających się architektów nie zaproponowała tzw. „ślepej kuchni”, popularnej na osiedlach o obniżonym standardzie. W nowym projekcie Olędzkiej kuchnie zyskały okna wychodzące na otwarte — już nie kryte — galerie, biegnące wzdłuż każdego piętra. Ostatecznie, w bloku zmieściły się 34 mieszkania M1 o powierzchni 18 metrów kwadratowych, 41 mieszkań M2 (30 metrów kwadratowych), 185 mieszkań M3 (38 metrów kwadratowych) oraz 206 mieszkań M4 (od 42,5 do 47,5 metrów kwadratowych), przewidzianych dla 1495 osób.
galeria — korytarz do mieszkań
fot.: Artur Andrzej © CC BY SA 4.0 PL | Wikimedia Commons
Budowa pierwszych falowców, czyli tych przy ulicy Piastowskiej, rozpoczyna się w 1966 roku. Do 1968 roku na terenie Przymorza oddano do użytku trzy falowce i 25 bloków 4-piętrowych, łącznie oferujących 5920 mieszkań. Falowiec najdłuższy, czyli ten przy ul. Obrońców Wybrzeża powstaje w latach 1970-73. Budynki powstają szybko, z prefabrykowanych elementów, produkowanych na miejscu, tuż obok placu budowy — aby jeszcze bardziej zwiększyć tempo produkcji.
Równocześnie z budową Osiedli powstawały osiedlowe kotłownie (zbudowano cztery). Węgiel początkowo dowoził chłop, który prowadził furmaństwo (...) Te lokalne kotłownie to było utrapienie. Mieszkania często niedogrzane, brakowało ciepłej wody, a do tego straszne zapylenie wokoło, nie było filtrów, sadza fruwała wszędzie
— opisuje Piotr Perkowski w opracowaniu „50-lecie Powszechnej Spółdzielni Mieszkaniowej Przymorze 1959-2009.
Plac budowy za oknem staje się codziennością pierwszych mieszkańców osiedla. Mimo to, chętnych nie brakuje, do Gdańska zjeżdża coraz więcej osób, zarówno robotników, jak i kształcących się na rozrastającej się Politechnice Gdańskiej inżynierów, a falowce, choć przerażające ogromem, oferują niepowszechny dotąd luksus – łazienki i bieżącą wodę.
moloch, który pożera dzieci
16 klatek schodowych – tyle musiał przeszukać ojciec z anegdoty, którą przytacza Monika Milewska, autorka powieści „Latawiec z betonu”, w której centrum znajduje się właśnie falowiec:
[…] ojca, którego widziano kiedyś płaczącego u wejścia do jednej z klatek. Przyjechał z prowincji do swojej córki, studentki mieszkającej w falowcu na stancji. I nie wziął ze sobą numeru jej mieszkania, bo powiedziano mu, że przy tej ulicy stoi tylko jeden dom
— pisze Milewska, mieszkająca w bloku naprzeciw najdłuższego falowca.
falowiec w 1977 r.
fot.: Marian Schmidt | fotopolska.eu
Spacer z psem wokół bloku dla mieszkańca falowca to bez mała 2-kilometrowa wycieczka – budynek mierzy 860 metrów. Jeden jego koniec od drugiego dzielą 3 przystanki autobusowe. Ogrom i unikatowość skali budynku wzbudzają zainteresowanie i przestrach.
W dzieciństwie przestrzegano mnie, bym nie zapuszczała się po zmierzchu w pobliże strasznego molocha. Nie miałam nawet zamiaru sprawdzać, czy moloch rzeczywiście pożera dzieci
— dodaje Milewska.
Z myślą o dzieciach, pośród potężnych bloków powstaje infrastruktura publiczna — szkoły, przedszkola, żłobki — oraz pawilony usługowe.
W celu uatrakcyjnienia przestrzeni Przymorza do współpracy zaproszono artystów, którzy mieli zaprojektować kolorystykę bloków. Stonowane barwy wybrano dla falowców, których balkony, galerie, ściany szczytowe i attyki pomalowano na biało, z kolei ściany elewacji na szaro, a cokoły otrzymały barwę ciemnej szarości. Dla pozostałych budynków zaplanowano barwne elewacje: żółte, pomarańczowe, zielone, niebieskie, fioletowe bądź czerwone
— czytamy na wystawie w Gdańskiej Galerii Miejskiej.
Kolorystyka ta widoczna jest na archiwalnych zdjęciach. Obecnie fasada południowa budynku przy ul. Obrońców Wybrzeża utrzymana jest w delikatnej, jednolitej, pomarańczowej kolorystyce. Za mnogość barw z drugiej strony odpowiedzialne są kolorowe balustrady balkonów.
pocztówka, 1973 r.
fot.: M. Raczkowski (wyd. RUCH) | polska-org.pl
W 2024 roku PSM „Przymorze” ogłasza plan remontu elewacji falowca, naprawę jej żelbetowych elementów oraz odmalowanie. Wizualizacje zapowiadają powrót budynku do pierwotnej, jasnej kolorystyki. O tej zapowiedzi dla A&B pisze Ewa Karendys, tutaj.
do brzegu
Przymorze zaprojektowano jako osiedle dobre do życia, między budynkami pozostawiono wystarczająco przestrzeni na zieleń i place zabaw. Najdłuższy budynek od dwupasmowej trasy oddziela wąskie pasmo, porośnięte drzewami. Po drugiej stronie ulicy Obrońców Wybrzeża, jadąc w stronę morza, mijamy Galerię Przymorze, powstałą w 2009 roku; następnie nową zabudowę — kompleks wieżowców Cztery Oceany, budowanych w latach 2010-2017, a dalej — kubistyczny kompleks bloków mieszkalnych Horyzont z lat 2004-2006. Spacer nad morze może zająć mieszkańcom od 30 — dla lokali z klatki I — do 20 minut dla tych, wychodzących z klatki 10a, na skraju budynku.
ul. Obrońców Wybrzeża, widok na Falowiec, kompleks Horyzont i Cztery Oceany
Google Maps
Mieszkanie w tak atrakcyjnej lokalizacji, w legendarnym budynku, kosztuje obecnie od 500 do nawet 900 tysięcy złotych, natomiast ceny za metr kwadratowy wahają się od 12 do 14 tysięcy złotych.







































