To nie jest zwykły kontener transportowy, choć mógł pływać po Odrze. Offroadhouse, czyli dom z kontenerów we Wrzeszczynie, zaprojektował dla siebie architekt Józef Franczok, współzałożyciel PORT Józef Franczok, Marcin Kolanus Pracownia i studio architektury. Jak udało się postawić go na szczycie stromego zbocza?
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego położony w województwie dolnośląskim Wrzeszczyn ma dzisiaj 74 mieszkańców To teren o niskiej gęstości zaludnienia, gęsto rosną tam za to drzewa i inne rośliny. Przez miejscowość przepływa rzeka Bóbr, od północy otacza ją Jezioro Pilchowickie, a od południa zalew. Wkoło pola, łąki i lasy. To dobrze, że tak piękny kawałek terenu jest pozostawiony przede wszystkim naturze. Można pokusić się o stwierdzenie, że każdy nowy budynek powstający w tej okolicy jest małą „zbrodnią” na krajobrazie i ekosystemie. Offroadhouse wychodzi naprzeciw takiemu sformułowaniu — jest dyskretny, unosi się ponad doliną, a ściółki dotyka tylko w kilku punktach.
Offroadhouse we Wrzeszczynie
fot.: Jakub Certowicz © PORT Pracownia Architektury
dom z kontenera
Od strony ulicy działka, przy której stoi Offroadhouse wygląda, jakby budowa dopiero miała się zacząć. Przechodniów i przejeżdżające tędy osoby wita znajomo wyglądająca, protopadłościenna bryła nieco zniszczonego kontenera, przebita dwoma wąskimi oknami oraz malowniczo udekorowana niewielkim kominkiem. Nie jest to jednak tymczasowe schronienie dla ekipy budowlanej, a gotowy do zamieszkania dom:
Projekt powstał z używanego kontenera portowego kupionego na składzie starych kontenerów, które przestały już nadawać się do pływania po morzach i oceanach świata. Recykling i ponowne wykorzystanie istniejącego obiektu naturalnie współgrały z pozostałymi założeniami projektu. Surowa, przemysłowa forma została przekształcona w kompaktową przestrzeń do życia blisko natury — prostą, wyciszoną i świadomie ograniczoną do tego, co naprawdę potrzebne.
— czytamy o Offroadhouse.
Offroadhouse we Wrzeszczynie
fot.: Jakub Certowicz © PORT Pracownia Architektury
Pomalowany na czarno kontener posadowiono na ośmiu smukłych, stalowych słupach, osadzonych na stałe w gruncie. W ten sposób udało się osiągnąć dwa cele — zespolenie prostopadłościennej bryły z pochyłym zboczem, a przy okazji zredukowanie ingerencji w naturalny teren do minimum.
Offroadhouse we Wrzeszczynie
fot.: Jakub Certowicz © PORT Pracownia Architektury
Od podwórka, w kierunku, w którym skarpa opada, kontener tworzący Offroadhouse został rozbudowany. Z zasadniczej bryły wyrasta wykusz, który niemal w całości został wypełniony dużym, panoramicznym oknem. Przed nim pojawił się spory taras wykończony czarnym drewnem oraz zabezpieczony minimalistycznymi barierkami, z którego rozpościera się widok na leśną dolinę.
Offroadhouse we Wrzeszczynie
fot.: Józef Franczok © PORT Pracownia Architektury
odwrócona logika Offroadhouse
Jedną z najważniejszych zasad w projektowaniu architektury jest dostosowanie nowego budynku do istniejącego kontekstu, rozumianego na kilka różnych sposobów — może chodzić o charakter i historię miejsca, okoliczną zabudowę czy ukształtowanie terenu, na którym powstaje nowy obiekt. Projektując Offroadhouse, Józef Franczok postanowił porzucić to podejście:
Równie nieoczywista jak sam obiekt była działka — stroma skarpa, pełna dzikiej i nieuporządkowanej zieleni, zakończona potokiem, bardzo blisko jeziora, przez wielu postrzegana jako trudna lub niemożliwa do zabudowy, dla tego obiektu nadawała się idealnie. Projekt odwrócił typowy proces projektowy: najpierw powstała idea domu, a dopiero później rozpoczęły się poszukiwania miejsca, które najlepiej odpowie jego charakterowi.
— opowiada architekt.
