Zobacz w A&B!
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

Dzielnica marzeń – recenzja książki Krzysztofa Mordyńskiego „MDM. Marszałkowska dzielnica marzeń”

Anna Cymer
21 stycznia '26

Wydana przez Centrum Architektury książka Krzysztofa Mordyńskiego o Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej to coś więcej niż zbierająca historyczne dzieje monografia. Zaskakująco wiele w niej bardzo aktualnych wątków.

Recenzja książki Krzysztofa Mordyńskiego „MDM. Marszałkowska dzielnica marzeń” - Krzysztof Mordyński

Krzysztof MORDYŃSKI — doktor nauk humanistycznych, historyk i historyk sztuki, bada dzieje architektury i urbanistyki Warszawy, laureat nagrody KLIO 2021, autor książki „Sny o Warszawie. Wizje przebudowy miasta 1945–1952”, współautor „ŚRÓD PD. Ilustrowanego atlasu Śródmieścia Południowego”, autor scenariuszy kilkunastu wystaw muzealnych oraz katalogów i publikacji towarzyszących ekspozycjom, kilkudziesięciu artykułów naukowych i popularnonaukowych. Pracuje jako kustosz w Muzeum Uniwersytetu Warszawskiego.


Komunistyczna utopia? Opresyjny twór wzniesiony na gruzach dawnej Warszawy? A może atrakcyjna, wielofunkcyjna, miejska przestrzeń realizująca jakże współczesne idee miasta piętnastominutowego? Monografia Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej (MDM) była nam bardzo potrzebna, żeby zobaczyć tę ważną we współczesnym życiu miasta przestrzeń w należnym jej, szerokim kontekście. Bo łatwiej i uczciwiej jest oceniać, krytykować lub zachwalać urbanistyczne i architektoniczne obszary, znając dzieje ich powstania, polityczne i społeczne tło, osoby stojące za projektem, ewentualne rozbieżności pomiędzy założeniami a ich ostateczną materializacją. Tym ważniejsza jest ta wiedza w odniesieniu do projektu o tak dużym „ciężarze gatunkowym” jak MDM, dużym założeniu, wokół którego narosło wiele mitów.

zachodnia strona ulicy Marszałkowskiej, od ulicy Wilczej do placu Konstytucji, ok. 1952 roku - tutaj mieściły się bary: rybny, mięsny, owocowy i mleczny

zachodnia strona ulicy Marszałkowskiej, od ulicy Wilczej do placu Konstytucji, ok. 1952 roku — tutaj mieściły się bary: rybny, mięsny, owocowy i mleczny

fot.: Feliks Zwierzchowski © IS PAN

Krzysztof Mordyński jest historykiem, a monografia MDM-u powstała jako praca doktorska. Bazą dla publikacji jest więc pełen aparat badawczy akademika, który historię bada w oparciu o źródła, rzetelnie i szeroko. Dostosowując doktorat do popularnonaukowej publikacji, udało się jednak autorowi tchnąć życie w tę historyczną opowieść — książka nie jest monotonnym wywodem, chronologicznie relacjonującym kolejne etapy budowania fragmentu miasta, a barwną narracją o tworzeniu się przestrzeni do życia, o jej projektowaniu z ciężarem politycznych regulacji, ale i myśleniem o użytkownikach. To wielka zaleta publikacji: jej narracja wciąga, bo jest opowieścią o tworzeniu się miasta w najróżniejszych odcieniach tego zjawiska: od wielkich wizji urbanistycznych po wystrój witryn sklepowych i lokalizację kiosków.

ulica Zoli, widok od alei Szucha w kierunku ulicy Marszałkowskiej, ok. 1955 roku

ulica Zoli, widok od alei Szucha w kierunku ulicy Marszałkowskiej, ok. 1955 roku

fot.: Zbyszko Siemaszko © NAC

Tym, co mnie pasjonuje, jest badanie idei miasta, którą starano się zrealizować w MDM, odkrywanie reguł, według których architekci zamierzali ukształtować Dzielnicę, spiąć starą i nową zabudowę w jeden system przestrzenny, funkcjonalny, społeczny i estetyczny. Jakie problemy niosło projektowanie, jakie znajdowali rozwiązania i dlaczego wybierali te, a nie inne? Jak zamierzali pogodzić ruch wielkiej ulicy, reprezentacyjnego placu i zacisze mieszkania? Jaka była ich wizja miasta, które miało cieszyć oczy mieszkańców?

