„Nie chcę być hamulcowym rozwoju miasta, ale zamierzam wymagać od inwestorów tego, żeby ich projekty zabudowy szanowały dziedzictwo kulturowe i traktowały go jako zasób i inspirację do działań projektowych”— mówi w rozmowie z A&B Agnieszka Rózga-Micewicz, która objęła funkcję Miejskiego Konserwatora Zabytków w Gdańsku. Jej poprzednik zasiadał na tym stanowisku przez... ponad 30 lat.
Agnieszka RÓZGA-MICEWICZ — od 4 maja 2026 roku pełni funkcję Miejskiego Konserwatora zabytków oraz zastępcy dyrektora w Biurze Architekta Miasta. Jest urbanistką i absolwentką Wydziału Architektury i Urbanistyki Politechniki Gdańskiej. Ukończyła studia podyplomowe: rewitalizację obszarów miejskich na Politechnice Gdańskiej oraz MBA w Studium Obywatelskim im. Pawła Adamowicza na Uniwersytecie Civitas w Warszawie. Doświadczenie zawodowe zdobyła pracując 19 lat w Biurze Rozwoju Gdańska jako projektantka oraz dwa lata w Obszarze Metropolitalnym Gdańsk-Gdynia-Sopot jako koordynatorka d.s. zagospodarowania przestrzennego i klimatu. Przez ostatni rok była kierowniczką zespołu analiz przestrzennych w Biurze Planowania Przestrzennego Miasta Gdyni. Od 2007 roku łączy działalność ekspercką w projektach dotyczących planowania przestrzennego, rewitalizacji oraz strategii rozwoju miast z własną praktyką urbanistyczną i aktywnością twórczą. Jej pasją jest sztuka, a prywatnie często sama maluje (wystawy malarstwa i grafiki).
Ewa Karendys: W Gdańsku zarówno do miejskiego, jak i pomorskiego konserwatora zabytków, przylgnęła łatka „proinwestycyjnych”, idących na rękę deweloperom. Czy pani zamierza kontynuować taką politykę?
Agnieszka Rózga-Micewicz: Trzeba łączyć ochronę z rozwojem inwestycyjnym w Gdańsku, ale w sposób bardzo wyważony i harmonijny. Bez inwestorów miasto nie rozwija się, nie powstają nowe budynki, zespoły zabudowy i przestrzenie publiczne, z których mogą korzystać mieszkańcy. Z mojego punktu widzenia, jako urbanistki i wieloletniej planistki, bardzo ważne jest, żeby ten proces przebiegał harmonijnie. Jako Miejska Konserwator Zabytków chciałabym podejść do tego w sposób odpowiedzialny. Zarówno mnie, jak i pomorskiemu konserwatorowi, bardzo droga jest tożsamość naszego miasta i te rozwiązania, które uwzględniają dziedzictwo kulturowe oraz historyczną tożsamość budynków i założeń urbanistycznych.
Ewa Karendys: Czy są tereny lub zabytki, które pani zdaniem wymagają dzisiaj w Gdańsku większej opieki miejskiego konserwatora?
Agnieszka Rózga-Micewicz: Takich terenów i zbytków wpisanych do rejestru zabytków jest w Gdańsku dużo. Będę starała się otoczyć opieką wszystkie te tereny, działając zgodnie z tym, na co pozwalają nam nasze zadania wyznaczone przez panią prezydent. Na pewno nie chcę być hamulcowym rozwoju miasta, ale zamierzam wymagać od inwestorów tego, żeby ich projekty zabudowy szanowały dziedzictwo kulturowe i traktowały je jako zasób i inspirację do działań projektowych.
Ewa Karendys: Rozdział kompetencji między wojewódzkim a miejskimi konserwatorami wygląda różnie, w zależności od miast. Jak obecnie jest w Gdańsku?
Agnieszka Rózga-Micewicz: Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków odpowiada za wszystkie obiekty wpisane do rejestru zabytków, Miejski Konserwator Zabytków za te z gminnej ewidencji zabytków. Wyjątkiem są tereny Głównego oraz Starego Miasta w Gdańsku, które w całości podlegają PWKZ.
Ewa Karendys: Jakie najważniejsze cele stawia sobie pani obejmując stanowisko?
Agnieszka Rózga-Micewicz: Ważne jest dla mnie twórcze inspirowanie się dziedzictwem kulturowym, traktowanie go jako zasobu, wielowarstwowej materii, którą można wykorzystywać w różny sposób. Zachowywać, uwzględniać, inspirować się… Bez tego nie będziemy w stanie utrzymać tożsamości naszego miasta. Ze względu na moje wykształcenie i doświadczenie urbanistyczne będę kładła nacisk na poszukiwanie rozwiązań w oparciu o historyczne założenia urbanistyczne. Największym wyzwaniem jest zagrywanie współczesnego rozwoju miasta z jego historyczną tożsamością.
Ewa Karendys: Śródmieście Gdańska w ostatnich latach przeżywa inwestycyjny boom. Budynków przybywa między innymi na północnym i południowy cyplu Wyspy Spichrzów, lewym brzeg Motławy i okolicach ul. Toruńskiej z Dolnym Miastem. Czy pani zdaniem powstające inwestycje dobrze wpisują się w historyczne sąsiedztwo?
Agnieszka Rózga-Micewicz: Niektóre rzeczy są wykonane zgodnie ze sztuką architektury i urbanistyki, ale są i takie, które można by było poprawić. W architekturze zawsze znajdzie się coś, nad czym można dyskutować. Wiele zależy od jakości zastosowanych materiałów i wykonania.
