Zobacz w portalu A&B!
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

Gaśnica rzecz święta!

Przemysław Ciępka
30 lipca '25
Dane techniczne
wydarzenie: 19. Międzynarodowe Biennale Architektury w Wenecji
hasło: Intelligens. Naturalne. Sztuczne. Wspólne
kurator:

Carlo Ratti

termin:

10.05–23.11.2025

wystawa:

„Lary i penaty. O budowaniu poczucia bezpieczeństwa w architekturze”

miejsce:

Pawilon Polski w Wenecji 

organizator:

Zachęta — Narodowa Galeria Sztuki

zespół kuratorski:

Aleksandra Kędziorek, Krzysztof Maniak, Katarzyna Przezwańska, Maciej Siuda

komisarza:

Agnieszka Pindera, dyrektorka Zachęty — Narodowej Galerii Sztuki

biuro Biennale:

Anna Kowalska, Michał Kubiak (zastępca komisarza)

mecenat:

Orlen

partnerzy wystawy:

Instytut Adama Mickiewicza, Paradyż

współpraca:

Instytut Polski w Rzymie

patronat medialny: Architektura & Biznes, LABEL, PAP, Polskie Radio, TVP Kultura, Vogue Polska

Z twórcami wystawy „Lary i penaty. O budowaniu poczucia bezpieczeństwa w architekturze” w Pawilonie Polskim na Biennale Architektury w Wenecji rozmawia Przemysław Ciępka

Architektura pełni w ludzkich społecznościach różne funkcje — od mieszkaniowej, poprzez ekonomiczną i estetyczną, aż po te związane z symboliką czy budowaniem autorytetu. Jej podstawowym zadaniem od zawsze była jednak ochrona przed siłami natury, nieprzyjaciółmi albo wrogimi mocami. O poczuciu bezpieczeństwa w architekturze, budowlanych horoskopach i roli intuicji w projektowaniu z Aleksandrą Kędziorek, Katarzyną Przezwańską, Maciejem Siudą i Krzysztofem Maniakiem, twórcami wystawy „Lary i penaty” w Pawilonie Polskim na Biennale Architektury w Wenecji, rozmawia Przemysław Ciępka.

Aleksandra Kędziorek 
Aleksandra KĘDZIOREK — historyczka sztuki, kuratorka, redaktorka, absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego i CuratorLab na Konstfack University of Arts, Crafts and Design w Sztokholmie. Pracuje na pograniczu architektury, designu i sztuk wizualnych, zarówno w instytucjach, jak i niezależnie. W swojej praktyce kuratorskiej stara się konfrontować z uwarunkowanymi historycznie i prowokującymi do myślenia kontekstami. Wykorzystuje swój warsztat badawczy, by w przeszłości szukać inspiracji i twórczej odpowiedzi na wyzwania współczesności. Ostatnio przedmiotem jej zainteresowania było wykorzystanie tkanin we wnętrzach przed upowszechnieniem się elektryczności (wystawa „Dom odziany” przygotowana z Alicją Bielawską i grupą projektową Centrala na London Design Biennale, 2021) oraz rola roślin wodnych w architekturze modernistycznej (interwencja artystyczna Centrali „Nenúfars blancs” w Pawilonie Miesa van der Rohe w Barcelonie, 2022). Wcześniej koordynowała międzynarodowy projekt badawczy i wystawienniczy dotyczący Oskara i Zofii Hansenów w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie i opiekowała się ich domem letnim w Szuminie (2013–2017).
 

