Konkurs „Najlepszy Dyplom ARCHITEKTURA”
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

„W trakcie przewodu sądowego wytoczyłem przeciwko tej pracy wiele armat” – Maciej Miłobędzki o obradach jury konkursu na rozbudowę Muzeum Architektury we Wrocławiu

Małgorzata Tomczak
28 lipca '25

O tym, jak przebiegały obrady jury najważniejszego konkursu architektonicznego zeszłego roku, jakich wartości szukano w zgłoszonych projektach, a także o nagrodzonej pracy z Maciejem Miłobędzkim, przewodniczącym Sądu Konkursowego na projekt przebudowy i rozbudowy Muzeum Architektury we Wrocławiu rozmawia Małgorzata Tomczak.

Maciej Miłobędzki


Maciej MIŁOBĘDZKI 
— architekt, urodzony w 1959 roku. Ukończył studia architektoniczne na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Od 1988 roku współpracuje ze współtworzoną przez siebie pracownią JEMS Architekci. Laureat Honorowej Nagrody SARP w 2002 roku, wykładowca Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej.


 
Małgorzata Tomczak
: Był Pan przewodniczącym Sądu Konkursowego w najważniejszym konkursie zeszłego roku — na rozbudowę Muzeum Architektury we Wrocławiu. Czego szukaliście jako jury?

Maciej Miłobędzki: Muzeum miało bardzo sprecyzowany pomysł na to, jak przekształcić strukturę istniejącego obiektu. Podstawą było przemyślane studium programowe odpowiadające na nowe formy funkcjonowania instytucji. Idea architektoniczna, w największym skrócie, polegała na tym, że odwrócono o 90 stopni układ funkcjonalny Muzeum. Zmieniono strefę wejścia, wykorzystano do tego istniejący dziedziniec. Nowa sekwencja wnętrz połączyła tę strefę z dawnymi krużgankami klasztornymi, skrzydłem dobudowanym w latach 60. i parkiem. Zdecydowano, że w nawie i prezbiterium kościoła znajdzie się rozbudowana powierzchnia ekspozycyjna. Wszystko to, co jest związane z edukacyjną misją Muzeum, czyli spotkania, prelekcje, zajęcia edukacyjne, będzie miało swoje miejsce w sali romańskiej znajdującej się obecnie przy wejściu do budynku i będzie połączone ze strefą zieleni miejskiej.

Na poziomie dyspozycji programu i misji oczekiwania Muzeum były dosyć jasne. Pozostałe wytyczne były zapisane w rozmaitych dokumentach, między innymi w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, wymaganiach konserwatorskich. Jak w większości konkursów, jako sędziowie zostaliśmy skonfrontowani z wielką różnorodnością prac i idei. Prace z reguły wyznaczają kryteria sądzenia. I tak było też w tym przypadku. Nie jest dobrze, gdy sędziowie przychodzą na obrady jury z gotowymi projektami w głowach.

aksonometria

aksonometria

© TŁO Michał Sikorski Architekt

 
Małgorzata Tomczak: Jakich wartości architektonicznych szukano? Czy one były wspólne i zdefiniowane?

Maciej Miłobędzki: Nie, raczej tak nie było. Nie sądzę zresztą, żeby prace sądu musiały bazować na wstępnie uzgodnionym katalogu wartości. Nadesłane prace wnoszą do dyskusji bardzo różnorodne, czasami trudne do przewidzenia idee. Jury było podzielone w wielu kwestiach dotyczących wartości zaprezentowanych prac. Zgadzaliśmy się, że na konkurs przyszło wiele ciekawych propozycji architektonicznych, z których jednak żadna nie spełniała wszystkich oczekiwań zamawiającego. Dobre rozwiązania nowej strefy wejścia czy projekty nowej strefy edukacyjnej, udane pomysły wizerunkowe niekoniecznie szły w parze z równie dobrymi rozstrzygnięciami dotyczącymi stref ekspozycyjnych. Były prace, które bardzo dobrze zdefiniowały nową strukturę użytkową budynku, inne odznaczały się wyrazistą narracją kuratorską.