— pisze Mordyński we wstępie do książki.

I zgodnie z tym podejściem, konsekwentnie wiedzie czytelników drogą od ogółu do szczegółu. Zaczyna opowieść w chwili narodzin idei kreślonej z urbanistycznym rozmachem nowej dzielnicy miasta, kończy opisując liczne dzieła plastyczne, które uzupełniły nowe budynki i ich wnętrza. Mordyński poświęcił równie dużo uwagi formom reprezentacyjnych gmachów wokół placu Konstytucji, jak układom wnętrz mieszkań czy podziałowi funkcji sklepów planowanych na terenie dzielnicy, a także koncepcjom, które nie doczekały się realizacji. A wszystko to na siatce dawnej zabudowy, z częściowo zrujnowanymi, częściowo przeznaczonymi do rozbiórki, ale i wybranymi do zachowania ­obiektami ­przedwojennej architektury.

parasole na tarasie kawiarni Literackiej przy ulicy Marszałkowskiej, między placami Zbawiciela i Konstytucji, 1952 rok

parasole na tarasie kawiarni Literackiej przy ulicy Marszałkowskiej, między placami Zbawiciela i Konstytucji, 1952 rok

fot.: Tadeusz Biliński © IS PAN

Pomysł zbudowania w południowej części warszawskiego śródmieścia nowej dzielnicy narodził się w 1950 roku na fali sukcesu, jakim była oddana niedługo wcześniej do użytku Trasa W-Z. W mieście wciąż trwał efektowny i ważny także propagandowo proces odbudowy, jednak równolegle do niego potrzebne były także nowe wielkie realizacje, władza musiała zaproponować wizję miasta przyszłości, rozwoju, postępu. Trasa W-Z była takim przedsięwzięciem, udanie łącząc szacunek do historycznej tkanki z innowacyjnym i potrzebnym rozwiązaniem infrastrukturalnym. Kolejnym miała się stać budowa ogromnego kwartału zabudowy o wielkomiejskim charakterze. Jej projektowanie powierzono autorom Trasy W-Z: Józefowi Sigalinowi, Zygmuntowi Stępińskiemu, Stanisławowi Jankowskiemu i Janowi Knothe (to „zarząd” Pracowni MDM, Krzysztof Mordyński w swojej książce wylicza grubo ponad setkę członków tej dużej pracowni, w tym konstruktorów, projektantów sieci sanitarnych czy elektrycznych).

Marszałkowska Dzielnica Mieszkaniowa urbanistycznie miała się opierać na dwóch osiach: ulicy Marszałkowskiej oraz Osi Stanisławowskiej, osiemnastowiecznym założeniu z placami i promieniście rozchodzącymi się od nich ulicami (plac Na Rozdrożu–plac Zbawiciela–plac Politechniki). Miała zaoferować zupełnie nową miejską przestrzeń, odmienić oblicze Warszawy, ale i pokazać innym miastom „kierunek zmian”. Z jednej strony miała pełnić funkcję osiedla robotniczego, które jako priorytet przedstawiał Bolesław Bierut w Sześcioletnim planie odbudowy Warszawy, z drugiej jednak powinna być reprezentacyjna, o monumentalnym charakterze, symbolicznym znaczeniu i dużej skali, architekturze nasyconej ideologicznymi treściami. Władze widziały ją jako kluczową obok Pałacu Kultury i Nauki realizację socrealizmu, wzór do naśladowania i emanację nowej estetyki. Inaczej niż Pałac Kultury i Nauki, została zaprojektowana przez polskich architektów, którzy szukali nade wszystko form dla żywej, miejskiej przestrzeni, a nie politycznej deklaracji.