Katarzyna Przezwańska 
Katarzyna PRZEZWAŃSKA — absolwentka Wydziału Malarstwa na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Autorka rzeźb, interwencji architektonicznych, instalacji, obrazów, w których często wykorzystuje naturalne materiały: skały, minerały i rośliny. W swoich pracach odnosi się do przyrody i do architektury, łącząc oba te obszary w dążeniu do poprawy jakości ludzkiego życia i uczynienia swojej sztuki użyteczną. Inspiruje ją zarówno architektura wernakularna, jak i klasycy XX wieku oraz fenomeny geologiczne i procesy wegetatywne roślin. Zaprojektowała między innymi plac zabaw w Lublinie i plac dla studentów na terenie Uniwersytetu Warszawskiego, współpracowała przy projekcie państwowej szkoły podstawowej z przedszkolem przy ul. Zaruby w Warszawie (z pracownią Macieja Siudy). Brała udział w wielu wystawach sztuki w instytucjach takich jak: Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Zachęta — Narodowa Galeria Sztuki, Muzeum Narodowe w Warszawie, Kunsthalle w Tallinie, Museum Abteiberg w Mönchengladbach, Międzynarodowe Biennale Sztuki Współczesnej w Rydze.

 

Krzysztof Maniak 
Krzysztof MANIAK — absolwent Wydziału Intermediów Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, obronił doktorat w 2018 roku, pracuje w Katedrze Zjawisk Sztuki Intermediów na tej uczelni. Jego praktyka artystyczna bazuje na działaniach w krajobrazie — to najczęściej dyskretne, proste gesty i interakcje z przyrodą. Tworzy podczas wędrówek po lasach, łąkach i wzgórzach w Tuchowie, gdzie mieszka. Miejsca te są zarówno tłem dla jego działań, jak i materiałem tymczasowych instalacji oraz źródłem rekwizytów używanych w performansach. Laureat między innymi 14. edycji konkursu Artystyczna Podróż Hestii, Grand Prix V Salonu Wiosennego w BWA w Tarnowie, X edycji konkursu „Spojrzenia” w Zachęcie — Narodowej Galerii Sztuki. Jego prace można było zobaczyć między innymi w: Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, SALT Ulus w Ankarze, BWA w Katowicach, BWA w Tarnowie, Galerii Bielskiej BWA, Galerii Miejskiej BWA Bydgoszcz, BWA Warszawa, ABC Gallery, Galerii Białej w Lublinie, Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej, Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie, Centrum Sztuki Galeria El w Elblągu, Galerii Sztuki Współczesnej w Opolu, Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK, w ramach Kongresu Postartystycznego w Sokołowsku.

 

Maciej Siuda 
Maciej SIUDA — architekt i projektant, absolwent Wydziału Architektury i Urbanistyki Politechniki Wrocławskiej. Działa na styku architektury, nauk humanistycznych i sztuki. Interesuje go łączenie badań z praktyką, eksperyment, potencjał współpracy, praca na pierwotnych i materialnych narzędziach architekta (makieta, rysunek, próbka) w zestawieniu z niematerialnością idei, a także zmiana skali. Tworzy przedmioty, małe obiekty, instalacje, wystawy i budynki. Współautor między innymi polskiego pawilonu MYCOsystem na XXII Triennale di Milano i pawilonu Devebere na Biennale Architektury 2012 w Wenecji, badającego powietrze jako materiał budulcowy. Autor architektury wystawy „Spór o odbudowę” na 7. festiwalu Warszawa w Budowie, a także drewnianej płaskorzeźby w ramach instalacji „Polski stół” na Expo w Dubaju (2020) i wystawy „Formy podstawowe” w Chiang Rai podczas Biennale Sztuki w Tajlandii (2024). Realizacje architektoniczne to między innymi szkoła podstawowa z przedszkolem w Warszawie, a w ramach kolektywu Balon — szkoła w Jacmel na Haiti. Współtworca wystawy na London Design Biennale 2025.

rysunek projektowy Macieja Siudy do wystawy „Lary i penaty”

rysunek projektowy Macieja Siudy do wystawy „Lary i penaty”

© Maciej Siuda

 
Przemysław Ciępka
: Zacznę od pytania, które zadaje sobie zapewne wiele osób odwiedzających waszą wystawę  — 
czym są tytułowe lary i penaty?