Ewa Karendys: Jaką inwestycję uważa więc pani za udaną w śródmieściu Gdańska?
Agnieszka Rózga-Micewicz: Uważam, że dobrym przykładem jest obszar dawnej Stoczni Gdańskiej, gdzie koordynacja procesu inwestycyjnego odbywa się w sposób spójny. Dobrze wytyczone są główne osie, jakie trzeba zachować, powiązania z wodą i z bulwarami nadwodnymi. Nowe budynki mają bardzo różnorodną architekturę, odmienne materiały i detale, natomiast razem łączą się w spójną całość i zachowują główne trakty przestrzeni publicznych, które prowadzą do wody. Zagospodarowanie obszarów: Stoczni Gdańskiej, Polskiego Haka i rejonów Muzeum II Wojny Światowej docelowo będzie stanowić harmonijną całość i połączy się z istniejącymi ciągami pieszymi w rejonie Starego Miasta i Głównego Miasta.
Ewa Karendys: Obejmując stanowisko powiedziała pani, że jednym z celów będzie projektowanie uwzględniające zmieniające się warunki klimatyczne. To bardzo ciekawe, bo konserwatorzy do tej pory raczej nie zajmowali się takimi kwestiami…
Agnieszka Rózga-Micewicz: Te kwestie są dla mnie bardzo ważne, natomiast poszukujemy ram prawnych, które pozwolą urzędowi Miejskiego Konserwatora Zabytków wspierać takie rozwiązania. Klimat się zmienia, a wraz z nim nasze potrzeby. Chcemy, żeby wykorzystanie energii w budynkach było efektywne. Ważne jest dziś ponowne używanie materiałów, które są jeszcze w dobrym stanie. Takie podejście jest nie tylko zrównoważone, ale może stanowić o tożsamości obiektu. Będę szukać możliwości wspierania tych rozwiązań projektowych, które zmierzają w kierunku zrównoważonej architektury i urbanistyki. Przy czym istotne jest też to, co na zewnątrz: jak budynek jest usadowiony na działce i w jakim otoczeniu. Stawianie na zieleń i elementy błękitno-zielonej infrastruktury ma dziś bardzo duże znaczenie.
Ewa Karendys: W Gdańsku toczą się dyskusje o potrzebie utworzenia Parku Kulturowego w centrum miasta. Problemem jest brak kompromisu między popierającymi pomysł mieszkańcami, a przedsiębiorcami, którzy obawiają się ograniczenia swobody. Czy Park Kulturowy pomoże też lepiej chronić i eksponować zabytki?
Agnieszka Rózga-Micewicz: Uważam, że zapisy tej uchwały są bardzo potrzebne, będziemy dążyć do tego, by wypracować takie rozwiązanie, które będzie wspierać zarówno przedsiębiorców — bo bez nich serca Gdańska nie będzie żyć — jak i potrzeby mieszkańców. Urząd Miejskiego Konserwatora Zabytków zgłosił do projektu parku wiele wskazań, poprawek i propozycji. Park Kulturowy pozwoli uregulować zasady dotyczące przestrzeni publicznych, fasad budynków, wspomoże kreowanie autentycznego wyrazu historycznej części miasta.
Agnieszka Rózga-Micewicz, Miejska Konserwator Zabytków
fot.: Piotr Wittman/Gdańsk.pl
Ewa Karendys: Gorąco jest też wokół planów wyburzenia dworca PKS w Gdańsku. Czy modernistyczne budynki, jak dworzec autobusowy w Gdańsku i budynek LOT-u powinny zyskać większą ochronę konserwatorską?
Agnieszka Rózga-Micewicz: Miejski konserwator prowadzi listę dóbr kultury współczesnej i budynki modernistyczne jak najbardziej są na tej liście. Architektura z tamtego okresu jest mi szczególnie bliska ze względu na poczucie estetyki, podejście do projektowania detali i odpowiedniej kompozycji. W czasach modernizmu projektanci planowali spójny wygląd bryły i wnętrza. Będę dążyć do tego, żeby urząd konserwatora wspierał modernizację i remonty takich budynków.
Ewa Karendys: Wpis budynku dworca PKS i LOT-u do rejestru zabytków to dobry pomysł?
Agnieszka Rózga-Micewicz: Zachowane w budynku dworca PKS detale są cenne, z mojego punktu widzenia obiekt powinno być chroniony. Natomiast zawsze w tego typu przypadkach potrzebne są analizy eksperckie i badanie ile zachowało się z pierwotnego budynku, jakie elementy można wykorzystać. Takie analizy są potrzebne szczególnie w przypadku budynku LOT-u.
Modernistyczny budynek dworca PKS w Gdańsku
fot.: Ewa Karendys
Ewa Karendys: Obecny budynek LOT-u został wzniesiony w 1961 roku jako Dom Meblowy. Sęk w tym, że obiekt był wielokrotnie przebudowywany, co pozbawiło modernistyczną bryłę charakteru i lekkości. Ochrona budynku powinna wiązać się z przywróceniem pierwotnego stanu.
Agnieszka Rózga-Micewicz: Owszem, natomiast jeżeli analizy dowiodą, że w budynku zachowały się wartościowe elementy, warto przywrócić pierwotną formę — to jak najbardziej jestem za zwiększeniem ochrony.






