wnętrze sklepu sportowego przy placu Konstytucji 5 (blok 4A), wielkoformatowe zdjęcie i dekoracja o tematyce olimpijskiej, 1952-1954, proj.: Piotr Zajlich

wnętrze sklepu sportowego przy placu Konstytucji 5 (blok 4A), wielkoformatowe zdjęcie i dekoracja o tematyce olimpijskiej, 1952–1954, proj.: Piotr Zajlich

fot.: Alfred Funkiewicz © Muzeum Warszawy

„Czyim dziełem jest MDM? Komu powinniśmy przypisać autorstwo Dzielnicy? W mojej ocenie poszukiwanie jednej odpowiedzi jest fałszywym tropem. Zależy ona bowiem od przyjętej perspektywy. Dopiero uściślając, czy interesuje nas bardziej płaszczyzna działań politycznych, czy raczej urbanistyczno-architektoniczna treść projektu, możemy to rozstrzygać” — pisze Krzysztof Mordyński i narracją swojej książki udowadnia, że choć w przypadku MDM oba te aspekty są z sobą nierozerwalnie złączone, warto każdemu z nich przyjrzeć się osobno. I to czyni autor, relacjonując polityczne zaplecze kształtowania się idei Dzielnicy, wpływy, naciski, potrzeby i oczekiwania płynące z najwyższych szczebli władzy. Jednak to nie politycy rysowali domy, sklepy, szkoły i skwery — zupełnie inną płaszczyzną czytania dziejów MDM jest przyjrzenie się pracy zespołów projektowych. Rozdzielenie tych perspektyw pozwala też rozprawić się z mitami dotyczącymi historii powstania i kształtu Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej: od tego o „doburzaniu” ocalałej z wojny historycznej zabudowy tego kwartału po powód przesunięcia biegu ulicy Marszałkowskiej między placami Konstytucji a Zbawiciela.

Krzysztof Mordyński „MDM. Marszałkowska dzielnica marzeń”, wydawnictwo Centrum Architektury, Warszawa 2025

Krzysztof Mordyński „MDM. Marszałkowska dzielnica marzeń”, wydawnictwo Centrum Architektury, Warszawa 2025

fot.: Peter Łyczkowski

Ważną częścią monografii są ilustracje. Ogromny urok mają zebrane archiwalne zdjęcia placów, ulic, domów, ale i wnętrz kawiarni czy sklepów (niezależnie od politycznych kontekstów tamta estetyka urzeka do dziś), wielką wartość — plany, mapy i makiety, za pomocą których autor odtwarza nie tylko układ zabudowy MDM, ale i urbanistyczne wizje całej Warszawy, w tym terenów zielonych (którym w procesie odbudowy stolicy poświecono wiele uwagi). Gratką są plany mieszkań w różnych budynkach Dzielnicy czy rysowane z rozmachem, ale nierealizowane elementy założenia. Bo MDM nie został dokończony: wiele z planowanych budynków czy elementów wyposażenia Dzielnicy nigdy nie powstało.

stoisko nr 5 w górnej sali sprzedaży Domu Meblowego MDM przy ul. Waryńskiego 28, 1955 rok

stoisko nr 5 w górnej sali sprzedaży Domu Meblowego MDM przy ul. Waryńskiego 28, 1955 rok