Aleksandra Kędziorek: Może wytłumaczę, bo ten tytuł został zaproponowany przeze mnie. Lary i penaty były bóstwami, które w starożytnym Rzymie sprawowały opiekę nad domostwami, miały przynosić pomyślność i chronić przed zagrożeniami. Ich nazwy nie są dziś tak powszechnie znane, ale kiedyś funkcjonowały w różnych językach jako metafora domu i znajdujących się w nim przedmiotów. My odnosimy się do nich jako pewnego uniwersalnego kodu, wyrażającego odwieczną ludzką potrzebę czucia się bezpiecznie w zamieszkiwanej przestrzeni.

 
Przemysław Ciępka: O czym zatem opowiadacie na wystawie „Lary i penaty”?

Maciej Siuda: Próbujemy zbadać, jak za pomocą różnego rodzaju obiektów ludzie radzą sobie z lękami w architekturze. Pokazywane przez nas na wystawie obiekty pochodzą z dwóch porządków: bezpieczeństwa i poczucia bezpieczeństwa. Przykładowymi eksponatami reprezentującymi pierwszy z nich mogą być gaśnice lub kamery, do porządku poczucia bezpieczeństwa należą między innymi podkowy umieszczane nad drzwiami czy wiechy wieszane na koniec budowy. Staramy się przedstawić te zjawiska w obliczu lęków, zarówno tych towarzyszących ludziom od zawsze, jak i współczesnych, globalnie narastających.

Aleksandra Kędziorek: Tematy związane z bezpieczeństwem wybrzmiewają obecnie bardzo mocno. Funkcjonujemy w świecie, w którym decyzje dotyczące naszego bezpieczeństwa zapadają na poziomie geopolitycznym, jako jednostki nie mamy na nie wpływu. Ludzie zaczynają szukać sposobów, żeby sobie z tym wszystkim radzić, choćby psychicznie. Widać nawrót różnych praktyk związanych z duchowością, rosnącą popularność tarota czy horoskopów. My, powstrzymując się od oceny skuteczności tych zjawisk, sprawdzamy, jak analogiczne mechanizmy działają w polu architektury. Na wystawie pojawiają się zarówno elementy „techniczne”, wynikające ze współczesnych przepisów, jak alarmy, gaśnice czy kamery, ale też praktyki o wielowiekowej historii, utrwalane przez społeczności, powtarzalne i łatwo dostępne. Wyrażają niepokoje, a jednocześnie pozwalają się poczuć pewniej, kiedy im się oddajemy.

rysunek projektowy Macieja Siudy do wystawy „Lary i penaty”

rysunek projektowy Macieja Siudy do wystawy „Lary i penaty”

© Maciej Siuda

 
Przemysław Ciępka: Wybierając środki ochrony czy praktyki budujące poczucie bezpieczeństwa w architekturze, musieliście stworzyć katalog niebezpieczeństw, którym mają przeciwdziałać. Przed czym zatem chroni architektura? Czy te niebezpieczeństwa zmieniają się w czasie?

Aleksandra Kędziorek: Wiele z nich się nie zmieniło, na przykład w XVIII wieku Marc-Antoine Laugier szukając źródeł architektury, wskazywał na ochronę przed deszczem, wiatrem, zimnem i żywiołami. Ten katalog zagrożeń rósł jednak w czasie, pojawiła się architektura obronna, a nawet ochrona przed zarazkami, na czym zbudowano znaczną część praktyki architektonicznej modernizmu. Mamy też bardziej współczesne lęki, jak strach przed skutkami katastrofy klimatycznej, wojnami, ale też elektrosmogiem czy oddziaływaniem 5G.