Offroadhouse we Wrzeszczynie
fot.: Jakub Certowicz © PORT Pracownia Architektury
Jak przystało na obiekt mobilny, powstały w większości z elementów gotowych, Offroadhouse nie był budowany we Wrzeszczynie, a raczej przyjechał na swoje docelowe (a może tymczasowe?) miejsce już w pełnej krasie. Co ciekawe, niewielka miejscowość w dolnośląskiem nie była pierwszą lokalizacją, w której architekt wyobraził sobie dom z konteneru:
Budynek został w dużej mierze przygotowany poza działką, a następnie przetransportowany i osadzony na miejscu przy pomocy dźwigu niemal jako gotowy obiekt. Ta prefabrykowana logika była istotną częścią założenia projektowego — dom miał pozostać mobilny, możliwy do osadzenia w różnych krajobrazach i otwarty na zmieniające się otoczenie. Początkowo miał pływać po Odrze.
— wyjaśnia Józef Franczok.
Offroadhouse we Wrzeszczynie
fot.: Jakub Certowicz © PORT Pracownia Architektury
oaza zen we Wrzeszczynie
Skoro działka, na której stanął Offroadhouse zachwyca bogactwem natury, to wnętrze domu zostało urządzone jako minimalistyczna oaza spokoju, która nie odwraca uwagi od zielonego otoczenia.
Offroadhouse we Wrzeszczynie
fot.: Jakub Certowicz © PORT Pracownia Architektury
Wnętrze oparto na minimalizmie i estetyce zen. Wszystkie elementy wyposażenia zaprojektowano tak, aby mogły zostać ukryte, pozostawiając przestrzeń spokojną, uporządkowaną i wolną od nadmiaru. Estetyka nie pełni tu roli dekoracji — staje się narzędziem wpływającym na samopoczucie i sposób doświadczania miejsca. Możliwość łatwego uporządkowania przestrzeni pozwala naprawdę odpocząć i skierować uwagę na to, co najważniejsze.
— opisuje architekt.
Offroadhouse we Wrzeszczynie
fot.: Jakub Certowicz © PORT Pracownia Architektury
Wnętrze niezwykłego domu we Wrzeszczynie urządzono drewnem, w jasnych barwach, kontrastujących z jednolicie czarną powłoką budynku. Pod panoramicznym oknem, skierowanym na południe, znalazł się duży parapet, z którego można obserwować zieloną okolicę. Miejsca wystarczyło również na stolik oraz... łóżko, zmyślnie schowane pod podniesioną podłogą w przedsionku. Co ciekawe, na niewielkiej powierzchni udało się zmieścić również łazienkę z prysznicem, wykończoną drewnem, podobnie jak pozostałe wnętrza.
Offroadhouse we Wrzeszczynie
fot.: Jakub Certowicz © PORT Pracownia Architektury
zamieszkać w kontenerze
Chociaż pomysł jest nietypowy, to Offroad House nie jest pierwszym domem z używanych kontenerów — co więcej, taka koncepcja pojawiła się już kilkadziesiąt lat temu. Kontener morski wynalazł w 1955 roku Malcolm McLean, amerykański przedsiębiorca, który dążył do usprawnienia transportu morskiego i lądowego. Przewożenie towarów odbywało się do tego czasu przy pomocy kontenerów o różnych wymiarach i kształtach, co było powodem licznych problemów natury logistycznej — od kłopotliwego załadunku i rozładunku, po skomplikowaną optymalizację miejsca zajmowanego na statkach przez transportowane dobra.
Offroadhouse we Wrzeszczynie
fot.: Jakub Certowicz © PORT Pracownia Architektury
Nie minęło wiele czasu, gdy w 1989 roku Philippe Clarke otrzymał patent na metodę przekształcania kontenerów morskich w obiekty mieszkalne. Od tego momentu z kontenerów zaczęły powstawać nie tylko domy czy biura, ale też miejsca schronienia dla ofiar kataklizmów, szpitale, a nawet szkoły. Jedną z ciekawszych realizacji tego typu na terenie Polski jest biurodom w Ogrodzie Szeląg w Poznaniu — o tym, jak wygląda życie w domu z kontenerów można się przekonać w filmie z serii Domokrążcy.












