Małgorzata Tomczak: Jak przebiegały obrady?

Maciej Miłobędzki: Było burzliwie. I tak jak już powiedziałem, wiele projektów wywołało kontrowersje. Na przykład w przypadku pracy, która zdobyła pierwszą nagrodę, raczej nie kłóciliśmy się o jej architektoniczny przekaz, bo on był czytelny, wpisujący się we współczesne poszukiwania nurtu budowli z odzysku (z jego wszystkimi zaletami i wadami). To, co nas dzieliło, to sposób zagospodarowania zabytkowego wnętrza dawnego kościoła, stosunek do integralnego charakteru historycznych wnętrz, ich adaptowalności na cele wystawiennicze. Prace, które tę kwestię rozwiązały w sposób mniej kontrowersyjny, były z kolei często pozbawione jakiegokolwiek przekazu ideowego, wyrazistej narracji.

I Nagroda w konkursie na projekt przebudowy i rozbudowy Muzeum Architektury we Wrocławiu

I Nagroda w konkursie na projekt przebudowy i rozbudowy Muzeum Architektury we Wrocławiu

© TŁO Michał Sikorski Architekt

 
Małgorzata Tomczak: Czy jest Pan zadowolony z rozstrzygnięcia? Projekt pracowni TŁO Michała Sikorskiego to silny manifest idei re-use, która jest bardzo widocznym trendem w architekturze.

Maciej Miłobędzki: Uważam że ten projekt jest czymś więcej niż zdecydowanym manifestem nurtu re-use. Bardzo dobrze wpisuje się w poetykę Muzeum Architektury, powojenną historię odbudowy, idee leżące u podstaw jego powstania i funkcjonowania. Muzeum było po wojnie poskładane z fragmentów wielu obiektów, nie tylko zrujnowanego zespołu pobernardyńskiego klasztoru. Jest tam zgromadzona kolekcja historycznych detali z innych wrocławskich budynków. Z tego punktu widzenia na pewno pomysł jest udany. Budynek Muzeum Architektury jako konglomerat rozmaitych elementów architektonicznych, spoliów ma duże szanse się sprawdzić. Ekspozycja, która może się zmieniać, wykorzystując elementy architektury, która została zdeklasowana albo rozebrana. Życzę zwycięzcom jak najlepiej, przede wszystkim tego, żeby korzystając z odzyskanych materiałów, detali, fragmentów elewacji zburzonych obiektów, udało im się użyć je jako rzeczywisty budulec, a nie tylko dekoracje dołożone do budynku, który i tak musi być zbudowany. Nie będzie to takie proste, między innymi dlatego, że sam proces projektowy wymaga starannych i długotrwałych badań i studiów. Bardzo jestem ciekaw, jak to się rozwinie, mam nadzieję, że zgodnie z intencją autorów. Mam również nadzieję, że uda im się we współpracy z Muzeum zaprojektować udane wnętrza wystawowe, może kosztem niepotrzebnej, moim zdaniem, monumentalnej rampy w prezbiterium.

Małgorzata Tomczak: Czyli ma Pan obawy dotyczące realizacji tego projektu?

Maciej Miłobędzki: W trakcie przewodu sądowego wytoczyłem przeciwko tej pracy wiele armat, od razu się przyznaję.

 Małgorzata Tomczak: Jakich?