Długie trwanie jest ważnym aspektem praktyk, na które zwracamy uwagę na wystawie. Kiedy w 2022 roku ukończono konstrukcję budynku MSN w Warszawie, budowę zwieńczyła wiecha. Był to gest kompletnie nienowoczesny, wywodzący się jeszcze z myślenia przedoświeceniowego. Mimo to wieszanie wiechy jest praktyką wykonywaną do dziś  —  pytając o nią w firmach budowlanych czy deweloperskich, dowiedzieliśmy się, że jest to sposób na zakończenie budowy każdego wielkomiejskiego wieżowca!

wiecha        podkowa

wiecha i podkowa

fot.: Krzysztof Maniak

 
Przemysław Ciępka: Odnoszę wrażenie, że praktyki należące do pierwszego, „racjonalnego” porządku mogą być znacznie skuteczniejsze w zapewnianiu ochrony. Czy chcecie zestawić je z działaniami z porządku przedoświeceniowego na zasadzie kontrastu?

Katarzyna Przezwańska: Wręcz przeciwnie, zrównujemy z sobą te porządki, pilnujemy się, aby nie mówić o porządku poczucia bezpieczeństwa „magiczny”. W pewnym sensie gaśnica również może należeć do porządku poczucia bezpieczeństwa, jeśli nie wiemy, w jaki sposób ją użyć. Staje się ona wtedy symbolem, a nawet gadżetem. Podobnie jest z kamerą, która należy do obu tych porządków, a może być przy tym również narzędziem opresji.

Krzysztof Maniak: Te rzeczy mają często bardziej zapobiegawczy charakter  —  w obliczu katastrofy także gaśnica na niewiele się zda. Podkowa nad drzwiami pomoże oddalić negatywne myśli, że coś złego może spaść na nasz dom.

 
Przemysław Ciępka: Jaką zatem rolę odgrywają praktyki z porządku poczucia bezpieczeństwa, skoro nie mogą zapewnić bezpośredniej ochrony przed niebezpieczeństwami?

Aleksandra Kędziorek: Mają zupełnie inny wymiar: dają ludziom poczucie sprawczości. Nie tyle rzeczywiście chronią, ile pomagają psychicznie.

Katarzyna Przezwańska: Ale i poczucie wspólnoty; często są to tradycje praktykowane wspólnie w obrębie danej społeczności, dające pretekst do bycia razem.

Krzysztof Maniak: Przykładem jest tradycyjna plastyka obrzędowa — wspólne tworzenie rękodzielniczych przedmiotów ochronnych towarzyszącym różnym świętom, często związanym z symboliką danej pory roku. Tak powstawały słomiane pająki, tworzone w okresie bożonarodzeniowym i czasie wielkanocnym, które miały stanowić symbol szczęścia i urodzaju w nowym roku.

Aleksandra Kędziorek: Ta wystawa jest w pewnym sensie zbiorem rekwizytów  —  przedmiotów, które są emanacjami lęków i jednocześnie odpowiedziami na nie. Służą do wykonywania różnych praktyk zapobiegawczych, zabezpieczających. Staramy się mieszać z sobą porządki, o których przed chwilą mówiliśmy, obok gaśnicy stoi na przykład różdżka radiestezyjna. Dzięki temu zacieramy podział na praktyki skuteczne i nieskuteczne, racjonalne i nieracjonalne. Przedmioty te pokazujemy za to z konkretnymi „instrukcjami obsługi”, żeby zwrócić uwagę, że chodzi tu nie tyle o skuteczność, ile o samo działanie. W tym sensie wystawa jest bardzo performatywna, traktuje o ruchu, działaniu i sprawczości. O tym, co możemy zrobić, żeby budować własne poczucie bezpieczeństwa. „Lary i penaty” są więc atlasem praktyk technicznych i kulturowych, które stosujemy, żeby zadbać o swój dobrostan psychiczny.

zespół pracował nad projektem wystawy w Tuchowie

zespół pracował nad projektem wystawy w Tuchowie

fot.: Krzysztof Maniak

 
Przemysław Ciępka: Kiedy Kasia mówiła o poczuciu wspólnotowości, pomyślałem o waszym zespole. W jaki sposób pracowaliście nad wystawą?