fot.: Zbyszko Siemaszko © NAC


MDM była projektowana jako żywa, wielofunkcyjna część miasta z mieszkaniami, szkołami, domami kultury, przychodniami, sklepami, kawiarniami, w planie była hala targowa, basen, hotel, biblioteki, kina i teatry. W jej przestrzeń wpisano także trzy stacje szybkiej kolei miejskiej, 22 garaże podziemne, 10 stacji benzynowych, 10 podziemnych szaletów. Marszałkowska Dzielnica Mieszkaniowa była rysowana szczegółowo i precyzyjnie, z uwzględnieniem większości ludzkich potrzeb czy aktywności. Rozdźwięk między planami a realiami to cecha chyba każdej dużej miejskiej inwestycji — i tu wielu z zakładanych elementów urbanistycznej kompozycji nie udało się zrealizować. Problemem był nie tylko brak funduszy, ale i polityczna zmiana — po odwilży 1956 roku socrealistyczna budowa straciła rację bytu.

bar kawowy w kawiarni Arkady, 1959 rok, proj.: Janusz Błażejowski (1954); przechodząc do baru, mijało się kolumny z marmuru zygmuntowskiego z Kielc     Józef Proszowski „Budownictwo”, 1952 rok

 (po lewej) bar kawowy w kawiarni Arkady, 1959 rok, proj.: Janusz Błażejowski (1954); przechodząc do baru, mijało się kolumny z marmuru zygmuntowskiego z Kielc

fot.: Alfred Funkiewicz © Muzeum Warszawy

 (po prawej) Józef Proszowski „Budownictwo”, 1952 rok

fot.: Peter Łyczkows

W 1951 roku na łamach miesięcznika „Architektura” Stanisław Jankowski, Jan Knothe, Józef Sigalin i Zygmunt Stępiński wyliczali cele, jakie postawili przed swoim zespołem, projektując MDM. Znalazło się wśród nich między innymi „Włączenie architektury budynku mieszkaniowego do arsenału środków realizacji wielkomiejskiego i monumentalnego układu. […] Wyszukanie właściwej drogi w takim opracowaniu form architektonicznych dla poszczególnych obiektów wielkiego zespołu, aby ogólny wyraz plastyczny był różnorodny, ale harmonijny, aby uniknąć tępej monotonii, nie wpadając w krzykliwe zindywidualizowanie form niepoddanych generalnej myśli plastycznej dla całości zespołu”.

Nowa Marszałkowska (ulica Waryńskiego)

Nowa Marszałkowska (ulica Waryńskiego)

rys.: Jan Knothe

Nie wszystkie zamierzenia osiągnięto, nie dokończono wizji urbanistycznej i funkcjonalnej MDM, jednak nikt nie ma dziś wątpliwości, że Marszałkowska Dzielnica Mieszkaniowa stanowi ważny i żywy fragment miasta. Można by się nawet pokusić o stwierdzenie, że jest jednym z najlepiej zaprojektowanych kwartałów Warszawy, realnie wielofunkcyjna, atrakcyjna dla wielu grup użytkowników, ciekawa architektonicznie, elastyczna w użytkowaniu. Może więc opowieść Krzysztofa Mordyńskiego o formowaniu i budowaniu MDM w całej złożoności i wielowątkowości tego przedsięwzięcia warto czytać jako poradnik projektowania współczesnego miasta? Wyprzedzając swój czas, MDM przypomina tak dziś pożądane miasto piętnastominutowe: oferuje budowle i przestrzenie od monumentalnych po kameralne, poprzetykane dużą jak na śródmieście ilością zieleni, dobre dla mieszkańców, gości i turystów. Nie zapominając o politycznych kontekstach, warto na MDM spojrzeć także ze współczesnej perspektywy. Bo możemy się czegoś nauczyć od jego projektantów.

Anna Cymer

więcej: A&B 12/2025 – MBA Kraków 2025: RE-THINK,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B 

Głos został już oddany

okno zamknie się za 5

Robert Konieczny „Architektura to moja pasja totalna — szczerze o pieniądzach i zajeżdżaniu się”
SPECTRUM STUDIO - Projekty, które powstają z myślą o przyszłości v2
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Prawdziwie matowa rynna kwadratowa
INSPIRACJE