Maciej Miłobędzki: Głównie dotyczących wnętrz muzealnych, ich wartości ekspozycyjnych. Chodzi także o kwestię podziałów architektonicznych nawy dawnego kościoła, proporcje tego wnętrza, sposobu zagospodarowania prezbiterium. Zaprojektowano tam wspomnianą już monumentalną rampę, która niefortunnie grzęźnie w bloku windowym. Te i inne istotne uwagi są zawarte w zaleceniach pokonkursowych. Obiekt nowy mieści się w konwencji, która obecnie wydaje się dosyć nośna i dochodzi do łask na przykład w Belgii. Zapewne słusznie. Myślę, że gdyby którykolwiek projekt konkurencyjny był spójną architektoniczną opowieścią łączącą kwestie wizerunkowe, programowe, wystawiennicze, materiałowe, a przy tym był odpowiedzialny środowiskowo, to być może bym się położył Rejtanem, żeby do takiej propozycji sąd przekonać. No, ale mówiąc szczerze — takiego projektu nie było. Więc w momencie kiedy policzyliśmy szable i zorientowaliśmy się, kto wygra, uznałem, że wątpliwości, które znaczna część sądu zgłaszała, powinny służyć przede wszystkim uświadomieniu inwestorowi zagrożeń, jakie wiążą się z realizacją tej pracy. Ostatecznie to Muzeum z architektem zmierzą się z konsekwencjami wyboru zwycięskiej idei.

widok z rampy w prezbiterium na przestrzeń wystaw

widok z rampy w prezbiterium na przestrzeń wystaw

© TŁO Michał Sikorski Architekt

 
Małgorzata Tomczak: Po ogłoszeniu wyników konkursu przetoczyła się gorąca dyskusja, i jak to zwykle bywa, komentariat podzielił się na dwa obozy: zaciekłych przeciwników i równie zaciekłych obrońców projektu. Śledził Pan tę debatę?

Maciej Miłobędzki: Na początku przeglądałem głównie internetowe wypowiedzi i muszę powiedzieć, że nie znalazłem tam dobrych argumentów. I wydaje mi się, że ta dyskusja internetowa była czysto emocjonalna i chyba nie wnosiła zbyt dużo ciekawych treści. Na pewno niewłaściwą formę. Dyskusja pokonkursowa, która się odbyła w Muzeum Architektury, operowała całkiem innymi argumentami niż te, które wymienialiśmy w gronie sędziów. Tu dyskutanci występowali z otwartą przyłbicą. Spór dotyczył bardziej uwarunkowań planistycznych, które, jak się wydawało, są już dawno przesądzone i przyjęte, niż kwestii dzielących sędziów. To ciekawe, że na różnych forach mówi się o zupełnie różnych rzeczach (i że te światy się nie łączą).

 
Małgorzata Tomczak: Jak podsumuje Pan sam konkurs?

Maciej Miłobędzki: Wydaje mi się, że ten konkurs pokazał pewną słabość polskich konkursów architektonicznych. I nie chcę przez to powiedzieć, że formuła, którą wymyślił SARP Wrocław, była niestosowna. Nasze środowisko jest zorientowane nie tyle na wyłonienie najciekawszej idei, najbardziej nośnej opowieści, ile na znalezienie już na tym etapie projektu, który by spełniał wszystkie wymogi formalne, funkcjonalne i techniczne. Takie głosy w profesjonalnych, zakulisowych rozmowach miałem okazję usłyszeć: „Gdybyśmy wiedzieli, że ten projekt służy wyłonieniu najciekawszej idei, to byśmy się nie zakopali w szczegółach, tylko zajmowalibyśmy się ideą”. Nie za bardzo wierzę, że tak by się rzeczywiście stało.

 
Małgorzata Tomczak: Może Pan to rozwinąć? Z czego konkretnie wynikała ta słabość?

Maciej Miłobędzki: Mamy tendencję, żeby punktować przeciwników, konkurentów za rzeczy, które w konkursie nie powinny być najważniejsze. Łatwiej jest oprotestować projekt, który przekroczył o kilka centymetrów linię zabudowy, lub spierać się o interpretację przepisów niż rozmawiać o szeroko pojętej architekturze. Z drugiej strony technikalia są często integralnym elementem idei, świadczą o poziomie świadomości przy podejmowaniu kluczowych decyzji projektowych. Jeśli projektujemy dom z ziemi, to powinniśmy wiedzieć, że ustawianie go na betonowej podstawce jest zaprzeczeniem idei ziemnego budownictwa. To przykład żywcem wzięty z konkursu.