Aleksandra Kędziorek: Działaliśmy w zespole składającym się z architekta, artysty performującego, artystki wizualnej i badaczki. Każde z nas dołożyło do tej wystawy komponent, z którym na co dzień pracuje i w którym czuje się dobrze  —  od pracy z przestrzenią, poprzez działania z ciałem i wizualnością, aż po operowanie słowem i badaniami humanistycznymi. Ma to znamiona eksperymentu, w którym pokazujemy, że w taki sposób też można uprawiać architekturę. Odchodzimy od archetypu architekta demiurga, który sięga po przedstawicieli innych dyscyplin tylko po to, żeby zaprojektowali jakiś element towarzyszący budynkom, na przykład zieleń. My staramy się pokazać, że osoby funkcjonujące w bardzo różnych dziedzinach mogą wspólnie myśleć o przestrzeni.

Katarzyna Przezwańska: Nasza koncepcja w trakcie rozmów bardzo mocno ewoluowała. Mieliśmy też dwa ważne wyjazdy warsztatowe. Pierwszy z nich odbył się w Wenecji. Podczas niego zrealizowaliśmy w pawilonie model wystawy 1:1, żeby sprawdzić, jak ta koncepcja działa w przestrzeni. Potem pojechaliśmy do Tuchowa, do Krzysia Maniaka. Tam wspólnie stworzyliśmy rysunek wystawy, który pomógł nam dowiedzieć się, czy każde z nas rozumie rzeczy, o których rozmawiamy, tak samo, jak reszta zespołu.

Aleksandra Kędziorek: Ważne jest również to, że pracujemy bardzo analogowo. Działamy dużo z rysunkiem, z makietami czy performowaniem przestrzeni.

Maciej Siuda: Praca analogowa jest też tak naprawdę pracą ciałem. Pozwoliła nam wprowadzić do projektowania elementy nienależące do porządku racjonalnego, a wywodzące się z intuicji czy cielesności. Współcześnie zawierzyliśmy mocno technologii, dziedzinom ścisłym i intelektowi, a w naszej wystawie staramy się ponownie spojrzeć na postawy, których nie da się do końca wytłumaczyć w logiczny sposób. To praktyki, które są emanacjami wewnętrznych, niedających się sparametryzować ludzkich odczuć. Na tej płaszczyźnie nasz analogowy sposób pracy łączy się z ideą wystawy.

praca zespołu ma znamiona eksperymentu — łączy działania architekta, artystów i badaczy

praca zespołu ma znamiona eksperymentu — łączy działania architekta, artystów i badaczy

fot.: Krzysztof Maniak

Krzysztof Maniak: Też bardzo lubię analogowość naszego procesu twórczego  —  pracę na próbkach materiałów, makietach, z „żywą materią”. Czasem może się to wydawać niepraktyczne, jak wożenie w walizce do Wenecji próbnych różdżek radiestezyjnych, miseczek, podków wypełniających połowę nadanego bagażu, ale to ważny gest. Poprzez takie działanie zaprzyjaźniamy się z przedmiotami, zaczynamy w nie wierzyć i traktować partnersko. Performatywność, o której mówimy, wiąże się raczej z wchodzeniem w relację z żywą materią, spacerami, ćwiczeniem uważności, podejmowaniem niecodziennych wyzwań niż samą sztuką performansu, która jest obecna w mojej praktyce artystycznej i której cząstkę wnoszę do projektu. To raczej stwarzanie nietypowych sytuacji, których wyzwalaczem jest nasz proces twórczy. Oczywiście na innym poziomie mocno performatywne są same praktyki i rytuały, do których się odnosimy. Niektóre z nich, na przykład praktyki związane z tworzeniem bruzdy w ziemi przed rozpoczęciem budowy, brzmią jak scenariusze performansów gotowych do odtworzenia.

 
Przemysław Ciępka
: Co chcecie, żeby zwiedzający wynieśli z wizyty na wystawie?

Aleksandra Kędziorek: Poczucie niepokoju czy braku bezpieczeństwa jest aktualne i wspólne dla nas wszystkich. Bazujemy na przykładach z Polski, jednak wiemy doskonale, że część z tych praktyk ma odpowiedniki w innych krajach i kręgach kulturowych. Wiechy pojawiają się na przykład w Skandynawii, w Niemczech czy w Wielkiej Brytanii. Te zwyczaje obejmują nie tylko szeroki obszar geograficzny, są również bardzo głęboko osadzone w historii. Podczas kwerendy do wystawy natrafiliśmy na informację w „Dziesięciu księgach o sztuce budowania”, klasycznym traktacie Leona Baptysty Albertiego, że starożytni poprzez różne działania zapobiegawcze wybierali odpowiedni moment na rozpoczęcie budowy — od tego zależało szczęście przyszłego budynku. Sam Alberti twierdził, że nie do końca wierzy w te praktyki, ale spróbować nie zaszkodzi. W XVII wieku kwitła sztuka stawiania horoskopów przed rozpoczęciem budowy, Tylman z Gameren miał nawet do tego odpowiedni przyrząd w swojej pracowni.

Katarzyna Przezwańska: „Lary i penaty” mówią też bardzo wiele o emocjach w architekturze, o całym spektrum tych emocji.

Krzysztof Maniak: I również o tym, że odbiorcy czy użytkownicy architektury są jej integralną częścią i mają prawo decydować o jej kształcie, z uwzględnieniem nawet najbardziej nietypowych potrzeb.

rysunek projektowy Macieja Siudy do wystawy „Lary i penaty”

rysunek projektowy Macieja Siudy do wystawy „Lary i penaty”

© Maciej Siuda

 
Przemysław Ciępka: Skąd pochodzą przedmioty, które pokazujecie w Pawilonie Polskim podczas tegorocznego Biennale?

Maciej Siuda: Eksponaty można podzielić na trzy grupy. Bardzo dużo obiektów pochodzi z Tuchowa, czyli z rodzinnej miejscowości Krzyśka Maniaka. Jego praktyka polegająca na uważnym przyglądaniu się rzeczywistości i wydobywaniu z niej elementów o silnym ładunku emocjonalnym albo znaczeniowym jest przykładem wiedzy ucieleśnionej, pochodzącej spoza porządku racjonalnego, która wydała nam się adekwatna w kontekście myślenia, jakie chcieliśmy pokazać w „Larach i penatach”. Wszystkie te obiekty mają bardzo ciekawą genezę, część z nich została podarowana przez sąsiadów Krzyśka, część znaleziona w lesie, a część przygotowana przez niego samego. Wiele z nich zostanie zwróconych, czy to ich pierwotnym właścicielom, czy samej naturze.

Niektóre przedmioty mają aspekt performatywny. Elementy architektoniczne zaprojektowaliśmy jako obiekty tymczasowe, efemeryczne, stosując proste techniki, jak składanie czy ustawianie rzeczy na sobie. Mimo że w naszej aranżacji tworzą elementy, takie jak drzwi albo ściany z oknami, to można je łatwo rozebrać i ułożyć na nowo lub odzyskać wykorzystany do ich budowy materiał. W idealnym świecie nasza wystawa zniknęłaby całkowicie, rozmyła się.

Trzecim zespołem są interwencje w pawilonie o charakterze malarskim i malarsko-rzeźbiarskim. W naszym zespole zajmowała się tym przede wszystkim Kasia.

 
Przemysław Ciępka: Macie jakieś ulubione elementy tej wystawy?