Małgorzata Tomczak: Bardzo dziękuję za rozmowę!

 
rozmawiała: Małgorzata Tomczak

więcej: A&B 4/2025 – RE-USE + stawki architektów,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B 


Sąd Konkursowy:

Maciej Miłobędzki — przewodniczący sądu, Sędzia Konkursowy SARP Oddział Warszawski
Michał Goncerzewicz — sędzia referent, Sędzia Konkursowy SARP Oddział Wrocław
Roman Rutkowski — Sędzia Konkursowy SARP Oddział Wrocław
Marta Dąbrowska — Sędzia Konkursowa SARP Oddział Wrocław
Michał Duda — Sędzia ze strony organizatora, Dyrektor Muzeum Architektury we Wrocławiu
Bartłomiej Świerczewski — Sędzia ze strony organizatora, Zastępca dyrektora Departamentu Zrównoważonego Rozwoju Urzędu Miasta Wrocławia
Aleksandra Jaeschke — Sędzia ze strony organizatora, Assistant profesorka na Wydziale Architektury University of Texas w Austin
Bogna Świątkowska — Sędzia ze strony organizatora, Prezeska Fundacji Nowej Kultury Bęc Zmiana

uzasadnienie Sądu Konkursowego

I Nagrodę przyznano za trafne wpisanie projektu w misję, plany i potrzeby Muzeum — zarówno funkcjonalne, jak i symboliczne. Splatając w jeden gest reinterpretację przeszłości z refleksją na temat współczesności i przyszłości projektanci w sposób świadomy zdecydowali się na użycie materiałów pochodzących z odzysku, minimalizując ślad węglowy obiektu i ograniczając zużycie zasobów naturalnych.

Wszystkie zaś nowe elementy projektowane będą zgodne z zasadą design for disassembly, czyli zakładając ponowne ich wykorzystanie, wprowadzając do dyskusji refleksję nad pełnym cyklem życia budynku.

Projekt jest wyraźnym sygnałem w przestrzeni miasta zaznaczającym istnienie Muzeum Architektury — jedynej takiej instytucji w kraju i jednej z nielicznych w Europie. Proponując przeniesienie na zewnątrz do przestrzeni miejskiej na elewację budynku ekspozycji złożonej z elementów i detali nieistniejących już obiektów architektonicznych, wprowadza to rozwiązanie jako strategię projekt kuratorski, który zrealizowany ma być we spółpracy z zespołem Muzeum.

Odwołano się jednocześnie do tożsamości instytucji, której misją w początkowych latach istnienia było dokumentowanie procesu odbudowy zniszczonego wojną miasta, a także kolekcjonowanie materialnych pozostałości zniszczonych budynków.

Ważnym gestem architektonicznego ustępstwa — i subtelnym nawiązaniem do tradycji miejsca — jest umieszczenie w obrębie elewacji donic, z których wyrastające pnącza porosną gmach, nakładając na niego dodatkową, biologiczną warstwę, podobną do tej, która porasta historyczną siedzibę muzeum.

Autorzy nagrodzonej pracy dostrzegli też różnorodność i potencjał przestrzeni publicznych otaczających siedzibę muzeum. W interesujący sposób definiują każdą z nich, programując różnorodne funkcje — kontemplacji, spotkań, eksperymentów, projektując odpowiednie wyposażenie pod kątem różnorodnych użytkowników i zróżnicowanych aktywności oraz proponując charakterystyczne zestawy roślin.

Głos został już oddany

okno zamknie się za 5

Robert Konieczny „Architektura to moja pasja totalna — szczerze o pieniądzach i zajeżdżaniu się”
Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Prawdziwie matowa rynna kwadratowa
INSPIRACJE