Aleksandra Kędziorek: Niekoniecznie ulubionym, ale takim, na który zwiedzający na pewno zwrócą uwagę, jest oś, wokół której zorganizowana jest ekspozycja. Już sprzed pawilonu widać zamontowaną na dachu wiechę, zawieszoną nad drzwiami podkowę i gaśnicę, ulokowaną w niszy na osi wejścia do budynku. Cała ta triada działa nie tylko na płaszczyźnie wizualnej i wchodzi w dialog z architekturą pawilonu, ale opowiada też o tych dwóch porządkach, które pokazujemy na wystawie. To taki przedsmak tego, co zwiedzających czeka w środku.

Katarzyna Przezwańska: Dla mnie jest to gaśnica na osi głównej budynku. Zaprojektowałam ją jako „święty” przedmiot, umieszczony w niszy przypominającej rokokową grotę, na tle mozaiki i kamiennych promieni, które mają ją uświęcać.

Krzysztof Maniak: Poza wymienioną przez Olę i Kasię triadą, od siebie dodałbym jeszcze próg domu — stary, mocno wychodzony próg wejściowy. Dostałem go od kolegi z Tuchowa, który specjalnie na wystawę wyciął go z futryny drzwi. Zanim do niego dotarłem, odwiedziłem mnóstwo starych domów w Tuchowie i okolicach. Próg, który mieliśmy przed oczami jako ten idealny, nie było łatwo zdobyć. Ostatecznie jest z moich okolic, pochodzi z ponadstuletniego domu, ma bardzo ciekawą tuchowską historię. Ale nie dlatego wymieniam go jako istotny dla wystawy. Obiekt ten jest ważny dla mnie po prostu jako próg — przedmiot o silnym ładunku symbolicznym. To miejsce pomiędzy udomowionym wnętrzem a często niebezpiecznym i nieokiełznanym zewnętrzem, rodzaj granicy. Stąd wzięło się sporo wierzeń i powiedzeń, a najbardziej znane, by nie witać się przez próg.

wystawa pokazuje obiekty z dwóch porządków: bezpieczeństwa i poczucia bezpieczeństwa

wystawa pokazuje obiekty z dwóch porządków: bezpieczeństwa i poczucia bezpieczeństwa

fot.: Krzysztof Maniak

 
Przemysław Ciępka
: W jaki sposób „Lary i penaty” nawiązują do „Intelligens”, hasła bieżącej edycji Biennale?

Aleksandra Kędziorek: Odnosimy się do głównego hasła bardzo mocno, chociaż w sposób, którego Carlo Ratti pewnie nie przewidział. „Intelligens” mówi o inteligencji, która jest naturalna, sztuczna i wspólna. My rozumiemy ją poprzez pryzmat tych samych kategorii, tyle że w sposób przedoświeceniowy. Nie jest ona oparta tylko na sile rozumu, ale też emocjach czy wspólnotowości. „Lary i penaty” to atlas zbiorowej wiedzy. Carlo Ratti bardzo mocno podkreśla ostatnią sylabę głównego hasła  — gens, która oznacza ludzi. W naszej pracy zwracamy uwagę na ich potrzeby i niepokoje, które im towarzyszą. Nawiązaniem do hasła głównego jest nawet tytuł wystawy, który wywodzi się przecież z języka łacińskiego.

Przemysław Ciępka: Dziękuję za rozmowę!

 
Przemysław Ciępka

Ilustracje udostępnione dzięki uprzejmości Zachęty — Narodowej Galerii Sztuki.

więcej: A&B 5/2025 – EKOLOGIA,
pobierz bezpłatne e-wydania A&B

Głos został już oddany

okno zamknie się za 5

Robert Konieczny „Architektura to moja pasja totalna — szczerze o pieniądzach i zajeżdżaniu się”
SPECTRUM STUDIO - Projekty, które powstają z myślą o przyszłości v2
Powierzchnie odbijające promieniowanie IR
Prawdziwie matowa rynna kwadratowa
INSPIRACJE